MOVIE BLACKOUT


Rozmiar: 31596 bajtów

Przynależność: Decepticon
Klasa: Voyager
Transformacja: Zmodyfikowany śmigłowiec Sikorski MH-53
Rok wydania: 2007
Producent: Hasbro


TRYB POJAZDU


Blackout był pierwszym Transformerem, który nam się pokazał w filmie Baya...I to on sprawił, że fanom w kinach opadły szczęki (łącznie ze mną), gdy ten robot w pojedynkę zniszczył bazę wojskową Amerykanów w Katarze. Naraz fanów zachwycił fakt, że nie tylko TF ten podszywał się pod istniejącą maszynę, wrażenie zrobił też jego design... A teraz popatrzymy sobie z Wallasem, czy Black jako zabawka też się sprawdza.

 


No więc Black jest sobie śmigłowcem wojskowym, który do tego przeszedł raczej niewielkie zmiany w stosunku do oryginału. Pierwsze wrażenie? Całkiem niezła replika MH- 53. Oczywiście, nie bez zgrzytów, ale Transformers (poza Masterpiece i Alternators) nie pretendują do miana jakości Master Replicas, tylko dobrych, komercyjnych zabawek dla dzieci... choć jak słusznie zauważył mój znajomy, seria The Movie robi wrażenie w pierwszej kolejności celującej w dorosłych fanów- ich sposób wykonania różni się diametralnie choćby od tego, co widzieliśmy w Cybertronie...

 

Blackout mimo wszystko prezentuje się całkiem ładnie jako helikopter (dla mnie potwierdza to fakt, że ostatnio mój wujek, fan i twórca papierowych replik militariów, kilka razy odgrażał się, że mi go w nocy gwizdnie, co mu się rzadko zdarza w stosunku do mojej kolekcji). Przede wszystkim cieszy obecnośc masy wygrawerowanych detali, które można dostyrzec na całym robocie. Z drugiej strony, nieco drażnią te czarne linie za głównym wirnikiem, które niezbyt delikatnie przypominają nam o niedokładnie przylegających do siebie cześciach... choć teraz i tak nie jest źle, mój egzemplarz po wyjęciu z pudełka był tak niedorobiony, że musiałem grzebać w Automorphie i zaczepach nóg, by po podniesieniu śmigłowca nogi nie wypadły z mocowań (i żeby w ogóle chciały do nich dojść- źle dostrojone zębatki Automorphu skutecznie to uniemożliwały). Hehe, jakie to TF pożyteczne, i się zmysł techniczny wyostrza i można potrenować zdolności majsterkowicza :P

 

Przód i kabina pilota są ładnie odwzorowane, z pod spidu wysuwa się nawet prowizoryczne podwozie... o detalach nie będę mówił, bo są widoczne gołym okiem.

Śmigło, jakie jest, każdy widzi. Posiada pewne detale, obraca się, a za nim widać spust do mechanizmu obrotowego głównego wirnika... hmm, chyba tyle o powyższym zdjęciu...

Wybaczcie mi ten prowizoryczny statyw, ale nic lepszego nie miałem na podorędziu, a koniecznie chciałem pokazać nasz śmigłowiec z takiej perspektywy... pomijając fakt, że uważni zobaczą tu fragmenty robota, taki rzut jest naprawdę fajny i go wam polecam.

 

Czas zaprezentować mechanizm obrotowy głównego wirnika. Niestety jest on ściśle połączony ze śmigłami, przez co nie można ich obracać "na luzie" tak swobodnie jak w innych TFach z taką funkcją. Swoją drogą, polecam trzymać tył pojazdu w taki sposób jak ja- z jednej strony nie zawadza o śmigła, ale pozwala na pewny chwyt i Blackout na pewno wam się nie wyślizgnie przy wciskaniu wspomnianego już spustu.

 

Tutaj powiem tylko tyle: to działa :D

 

Tył śmigłowca to miejsce, w którym modyfikacje MH-53 są najbardziej widoczne- zazwyczaj tu znajdowała się opuszczana rampa załadunkowa. A w Blackoucie zamiast niej mamy klatkę, w której zamknięty miniaturowy Scorponok, najlepszy przyjaciel Blacka w sprawie dorywczczych rozwałek :)

 

Wystarczy wcisnąć czarny przycisk z tyłu klatki, aby ta opadła w dół, uwalniając Scorpa (ale w nieco inny, mniej uładozny sposób sposób niż na zdjęciu powyżej). Czy po zwolnieniu blokady nasz skorpion zawsze spadnie na sześć odnóży nie wiem, ta kwestia wciąż pozostaje w fazie eksperymentów...

 

A tu nasza mała pokraka w całej okazałości. Jest trochę mniejsza od standardowego kciuka o pisada pewien zasób detali, choć nie powiem, żeby wygląd tej miniatury mnie powalił... Traktujcie to jako dodatek ( paradoksalnie, Blackout współpracuje z pełnowymiarowym Scorpem <kup pan go oddzielnie>, ale to już temat na jego galerię, nie Blacka).

 

A tu porównanie z dwoma innymi, bardzo cenionymi przeze mnie helikopterami- Cybertron Evaciem i Superlink Sprungiem. Oczywiście, każdy z nich jest zrobiony w innej skali. A propo, przy tej okazji wspomnę o ciekawym zjawisku, które szerzy się w szeregach Decepticonów... Autobotom mniej więcej udało się wprowadzić w miarę spójną skalę, którą dzieli większość robotów z tej frakcji (na oko coś koło 1/32 +/-). Za to wśród Fanów Zła nie ma tak dobrze...praktycznie każdy TF z tej grupy jest w innej skali, co rzuca się w oczy zwłaszcza stawiając obok siebie Blackouta i Barricade'a... dwa różne światy, dosłownie...


TRANSFORMACJA



TRYB ROBOTA

Blackout w trybie robota wygląda dobrze. Nie rewelacyjnie, ale w porządku, jego kolorystyka dużo mu daje. Jest też pełen różnego rodzaju detali, co jest kolejnym plusem. A jednak nie jest to TF, którego bym kupił w sklepie jako pierwszego... Blackout optycznie jest najmniejszym Voyagerem, fizycznie też (jest niższy od Ratcheta i niewiele wyższy od Jazza). Ale to nie to przeszkadza mi w nim najbardziej.

 

Najbardziej mi przeszkadza niemal calutki dach śmigłowca, który bezczelnie wystaje z pleców Blackouta. Normalnie ten element jest wyższy od samego robota! Co gorsze, jest zupełnie nietraformowalny, więc nie bardzo jest z nim co zrobić... Podejrzewam, że to właśnie był powód, dla którego pierwsza reakcja na prototyp Blacka (to był pierwszy ujawniony Movie TF) była zbliżona do "co do do diabła ma być, co?!"...

 

Głowa, wyraźnie wzorowana na insygniach Decepticonów, byłaby fajna, gdyby nie ta chora wręcz ilość detali połączona z niedokończa symetryczną grawerką... nie zrozumcie mnie źle, dużo detali do właściwie plus, ale raz, trzeba je nanieść umiejętnie, dwa, nie można przegiąć w drugą stronę, bo wychodzi coś, co w najlepszym razie przypomina pysk kraba. Przynajmniej włączono w to nieco czerwonego, półprzeźroczystego plastiku i oczy świecą... o ile uda wam się tam doprowadzić światło, hehe.

 


Korpus jako ogół jest naprawdę dobrze wykonany, podobają mi się detale i inne takie. Tego się czepiać nie będę, ale pewnie zauważyliście, że Blackout, podobnie jak Ratchet, cierpi na syndrom przkrótkiego tułowia... no, więc tu jest jeszcze fajniej, bo wrażenie obecności tego syndromu jest wzmocnione...

 

Nogi są zrobione naprawdę fajnie, nie mam im nic do zarzucenia. Jeden z moich ulubionych elementów tego robota. Bardzo fajną rzeczą, choć nie wiem czy oczywistą, są te panele między palcami stóp, które wychylają się do przodu, gdy pociągnie się za nakolanniki. Proste, a ile daje radości :)

Innym ciekawym elementem Blackouta jest pierwszy przykład jego uzbrojenia- dwa zestawy rakiet umieszczone nad głową robota. Same w sobie są naprawdę fajnym dodatkiem... tylko czemu do diabła muszą zasłaniać wlot światła w głowie Blacka, gdy są sensownie ułożone? :(

Ręce. Ładne, ale bez rewelacji. Mi nieco przeszkadza wbudowane na stałe elementy podwozia, które nieco dziwacznie wystają z przedramion...ale to i tak nie przebije białych rąk robota... "Blackout zawsze przez wykonaniem brudnej roboty zakładał na ręce białe rękawiczki"... wygląda to strasznie nienaturalnie, wolałbym,, żeby były już szare czy wręcz czarne...

Tutaj chciałem tylko pokazać jak dziwnie wygląda Black z boku... w sumie, można by go podzielić na niego samego i jego plecy z przyległościami :P


Pozowalność tego TFa jest jego mocną stroną, ma sporo punktów artykulacji i można nim robić nawet niezłe pozy..i tu poraz kolejny pojawia się kwestia pleców. Z jednej strony działają jak dobra podpórka, więc Blackout łatwo się nie przewróci, ale też i blokują co bardziej podkulone pozy... cóż, takie życie.

 

Na szczęście dach śmigłowca da się zdjąć i wtedy już możemy pozować Blackouta do woli. Fakt, nieco on dziwnie wygląda bez tego elementu. Wiem, psioczyłem na niego nieco, ale mimo wszystko ten element to znak firmowy tego robota i wygląda nienaturalnie bez niego.

Losowa poza numer 1 :)


A tu główna broń Blackouta w całej okazałości. Oddzielnie wygląda całkiem dobrze, może wręcz nawet groźnie. Choć dwie poprzednie serie TF dowodzą, że ta broń mogłaby być spokojnie trzy razy mniejsza, a cały tył zorientowany w poziomie mógłby się transformować z resztą robota... i byłoby bardziej zgodne z filmem nawet...

 

Blackout się uzbraja... i ledwo co stoi na nogach :P Z jakiegoś nieznanego mi powodu nogi Blacka mają tak luźne stawy, że gość ma tendencje do przewracania się, jeśli się go wcześniej nie ustawi w bezpieczny sposób. Ciekawe, biorąc pod uwagę fakt, że stawy w kolanach są naprawdę sztywne... Pewnie był w tym jakiś większy zamysł...

I kręcimy! Przyznam, że wygląda to naprawdę fajnie, nawet, jeśli jedno wciśnięcie spustu śmigła zapewnia jakieś półtora sekundy obrotów z maksymalną prędkością...

A to dla fanów Macrossa i słynnych Valkirii z trybem GERWALK :D Tak, przyznaje się, uwielbiam ten serial... swoją drogą, to zabawne jak wiele TFów można przerobić na Gerwalki, hehe.

Czas na werdykt Wallasa. A brzmi on tak... Black to robot tak na 4 z minusem. Fajny alt mode, dobry bot mode, ale w kilku miejscach nieco niedorobiony, co mocno obniża przyjemność obcowania z nim. Niemniej, jeśli chcecie wydać te 120 zł na TFa, który będzie stał na półce w roli ekspozycji, Blackout się nadaje. Do innych celów... chyba najpierw bym sprawdził, czy nie macie pod ręką innego Movie TFa...


KONIEC

Hehe, hurtownia Hasbro rządzi... i wszystko jasne :P


Powrót do strony głównej