HUNT FOR THE DECEPTICONS
Sidearm Sideswipe

Przynależność:Autobot
Transformacja: Samochód Chevrolete Camaro Stingray Concept
Rok wydania: 2010
Producent:Hasbro
Tekst i zdjęcia : Wallas
Materiał dodany: 19.11.2010
___
Aż tak się zdziwiłem, gdy spojrzałem na swojego nowego Sideswipe'a i dla zabawy podliczyłem, która to już transformowalna wersja tej postaci od jej debiutu w Zemście Upadłych. Wyszło mi całe sześć. Deluxe, Human Alliance,Gravity Bot, Legends, Fast Action Battler, a teraz drugi Deluxe (Jest jeszcze RPM który ma pseudoprzemianę, ale chyba mi wybaczycie jeśli nie będę go traktował serio). Każdy z tych modeli to zupełnie nowy projekt... Wychodzi na to, że mimo wypowiedzenia w filmie całych DWÓCH linijek tekstu Side dorównuje swoją obecnością na półkach sklepowych takim gadułom jak Skids czy Mudflap, których udział w filmie był znacznie bardziej uwydatniony: Sideswipe raptem skasował jednego zapełniającego kadr Decepticona i to z pomocą trzech innych Autobotów. Do tego rzucił na odchodnym "Kurde, dobry jestem!" i "Celujecie we mnie? We mnie?!" i na tym jego rola sceniczna na razie się skończyła. Tymczasem Skids i Mudflap, zapełniający ekrany swoimi klnącymi i brzydkimi jak noc gębami znacznie dłużej niż bym sobie tego życzył, nauczyli nas, że Transformer może być chodzącym stereotypem, stali się pierwszymi TFami zmieniającymi się w furgonetkę z lodami i żeby tego było mało sklepali Devastatora. Nawet Chuck Norris nie przeżyłby przywitania z rozdrabniarką w paszczy tego obdarzonego przez naturę (mechanikę?) gestalta, a Mudflap przeżył i zrobił mu totalną rozpierduchę od środka... dziwne przełożenie na siłę w zabawkach, ale zbaczam z tematu. Każdy z sześciu wielotrybowych Sideswipe'ów jest inny, a recenzowany tu Sidearm zdaje się próbować naprawić, a właściwie udoskonalić, pierwszego Deluxe'a, który jak na standardy ROTFu i tak był jednym z lepszych robotów tej klasy zrobionym od podstaw dla Zemsty Baya. Dzisiaj odpowiemy sobie na pytanie, czy swoje zadanie spełnia.
TRYB POJAZDU

Oto on, Sidearm Sideswipe! Pierwsza (nie)spodzianka, zmienia się w Chevroleta Corvette Stingray, kolejne koncepcyjne auto General Motors. Technicznie rzecz biorąc jest to ten sam model pojazdu, który widzieliśmy w kinach i na DVD (to drugie jeśli ktoś na sali zmarnował te 30-50 zł i kupił tą koszmarną płytę. Ja wydałem tą kwotę w bardziej wyrafinowany i przemyślany sposób), jednak na tle poprzednich zabawek Spychacza widać tu kilka bardzo wyraźnych zmian, które po kolei będziemy adresowali. Pierwsze co rzuca się w oczy, przynajmniej gdy ktoś już poobcuje z tą figurką i widział poprzedniego Side'a (tu podniosę rękę), jest jakieś dziwne wrażenie przeładowania, które zaczęło zwracać na siebie moją uwagę dopiero teraz, gdy patrzę na własne fotki do tego artykułu bodajże piąty raz. Czy Wam też się wydaje, że samochód gdzieś tutaj tonie i schodzi na dalszy plan? To znaczy, jasne, to cały czas zabawka auta na licencji transformujące się w robota, ale gdy spojrzy się centralnie na zdjęcia ogólne, mam wrażenie, że zauważam to dopiero jako czwartą w kolejności, wcześniej dostrzegając srebrną sylwetkę, czerwoną plamę z przodu i dużo czarno-czerwonych interlinii wypełniających sylwetkę Stingraya.

Z tyłu jest nieco lepiej, ale tylko dlatego, że czerwona plama (dosłownie) schodzi na dalszy plan, więc świadomość, że widzę auto wkrada się do umysłu jako trzecie. Patrząc na kształty ogólne widać, że licencja od GM nie wygasła i pojazd odwzorowuje znacznie większy oryginał w sposób poprawny, choć czy ten przymiotnik obowiązuje w tym resoraku jako całości, to już inna kwestia. Ale najpierw, czas na pierwszą bardzo wyraźną zmianę na tle poprzedniego Deluxe Sideswipe'a: kolor szyb, który z jakiegoś powodu nie jest już niebieski, ale czerwony (w komentarzach o galerii Hailstorma na forum padła opinia, że dzieciaki lubią jaskrawe kolory, ale nie wiem czy Hasbro kierowało się tym tokiem myślenia, czy zwyczajnie chciało jeszcze bardziej zaakcentować odmienność tej wersji od jej poprzednika). Osobiście uważam, że niebieski pasowałby bardziej, bo czerwony w kokpicie jakiejkolwiek maszyny będzie mi się już niezmiennie kojarzył z Batmobilem z Batman Beyond.

Kwestia, która mnie najbardziej drażni w całym tym trybie i którą na pewno już zdążyliście zauważyć (pomijam fakt, że już dziś o tym pobieżnie wspomniałem). SidearmS bardzo, ale to bardzo cierpi z powodu koszmarnie widocznych przerw między panelami formującymi nadwozie. Problem jest bardziej niż wyraźny już przy łączeniach między srebrnymi częściami, tak jak na masce, ale staje się prawdziwą katastrofą, gdy do gry wkraczają pomalowane srebrną farbką czerwone elementy z przeźroczystego plastiku. Takie kolorowe przerwy zaburzają spójność pojazdu w paskudny sposób, a kwestionowalna w moim przypadku kontrola jakości tylko pogarsza sprawę. Fakt, Sideswipe Pierwszy też miał w wielu miejscach przerwy w panelach, ale nie rzucały się aż tak skrajnie w oczy jak tutaj. Błe!

Problem ze Złymi Panelami przestaje być tak skrajnie widoczny gdy patrzymy na Płaszczkę z boku, ale lepiej niż z tej perspektywy już nie będzie. Z ciekawostek mogę tu zwrócić uwagę na próby zaakcentowania przez projektantów istnienia drzwi poprzez delikatne linie, które z daleka gdzieś giną. Na tle całej mojej awersji do kwestii panelowania na tej figurce, tutaj rozważałbym pojechanie Gundam Markerem by nieco je uwydatnić. Koła niestety są czarne jak smoła, bez nawet najmniejszych akcentów farbki na kołpakach... przynajmniej nieźle się kręcą, co nie jest w Deluxach takie oczywiste.

Wspomniałem już o tej czerwonej plamie z przodu auta? Tak, ale teraz rozpiszę się o tym jak należy... zupełnie nie rozumiem, co to ma być ani co to ma dać figurce. Uatrakcyjnić jej wygląd? Stworzyć nawiązanie do G1? Naprawdę chciałbym posiadać tą tajemną wiedzę. Ja tu widzę tylko osobliwy wzorek sugerujący kolizję czołową Sideswipe'a z symbolem Batmana i insygniami Rebelii w bardzo krótkim odstępie czasowym. Też jakoś dziwne, że ta plama obejmuje niemal cały przód ale jakimś trafem omija przednie wloty powietrza do silnika, co? Nie wiem, może jestem zwykłą zrzędą, ale o ile czerwone szyby jeszcze jakoś tu zrozumiem, o tyle ten dodatek jest dla mnie wpakowany bez potrzeby, zwłaszcza po zobaczeniu japońskiej wersji tej figurki, gdzie sobie ten wzorek darowano. Różnica jest ogromna. Na korzyść Azjaty.

Do tyłu nie mam specjalnie zastrzeżeń poza kwestią felernego panelowania, pomijając ten mankament, wygląda to w porządku... chyba, że ktoś się spodziewał zobaczyć tu charakterystyczne tylne światła tego samochodu, które są obecne nawet na sprzedawanym za 20 zł Legendsie. To nieco komplikuje sprawy.

Czas na porównania... zaczynamy od raczej bolesnego, ale koniecznego zestawienia z Human Alliance Sideswipe'em z ROTFu, który w trybie pojazdu jest jak dotąd najlepszym odwzorowaniem Stingraya w świecie Transformers i żadna inna wersja tej zabawki nie może się z nim równać, a już na pewno nie SidearmS.

Na tle innych Autobockich Samochodów Sideswipe wygląda już lepiej, choć nadal jego przerwy między częściami są najbardziej widoczne z całej trójki, u Stealth Bumblebee są częściowo zamaskowane poprzez kolor karoserii, z przodu nie przeszkadzają aż tak bardzo. W przypadku Swerve'a, lekko przerobionego Sideswipe'a I, linie rozdzielające części w niektórych miejscach są wręcz ledwo widoczne i nieźle się wtapiają w czerwień nadwozia. To, i Karmazyn ma lekko pomalowane kołpaki i zaakcentowane logo Chevy. Ale ktoś uznał, że SidearmS bardziej potrzebuje Czerwonej Plamy.
TRYB BOJOWY
No, zanim przejdziemy do trybu robota, czas pokazać funkcję specjalną funkcję, którą projektanci załadowali do naszego resoraka, a dzięki której Sideswipe zasługuje na swój przydomek Sidearm (można to przetłumaczyć luźno na "broń podręczną/przyboczną). Czyli tryb bojowy.


Tryb bojowy to technicznie rzecz biorąc Stingray z wystającymi po bokach małymi działkami/ pistoletami. Można spekulować, że cała transformacja była przerobiona po ten właśnie dodatek, ale mam inne zdanie. Jak pokazuje Cannon Bumblebee, dla którego wedle mojej teorii nowy Spychacz jest partnerem w pacyfikowaniu Zła, Występku i przeciwników Shia'i LaBeufa i Megan Fox, stary Deluxe mógłby być spokojnie przerobiony w mniejszym stopniu niż kompletnie nowy schemat przemiany by używać takiej broni. Także jak dla mnie giwerki są raczej dodatkiem do celu głównego jakim było odświeżenie designu.
Czy giwerki były na dobrą sprawę potrzebne, to już inna sprawa. Na pewno są na swój sposób hołdem wobec chlubnego i niestety jak na razie mało wykorzystanego trendu zainicjowanego w komiksach Transformers Infiltration przez Simona Furmana, wedle którego tryby alternatywne są tym częściej używanym na Ziemi trybem Transformera jako jego główne narzędzie operacyjne. W związku z tym, taki tryb maskujący powinien być odpowiednio uzbrojony tak aby wybrany Cybertrończyk mógł się bronić lub atakować bez konieczności przechodzenia do postaci 7-metrowego robota (forma, co by nie powiedzieć nieco podejrzana dla nieprzyzwyczajonego do widoku przechodnia). Koncept ten cudownie pokazali Runamuck i Runabaout, którzy z sekundę ze sportowych aut zmieniają się uzbrojone po anteny radiowe hybrydy wyścigówek i czołgów. To co robi SS nie jest aż tak imponujące, ale przynajmniej próbuje nas zachęcić do idei "robot in disguise will bring your demise" i jeśli miałbym wybierać między takim uzbrojeniem a wielkim, żółtym pistoletem na strzałki zamontowanym na chama na dachu auta, wybrałbym to pierwsze.
Choć i tak wydaje mi się, że uzbrojenie zyskuje na funkcjonalności w trybie robota, ale o tym za chwilę.

Tia... to zdjęcie wskazuje, że Sideswipe ma broń skalibrowaną do ostrzału innych robotów w ramach walki typu "podjedź, przywal, odjedź"... to albo używa tych gnatów do atakowania TIRów i innych wysokich maszyn. Mi to nie przeszkadza w najmniejszym stopniu, bo Sideswipe 95% czasu spędza na półce w trybie robota. Mimo wszystko, SamoDziałowy Trzmiel i jego mini-gatlingi ustawione równolegle do kierunku jazdy wydają się nieco lepiej rozwiazane. Z miłych niespodzianek: lufy działek Side'a są gwintowane. Zupełnie się tego nie spodziewałem.
Zrobiliśmy z tym trybem chyba już wszystko co było niezbędne, czas więc na tryb robota.
TRANSFORMACJA
Mogę mówić różne rzeczy o tej figurce, ale transformacja jest dla mnie ogromnym plusem. Widać, że od czasów Pierwszego projektanci wyrośli już z fazy kombinowania jak by tu sprawić by Sideswipe mógł się w ogóle transformować i zaczęli główkować jak zminimalizować liczbę części Stingraya widocznych na ciele robota i sprawić, by przemiana była jednocześnie radochodajna. Patrząc na wersje Deluxe 1 i HA mogłoby się wydawać, że nic lepszego z transformacją rąk i korpusu nie wymyślą, ale Sidearms pokazuje, że jednak można. Fakt, to właśnie ten schemat transformacji odpowiada za szpary w karoserii Płaszczki, ale sam proces jest dla mnie cudny i pokazuje, że wyobraźnia projektantów jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa w kwestii tego Autobota. Gdyby bardziej zadbać o zbliżenie paneli w trybie pojazdu... ech, marzenia...
TRYB ROBOTA

Transformacja nie tylko jest wypaśna, ona prowadzi do Sideswipe'a, którego wygląd w pierwszej chwili mnie naprawdę zaskoczył. Jestem skłonny powiedzieć, wizualnie jest to jedna z lepszych odsłon tej postaci i na półce niezaprzeczalnie wygląda świetnie. Nogi i korpus optycznie sprawdzają się doskonale, bardzo pozytywne wrażenie robi też wręcz śladowa na tle innych Spychaczy obecność elementów samochodu. Fani tej postaci już pewnie zauważyli brak wielgaśnych ostrzy montowanych na przedramionach tego robota. Nie powiem, żeby mi to specjalnie przeszkadzało, wynika to tylko i wyłącznie z dobranego tym razem uzbrojenia. Jestem pewien, że gdyby pan, który zaprojektował tą zabawkę, chciał wpakować tu żyletki Side'a, mógłby to spokojnie zrobić bez drastycznego modyfikowania całości. Materiał do tego zabiegu wziąłby sobie z pleców tego TFa. A propo...

Tył jest kolejnym szokiem, zwłaszcza po Human Alliance. Plecaczek na tle innych wersji tego robota wydaje się wręcz minimalistyczny, stanowi go zaledwie tylna szyba Stingraya (standardowe wyposażenie wszystkich pięciu trybów robota w zabawkach tej postaci) i dwa cienkie panele z boku auta. Z jednej strony doskonale się to mieści w granicach tolerowanej liczby części z trybu maskującego, z drugiej kształt który w ten sposób powstaje na plecach Side'a dodaje mu uroku gdy patrzymy od przodu. Że też więcej robotów z Bayformers tak nie mogło mieć...

Z boku Sideswipe wygląda wręcz jak paker, zwłaszcza w okolicach korpusu, który jest solidnie zapełniony i w żadnym miejscu nie można Side'a przejrzeć na wylot. Choć jego stopy wydają się małe, dzięki lekkiej konstrukcji powyżej pasa Spychacz jest stabilniejszą figurką niż jego wygląd sugeruje.

Korpus jako całość jest w moim mniemaniu zrobiony bardzo dobrze, niemal idealnie. Wszystkie detale mechanicznego pancerza są i to wykonane na naprawdę zadowalającym poziomie, który uzyskano robiąc cały trzon korpusu z jednego elementu zamiast z kilku łączących się, tak jak to miało miejsce w wersjach Deluxe 1 i Human Alliance. Nieco niżej widać też kontynuację ciekawej tradycji gumowych siłowników łączących nogi zresztą robota. To jeden z tych znaków firmowych designu filmowego Sideswipe'a i miło widzieć, że trzecia "poważna" zabawkowa adaptacja tego robota również je posiada. Nawet jeśli w kwestii pozowania to one nie pomagają.
Z rzeczy które mnie zastanawiają/ budzą moje zastrzeżenie mamy tu wspomniany już brak tylnych świateł który nieco podminowuje uczucie patrzenia na tył auta... a właściwie na tył auta zaczepiony na jego środek, tyłem do przodu. Tu się rodzi drugie zastrzeżenie, czyli czerwony generowany przez szybę auta. Nie współgra to zresztą korpusu i nieco burzy jego spójność wizualną. A Japończyk się śmieje, bo ma szyby w kolorze pasującym do karoserii. Kurde.

Głowa. Wizualnie jest wypaśna i w sumie niewiele się różni odwzorowaniem szczegółów od łba prawie dwukrotnie większego Human Alliance Sideswipe'a, co jest godne pochwały. Do tego dodajmy dobrze umieszczony staw kulkowy w szyi który pozwala Spychaczowi rozglądać się na wszystkie strony. Tylko po kiego czorta wbudowano mu czerwony wkład do podświetlania oczu na potylicy skoro oczy i tak ma pomalowane na niebiesko?? Może gdyby to był pierwszy odnotowany przypadek, Hasbro, ale odstawiacie taki numer już któryś raz a to nie jest nawet wariant kolorystyczny tylko zupełnie nowa figurka! I weź tu szukaj logiki.

Górne kończyny Side'a to mocna strona tego modelu i nie mam im nic do zarzucenia. Prawidłowe i do tego dobrze zaplanowane rozmieszczenie stawów zapewnia nam zakres ruchu do jakiego zdążyły nas przyzwyczaić co lepsze TFy z Bayformers. Same łapki też są niczego sobie, tylu detali to chyba żaden Sideswipe jeszcze nie uświadczył w tym miejscu. Nieco szkoda, że manipulatory są wyprofilowane specyficznie do obsługi pojedynczego typu broni, ale wszyscy wiemy, że Movie i ROTF to niewłaściwe serie, jeśli się szuka możliwości wymiany uzbrojenia pomiędzy postaciami (od tego mamy Classics/Universe 2.0/Generations/Reveal The Shield).

Żeby tylko z nogami było tak różowo ... że tak powiem, Zonk. Jedyne w czym kończyny kroczne SSa się sprawdzają to dobry wygląd. Tu trzeba przyznać, postarano się i nawet HA nie ma tak atrakcyjnych nóżek. Niestety, jak przy podrywie, sama uroda nie wystarczy i tu już zaczynają się schody których z pomocą tego konkretnego Transformera nie pokonamy tak dosłownie jak i w przenośni. Nie przewraca się to, ale wiele więcej już nie potrafi. Z czego to wynika? Pierwsze primo, obecne w każdym rozwinięty Spychaczu: gumowe siłowniki mocno ograniczają zakres ruchu, skrajnie upośledzając wychył w każdą możliwą stronę. Drugie primo, transformacja nóg ukradła Side'owi stawy kolanowe. W połączeniu z primo numero uno daje nam to nogi śliczne, ale zupełnie nie przystosowane do możliwości ruchowych górnej połowy figurki. Motyla noga!
Naprawdę chciałbym w tym miejscu pokazać przykładową pozowalność Side'a, ale nie ma za bardzo czego pokazywać... tak więc przechodzimy do uzbrojenia.

Teoretycznie broń nadal może sobie czekać na dogodny do użycia moment w swoich schowkach z trybu pojazdu, ale odradzam to; obrócenie ich do pozycji takiej jak na zdjęciu nie jest przesadnie łatwe i zazwyczaj wymaga rozłożenia pleców by zapewnić sobie dogodniejszy dostęp. Nie wspominając o tym, że Sideswipe nie może złapać rękojeści swoich pistoletów mimo jego i moich najszczerszych chęci.

Spychognaty idealnie pasują do rąk właściciela, a sposób ich mocowania zapewnia, że zostają na miejscu niezależnie od położenia i nachylenia rąk robota. Ciekawostką jest też fakt, że w trybie robota pistolety się nieco powiększają optycznie, choć w sumie nie wpływa to ani trochę na ich funkcjonalność.
I teraz coś mnie naprawdę zainteresowało w kwestii tej broni... czy tylko ja odnoszę wrażenie, że Sideswipe nagle stał się Autobockim odpowiednikiem Banderasa w roli Desperado (łapie się na tym, że coraz częściej mówię na niego Desperado Sideswipe tak jak na Offroad Ironhide'a mówi się u nas Disco Ironhide)? Gdyby nogi tego robota były lepiej zrobione, Sideswipe mógłby naprawdę mieć dostęp do kilku genialnych póz z wykorzystaniem tych pistoletów.
Widzimy tu więc smutną osobliwość tej figurki: patrząc od pasa w górę i przemilczając istnienie wszystkiego poniżej uzyskujemy naprawdę badassowo i dynamicznie wyglądającego Transformera. Można by powiedzieć, że powyżej bioder mamy naprawdę pozowalnego jak na klasę Deluxe robota. Kurcze, ale to dziwnie brzmi... a przy kontakcie bezpośrednim jest jeszcze dziwniej.

W rezultacie poza powyżej jest jedną z niewielu gdzie obecna konstrukcja nóg nie jest denerwującym problemem...

Human Alliance i Sidearm... jednego można tak ustawić, że wygląda bombowo (spytajcie Zedicusa, do tej pory mi wypomina, że przeze mnie kupił HA bo uznał że na moich zdjęciach wyglądał genialnie... a potem go wziął w ręce i zrewidował opinię), drugi tak wygląda w trybie robota. A jednak obaj mają swoją zdrową dawkę technicznych kłopotów.... coś Sideswipe nie ma ma szczęścia do zabawek. Aż zobaczę Legendsa.

Sidearms i Swerve, robocik będący przeróbką pierwszego Deluxa'a Side'a. Nieoczekiwanie dobrze wyglądają obok się siebie.

Na ostatnim zdjęciu tej galerii naszemu herosowi towarzystwa dotrzymują Universe 2.0 Silverstreak i Movie Allspark Power Stealth Bumblebee. Ta figurka nieźle sobie radzi na zdjęciach grupowych. Ciekawe...
Czas na podsumowanie... Ta figurka jako całość jest dziwna i na swój sposób pokręcona. Miała ogromny potencjał, który niestety wyparował gdzieś w połowie drogi i jej atuty po wsze czasy będą walczyć o supremację z jej wadami. Bilans przedstawia się tak:
Dobre:
Złe/wkurzające:
Sami więc widzicie. Mogło być cudownie, ale niedopieszczone/nieprzemyślane szczegóły psują Sideswipe'a tu i tam. W rezultacie kwestia jego zakupu albo zostawienia w sklepie sprowadza się do pytania, czy będzie sobie tylko stał na półce obok waszych innych eksponatów, czy będzie miał powierzone bardziej wyrafinowane zadania. W przypadku pierwszym sprawdza się, w drugim już mniej... a mogło być tak cudownie!
KONIEC