
Przynależność:Autobot
Podlinia: Allspark Power
Transformacja: Ciężarówka
Klasa: Voyager
Rok wydania: 2008
Producent: Hasbro
Człowiek nigdy nie wie, co spotka w Smyku. Patrząc na ich ceny powiedziałem sobie, że nie będę tam kupował więcej, po tym jak dorwałem już swojego Cybertron Downshifta. I słowa dotrzymałem, póki skurczybyki nie stały się jedyną siecią oferującą Classici... i nie spuściły ceny Allspark Voyagerów do 39,90 zł (!!!). Tak, Voyager kosztował taniej o 25 zł niż stojący obok Deluxe. Pod taką presją po prostu musiałem dać szansę nowemu staremu Voyagerowi Prime'a, którego pierwotnie miałem omijać. Jak się teraz okazuje, wyświadczyłem sobie w ten sposób niezłą przysługę. Ale po kolei...

Optimus Prime Pierwszego Uderzenia to znowu ciężarówka typu peterbilt, choć mocno różniąca się od swojej wersji Leader, która tu gościła jakiś czas temu. Poza grillem, całość została gruntownie przemodelowana optycznie, tak by sprostać mniejszym rozmiarom tej wersji, jak również totalnie nowemu schematowi transformacji (jak również żeby rodzice się nie czepiali, że Hasbro każe im drugi raz kupować to samo tylko w wersji mini, hehe). Całość dopełnia nowa kolorystyka, tak różna od tego co widzieliśmy w kinie a tak podobna do tego, co starzy wyjadacze znają i kochają: Prime'a w wersji G1. Osobiście, uwielbiam FSa za to, jak cudownie pasują do niego kolory poczciwego Optimusa Pierwszego. Poza tym, osobiście nie mam nic do pierwotnych kolorków tego Voyagera, ale oglądanie na dwóch różnych TFów przedstawiających tego samego robota z tą samą kolorystyką mi się już nie uśmiecha, dlatego ta nastawiona na wyciąganie kasy od fanów odmiana bardzo mi odpowiada.

Jedyne czego nie do końca rozumiem, to po co dodawali mu ten pseudonim First Strike, skoro nie ma to żadnego związku z kinówką, a większości fanów skojarzyłoby się to zapewne z War Within Optimusem (bo jeśli w War Within nie było jego Pierwszego Uderzenia, to gdzie?). Tym bardziej, że jak przerabiali kolorystycznie Jazza czy Starscreama na kolory G1, obyło się bez dodatkowych członów nazwy. Ok, moje dywagacje może są i ciekawe, ale nie dla normalnych ludzi, jadziem dalej. Z tyu widać pierwszy element, który daje nam jakąś sugestię, że coś z tą ciężarówką jest nie tak. Choć trochę to dyskretniejsze niż wielkie działko energetyczne wystające z tyłu szoferki u Leadera :P

Rzut z boku pokazuje, że przemodelowanie pojazdu uwzględniło też kompletną zmianę w linii dachu. W leaderze jest płaski, tutaj nieco bardziej opływowy i kształtny.

Przód jest ładny i pasowałby całkiem do zwykłej repliki auta, zwłaszcza siatka za grillem zasługuje na podziw. Koła też niczego sobie. Co by nie mówić o linii Bayformers, figurki z tej serii są cudowne jeśli chodzi o detale (no, przynajmniej te od Deluxe wzwyż).

A teraz czas na dość ciekawe rozwiązanie wprowadzone w wersji Voyager. Szoferka ma w środku detale kabiny (nic nowego w TF), w której na dodatek znajduje się kierowca (o, to już lepiej). Fani mówią, że to niby sam Peter Cullen, ale nigdzie nie widzę jego charakterystycznego wąsika, więc ta opcja raczej odpada. Zresztą, nieważne, to i tak hologram, jedna z ulubionych sztuczek Autobotów gdy jadą w miejscach pełnym ludzi i nie chcą zwracać na siebie uwagi brakiem kierowcy.

I jak każdy hologram, gdy niepotrzebny, znika. Z tym wypadku, gdy otworzymy drzwi. Odpowiada za to prosty mechanizm sprężynowy, którego guzik pewnie widzicie, to ten niebieski pstryczek pod siedzeniem kierowcy. Zamknięte drzwi wciskają ten guzik, a on wypycha kierowcę na pozycję. Niestety, dalej ktoś już nie pomyślał i biorąc pod uwagę odmienne kolory siedzenia i ścianki, nawet dla rodzica jest to oczywiste, że coś tam jest ukrytego. Poza tym, czy nie mądrzej byłoby odwrócić ten mechanizm i sprawić, że kierowca się pojawia dopiero gdy ktoś otworzy drzwi. ... Za dużo kombinuję.

Układ wydechowy, zbiorniki z paliwem, normalka. Tym razem rury wydechowe są w pełni plastikowe, co nawet przy istotnym znaczeniu materiału z racji zastosowania, oznacza, że Leader też mógł je mieć z plastiku a nie z gumy. Ktoś powie "to dla bezpieczeństwa naszych dzieci". Ok, ale jeśli ktoś myśli, że na tle Leadera tu są mniejsze szanse na wykolenie sobie oka, bo rury nieco mniej wystają ponad pojazd, to powiem tak: nie doceniacie geniuszu i kreatywności swoich pociech, moi mili.

Tył pojazdu. W sumie dobrze wykonany, ale jak go pomalowano, to już inna kwestia. Chodzi o to, że w zależności od trybu, widoczna jest inna strona tych elementów, inaczej pomalowana po jednej stronie dla każdego z nich. Kłopot? W kilku miejscach czerwień z trybu mecha przebija przez niedostatki niebieskiej farby, w innych miejscach tej farby zwyczajnie nie ma. Mam nadzieję, że to tylko przykład odwiecznego konfilktu Fana z kontrolą jakości w fabrykach Hasbro.

I porównanie. Leader kontra Voyager. Movie kontra G1. Nowe kontra stare... czyż to nie jest najbardziej epickie porówanie figurek, jakie do tej pory było na tej stronie? .... Nie, chyba nie :P I tak ta fotka pokazuje, jak obie wersje tego samego TFa świetnie wyglądają.

A tu jeszcze G2 Laser Rod i klasyczne G2 :) Hmm, muszę zobaczyć, czy przyczepa do Laser Roda/ Black Convoya dałaby się zahaczyć z tyłu FSa...

A teraz czas na coś, co opisano w instrukcji, a co ja z zasady przemilczam, czyli tryb ataku. Teraz opisuję go dlatego, że na tle innych TFów z The Movie, ten tutaj jest chyba najbardziej rozbudowany i wymaga od nas nieco więcej niż przyczepienia pojazdowi jego broni do bagażnika. Dla mnie wygląda to nieco dziwnie (choć na pewno pomaga nakłaniać kierowców TIRów do zachowania 5 metrów odstępu między pojazdem przed i za nimi). O broni rozpiszę się bardziej w trybie robota, jednak powiem od razu, że tryb nie jest tak naprawdę zbyt ciekawy. Raz, zawsze mi przypomina wielozadaniową ciężarówkę bojową "Nosorożec" z MASK, dwa, paskudnie odsłania ramiona robota. No i trzy, robi wrażenie wpakowanego tu nieco na siłę, jako efekt uboczny transfomacji tego TFa.

Transformacja tego TFa naprawdę daje do myślenia. Wychodzi na to, że ten sam typ pojazdu da się zmieniać na nieskończoną liczbę sposobów. A co tam u samego FS Prime'a? No, wygląda świetnie. Pomijając samą budowę robota, która jest niezła, ktoś naprawdę dobrze przemyślał rozmieszczenie kolorów z G1 na tej figurce. No i co jest kolejnym wielkim plusem, na tle kilku innych figurek, które mam, tu kolor "Allspark Power" został bardzo sprytnie i nie-inwazyjnie rozmieszczony, więc zupełnie nie przeszkadza. Pierwsze wrażenie: bardzo pozytywne :)

Tył jest bardzo schludny i poza plecaczkiem, który omówię potem, nie ma się czego czepiać. Ktoś by mógł spytać, czemu zostawiłem broń na plecach. Bo tak mi się podobało, to raz, dwa, tam właśnie mają te gnaty być, gdy Prime ich nie używa.


Nawet jak na Voyagera, korpus tej figurki jest pokryty toną detali, co się bardzo chwali, wyglądają bombowo. Głowa jest prawie taka sama jak w wersji Leader, choć ma znacznie bardziej Classicową kolorystykę.

Nogi, znowu tona detali, zwłaszcza na udach. Tam też znajduje się prawdopodobnie najlepiej zamaskowany zawias poziomy w tej całej serii. Jak pewnie widzicie, uda są jakby dwuwastwowe, bliżej korpusu jest ta cieńsza warstwa, którą ta grubsza cześciowo oplata. I tam właśnie schowano ten staw, co nie tylko wygląda znacznie estetyczniej niż odsłonięty staw (chleb powszedni w każdej serii TF) ale jest też cudownie patenciarskie. Stopy, w związku z bardzo ciekawym Automorphem, jaki mają, nie ruszają się na boki, ale za to ich rozkładane pięty pomagają stabilizować co bardziej dynamiczne pozy. Jeszcze uwaga propo kolan: uważajcie za co łapiecie gdy je zginacie, ich budowa sprzyja rozpadaniu się nóg przy namniejszym dotyku jeśli są źle chwytane. Mnie to o tyle nie bawi, że mam egzemplarz, w którym lewa noga i tak się co chwilę rozpada i nie trzyma w miejscu i bez chwytania jej. Ale tutaj tego nie zobaczycie, zadbałem o to.

Ramiona też robią wrażenie. Pomijam już piękne ręce na stawach kulkowych, dochodzi do tego 5 punktów artukulacji i podnoszona osłona, która zasłania górne stawy. Swoją drogą, na tej fotce wyraźnie widać kabinę kierowcy. I zgadnijcie co? On tam teraz jest, wisząc tak do góry nogami. Wygląda to nieco absurdalnie...

A teraz obiecany plecaczek. Jest to największy pojedyńczy element w tej figurce i jest dowodem na to, że transformacja tego TFa nie przewidziałą zastosowania dla wszystkiego. Według wielu fanów, jest to jedyny szpecący element tej figurki i po części mogę się z nimi zgodzić. A zresztą, sami zobaczcie.

Na szczęście element ten jest lekki i figurka jest raczej stabilna, ale gdy to widzę, mam jedno skojarzenie: Tetris! Naprawdę, czy to wam nie przypomina jednego z tych klocków, którymi układało się linie w tej klasycznej grze?

Jednak wszystko staje się piękniejsze, gdy odłączymy broń Prime'a z jego pleców. Tak, użyłem tu tych dodatkowych podwójnych stawów barkowych, które Prime posiada dzięki swojej transformacji.

No, to czas porozciągać Prime'a.

Pozy z bronią...

Dalej pozy z bronią. W sumie zapomniałem dodać, że broń Prime'a ma tą zaletę, że wygląda jak karabiny z granatnikiem, gdyż wystrzeliwane pociski to te dolne większe elementy gnatów z niebieskim kółkiem w środku. Mówię to, bo na pierwszy rzut oka to nie jest takie oczywiste, jak niektórzy myślą.

Dzięki wspomnianym stawom barkowym, Prime może robić wiele, dynamicznych, wręcz dramatycznych póz, jak powyżej, gdy upuścił jedno z dział by złapać się za trafione ramię. Nic tylko dać tu jeszcze chmurkę z tekstem "To za mało, by mnie powstrzymać!" . A teraz czas na obiecane na forum zdjęcia specjalne, czyli co Wallas potrafi zrobić figurce :P

Jeśli kogoś zastanawiał mój opis na GG, który miałem jakiś czas przed publikacją tej galerii, teraz już wiecie, co się za tym kryło. Oto Movie Voyager Cybertron 'Twin Cannon' Mode First Strike Optimus Prime :) To tak propo konkursu, jaki Shockwave i kilku innych użytkowników sobie urządziło w ramach zabawy "kto wymyśli najdłuższą naze dla zabawki jakiegoś TFa". Ale w błędzie jest ten, kto myśli, że to moje ostatnie słowo w tej kwestii. Ba! W swoim wielkim geniuszu odkryłem, że First Strike to nie fragment nazwy tego TFa, to skrót od jego PEŁNEJ nazwy. A jego pełna nazwa to "Firing In Rather Serious Times, Showing Tremendous Revolution In Kombat Equipment
OPTIMUS PRIME". Bardzo sprytne, Hasbro, bardzo sprytne...

I zdjęcie numer dwa z serii "spróbuj znaleźć to gdzieś indziej". Naprawdę, dopiero po pół roku posiadania tej figurki olśniło mnie, że broń Fir... dobra, używanie tego przedrostka po ostatnim zdjęciu jest mało praktyczne... że broń Optimusa można używać jak wielgaśne młoty. Pewnie gdyby nie to zdjęcie, nie byłoby tej galerii, bo to ono mnie sprowokowało do całej jego fotosesji. Czy to nie wygląda zwyczajnie fajnie?

Czas na porównanie dobra i zła w skali Voyager. I co prawda zło jest nieco lepsze niż jego większe wydanie, to jednak w moim rankingu dobro i tak zwycięża.

I całe Allsparkowe trio Auto-voyagerów w komplecie. Po lewej (tym razem waszej) Evac, po prawej Offroad Ironhide.

Tych panów już widzieliście nie raz i nie dwa :)

Kilka osób pewnie na to czekało. Leader vs. Voyager. Każdy na swój sposób świetny, dlatego warto mieć dwóch. Serio, każdy oferuje nieco inne doznania tak dla kolekcjonerów jak i zwykłych dzieciaków.
Noo...czas na... wy już wiecie co. Na półce sklepowej ten TF wydaje się niepozorny i nie wart uwagi, ale zaraz po rozpakowaniu okazuje się, że ma duży potencjał i jest wart wydanej na niego kasy. Zwłaszcza w dobie gdy można go mieć za mniej niż 50 zł. Świetne zgranie kolorów, ogromna pozowalność i ładny wygląd, to jego zalety. Wadami są niewątpliwie plecaczek i losowa wytrzymałość kolan, ale biorąc pod uwagę, że pewnie będzie głównie stać na półce, da się to wybaczyć. Czy wspominałem już o cenie 50zł? 8/10.

KONIEC