TEG: Rozgrywka
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum RPG Transformers Strona Główna -> The Elite Guard
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mag
The Elite One


Wiek: 22
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 573
Skąd: NDM
/

PostWysłany: Sob Lip 10, 2010 11:43 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Solaar

Obserwowała swój cel starając się wyszukać w jego pancerzu jakieś luki przez które będzie mogła bez użycia większe siły zatopić swoje miecze w karkach Decepticona.
Drugim elementem, na który czekała było to by przeciwnik był skutecznie zajęty przez jej towarzyszy, bo najbardziej gwarantowało to sukces powodzenia planu.
W momencie, kiedy będzie już gotowa i pojawią się sprzyjające warunki atakuje najpierw wbijając jeden miecz w Spittora i jeśli zdezorientowany Decepticon nie zdąży jeszcze zareagować to drugi miecz wbije w Slappera.
W każdym razie na zakończenie odskoczy jak najdalej od przeciwnika.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pavlus aka Skyfire
Nie wziąłem twojego złota!


Wiek: 29
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 497
Skąd: Konarzyny
/

PostWysłany: Czw Lip 15, 2010 4:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Blade


"Blejd" lekko rozszerzył wizjery na słowa Dai Atlasa. Spodziewał się tego już od samego przebudzenia.
Nastąpiła wizja jego towarzyszy bliskich całkowitej dezaktywacji,. Autobot złapał się za głowę starając się bezskutecznie skoncentrować. Chciał na cały regulator krzyknąć, że nie miał innego wyjścia, że to nie jego winą był stan, w którym za moment mogli się znaleźć.
Ale czy na pewno postąpił właściwie? Czuł w iskrze, że mógł postąpić inaczej, ale to wiązało się z bezsensowną śmiercią. Nie miał zamiaru poświęcić się jak Prowl, nie w sytuacji, w której nie miał pewności, czy pokona Devastatora.
Jego Energon Beam dał by radę, ale czy by nim trafił? Może potem wystawili by mu na Cybertronie jakiś pomnik...
Szybko wyrzucił z umysłu te myśli a ból głowy ustał tak samo, jak głosy towarzyszy. Blade poczuł się pewniej, ale niezbyt podobała mu się myśl, że był by skłonny do samobójczej akcji w odpowiednich warunkach. To jednak siedziało wewnątrz iskry, a jego niechęć wiązała się chyba z tym, że tak bardzo lubił życie i jego doczesne rozrywki.
Mimowolnie wzdrygnął się słysząc kolejny głos. Sam nie wiedział co bardziej go wkurza, sama obecność bota, czy to, że ośmielił się nazwać go dawnym imieniem.
- Kim jesteś!? Zmaterializuj się co bym się ci przyjrzał! - powiedział a w tym samym momencie sylwetka nabrała dziwnie znajomego kształtu. Autobot aż cofnął się z wrażenia.
- Nie wiem jaką sztuczką mojej podświadomości jesteś, ale nie podoba mi się, że siedzisz w mojej głowie! - Nie wiedział skąd ta nagła złość, choć gdzieś tam w iskrze zdawał sobie sprawę, że to coś o zmienionym, ale nadal jego wyglądzie mogło być materializacją pewnych cech jego charakteru.
Nagły atak już go nie zaskoczył. Blade już kilkakrotnie staczał pojedynek we własnym umyśle. Przeciwnik na ogół był wtedy manifestacją jego emocji, uczuć, bądź cech i zapewne w tym przypadku było podobnie, przynajmniej taką miał nadzieję.
Ninjabot odskoczył uchylając się przed hakiem, po czym dobył ostrza rozdzielając je na dwa miecze i zamłynkował oboma ostrzami.
- No chodź draniu, zabawimy się! - syknął.
Miecz w lewej dłoni obracał się niczym wirująca tarcza gotowa odpierać ataki, prawy miecz gotował się do zadania ciosu. Blade nie zaatakował pierwszy, czekał na ruch przeciwnika gotów blokować, ciąć, uskakiwać i kontratakować.
_________________

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Bitex_93
Eee... Jakie wybrałem imię?



Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 222
Skąd: Krynki
/

PostWysłany: Sob Lip 17, 2010 4:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Burklow

Niezły strzał! BUM! BUM! POW! A teraz chodź!
Burklow już wiele razy był pochwalany, w czasie gdy pracował... Ale słysząc takie pochwały od najlepszego z najlepszych dotyczące walki Burklow poczuł dumę i satysfakcję że może się tak przysłużyć dla Gwardii Elitarnej.
Ale nie unosząc się pysznie zszedł razem z Czerwonym do reszty, na których widok Burklow poczuł ulgę...
...
O, o! No dzieciaku doigrałeś się!
Sytuacja była nieciekawa, ale doświadczał takich wydarzeń. Nieraz ratował tyłki młodym podczas rozbiórek. Na chwilę poczuł zadowolenie że Hot Shot jest w tarapatach i nie może się z nich wykaraskać, ale wewnętrzne poczucie odpowiedzialności kazało mu to zdławić i pomóc młodemu przed wygaszeniem iskry przez żabojada.
Trzymaj się młody!
Odkrzyknął gdy Slapper dalej ciągną biednego autobota. Natychmiastowo się transformował i po spaleniu gumy ruszył w ich stronę. Po przybyciu w czasie jazdy szybko transformował się i wykorzystując pęd ślizgnął się tuż obok macek. Natychmiast wyciągnął z ręki działko z kołkami i powybijał po jednym na każdą mackę. Gdyby się udało i macki by puściły chwyciłby młodego i z założonym ponczo uciekłby poza zasięg Slappera. Jeśli nie, użyje młota pneumatycznego aby je zmusić do puszczenia.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Luzac
Nadzorca


Wiek: 20
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 449

/

PostWysłany: Pon Lip 19, 2010 8:30 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Saber Prime:

To ty... - Mantis wlepiła w ciebie swoje owadzie ślepia, starając się utrzymać równowagę – To wszystko twoja wina... TWOJA WINA! Nim zdążyłeś cokolwiek powiedzieć, wściekła Mantis staranowała cię, po czym zatrzymała się i obróciła w kierunku Bąbla – Ooo, jest i Minor... - zasyczała. Skoczyła na niego i machnęła parę razy pazurami. Żółty odskoczył po czym krzyknął – Dlaczego nas atakujesz? Jesteśmy twoimi przyjaciółmi! Przyjaciółmi? - dziewczyna zaśmiała się - To dzięki wam jestem teraz tym czym jestem. Nie wybaczę wam tego! - modliszka zaczęła biegać za przerażonym Bąblem, który chcąc nie chcąc musiał przed nią uciekać. Tymczasem Autotrooper podniósł się i wyciągnął kajdanki, po czym rzucił je tobie. Ty natychmiast podbiegłeś do Mantis i przyczepiłeś je do jej tylnych odnóży. Przez jej ciało przeszły wyładowania, po czym znieruchomiała i padła na ziemię.

Cóż, wygląda na to, że będziemy musieli przyjść tu z całą armią... - Autotrooper stanął nad Mantis, ściskając w ręku swoją włócznię - Nie wybaczę im tego co stało się z moimi kumplami i z tą biedną... ARGH! Czy naprawdę myśleliście, że już po wszystkim? - powiedziała, wbijając jedno ze swoich przednich odnóży w pierś wojownika, podnosząc go do góry i roztrzaskując mu twarz drugim odnóżem, po czym rzuciła nim w Bąbla, skutecznie unieruchamiając małego dowódcę. Po chwili przetransformowała się, ukazując formę bardzo podobną do swojego starego wyglądu, z tym, że na jej piersi znajdowała się głowa modliszki, zaś przednie odnóża formowały teraz coś w rodzaju dodatkowych skrzydeł, zaś same skrzydła zaczęły wyglądać jak peleryna. Jedyne co właściwie się nie zmieniło, to twarz Mantis, nadal piękna, jednak jej oczy miały teraz czarną obwódkę z której wzdłuż policzków ciągnęły zwężające się do dołu linie, a jej oczy płonęły wściekłą zielenią. Chwyciła za włócznię należącą do Autotroopera i rzuciła się na ciebie z zatrważającą szybkością.

Blade:

Edge zastosował podobną, wręcz lustrzaną taktykę. Uderzenia mieczem o miecz lśniły w mroku twojego umysłu. Twój zły klon był jednak nastawiony na bardziej nieczystą walkę, do swoich ataków dodawał czasem kopniaki, ewentualnie wiązankę obelg. W końcu udało mu się znaleźć ułamek sekundy na to, by połączyć ostrza, po czym trzasnąć cię w twarz pięścią, boleśnie posyłając na deski - Co jest Blade? Nie mów, że po tylu latach treningu nie stać cię na nic więcej. Czyżby Dai Atlas był naprawdę tak słabym nauczycielem, za jakiego go uważałeś?

Przez chwilę przez twój umysł przeleciała inna wizja. Razem z Dai Atlasem staliście przed mostem kosmicznym na Ziemię - Czy wiesz po co cię tam wysyłam? Nie dlatego, żeby się ciebie pozbyć tak jak twierdzisz, Blade. Pragnę tylko, byś nauczył się co to współpraca, myślenia taktyczne, nie robienie wszystkiego na pałer... kto wie, może ta podróż nauczy cię czegoś więcej... powodzenia. Gdy tylko przeszedłeś przez most, wizja zmieniła się. Znajdowałeś się na Charr, wraz z dużą grupą autobockich wojowników dowodzonych przez twojego mistrza. To był moment w którym byłeś świadkiem starcia pomiędzy nim a Deathsaurusem. Mistrz właśnie zadał ostateczny cios, używając swojego Giga Drilla i posyłając Decepticona w przestrzeń...

Nagle jednak wróciłeś do mrocznej siedziby, zaś Edge stał nad tobą, niezadowolony - Naprawdę myślałem, że będziesz silniejszy. W końcu potrafisz dużo więcej niż ci się wydaje... Gdy wstałeś, Edge odskoczył do tyłu, po czym wycelował miecz w twoim kierunku. Z jego ciała zaczęła wydobywać się energia, która powoli zaczęła koncentrować się na czubku ostrza - Wybacz Blade, ale czas z tym skończyć! GIGA DRILL! Tak jak niegdyś byłeś świadkiem wykonania tej techniki przez Dai Atlasa, tak teraz twoja umysłowa kopia szarżuje na ciebie z gigantycznym wiertłem czystej energii!

Hardshell:

Gdy rozerwałeś łańcuchy i wstałeś, twoi przeciwnicy oraz Springer leżeli bezwładnie na ziemi. Spokojnie mógłbyś ich teraz zabić, przystąpiłeś jednak do neutralizacji zagrożenia, zgiąłeś null-raye Skywarpa, Oil Slicka pozbawiłeś łańcucha i chemikaliów, zaś miecze Cyclonusa połamałeś na kolanie. Następnie związałeś ich wszystkich przy pomocy łańcuchów, po czym obudziłeś Springera - Co... co się stało? Twoja mina mówiła jednak wszystko. Podszedłeś do szczątek Speedstera oddać przyjacielowi hołd, twoim oczom ukazał się jego nieco podniszczony korpus, w którym znajdowała się nadal iskra. Gdy Springer znalazł się obok ciebie i to zobaczył, zaśmiał się i powiedział - Pędziwiatr przetrwał. Skubany przetrwał!

Zajęliście się przeniesieniem Decepticonów do aresztu. Spotkaliście tam Red Alert, która pilnowała nieco rozczłonkowanej Flamewar. Springer jedynie się uśmiechnął, po czym podał jej korpus Speedstera. Gdy Red Alert zobaczyła w jakim stanie jest dzieciak, wstała i przyłożyła Springerowi z całej siły - Ty durniu. Mało co, a miałbyś dzisiaj dwójkę kadetów na sumieniu. Czy ty w ogóle używasz swojego twardego dysku? Nie wdając się w dyskusję, zająłeś się umieszczaniem Decepticonów w celach. Zasilanie wróciło, więc mogliście być spokojni o to, że się nie wydostaną.

Solaar i Burklow:

Burky, twoja szybka akcja uratowała Hot Shotowi skórę. Chwyciłeś biedaka i z założonym ponczo zacząłeś biec w kierunku pozostałych. Zamieszanie które wywołałeś, pozwoliło Solaar działać.

Sol, skoczyłaś na plecy Spittora, po czym wbiłaś miecz w jego kark, przez co Decepticon aż ryknął z bólu. Nie czekając długo, skoczyłaś na jego bliźniaka i zrobiłaś to samo drugim mieczem. Odskoczyłaś do tyłu, po czym ekipa przystąpiła do salwy. Fruwało wszystko - ognie Hot Shota, strzały Rodimusa, kołki Burklowa i pociski energetyczne Warpatha. Po chwili obydwa żabole padły na ziemię, a wy mogliście świętować zwycięstwo.
_________________
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ares Prime
Zabiorę złoto ze smoczej jamy...


Wiek: 21
Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 624
Skąd: Sandomierz
/

PostWysłany: Pon Lip 19, 2010 7:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Saber Prime

- Mantis... co ty.... - odparłem zaskoczony znaim mnie staranowała.

Czemu ona mnie obwiniła ?
Czy to ja jej zrobiłem ? Ona jest ofiarą chorego umysłu Ta'rana , tak jak ja. Chwila , właśnie jej przemiana się skończyła , a mimo to zachowuje się przytomniej niż ja po tej przemianie. Poznała Bąbla i mnie.
To musi być jakaś udoskonalona zmiana w procesie transmutacji. Niedobrze. Będę musiał się bronić , będę do niej mówił , przekonywać ją do wysłuchania mnie. Tak więc chowam swoje miecze , i przygotowuję się do obrony.

- Mantis , posłuchaj mnie ! To Ta'ran ci namieszał w głowie , to On ci to zrobił. Mnie też zamienił w technoorganicznego , ale nie zmienił mojej osobowości ! Zmienil moje ciało , ale nie iskrę. Pomyśl dziewczyno ! Wiem że dasz radę się opanować ! Niepozwól żeby bestia przejeła nad tobą kontrolę. Razem możemy go znaleś i wymierzyć mu sprawiedliwość !
Jesteśmy Autobotami. Nie będę z tobą walczył. Jesteś moją przyjaciółką i wiele dla mnie znaczysz. Mantis.... proszę.


Mam nadzieję że Mantis choć trochę się opamięta. Niechcę robić jej krzywdy. Ale będę się bronił , starając się jej nie krzywdzić. Spróbuję jej wyrwać włócznię , i jakoś unieruchomić , zakładając jej solidną dźwignię od tyłu i w ostateczności przygwożdę ją własnym ciałem do ziemi.
_________________
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Optimus Prime
Quest? Jaki quest?


Wiek: 25
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 303

/

PostWysłany: Pon Lip 19, 2010 9:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hardshell

- No i tak rozumiem w porządnie wykonana robotę. Przeciwnicy leżą pokonani a Autoboty znów wygrały. Jaka owa tylko, że przy okazji oberwało kilku naszych a w szczególności Speedowi my zwycięscy choć nie obyło się bez kilku wpadek typu brak koordynacji i poświęcenia Spedstera bez którego akcji najpewniej padłby z rąk liczniejszych przeciwników. Teraz zajmijmy się zneutralizowanie Deceptodrani i sprawdzeniem stanu reszty choć na oko widać, że najgorzej na tym biznesie wyszedł nas narwaniec Speedster bez którego interwencji i dużej skuteczności tarczy skończyłbym raczej marnie. - stwierdził głośno Harrsdhell i wykorzystując chwilę. Spokoju w spokoju rozejrzał się na powstałym po starciu pobojowisku.
Robiąc to jak zawsze stanął na chwilę i realizując plan bez zbędnych z lekko przygaszonym wzrokiem słów przystąpił do realizacji wcześniej ustalonego planu bez zbędnych słow u pokojowo neutralizując przeciwników oraz sprawdzając stan pozostałych towarzyszy . Robiąc t to przez cały czas milczał ukrywając związane z akcją emocje obejmujące radość z przebudzenia Sprigera smutek ze śmierci przyjaciela i do tej pory znane Hardowi z opowiadań Firemastera chęć pomszczenia towarzysza. Z tymi tez myślami podszedł do Speeda i chcąc oddać mu hołd obejrzał zmasakrowane ciało w który ku zaskoczeniu Harda wciąż była żywa iskra. Iskra na której widok Hard się rozchmurzył i dziękując losowi za cudowne przeżycia przyjaciela wysłuchał Słów Springera po czym ze spokojem stwierdził:
- No to prawda. Jakimś cudem jego iskra przetrwała samobójczy atak co bardzo mnie cieszy gdyż Speed to dobry choć nieco narwany towarzysz broni. Przynajmniej daje to nadzieją na odbudowe jego ciała albo umieszczenie w nowym choć na pewno zostawi to ślady w psychice a wierz mi, że jako ktoś kto w trakcie służby ratowniczej otarł o deaktywację znam to aż nadto dobrze.
To też powiedziawszy Hardhell zamilkł i dziękując Wszechiskrze za cudowne oclenie towarzysza w milczeniu zajął się przenoszeniem więźniów do cel jak zawsze analizując w większości niezależne od Springer przyczyn komplikacji oraz nieszczęsna, nikomu niepotrzebną kłótnię pomiędzy Red Alert a Springerem na która zareagował wymownym milczeniem i nie zabierając głosu zajął się umieszczaniem więźniów w celach w razie potrzeby udaremniając ewentualne próby ucieczki za pomocą działa naramiennego albo półtoraręcznego miecza.
_________________
,,Freedom is the right of all sentient beings"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mag
The Elite One


Wiek: 22
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 573
Skąd: NDM
/

PostWysłany: Pon Lip 19, 2010 9:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Solaar

Leżała skulona w kurzu tak by przypadkiem nie oberwać od swoich i dopiero kiedy zrobiło się cicho, plus pojawiły się zadowolone okrzyki reszty to odważyła się podnieść głowę.
Cała była zakurzona.
Wyłączyła kamuflaż, wstała i zaczęła otrzepywać się z brudu. Uśmiechnęła się szeroko i ruszyła okrążając szerokim łukiem cielsko Decepticona.
- Ale ten Decepticon liczy się jako dwa prawda? - odparła do Rodimusa stając przed nim tak, żeby widzieć chociaż kątem optyka reakcję Hot Shota.
Była z siebie niesamowicie dumna i uważała się za świetny materiał na członka Gwardii Elitarnej.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pavlus aka Skyfire
Nie wziąłem twojego złota!


Wiek: 29
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 497
Skąd: Konarzyny
/

PostWysłany: Nie Lip 25, 2010 7:14 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Blade


- Nigdy nie uważałem Atlasa za słabego nauczyciela. - odwarknął Blade w myślach dodając - On po prostu nie zastąpi nam Yokatrona , to wszystko.
- A czy się nie zacząłem tego uczyć Atlasie? Przecież wspólnie z Bulkheadem pokonaliśmy Soundwave'a. - odpowiedział w myślach na doskonale mu znane słowa mistrza.
W iskrze czuł, że Dai Atlas oczywiście ma racje, może i wykazał odrobinę teamworku, jednak nadal robił to głównie dla własnej satysfakcji. Lubił walczyć i pokonywać silnych przeciwników. Nigdy jednak nie odwrócił się od towarzysza w potrzebie, nawet jeśli jego styl walki mógł sugerować coś innego.
- Mega Drill co mistrzu? Tiaaa nigdy nie uważałem, że jesteś słaby.
Autobot odskoczył w tył równocześnie ze swoim przeciwnikiem i połączył ostrza w jeden miecz. Skoro ten tu nieudolny klon, wytwór jego podświadomości potrafił zmałpować atak Atlasa to sam Blade też powinien umieć go wykonać. Taką przynajmniej miał nadzieję.
Powtórzył dokładnie ruchy przeciwnika mając nadzieję, że odpali atak.
To było jedyne wyjście. Tam na zewnątrz być może toczyła się jeszcze walka z Devastatorem, a Blade był potrzebny swojej nowej drużynie. Nie miał pewności jaki skutek wywrze zderzenie dwóch Giga Drilli, ale ta technika zdawała się być lepszą alternatywą w tej sytuacji niż Energon Beam, którego Blade nigdy nie stosował wewnątrz własnego umysłu.
_________________

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Bitex_93
Eee... Jakie wybrałem imię?



Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 222
Skąd: Krynki
/

PostWysłany: Sob Lip 31, 2010 12:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Burklow

Adrenalina Burklowowi skakała jak szalona gdy wraz z resztą otworzyła ogień do kumaków.
Gdy oba Decepty padły, Burklow jeszcze nie ochłoną i z wycelowaną kołkownicą powoli zdawał sobie sprawę z tego że ich pokonali. Uspokajając się powoli opuścił broń i wesołymi sapnięciami oglądał dokonanego dzieła. Zwycięstwo! Od razu był tak niesamowicie dumny, że nie mógł wytrzymać i z wyciągniętą pięścuą do góry odkrzyknął zwycięskie:
Juhhhhhhhhhuuuuuuuuuuuu!!! Żeby moi koledzy to widzieli! Super!!

Dla takich chwil warto żyć...

Burklow nigdy nie czuł się tak młodo. I energicznie.
Ale ten Decepticon liczy się jako dwa prawda?
Spojrzał na Sol i odpowiedział z uśmiechem:
Należy się tobie medal! Co za akcja! Świetna robota! Wszyscy! I co żółty? Łyso ci, cha?! A co teraz?
Trochę spoważniał i obkręcił się do reszty by usłyszeć odpowiedź.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Luzac
Nadzorca


Wiek: 20
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 449

/

PostWysłany: Pon Sie 02, 2010 10:52 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Saber Prime:

Głupcze! Gdyby nie twoja samotna akcja, do niczego by nie doszło. Nie zgłosiłabym niczego Bumblebee... nie poprosiłby mnie o śledzenie ciebie... nie byłabym świadkiem twojej przemiany... w końcu, nie zostałabym schwytana i sama przemieniona. Zostałam stworzona do wielkich rzeczy, a teraz przez was wszystkich nie mam już niczego! - Mantis wydała z siebie ryk furii, po czym ścisnęła włócznię mocniej - Nie będziesz ze mną walczył? Więc giń! Oczy Mantis pokryły się kodem zerojedynkowym, po czym skoczyła na ciebie. Zanim się obejrzałeś, uderzyła cię kilka razy, głównie w organiczną tkankę. Siła jej ciosów była na tyle mocna, byś zaczął odczuwać ból. I to porządny. Uderzyła cię jeszcze kilka razy, jednak w końcu udało ci się pochwycić włócznię a następnie powalić ją na ziemię. Jednak zanim zdołałeś cokolwiek zrobić, poczułeś jak coś wbija ci się w pierś. Mantis odepchnęła cię, po czym uśmiechnęła się szeroko, ujawniając dodatkową parę małych ramion ukrytych pod jej prawdziwymi. Szybko podniosła włócznię i przyjęła postawę do ataku. Ty zaś poczułeś, że wbity przez nią rapier spowodował, że straciłeś władzę w lewej ręce...

Blade:

Powtórzyłeś ruchy Edge'a, po czym poczułeś jak w twoich dłoniach kumuluje się energia. Następnie przeszła na ostrze, aż w końcu uformowała potężne wiertło. Obydwaj ruszyliście na siebie i po chwili całe pomieszczenie rozświetliły dwa wiertła, które nawzajem się niszczyły. Jednak nagle poczułeś, że zdobywasz przewagę, co postanowiłeś wykorzystać. Za całych sił pchnąłeś wiązkę, przez co ta rozbiła tą należącą do Edge'a, jak również przebiła i jego... Na początku był zaskoczony, jednak po chwli jego twarz przybrała ponownie złośliwy grymas - Czegoś się nauczyłeś przez te wszystkie lata... - wokół znów zapadła ciemność - ... Jednak nie myśl, że następnym razem pójdzie ci tak łatwo. - Edge pojawił się za tobą, odwrócony plecami. Poczułeś potężne cięcie na linii kręgosłupa, po czym obudziłeś się z bólu.

Znajdowałeś się z powrotem w bazie, jednak tym razem byli tu wszyscy. No nareszcie! - mruknął Ratchet - Miałeś wiele szczęścia, dzieciaku. Kilka milimetrów i twoja iskra wylądowałaby w Studni. Przynajmniej twoja akcja się na coś przydała... Spojrzałeś na sąsiednie łóżko, leżała tam Slipstream, nieźle poturbowana, ale żywa. Tak czy siak, nadal mamy problem, Devastator wciąż sieje zamęt w mieście. Ludzie starają się go spowolnić, ale to że nie dadzą mu rady jest bardziej niż pewne. Szkoda, że ta 'Conka jest praktycznie martwa, jej wiedza mogłaby się nam przydać. No chyba, że przyśniło ci się jakieś rozwiązanie?

Solaar, Burklow i Hardshell:

Mogliście być z siebie dumni. Dzięki wam, ekipie Rodimusa udało się pochwycić praktycznie wszystkich oficerów, służących pod Deathsaurusem. Nie obyło się bez ofiary po waszej stronie, jednak Speedster nadal żył... co prawda, jako iskra zamknięta w komorze więziennej, ale gdy tylko wrócicie na Cybertron... właśnie...

CO?! Posiłki nie dotrą na czas?! Chyba jaja sobie robicie! - wrzaski Hot Shota dało się słyszeć po całej bazie. Wybacz Hot Shot, ale nasz statek obsiadła cała horda pasożytów. Musieliśmy się zatrzymać, by oczyścić kadłub. - Autotrooper próbował jakoś załagodzić gniewnego oficera, jednak ten wiedział swoje lepiej. Nawtykał żołnierzowi, po czym chłodno się pożegnał. Chcąc nie chcąc, musieliście się temu przyglądać. Buch! Wygląda na to, że jeszcze tu posiedzicie. - stwierdził Warpath - Może to i lepiej, jak tak dalej pójdzie, to dopadniemy i Deathsaurusa... Warpath! Nie wiesz co mówisz. Jeden z tych dzieciaków o mało nie stracił życia! - odpowiedziała dość ostro Red Alert - Mieliśmy sporo szczęścia, z Deathsaurusem może nie pójść nam tak łatwo... Nie możemy ich narażać.

Więc może niech sami wywalczą sobie drogę do domu? - na sam dzwięk głosu Springera, Red Alert o mało nie dostała białej gorączki - Skoro dali sobie radę z całym kwiatem decepticońskiej armady, czym dla nich będzie jeden Decepticon, strzegący samotnie Kosmicznego Mostu. Springer, oszalałeś! Pomysł z Deathsaurusem był jeszcze do przyjęcia... posłanie tych dzieciaków na Blackouta to dla nich pewna śmierć! Oj przestań Hot Shot, kto powiedział, że mają iść tam sami. Nie odpłaciliśmy się jeszcze Wielkiej Puszce za ostatni raz. Strącenie go z asteroidy będzie dla niego dobrą nauczką... Po chwili oficerowie wdali się w ostrą dysputę ze Springerem, w końcu jednak Rodimus przerwał kłótnię jednym krótkim zdaniem - Mają prawo decydować za siebie, na polu walki pokazali ogromny talent, może tego nam brakowało do pokonania tego olbrzyma.

Szybki powrót na Cybertron, czy ryzyko zostania zmiażdżonymi przez mściwe Decepticony... It's your call now.
_________________
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ares Prime
Zabiorę złoto ze smoczej jamy...


Wiek: 21
Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 624
Skąd: Sandomierz
/

PostWysłany: Wto Sie 03, 2010 3:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Saber Prime

Słowa Mantis bardziej mnie bolały od jej ciosów. Widziała wszystko. Śledziła mnie. Widziała moją przemianę. A teraz spotkało ją to samo. I naprawdę miała do mnie o to żal...

- Moja akcja miała na celu wybadanie gdzie jest produkowany Nucleon. A to co się później wydarzyło, było skrupulatnie zaplanowaną intrygą pajęczycy i Ta'rana. Uważasz że jesteś do niczego ?
To nieprawda Mantis ! Nadal możesz dokonać wielkich rzeczy ! Nadal mozesz mieć marzenia i cele w życiu. Zmieniło się twoje ciało , ale nie umysł ! Błagam cię, przerwij to szaleństwo ! Możemy ci pomóc , nie jesteś sama. Mistrz Dai Atlas , Banzai , Bumblebee , Optimus i cała reszta. Pomożemy ci, zrobimy wszystko tylko się powstrzymaj.


Naprawdę nie chciałem z nią walczyć. Jednak chciała mnie zabić, więc muszę się bronić. To będzie ciężka przeprawa. Zwłaszcza że bez władzy w lewej ręce będzie ciężko.
Muszę teraz trzymać ją na dystans , i skupić sie głównie na unikach. Gdy będę miał okazję, będę ją atakował szybkimi i mocnymi kopnięciami , lub wykorzystując swoją prawą rękę, zadam jej potężnego Lariata, czyli cios w szyję ręką wyciągnietą w bok.
Gdy będzie naprawdę tragicznie dla mni użyję ostatniej karty : swojego ataku energetycznego. Skoro zdołał powalić Dai Atlasa, pewnie skutecznie ogłuszy Mantis. Muszę jedynie uważać z siłą uderzenia.
_________________
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mag
The Elite One


Wiek: 22
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 573
Skąd: NDM
/

PostWysłany: Wto Sie 03, 2010 7:52 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Solaar

Ostatnia akcja mocno podbudowała jej morale. Nowa moc sprawiała, że czuła się ważna, była też ciekawa jak można by ją dopracować.
Na propozycję dowództwa pokręciła od razu głową przecząco.
Ale mi wcale nie zależy na tym, żeby wracać na Cybertron - odpowiedziała z zadziornym uśmieszkiem. Bo przecież o to jej chodziło. Dostać się do Gwardii, żeby móc dołączyć do najlepszych.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Optimus Prime
Quest? Jaki quest?


Wiek: 25
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 303

/

PostWysłany: Wto Sie 03, 2010 9:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hardshell

- No i sprawa zakończona. Oficerowie Dethsaurusa siedzi w kiciu a my z niewielkimi stratami możemy c pochwalić się pierwsza zwycięską walka z Decepticoami w trakcie której nie obyło się bez ofiar kilku błędów. Jedyne co zostało to spakowanie się i czekanie na tetetek z nadzieją, że Ekipa Rodimusa w końcu nauczy się jakoś współpracować i przestanie generować konflikty gdyż z obecnym nastawieniem niewiele zdziałają przeciwko wspierającym ze sobą Decepticonami - stwierdził w myślach zadowolony siebie Hardshell po umieszeniu w celi ostatniego z jeńców i z zadumą obejrzawszy pochwyconych oficerów wróg i pogrążywszy ssie w zadumie związanej z ostatnią bitwą oraz ,,ofiarą” Speedstera zjednuje strony ciesząc się pierwszego zwycięstwa a drugiej dziękując towarzyszowi za ocalenie.
Po tym jak zawsze milcząc udał się ku pozimowi operacyjnemu wspominając czasy przynależności do zgranej grupy ratowniczej ora analizując pozornie ustabilizowaną spokojną sytuację oczekiwaniu na powrót do domu mijając kolejne metry korytarzy placówki autobockiej. W tej tez analizie zastał go zwiastujący kolejne kłopoty Hot Shota na które udał się na miejsce burzliwej narady po czym wysłuchawszy wszystkich stron stwierdził:
- No cóż Rodimusie to zależy gdyż obie propozycje są kuszące choć nie ukrywam, ze wolałabym stawić czoło Deathsaurosowi. Po pierwsze dlatego, że dzięki temu zadamy ostateczny cios systemowi dowodzenia wroga likwidując źródło zagrożenia. Po drugie jako ktoś, kto otarł się o śmierć w akcji ratunkowej nauczyłem się, stawiać czoła zagrożeniom i uderzać w bezpośrednie źródło zagrożenia, którym jest Deasthsaurus. Poza tym w oparciu analizę ostatniej potyczki uważam, że na czas akcji powinniśmy zapomnieć o animozjach a zacząć myśleć o współdziałaniu gdyż walcząc metodą opartą na solówkach nie damy rady nawet pojedynczemu Deceptozłomowi. Ponadto jeśli to nie problem przed akcją zbierzmy wszytko co wiemy o przeciwniku i wykorzystajmy te informacje do zaplanowania precyzyjnego ataku oraz zabezpieczenia bazy na wypadek ewetulnej próby odbicia albo ucieczki więźniów. Pomyślmy też o wspólnym paśmie komunikacyjnym aby sprawie przesyłać jednostki w potrzebne miejsce
_________________
,,Freedom is the right of all sentient beings"


Ostatnio zmieniony przez Optimus Prime dnia Pią Sie 06, 2010 7:08 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pavlus aka Skyfire
Nie wziąłem twojego złota!


Wiek: 29
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 497
Skąd: Konarzyny
/

PostWysłany: Pią Sie 06, 2010 5:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Blade


Ocknął się z bardzo nieprzyjemnym uczuciem i dobrze wiedział skąd się ono wzięło. Może i pokonał Edge'a, ale doskonale pamiętał kto miał ostatnie słowo w tej walce i było pewne, że spotka jeszcze swoje wredne alter-ego.
Uśmiechnął się na pierwsze słowa Ratcheta.
- Może i miałem. Ale wszyscy mamy szczęście, że dowodzi nami podstarzały budzik i chodząca apteczka w jednym. - Powiedział uśmiechając się zawadiacko.
Z ulgą przyjął fakt, że Slipstrem nadal funkcjonuje, ale jej stan pozostawiał wiele do życzenia.
Autobot wstał rozprostowując serwomotory.
- Ludzie go chcą zatrzymać? Nie podejrzewałem, że będą w ogóle myśleli o stawieniu mu oporu. Trzeba coś z tym zrobić i chyba faktycznie coś mi się przyśniło. - przeszedł się po sali lustrując wizjerami każdego z drużyny.
- Jeśli udało by się wam go unieruchomić to znam technikę mogącą się z nim rozprawić. - Podszedł do leżącej fembotki i znów się uśmiechnął. - Na pewno nie ma sposobu by jej pomóc? Jazz mówił, że zdarzały się tu już takie cuda. - Spojrzał Ratchetowi prosto w optyki czekając na to co medyk odpowie.
_________________

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Luzac
Nadzorca


Wiek: 20
Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 449

/

PostWysłany: Pią Sie 06, 2010 9:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Solaar, Burklow i Hardshell:

Niezależnie od tego co powiedziałby Burklow, sprawa była już przesądzona. Zostajecie na Chaar, ku niezadowoleniu Red Alert, jednak ku radości Springera i Warpatha. Jednak ten ostatni wtrącił się w zdanie Hardshella, gdy ten powiedział o zadaniu ciosu systemowi – Nie miej złudzeń, chłopcze. Po Deathsaurusie przyjdą następni, by zająć jego miejsce. Pokonanie dowódcy nie spowoduje, że Decepticony się poddadzą, jednak mocno nadszarpnie ich morale, przez co my będziemy mogli sobie najwyżej trochę odsapnąć... Spokojnie Warpath. – rzekł Rodimus – Z każdym pokonanym wodzem ich siły drastycznie słabną, przez co już niedługo będziemy mogli świętować koniec głupoty jaką jest ten konflikt.

Więc jak, nieustraszony dowódco? Co planujesz? - zapytał Springer, który był już jednak zdawał się znać odpowiedź. Rodimus zwrócił się w jego kierunku, po czym odpowiedział z uśmiechem na ustach – Springer, dostajesz pozwolenie na skorzystanie z Protokołu Wreckersów. Słysząc to, Red Alert zrobiła wielkie oczy, zaś z kolei Warpath wydawał się być szczęśliwy jak małe dziecko – Oszaleliście?! Chcecie iść na wojnę z dzieciakami pod bronią?! - warknęła fembotka. To ich decyzja, poza tym, Protokół pozwala nam na obejście paru podstawowych zasad. - wzruszył ramionami Springer, po czym dodał – Poza tym, jeżeli w końcu mamy uderzyć, to jest najwyższa pora! Red Alert wzamilkła, po czym opuściła salę narad.

Protokół Wreckersów? Co to takiego? - zapytał niepewnie Hot Shot. Springer podszedł do niego bez słowa, po czym wbił mu w ciało urządzenie znane jako implikator danych. Co rzuciło wam się w oczy, to przemiana jaka dokonała się na jego symbolu Autobotów, chwilę później spotkało was to samo. Co ciekawe Springer i Warpath nie musieli tego robić, ich symbole zmieniły się w momencie gdy tylko Rodimus na to zezwolił. Po ukłuciu poczuliście się dziwnie, nie potrafiliście jednak sobie wyjaśnić co się w was zmieniło. Dopiero w momencie gdy jedna ze ścian w sali rozsunęła się, ukazując potężny arsenał, zrozumieliście, że Springer władował w was pokaźną wiedzę na temat różnego rodzaju uzbrojenia. Dobra dzieciaki, wybierzcie coś dla siebie, jutro... idziemy na całość!

<Broń wymyślcie sobie sami, może to być zarówno broń biała, jak i palna(co was może ucieszyć), ograniczenie jest po jednej pukawce na łebka, no chyba, że ktoś zdecyduje się na coś mniejszego, jak na przykład pistolety, wtedy może wziąć dwa...>

Saber Prime:

Co czeka takie plugastwo jak ja... zastanów się dobrze Saber, teraz może traktują cię dobrze, ale nie zapominaj, że nie jesteś już tylko bytem mechanicznym, ale i organicznym. A na Cybertronie istoty organiczne są traktowanie niczym zaraza. Jesteśmy skazani na bycie wytykanymi palcami... a wszytko to, bo chciałeś zyskać parę marnych punkcików u Atlasa! - z każdą chwilą wydawała ci się coraz bardziej obca, pogrążała się we własnym szaleństwie, wiedziałeś, że to nie może skończyć się dobrze. Zaczęliście wymieniać ciosy, Mantis była od ciebie dużo bardziej dokładniejsza i zwinniejsza, w końcu jej zdolność pozwalała jej na znajdowanie twoich słabych punktów. W końcu silnym pchnięciem przyszpiliła cię do muru i wygięła włócznię tak, by wydostanie się z tej pozycji chwilę ci zajęło. Chwyciła za swój rapier i szykowała się do zadania ostatecznego ciosu gdy...

Wściekły Autotrooper rzucił się na fembotkę, blokując ją przed atakiem, a następnie odpychając do tyłu. Jednak jego rany były dość spore, więc nie był przeciwnikiem dla Mantis – Do ciebie nic nie miałam... trzeba było zostać tam i leżeć grzecznie. A tak, zginiesz pierwszy. Nie pozostało ci nic innego, skoncentrowałeś się po czym uwolniłeś swój gniew, a z twojej piersi wystrzeliła potężna wiązka energii, która przeleciała tuż nad piechurem i trafiła centralnie w Mantis. Siła uderzenia była tak potężna, iż fembotka przebiła się przez ścianę. Chwyciłeś za włócznię i wyrwałeś ją z piersi, uwalniając się. Gdy jednak pobiegłeś do powstałej dziury, twoim oczom ukazała się kolejna wielka komnata łącząca kanały. Poza szumiącą wodą nie było tu jednak niczego... Albo uciekła, albo popłynęła z prądem. - stwierdził Bumblebee, dźwigając na plecach Autotroopera – Wydaje mi się, że lepiej byłoby wrócić teraz na powierzchnię. Nie mamy szans w takim stanie. Tymczasem twoje rany powoli zaczęły się już regenerować.

Blade:

Nie mamy czasu by poskładać ją do kupy. - stwierdził medyk – Technika powiadasz? Szkoda, że nie użyłeś jej wcześniej, zaoszczędziłbyś nam kłopotów. Ech wy, ninjaboty... Ratchet jeszcze raz obejrzał się na wszystkich – Jetfire, Jetstorm, idziemy, Wreck-Gar, ty zaopiekuj się Bulkheadem, olbrzym jest poważnie poharatany po ostatnim starciu. Dobra Blade, mam nadzieję, że twoja tajemnicza technika położy Devastatora, gdyż inaczej... niech Wszechiskra ma nas w swojej opiece.

Po chwili opuściliście Wieżę Sumdaca i skierowaliście się w stronę giganta, którego śladów nie sposób było nie zauważyć. Devastator pozostawiał po sobie ruiny na każdym kroku. Jetstorm, gdzie kieruje się ta olbrzymia kupa złomu? - zapytał Ratchet przez komunikator. Wygląda na to, że kieruje się do miejskiego zbiornika z zapasami paliwa. - odparł Jetstorm. Medyk wrzasnął – Znowu?! Ostatnim razem mało nie wysadzili w powietrze całego miasta! Musimy ich zatrzymać nim będzie za późno! Dobra, to jaki masz plan, Blade?
_________________
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum RPG Transformers Strona Główna -> The Elite Guard Wszystkie czasy w strefie GMT
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19, 20  Następny
Strona 18 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group