REVENGE OF THE FALLEN DEAD END


Przynależność:Decepticon
Transformacja: Samochód koncepcyjny Peugeot 9009
Klasa: Scout
Rok wydania: 2009
Producent: Hasbro


TRYB POJAZDU

O filmie Zemsta Upadłych mogę powiedzić naprawdę wiele rzeczy, nie zawsze pochlebnych. Taką samą sytuację mam z serią figurek towarzyszących filmowi (niestety będzie to robiła jeszcze długo)...ale o figurkach mogę na pewno powiedzieć jedną rzecz pozytywną. Przywróciła zaginioną od czasów Cybertronu klasę Scout, która jest jednym z ciekawszych elementów linii Revenge Of The Fallen. Pierwszym przykładem tej tezy niech będzie Dead End.

Dead End w trybie pojazdu to około 10-centymentrowy, zgrabny i do tego potwornie czerwony Peugeot 9009 Concept. Gdyby nie napis na pudełku ktoś mógłby pomyśleć, że to nowa wersja Sideswipe'a, którego poprzednia wersja (Universe 2.0, n-ty robot czekający na własną galerię) miała bardzo zbliżoną kolorystykę. Na szczęście 9009 i Gallardo są bardzo odmiennymi wizualnie designami i Dead End doskonale się broni jako niezależna figurka.

Dead End jest opływowy, posiada masę detali i linii karoserii (które niestety częściowo toną gdzieś z powodu ostrej czerwieni stanowiącej 90 procent jego kolorystyki, szykujcie swoje Gundam Markery). Cudnie też jeździ po podłodze :P Jedyne, co można kwestionować to jak się ma stylistyka tego robota do jego funkcji wtapiania się w otoczenie- 1. Czerwony. 2. Zmienia się w koncepcyjny samochód tymczasowo pokazywany wyłącznie na targach motoryzacji. 3. Logo Decepticonów na masce bagażnika... nie do końca subtelne gdy chcesz przejechać obok stada uzbrojonych Autobotów niezauważony :D

Ok, pomijając znak Dezorientatów, tył kryje najmocniejszy element tego pojazdu, czyli cudownie wyglądający silnik. Srebrna farba dokładnie przylegająca do częśći tworzy efekt mechanizmu, na który mogę patrzeć bez końca (po napisaniu całego tekstu uzmysławia sobie, dlaczego opis tego jednego zdjęcia zajął mu tyle czasu co reszta galerii razem wzięta).

Równie ciekawe wydają mi się wloty powietrza na bokach silnika. Mogłyby być zasłonięte plastikiem, ale tak wyglądają nieco oryginalniej, a w trybie robota dają ramionom nieco więcej pola do manewru. I tak, czarna szybka to koszmarny magnes na odciski palców, na szczęście nie zostają na tyle wyraźne by można je było porównać z jakąkolwiek kartoteką. Nie, żebym miał coś na sumieniu.

Z boku odsłania się to, co uwielbiam w tym trybie pojazdu. Nie, nie mam na myśli felg, które mają wzorek ala Rasengan z Naruto (Wirująca Sfera po polsku, fani "Kabury" Rzepki). Chodzi mi o te cudowne pomarańczowe wzorki, które zdobią drzwi i przyległości. Co prawda są bardzo delikatne i nie zawsze dostrzegalne, ale i tak robią na mnie wrażenie.

Z przodu kabina wygląda jakby ktoś na nadwozie nałożył bobslej, ale trudno. Sam przód auta wygląda całkiem całkiem, ładne krzywizny, światła i pasemka pomarańczowego które chyba mają robić za kierunkowskazy. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to niepomalowanie przednich wlotów powietrza, ale jak sam powiedziałem, kto ma Gundam Markery może to szybko naprawić, a ja i tak muszę na czymś poćwiczyć zanim wezmę się za panelowanie swoich Gundamów.

I jeszcze rzucik izomentryczny. Dlaczego mam wrażenie że w farbce, którą pomalowano światła jest brokat...

A tu takie małe porównanie, które przy odrobinie szczęścia coś wam powie. Od lewej, Alternator Windcharger, Dead End, G2 Rapido i G1 Chase. Dla ułatwienia dodam, że Windcharger jest wykonany w skali 1:24.

Podsumowując, dobry tryb pojazdu, prosty i w sumie poza wyglądaniem ładnie nie robiący nic ponad jazdę po stole/półce/podłodze, ale nie mam wielkich wymagań co do figurki, na którą wydam 35 do (jak macie pecha i kupujecie w Smyku) 65 zł. Scouty są proste, małe i nie oczekujmy od nich atrybutów Alternatorów (chyba że ktoś ma ochotę wydać 150 zł na coś z Alternity, ale my mówimy o modelach dostępnych w Polsce).

By zakończyć tryb pojazdu, zapraszam na podwozie. Ciekawe ilu z was już wie co się tu będzie dziać. Tych, którzy chcą mi zrobić przyjemność i udać, że nie wiedzą, zapraszam do wideotransformacji.


TRANSFORMACJA


TRYB ROBOTA

Dead End jako robot wygląda fantastycznie i mówię to szczerze. Chyba żaden inny robot tym imieniem jeszcze na nie tak nie zasługiwał jak ten 10-centymetrowy Scout. Stylistyka mnie tu powala. To tak jakby ktoś wziął kolorystykę Sideswipe'a, dał głowę BW Airazor i wymieszał to z agresywną, niepokojąco obcą stylistyką Maximali z Beast Machines. Cudo i do tego cudo stojące po stronie Zła i Występku. Cieszy mnie też, że choć Bayizm jest tu widoczny, nie pakuje się na chama na pierwszy plan, dzięki czemu figurka nie jest tak skrajnie egzotyczna jak niektóre inne projekty z filmów Transformers Baya.

Tył jest zaskakująco schludny, wszystko co mogłoby szpecić figurkę jest gustownie pochowane za większymi panelami,choć aż tak wiele tego nie ma... no ładnie, widać mnie na plecach Dead Enda. Dobrze, że mój aparat zasłania 3/4 mojej twarzy.

Jak na Scouta, tryb robota posiada pewne bardzo fajne detale, np. zębatki i przekładnie widoczne teraz przed tylnymi kołami, elementy silnika też ładnie się komponują, choć dla mniei tak zwycięzcą w tym trybie jest głowa.

Jak wspominałem, głowa bardzo mi przypomina postać Brzytwozory z Beast Wars, tylko że Dead End wynosi ją na nowy poziom. Dodaje na twarzy cośw rodzaju znaku Batmana, ładuje w to parę czerwonych, zdeterminowanych oczu z wyraźnie wypukłymi źrenicami i już mamy Decepticona, który wygląda jak jeden z Tych Złych, nawet jeśli jego twarz nie przypomina zmutowanego robala. Jedyne co mnie zawiodło to brak szyji- głowa idzie w górę i w dół, ale nie na boki.

Nogi mnie zaskoczyły transformacją, nie sądziłem, że z tak małych i nieporoznych elementów powstanie takie coś. Poza wystającymi przy kostkach fragmentami pojazdu, są wręcz anorektycznie chude, ale są pokrytę niesamowitą liczbą detali, najbardziej lubię to co zrobili ze stopami na szpilkach.

Ręce to kolejny mocny punkt programu, dzięki unikalnej farbce, którą są pokryte wyglądają jak zmatowiały metal, który jest do tego przetarty w miejscach częściej stykających się z innymi obiektami, co doskonale widać na opuszkach jego palców. Sama budowa ręki, oparta na pierścieniu też mnie rozbroiła. Wrażenie, że palce mogą swobodnie suwać się na okręgu jest bardzo silne, do tego wyobrażam sobie jak Dead End pozwala przejść broni białej innych robotów przez jego rękę by szybko zbliżyć się do celu i pozbyć się kompletnie zaskoczonego przeciwnika.

Dead End może swodobnie udawać swojego cynicznego przodka z G1 przechodząc w pozę myśliciela...albo poirytowanego czekaniem robota.

Figurka ma naprawdę niezłą jak na te rozmiary pozowalność, choć jest ona nieco ograniczona budową jego naramienników i brakiem ruchomej głowy. Mimo wszystko, postaramy się zadziałać z tym co mamy.

Dead End ćwiczy podchodzenie na cichca do swoich ofiar...na miniaturce Prime'a. Ciekawe czybyłby taki mocny gdyby walczył z pełnowymiarowym oryginałem...

Dead End kontra Depth Charge. Kto wygra. Trudno powiedzieć, przy całej mojej sympatii do czerwonego, to nie on posiada na wyrzutnie mikrorakiet na ramionach i bardzo boleśnie wyglądające nakolenniki... To jest właśnie kłopot z Dead Endem, to chyba jedyny walczący robot- Scout, który nie posiada żadnego widocznego uzbrojenia, chyba że liczymy jego pazury. Ale czy zawsze zdoła się zbliżyć do celu na tyle szybko, by zrobić z nich użytek?

Choć drzwi auta zamontowanego na ramionach Deada mogą wyglądać nieco topornie, nieźle sprawdzają się jako tarcze.

"Falcon Paaaunch!!" - "Zabierzcie ją ode mnie! W moim kontrakcie nie było mowy o walce z szurniętymi ośmiolatkami!!"

Ponownie Rapido i Chase, dzięki którym Dead End nie czuje się taki mały.

A tu z Movie Salvage'em i Universe 2.0 Silverstreakiem. "Może i jestem mały, ale skoro Napoleon miał swoje 5 minut, to czemu nie ja, Muahahaha!"

Na koniec galerii czas na moją ulubioną pozę. Bo Dead End i tak dosięgnie gwiazd.

 

Podsumowując, Dead End jest moim zdaniem bardzo przyzwoitym robotem i naprawdę udanym auto-transformerem w przedziale cenowym Scout. Jedyneco mi zdrowo w nim dopiekło to brak skrętnej głowy, ale myślę że rodzice i kolekcjonerzy mogą to wybaczyć gdy reszta jest tak ładnie zrobiona. Werdykt: gdy w rozsądnej cenie, brać!

 

KONIEC


Powrót do strony głównej