
Przynależność: Autobot
Transformacja: Korweta rakietowa
Klasa: Scout
Rok wydania: 2009
Producent: Hasbro
Tekst: Zedicus
Zdjęcia: Wallas
Materiał dodano: 17.05.2011
Depthcharge jest chyba najbardziej niedocenioną figurką w swojej klasie. W czasie kiedy świat fanów Transformers zachwycał się takimi figurkami jak Ransack, Skystalker czy Breacher, Depthcharge przeszedł niezauważony. Jest to o tyle niezrozumiałe, że jest jedną z najlepszych figurek w swojej klasie. Mam nadzieję, że ta recenzja pozwoli mu zająć należyte miejsce.

Sam tryb alternatywny jest wystarczająco niezwykły by zainteresować się tą figurką. Depthcharge zmienia się bowiem w korwetę rakietową o właściwościach stealth. Wodne pojazdy nie cieszą się specjalną popularnością wśród mieszkańców Cybertronu. Jest to o tyle zastanawiające, że 70% naszego globu pokrywa woda i pojazd mogący się po niej poruszać wydaje się idealnym kamuflażem.

Jak na tak małą figurkę Depthcharge posiada ogrom detali. Co ja mówię, jak na Transformera znajdziemy tu zatrzęsienie detali. Mostek, wieża radarowa, kable, włazy i masa rzeczy których nawet nie potrafię nazwać. Ktoś mógłby powiedzieć, że wszystko to psuje właściwości stealth korwety. Miałby rację, jednak to zabawka, a nie model, a na zabawce takie rzeczy cieszą oko. Z wad można wymienić, że od tyłu widać stawy kulkowe i wielką czarną dziurę. Cóż, czasem nie warto zachodzić wszystkiego od tyłu.

Depthcharge, jak przystało na marynarza, jest niebieski. Monotonię koloru łamią maskujące jasno niebieskie plamy. Jedynie szyby są ciemno - niespodzianka - niebieskie. W to wszystko dyskretnie komponuje się znak frakcji, też niebieski. Co tu dużo pisać, ta figurka jest po prostu śliczna w tym trybie. Gdyby ktoś się zastanawiał jak Depthcharge strzela, nie niszcząc przy tym mostka, to wyrzutnie rakiet można podnieść o 90 stopni.

Widok od dołu. Zdecydowanie nie tego się spodziewaliśmy odwracając łódź. Mimo wszystko części robota musiały się gdzieś podziać. Nie jest jednak do końca oczywiste, że mamy do czynienia z transformerem. Zdradzę tylko, że widać plecy i sprytnie zamaskowane ręce.

Pomijając wielką krechę na środku, która w zasadzie znika, jak się mocniej dociśnie części, to nie ma czego zarzucić figurce. No, może poza symetrycznością. Niestety na niesymetryczne figurki będziemy musieli poczekać, aż nie wydadzą Breachera.

Typowa korweta ma około 70 metrów długości, gdy przeciętny samochód osobowy typu sedan mierzy trochę ponad 4 metry. Mając taki alt mode, Depthcharge powinien być jednym z największych autobotów. Jego wymiary nie mogą być jednak imponujące, gdyż został wydany w klasie Scout, która jest drugą pod względem lekkości klasą zabawek z serii Transformers. Depthcharge w trybie alternatywnym jest niewiele większy od wozu pancernego i mniejszy od poduszkowaca.

Brak skali w serii Transformers jest czymś normalnym. Atomowa łódź podwodna może być mniejsza od korwety i nikogo to nie dziwi.

Jak większość Scoutów z linii filmowej Depthcharge posiada tryb bojowy. Tradycyjnie już jest to pół transformacja.

W trybie bojowym Depthcharge stosuje coś w rodzaju nart wodnych. Pomimo zabawnego wyglądu, nie staje się mniej śmiercionośny.

Tryb robota. On jest piękny. Depthcharge w trybie robota wygląda rewelacyjnie. Pojawia się nowy kolor, czerń, która wspaniale dopełnia paletę barw, a także złoty który rozjaśnia ponurą sylwetkę tego Autobota. Dodatkowo masywne ręce i nogi, sprawiają, że Depthcharge wygląda jakby miał zaraz coś chwycić i zmiażdżyć.

Tym razem widok od tyły jest wyjątkowo estetyczny. Żadnych zbędnych części, garbów, czy ogólnego śmietniska. Depthcharge wyglądaj jak regularna Action Figure.

Patrząc z boku również nie znajdziemy elementów psujących sylwetkę. Zaraz, zaraz, czy nogi Depthcharge’a nie wyglądają przypadkiem jak połówki jego trybu alternatywnego? Tak, wyglądają i tym właśnie są, Depthcharge jest bowiem shellformerem. A cóż to za trudne słówko z angielska brzmiące? Otóż kiedy projektant wymyśli sobie tryb alternatywny zbyt trudny, żeby figurka w prosty sposób mogła się w niego zmienić, lub zwyczjanie jest zbyt leniwy, zamyka się transformera w skorupie (shell), która jest właśnie tym trybem. Transformacja polega na otworzeniu takiej skorupy i wydostaniu z niej robota. Z reguły części skorupy w trybie robota tworzą coś w rodzaju peleryny lub zbroi. W przypadku Depthcharge’a, części skorupy tworzą jego nogi, co jest świetnym rozwiązaniem.

Głowa Depthcharge’a jest. W zasadzie to wszystko, co mogę o niej powiedzieć. Nie odstręcza mnie, co już samo w sobie jest dużym sukcesem w przypadku figurek z filmowych serii.





Uzbrojenie Depthcharge’a w obu trybach stanowią wyrzutnie rakiet. W trybie robota umieszczone są one na naramiennikach. Jako, że są one na stawie kulkowym można je dowolnie obracać czy podnosić. Dodatkowo same naramienniki można podnosić i opuszczać. Ustawianie wyrzutni daje więcej zabawy niż ustawianie skrzydeł w Skystalkerze.

Wspomniałem już o ogromnych dłoniach Depthcharge’a. Nie dość że są pięknie wyrzeźbione to jeszcze zostały wyposażone w ruchomy kciuk! W Scoucie!!! Zresztą w ogóle ta figurka ma tyle punktów artykulacji, że mogła by nimi obdarzyć dwa Deluxy.

Jeśli ktoś uważa że Depthcharge jest za niski, to zawsze można wysunąć mostek i dodać mu kilka centymetrów. Mi osobiście nie przypadł ten tryb do gustu.

Ilość punktów artykulacji nie zawsze przekłada się na pozowalność figurki. Na szczęście w tym wypadku nie mamy się o co martwić. Depthcharge jest w stanie przyjąć niezwykle dynamiczne pozy.

Porównanie z Dead Endem. Depthcharge nie odstaje wymiarami od innych figurek ze swojej klasy.

Ogromne ręce znajdują swoje zastosowanie w walce. Nie mogę się nadziwić ile możliwości daje, tak małej figurce.

Podsumowania nadszedł czas. Tak naprawdę to mam problemy żeby znaleźć wady tej figurki. Oryginalny tryb alternatywny, rewelacyjny tryb robota, masa punktów artykulacji, niesamowita pozowalność, zdolność do walki zarówno na długie dystanse, jak i wręcz. Jedyne co przychodzi mi do głowy to fakt, że jest shellformerem, ale czy to zawsze musi być wada? Moim zdaniem Depthcharge bez wstydu zajmuje miejsce wśród czołówki filmowych Scoutów, którą tworzą Skystalker i Breacher. Po prostu trzeba go mieć albo jego złego brata bliźniaka Sonar’a. Który jest czarny!
KONIEC