REVOLTECH ULTRA MAGNUS


Przynależność: Autobot
Numer w serii:
019 Friend Shop Exclusive
Rok wydania: 2007
Producent: Kaiyodo / Organic Hobby


Revoltech. Linia dla wielu fanów anime fenomenalna, dająca kolekcjonerom figurki tak świetnie oddające ich ulubione postacie z japońskich komiksów i animacji, jak również wręcz hiperpozowalne. I tak się złożyło, że Transformers, też uznawane w Japonii za anime, doczekało się 5 własnych modeli w tej linii, w tym Optimusa Prime'a. A wszyscy dobrze wiemy, że gdzie jest Prime... tam musi być i Ultra Magnus.

UM to nic innego jak wariant kolorystyczny Prime'a i nic tego nie podkreśla tak jak farbryczne zapakowanie go do tego samego pudełka co Convoya. Z drugiej strony, z moich wiadomości wynika, że UM w "pierwszym obiegu" był dostępny tylko w jednej sieci sklepów, więc można to zrozumieć. I tak liczy się głównie zawartość, a ta jest niczego sobie. Od razu zaznaczmy, ta figurka jest nietransformowalna i ma tylko tryb robota. Taki Action Master dla koneserów :) I to świetnie wyglądający. Co prawda osobiście nie lubię Pata Lee, którego wersję Prime'a wykorzystano jako bazę dla tej figurki, ale tutaj wyjątkowo zdaje egzamin.

Ale co różni tak naprawdę zwykłego Revoltecha od, dajmy na to, zwykłego Micromana, GNU Dou czy Figmy (mówiąc po polsku, inne super-pozowalne figurki)? Mówiąc ogólnie, te czarne cosie wystające ze stawów Magnusa :) To są właśnie tak zwane Stawy Revoltech, które zapewniły serii taką popularność. Widzicie, jest to osobliwa kombinacja stawu skokowego i kulkowego. Jak to działa, spytacie? Postaram się to przedstawić najprościej jak się da... wyobraźcie sobie czarną kulkę składającą się z dwóch połówek. W środku kulki znajduje się staw skokowy. Na obu biegunach sfery przyczepiony jest okrągły bolec w taki sposób, aby górny przylegał do jednej połówki, a dolny do drugiej. Dodajmy do tego, że większość takich stawów jest mocowanych do samej figurki poprzed dwa okrągłe otworki... i w ten sposób otrzymujemy potrójny staw. W praktyce daje to kolekcjonerom niesamowitą dawkę pozowalności na decymetr kwadratowy figurki i w tej galerii postaram się to pokazać.

Ale zacznijmy od kilku zbliżeń. Jak na coś co ma trochę ponad 10 centymetrów, liczba detali jest naprawdę niezła. Pozowalność też super, np. w szyji jest podwójny Revo-staw, jeden w klatce piersiowej, są też po dwa w ramionach (te łokciowe nawet ślicznie wystają z tyły przedramienia- gdy go robiono nie robili jeszcze kolorowych Revo-stawów). Propo ramion, ich górnej partii nie przybliżycie już bardziej do tułowia, są tak odchylone do góry na stałe, ale te szare partie połączone z łokciem już da się obrócić w kierunku bliższym korpusowi.

Nogi. Proste, z podobną liczbą detali jak góra figurki i do tego z 3 Revo-stawami na każdą nóżkę. Wszystko naprawdę cacy, ale brakuje mi charakterystycznych dla Prime'a / Magnusa tylnych kół ciężarówki, które zawsze można było znaleźć w okolicach kostki. Cóż, bywa, jakoś to przeżyję ( czego i wam życzę :P )

Porównanie Revoltecha z Nokiatechem. Dobór tapety na tym drugim naprawdę był przypadkowy ^^

Łatwo zauważyć, że w miejscach gdzie występują Revo-stawy są, że tak powiem, ubytki w masie figurki. jest to związane z prostym faktem- tak jak dowolny inny staw, ten Revoltechowy żeby spełnić swoją powinność, potrzebuje nieco miejsca i gwarantuję wam, że to puste pole ze stawem na widoku może się w pełni zasłonić nogą, jeśli tylko wymyślicie sobie odpowiednią pozę. Swją drogą, Revo-stawy są o tyle niesamowite, że tylko ledwo zauważalna jasna linia na środku kulki powie nam, że sfera składa się z dwóch połówek. Z daleka to dyskretne łączenie jest niemal nie do zauważenia.

Czas na pozowanie, czyli coś, w czym ta figurki z tej linii wybijają się ponad tłum. Wszystko wygląda tak naturalnie, jakby się Magnusa wyjęło z Dreamwave'owskiego G1 Vol. 2 Przy okazji warto zaznaczyć, że łokcie nie zegną się bardziej niż na tym zdjęciu. Inną istotną kwestią są zastosowane w nich Revo-stawy, które są mniejsze od tych w nogach i szybciej ulegają zmęczeniu materiału, więc po jakimś czasie stają się luźne (w recenzowanym tu egzemplarzu już częściowo są).

Nie mogę powiedzieć, aby TFy w Revoltechu miały tonę akcesoriów, ale wystarczają, aby konkretnie wypozować tego TFa. Tu z karabinem jonowym i ręką, która go trzyma. Co ciekawe, rękojeść broni się obraca, pozwalając Magnusowi trzymać spluwę bliżej siebie.

Niestety, jak wszystkie wcześniejsze figurki z serii, Magnus nie posiada statywu, który pozwalałby mu na ekstremalne pozy, takie jak ataki z powietrza. Nie jest też przystosowany do współpracy z nimi i jedyne co mu pozostaje to wepnięcie się w ich podstawkę przez gniazdo na stopach.

Tu w sumie chciałem tylko pokazać to, co dostajemy z Magnusem- broń i cztery wymienne ręce. Siedzą w przedramionach dość mocno, więc z początku używałem do ich wymiany otwieracza do kopert, póki się do tego nie przyzwyczaiłem. Tą od karabinu już znacie.

A tu dwie kolejne, jedna do wskazywania innych rzeczy, druga, otwarta...do różnych celów, zakładam, że jest sporo możliwości :) Trochę szkoda, że ręce nie mają swoich lustrzanych wersji do pary, to by uatrakcyjniło figurkę, ale mało który Revoltech ma takie rozwiązania.

Heh, prawie jak Czarodziejka z Księżyca. Może i lepiej, że UMowi nie wyszła ta poza, jakoś nie wyobrażam sobie serialu z gatunku Magical Robots... chyba, że ktoś liczy Rayeartha :P

Ostatnia ręka jest jak lokata tak długo, jak nie mamy Optimusa w kolekcji- łapsko wpina się w obie figurki naraz i ma to wyglądać jak porozumienie między braćmi...chyba. Na razie, niczym Wall-E, Magnus ćwiczy jakby to było zlapać Prime'a za rękę.

Każdy kto wie, że sporadycznie zbieram Micromanów mógł się tego spodziewać. Pan w niebieskim kombinezonie to Godoh z Microman Biomachine. Nie myślcie jednak, że postawiłem go tu, żeby bawić się w osądzanie, czy produkt Takary góruje nad Kaiyodo. Te zabawki mają zwyczajnie zbyt różny profil i założenia, żeby było sens je porównywać. Właściwie to Godoh tu jest tylko żeby pokazać różnice w rozmiarach między typowym Revoltechem a typowym Micromanem.

Magnus i Godoh idą zrobić małą rozpierduchę w moim pokoju z kolekcją. Muszę zamknąć go na klucz, zanim tam dotrą. Zakładając, że jakoś się dostaną do klamki i pokonają schody.

Podsumowując, reprezentacja Revoltecha nie zawodzi. Wygląda świetnie, jest bardzo pozowalna i ma w sobie tak zwany The Touch. Wadą może być brak statywu i trudna dostępność (no, na pewno nie w Polsce, przynajmniej w strawnej cenie), ale jeśli ktoś czuje potrzebę posiadania takiego cacuszka, to raczej nie pożałuje zakupu. 8/10

Ale to nie koniec! Jest i filmik! Łapcie popcorn zanim się zacznie :D

"I will, I will shoot you!"

 

Dzienks za pożyczenie figurki do recki, Undermine.


KONIEC


Powrót do strony głównej