Zrób to z klasą, albo nie zawracaj sobie głowy... ta maksyma to ulubione powiedzonko G1 Jazza, największego fana i znawcy ziemskiej kultury wśród Transformerów. Jednak teraz, 23 lata po wydaniu pierwszego robota o tym imieniu, możnaby zadać sobie pytanie, czy projektanci Hasbro utrzymali tę klasę tworząc najnowsze wcielenie tego Autobota. Postaram się to zaraz zweryfikować i mam nadzieję, że dotrzymacie mi towarzystwa aż do końca moich rozważań na ten temat.
Nowy Jazz to robot transformujący się w samochód Pontiac Solstice z karoserią koloru szarego, zamiast typowego dla Jazza białego. Czy to dobrze, trudno powiedzieć. Jedni uważają, że jak na TFa tego typu kolorek jest tandetny i upodabnia Jazza do taniej podróbki. Inni natomiast (i ja wśród nich) są zdania, że ten kolor wprowadza powiew świeżości do tej postaci. Poza tym jakoś nie wyobrażam sobie tego auta w kolorach z G1. Nie przy takim aucie jak Solstice. Swoją drogą, podoba mi się dobór alt modu przy tej figurce- bardzo podobają mi się smukłe kształty tego pojazdu, podkreślające jego sportowe funkcje. Poza tym auto to jest bardzo przyjemne dla oka i pierwsze wrażenie (przynajmniej u mnie) na widok Movie Jazza było jak najbardziej pozytywne.
Rzut z boku pokazuje sylwetkę podobną do innych aut tego typu. Przyjemne, opływowe kształty. Jedyne, co może nieco psuć widok to linie rodzielające poszczególne części Jazza, ale biorąc pod uwagę rodzaj zabawki z jaką mamy do czynienia, jest to usprawiedliwione. Mała ciekawostka: są osoby, które narzekają na fakt, że Jazz nie toczy się po podłożu tak swobodnie jak inne Movie TFy, co jest związane ze specyficzną budową jego nóg. U mnie wygląda to tak: owszem, problem występuje, gdy toczy się go po nierównej powierzchni. Gdy jest ona gładka, nie jest tak źle...a poza tym, ilu z Was ma zamiar używać tego robota jak resoraka pokroju Hot Wheels? No właśnie...
Popatrzmy z bliska na kabinę kierowcy. Niebieskie szyby oczywiście nie pasowałyby do prawdziwego auta, ale w przypadku Jazza świetnie komponują się z szarą karoserią. Poza tym bywały w TFach już dziwniejsze kolory szyb niż ten :D A za szybami widać coś przypominającego kabinę kierowcy, z widocznymi dwoma siedzeniami, deską rozdzielczą i kierownicą. Ale nie są to cuda na miarę Alternatorów, tak jak u C Hot Shota czy Dowshifta, tuż poniżej są wnętrzności robota, więc zrobiono tylko to, co w danych warunkach było wykonalne. Ale to i tak zawsze coś... Tak, też widzę, że lusterka odstają od szyb bardziej niż powinny, ale to kolejne wymuszenie ze strony transformacji...
Zbliżenie przodu auta. Bardzo ładne i zrobione ze smakiem... Jedyne, czego nie do końca rozumiem, to ten żółty na światłach przeciwmgielnych, ale może to ma imitować ich wygląd, kiedy są włączone... Na środku, tuż nad wlotem powietrza do silnika widać mały znaczek Pontiaca...i jakoś więcej nie potrafię się na ten temat rozgadać ^^
Tył tego auta to nieco dziwna sprawa...na górze widać trzy czerwone obudowy od świateł i zamontowany nad nimi spojler. O dolnych partiach mogę powiedzieć to, że ich niejednolity wygląd to wina transformacji Jazza- wszystkie czarne elementy formują stopy Jazza i przez to nie wygląda to zbyt oględnie (zwłaszcza dolne światła, które zaznaczono jako dołki w karoserii)... jedyne, co tu można powiedzieć na plus to detale wylotów powietrza na dole.
A teraz czas na zdjęcia, o których mało trzeba czytać a dużo patrzeć- po prostu uwielbiam "pozować" ładne autka i to zdjęcie ma tylko i wyłącznie pokazać wam Jazza pod nieco innym kątem :)
To też :) Moje ukochane zdjęcie trybu pojazdu :D
A tu ciekawostka- do spojlera Jazza można podczepić jego broń, rozkładany harpun.
Choć jak wszyscy, uważa, że to najdziwniejsze miejsce, jakie można było na to znaleźć... ale i tak to tylko dodatek, więc przejdzie...
O to on! Wielki, wspaniały...z krótkim tułowiem? Cóż, moi mili, taki jest urok najnowszego Jazza. Ze względu na jego transformację (i po części jego filmowy design), Jazz jest lekko nieproporcjonalny... co mi nie przeszkadza absolutnie, bo podobna kwestia była przy okazji C Downshifta. Zresztą, jakie to ma znaczenie, skoro dostaliśmy do łapek naprawdę świetnie wyglądającego robota. Nietypowy styl, odsłaniający momentami części wewnętrzne robota, oraz nigdy nie spotykane wcześniej podejście do ramion, sprawiają, że mi się ten TF bardzo podoba :)
Eeee... z tyłu, jak to zwykle w Transformerach bywa, nie ma o czym specjalnie gadać... Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na okolice kolan- konstrukcja Jazza sprawia, że trzeba lekko obracać nogi na zewnątrz, żeby mógł zginać nogi. W sumie detal.
Głowa jest niesamowita. Pomiając twarz, która wygląda jak dziesiątki połączonych ze sobą płytek, Godne uwagi się charakterystyczne dla G1 Jazza "uszka" (choć G1 nie miał ich tak rozbudowanych jak tutaj- Movie Jazz z bliska może przez to przypominać mechanicznego nietoperza^^), oraz będący znakiem firmowym wszystkich Jazzów wizjer. Wszystko to komponuje się w bardzo udaną głowę, z jednej strony będącą nawiązaniem do oryginału, z drugiej posiadającą własny styl.
Korpus z bliska. Jak zauważyliście przy transformacji, przedni panel rozdzielił się na trzy części, wśród których ta środkowa nachodzi na boczne. Nie jest to wielka modyfikacja względem trybu auta, ale mi się to podoba. No i przy okazji, jest to element auto-transformacji Jazza, którą widzieliście na ostatnim zdjęciu z transformacji.
Ramiona to najbardziej kontrowersyjny element nowego Jazza. Głównie dlatego, że wedle wielu wyglądają dziwacznie. W końcu zostały uformowane z maski samochodu, która przecież jest elementem dosyć cienkim. I fakt, patrząc z boku, wyglądają, jakby ktoś wymontował z nich wszystkie części wewnętrzne i zostawił tylko część obudowy. A jednak jest to nowatorska budowa i to trzeba przyznać. Zresztą, przy funkcjach Jazza inne ramiona nie są mu potrzebne. Ciekawostka: W tej linii TF jak w żadnej innej roboty nader często mają niehumanoidalen ręce. Na przykład Jazz ma tylko trzy palce u każdej dłoni.
Nogi już nie budzą takich kontrowersji. I nie ma co się dziwić, bo są świetnie zrobione, zwłaszcza osłony kolan. Osobiście, strasznie mi się podobają te brązowe rury wychodzące z boku nogi i łączące się nad stopami, mijając przy tym szkielet nakolanników. Nie wiem czemu, ale mnie ten detal urzekł...
Tu krótko- pokaz pozowalności Jazza. Nie jest źle :)
Tył auta, zawieszony wcześniej na plecach Jazza, można zdemontować. I nie jest to takie trudne, jak niektórym moim znajomym się wydaję. Moja metoda jest taka: odciągnąć tył od pleców jak tylko się da, pilnują przy tym, by łącznik obu części był w tej samej pozycji. I wychodzi bez kłopotów :)
A tył ten zdemonowaliśmy po to, by go zamontować na ramieniu robota w formie tarczy. Uchwytem jest otwór na środku kołpaków od kół. Tylko trzeba mocno dociskacć, bo inaczej ma tendecje do wypadania...
Harpun już widzieliście, tym razem pokazałem go bez podłączania do czegokolwiek. Gdy mu się przyjrzeć, trzeba przyznać, że jest wymodelowany w podobnym stylu co jego użytkownik...
A teraz czas na informacje z serii "nie znajdziesz tego w instrukcji obługi". Harpun posiada uchwyt identyczny jak ten wmontowany w plecy Jazza. Dzięki temu harpun można "przechowywać" na tarczy.
I patrząc od przodu, wygląda to całkiem nieźle :)
No, ale główne zastosowanie tej broni może być spełnione, gdy wmontuje się go w przedramię Jazza. Aby to zrobić, należy odchylić płytę z ręką i wpiąć bolec na harpunie w przeznaczony do tego uchwyt.
Teraz, by Jazz stanął do walki, wystarczy już tylko ręcznie rozłożyć harpun (tak, ręcznie, nie ma tu mechanizmów sprężynowych). W ten sposób otrzymujemy przyjemny, około 7-8 centymetrowy szpikulec, którym Jazz z przyjemnością potraktuje każdego przeciwnika :)
Kolejny mini pokaz pozowalności, tym razem w pełnym uzbrojeniu.
A teraz czas na nostalgię, czyli porównania z poprzednimi wersjami Jazza. Powyżej, G1 kontra Movie.
I Movie kontra Binaltech/Alternators.
To już koniec mojej galerii. Pewnie teraz czekacie na mój werdykt co do sensu kupowania tej figurki...Jazz to moim zdaniem udany Transformer. Ładny alt mode, niekonwencjonalna transformacja, interesujący tryb robota. Oczywiście jak większość TFów, ma parę malutkich niedoróbek, ale ich uporczywość zależy tylko od tego, jak bardzo lubicie się czepiać. Bo mi one w ogóle nie przeszkadzają :) Polecam tego robota, warto go kupić!