TRANSFORMERS: REVENGE OF THE FALLEN
SKYSTALKER


Przynależność:Decepticon
Transformacja: Bezzałogowy samolot zwiadowczy
Klasa: Scout
Rok wydania: 2009
Producent: Hasbro

Tekst: Zedicus
Korekta: Ulv
Zdjęcia: Wallas
Materiał dodany: 12.10.2010

___

Dziś na tapecie Revenge of the Fallen Skystalker. Figurka, która przez zagranicznych recenzentów została uznana za ósmy cud świata, najlepszą w swojej klasie, istne Tadż Mahal wśród Transformerów. Czy tak jest rzeczywiście? Postaram się odpowiedzieć w tej recenzji.


TRYB POJAZDU


 

Trzeba przyznać, że lepszego alt mode’u dla tej postaci wybrać nie można było. „Podniebny Skradacz” zmienia się w bezzałogową sondę szpiegowską. I co z tego, że bardziej przypomina bombowiec B-2, niż istniejące sondy tego typu? I tak ten tryb miażdży.

Znak Decepticonów zmodyfikowano tak, by przypominał oznaczenia sił powietrznych. Masa detali, wszelkiej maści wypustki, klapy kryjące Bóg wie jaki sprzęt szpiegowski. A przypominam, że to jest Scout! Dla większości figurek tej klasy Wasz telefon komórkowy przypominałby panel kontrolny Gwiazdy Śmierci. Efekt psują nieco wystające spod skrzydeł i ogona części, no ale trzeba wziąć pod uwagę rozmiar figurki.

Rzut z góry ukazujący detale i … jeszcze więcej detali. Warto zwrócić uwagę na charakterystyczny numer 808, o którym krąży wiele teorii. Mi najbardziej podoba się ta, która głosi, że jest to nawiązanie do kodu policyjnego, oznaczającego zakłócenie spokoju. I nie obchodzi mnie, że Skystalker jako szpieg nie powinien mieć z hałasem nic wspólnego! Jeśli już jakimś cudem ktoś zdoła go spostrzec, od razu wie jaki kod zagrożenia podać swoim przełożonym.

Od przodu już to tak różowo nie wygląda. I to nie dlatego, że Skystalker jest głównie czarny. Jak na samolot typu stealth za dużo w nim zwisających części.

Sytuację trochę ratuje fakt, że dwa szare zaczepy z przodu można przełożyć na tył samolotu. Prawda, że lepiej to wygląda?

Rzut z boku wydał mi się nudny, więc zastąpiłem go izometrią. Skystalker może pochwalić się tylko przednim podwoziem, ale za to składanym. Tylne koła imitowane są przez dwa wystające bolce, które są równie użyteczne, co betonowa kierownica w samochodzie. Czemu nie zrobiono normalnego podwozia, nawet nie chowanego? Ktoś w Hasbro uznał, że możliwość połączenia Skystalker’a z inną figurką z serii RotF, Mindwipe’m, jest ważniejsza, niż tylne koła. Niestety, figurki klasy Voyager nie dotarły jeszcze do kraju nad Wisłą, więc nie mogę zaprezentować jak ta fuzja wygląda. Czyżby linia obronna Odry okazała się przeszkodą nie do pokonania?

Odwracając figurkę zobaczymy mnóstwo części robota, jak to zwykle ma miejsce w przypadku Transformerów, jednak w tym modelu są one dość schludnie poukładane. Przy okazji zdjęcia pokazują alternatywne usadowienie dla zaczepów ze skrzydeł. Uwagę zwraca bogactwo detali płatów nośnych. Dostrzec można masę przewodów i kabli, co przywodzi mi na myśl płytę główną komputera. Są nawet wirniki do pionowego startu i lądowania. Średnica śmigieł jest bardzo mała, w realnym świecie nie miałyby one prawa pełnić funkcji innej, niż chłodnicza, ale w końcu to pozaziemska technologia. Na Cybertronie taki wiatrak może wystrzelić robota do stratosfery.

Zbliżenie na kadłub, według niektórych jedyną wadę tego trybu, czy wręcz całej figurki. Wielu kolekcjonerów narzeka, że zamiast kokpitu jest głowa robota. Dyletanci! Przecież Skystalker zmienia się w pojazd bezzałogowy! On nie ma kokpitu! Ma jednostkę centralną, wyposażoną w najnowocześniejszy sprzęt szpiegowski znany ludziom i transformerom. Poza tym zwróćcie uwagę na wloty powietrza - mają wymodelowane kratki. W Scout’cie! Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem tak szczegółowo wykonaną figurkę.

Porównań nastał czas. Na pierwszy ogień idą Scattorshot i Breacher, również należące do klasy Scout. Obaj wydają się mniejsi od Skystalkera, co jest zasługą jego znaku rozpoznawczego – skrzydeł.

W porównaniu z kolegami z eskadry Skystalker nie wydaję się już tak imponujący, trzeba jednak zwrócić uwagę, że jest o wiele bogatszy w detale.

Goboty atakują! Ratuj się kto może! Ultra Jet Aerobom jest większy (i tańszy) od Skystalkera.


TRYB BOJOWY


Część Scoutów ma swój tryb bojowy. W niektórych przypadkach bywa on nawet zaznaczony w instrukcji! Tak też sprawa ma się ze Skystalkerem. Ci, którzy znają serię Macross, z pewnością skojarzą ten tryb z tzw. Gerwalk Mode. Konotacja jest w pełni usprawiedliwiona, gdyż to właśnie rozwiązanie było inspiracją dla twórców Skystalkera. Takie półtransformacje są niezwykle satysfakcjonujące.

Scattorshot i Dune Runner przekonują się o zatrważającym zastosowaniu trybu Gerwalk. Tylko dlaczego szpony Skystalkera są skierowane w dół, zamiast być rozczapierzone? Otóż nasz asasyn nie może tego zrobić! Ktoś w Hasbro wymyślił, że byłoby fajnie wmontować w stopy sprężynki, które automatycznie będą je składały… Za mniejsze przewinienia łamano w średniowieczu kołem.


TRYB ROBOTA


Przejdźmy jednak do rzeczy poważnych. Żaden szanujący się facet nie trzyma przecież figurki w trybie alternatywnym. Alt mode to tylko miły dodatek, o epickości figurki decyduje jej prawdziwa forma.

Skystalker przypomina mechanicznego nietoperza, czy wręcz wampira. Do dominującej w alt modzie czerni dochodzi szarość i fiolet, które idealnie dopełniają skąpą paletę barw. Z pola widzenia znika emblemat frakcji, co ciężko uznać za wadę.

Tył wygląda zaskakująco schludnie. W zasadzie nic tu nie ma. O, przepraszam, widać w końcu insygnia Decepticonów i detale alt mode’u.

Rzut z boku i od razu pojawia się pytanie: czy Skystalker posiada dłonie? Owszem. I to pięknie wyrzeźbione, niestety ukrywają się one za częściami alt mode’u. Jest to wada wspólna wielu Scoutów. W tej mikroskopijnej skali ciężko jej uniknąć, choć zdarzają się chlubne wyjątki (np. RotF Depthcharge). W oczy kłują łączniki z Mindwipe’m, których również w tym trybie nie da się w żaden sposób zamaskować.

Jak nie lubię stylistyki Bayformers, tak Skystalker mnie urzekł swoim wyglądem. Jego lico jest wspaniale wyrzeźbione, wymownie wyraża intencje postaci, a są one złowieszcze.

Mocarne nogi Skystalkera są, po jego skrzydłach, drugim znakiem rozpoznawczym figurki. Niektórzy krytykują ich masywność, ale mi przypadły do gustu. Nadają figurce charakteru. Poza tym są wysoce artykułowalne: staw kolanowy, ruchome stopy, do tego przegub obrotowy nad kolanem… Czego chcieć więcej? Może żeby nie było tych p!&$%l&*ch usztywnień w stopach? Sprężynki są tak silne, że zdarza im się przezwyciężyć masę figurki i model zwyczajnie się przewraca. Na szczęście nie dzieje się to zbyt często i nie ogranicza szczególnie pozowalności, ale i tak nieziemsko wkurza.

Najbardziej imponują mi w Skystalkerze skrzydła. Zamontowano je do ramion przy pomocy stawu kulkowego i zawiasu, co pozwala na naprawdę duży zakres ruchu. Brakuje mi tu jeszcze jednego przegubu obrotowego, ale nie wymagajmy od Scouta poziomu złożoności Materpiece’a.

Na początek błahostka. Skrzydła mogą poruszać się do góry i na dół. Ta skromna zdolność to dopiero początek ich możliwości.

Skystalker może rozpostrzeć swoje skrzydła i szybować niczym ptak w przestworzach...

...albo zamknąć się w nich, jak żółw w swojej skorupie.

Skrzydła nie służą jednak tylko do latania. Skystalker może użyć ich w charakterze tarczy.

Odpowiednio układając ramiona płatami nośnymi można zasłonić niemal całą figurkę.

A to co? Battle damage? Nie, to jedna z najlepiej ukrytych broni, jakie widziałem w świecie Transformers. Jest to jeszcze lepszy patent, niż ten użyty w Animated Prowl.

Skystalker uzbrojony jest w dwa hako–topory, które może przechowywać w skrzydłach. Niesamowicie sprytna sztuczka, ale trzeba uważać przy jej wykonywaniu. Topory są naprawdę mocno zaczepione i trzeba być bardzo ostrożnym przy ich wyciąganiu. Mi już się udało odłamać kawałek plastiku z jednego haka, a nieraz miałem obawę, czy nie złamię skrzydła.

Wiemy już, że Skystalker ma fajną broń, teraz dowiemy się jak może jej użyć. A da się to zrobić na kilka sposobów. Możemy ją przyczepić do dłoni, by wyglądała jak topór właśnie, albo przymocować do przedramienia, wtedy przypomina używaną przez policję pałkę tonfa.

Trzeba przyznać, że dopiero kombinacja broni ze skrzydłami robi ze Skystalkera prawdziwego zakapiora. Pamiętacie jeszcze liczbę 808 i dociekania co reprezentuje? Jakiegokolwiek nie miałaby znaczenia, jest to numer idealnie symetryczny. Nieważne czy czytamy go od lewa do prawa, czy od prawa do lewa. Nawet jak go odwrócimy, to dalej daje się łatwo odczytać. I to właśnie może być główny powód użycia tej liczby.

Staw kulkowy w ramieniu i łokciu daje naprawdę duży zakres ruchu rąk, chociaż moim zdaniem lepiej sprawdza się kombinacja przegubu wertykalnego z obrotowym.

Zamontowanie broni pod ramieniem znacząco skraca jej zasięg, więc mimo, że dobrze mieć dodatkową opcję montażu uzbrojenia, to rzadko z niej korzystam. Przy okazji powyższe zdjęcie ukazuje jak bardzo skrzydłom przydałby się dodatkowy staw.

Pomimo braku możliwości obrotu w biodrach, Skystalker jest zaskakująco pozowalny.

Jeśli ktoś narzeka, że nie ma żadnej broni dalekiego zasięgu, to przypominam - toporem zawsze można rzucić, a z tymi wszystkimi czujnikami i sensorami, Skystalker jest celniejszy niż Hawkeye, Bulsseye i wszystkie inne Eye’e razem wzięte.

Koledzy Decepticony. Jeśli alt mode Skystalker’a mógł się wydawać duży w porównaniu do innych Scoutów, to tryb robota pasuje do tej klasy idealnie.

Depthcharge, Skystalker, Breacher, Święta Trójca, okrzyknięta w Internecie najlepszymi Scoutami, jakie można kupić. Moim zdaniem figurki na zdjęciu zostały ustawione od najlepszego do ponadprzeciętnego.

Scattorshot i Dune Runer nie uczą się na błędach. Znów dają się zajść od tyłu.

„Ha, jestem od Ciebie lepszy, Skystalker, bo mam karabin i staw obrotowy w biodrze!”

„Ja mam za to skrzydła i staw obrotowy nad kolanem.”

„Może i tak, ale ja mógłbym być wydany w serii Classics. No i nic nie zasłania mi rąk!”

Koniec żartów, czas na podsumowanie. Recenzja ta miała odpowiedzieć na pytanie: czy Skystalker jest najlepszym możliwym do kupienia Scoutem? Otóż nie, nie jest. Depthcharge i jego zły brat bliźniak, Sonar są od niego zwyczajnie lepsi. Figurkom tym udało się uniknąć standardowych wad tej klasy: stawów kulkowych w łokciach, oraz niewidocznych dłoni. Niestety, Skystalker cierpi także na inne schorzenia. Te nieszczęsne sprężynki w stopach i psujące oba tryby łączniki do Mindwipe’a. Nie są to wady duże, ale wystarczające do umieszczenia Skystalkera na zaszczytnym drugim miejscu.

Pozostaje jeszcze cena figurki. Jak dotąd Skystalker widziany był tylko w Tesco i kosztował tam 49.99 zł. Pomimo iż Transformer klasy Deluxe jest niewiele droższy, to uważam, że warto tyle zapłacić. Zamiast przeciętnej figurki dostajemy prawdopodobnie najbardziej szczegółowy model na rynku, który nie tylko niesamowicie wygląda, ale daje też dużo przyjemności z zabawy nim. Zresztą, co ja mówię, mam 7 Scoutów i nie żałuję zakupu żadnego. Figurki tej klasy są klejnotem w koronie serii Revenge of the Fallen.

KONIEC


Powrót do strony głównej