
Przynależność: Decepticon
Transformacja: Samochód sportowy
Klasa: Scout
Rok wydania: 2010
Producent: Hasbro
Tekst i zdjęcia: Fear Factor
Materiał dodany: 05.03. 2011
No i doszło do tego, czego spodziewałem się najbardziej. Tego, co czasami przeżywa
niejeden recenzent. Co tym razem wybrać na tapetę? Przyznam się szczerze, iż
kompletnie nie miałem pomysłów co do kandydata na następną reckę, aż tu nagle
przypomniał mi się jeden kolega. Dostałem go wraz z przedstawionym na łamach
portalu Insecticonem. Kolejny scout z przebojowej serii Hunt fo the Decepticons
- Oil Pan. Odkładałem go ostentacyjnie na bok dając szansę innym figurką aż
do teraz, kiedy upadł mi w końcu z półki na głowę przewracając przy okazji
kilka innych figurek. Wystarczający powód.


Oil Pan został wydany w ramach chyba ostatniego wave' u figurek ze swojej linii i jest on kolejnym dziełem rekultywacji Hasbro - to recolor Breakdowna z końcowej fazy Zemsty Upadłych. Transformuje się on w prostu i szablonowy samochód sportowy przypominający stylistyką Lamborghini Diablo czy jakikolwiek samochód wyścigowy tego sortu. Samochód jest prawie całkowicie pomarańczowy z dodatkiem białych pasów na drzwiach oraz kolorowych świateł z przodu i z tyłu. Szyby samochodu pomalowane są matową czarną farbą.

Podobają mi się pomalowane na srebrno felgi i cieszy mnie fakt, iż Hasbro coraz bardziej przywiązuje do nich wagę. Sam profil samochodu jest niezwykle przyjemny i dynamiczny (bardzo zbliżony do Cybertron Hot Shota), jednak robi wrażenie nieco zbyt pękatego i krótkiego. Mam wrażenie iż Oil Pan powinien być troszkę dłuższy.

Przód oprócz srebrnych reflektorów na przedzie samochodu nie zauważymy nic ciekawego. Jednak to scout, nie należy od niego wymagać dużo. Sam przód rozkłada się na pół tworząc nogi robota.

Tył jest już nieco bardziej różnorodny. Czerwone światła a między nimi siknięty na czarno (nieco niestarannie patrząc na pozostałości farby po za elementem) oraz biała, przybrudzona tablica z logiem Decepticonów. Szybko zauważymy też na spoilerze dużą nadlewkę plastiku, która jest świadectwem produkcji zabawki w Chinach Kontynentalnych. Ja po prostu kocham takie rzeczy w figurkach :/

Jak przystało na scouta mieści się wymiarowo z każdym reprezentantem z tej klasy. W porównaniu z Cybertron Brushguardem skalowanie jest bardzo dobre.

Breakdown, Oil Pan i Hailstorm. Ich matki prawdopodobnie zgwałciło
stado goryli przez co na świat wyszły owe pokraki. Dla Hailstorma los był łaskawy,
bo nie cierpiał na degenerację tkanki tłuszczowej, lecz Breakdown i Oil Pan
padli ofiarą skrajnej odmiany anoreksji i bulimii. Może ich przodkiem była
Lindsay Lohan i Kate Moss?
Dobra, tak na poważnie. Oil Pan jest niezwykle wychudłym, kościstym transformerem.
Pełno u niego szpar i dziur. Do tego ramiona są wyjątkowo długie i cieniutkie.
Jego tragiczną z początku sylwetkę ratuje bardzo szeroka klatka piersiowa.
Pewnie oglądał kilka odcinków z Hardkorowym Koksem i zaczął więcej jeść. A
nie tylko te kanapeczki.

Charakterystycznym elementem trybu robota jest odstający do tyłu panel powstały w wyniku złożenia dachu samochodu. Zaraz pod nim znajduje się ogromna przestrzeń oraz niezwykle wątłe krocze bohatera. Podoba mi się za to sposób uformowania nóg , który poprawia stabilność figurki.

Zdjęcie najlepiej oddaje pokraczność bohatera a przede wszystkim idiotycznie odstający panel od reszty ciała. Gdyby nie masywne pięty i łydki zapewne nigdy nie byłby w stanie stać na własnych nogach. Jedno co się ceni przy tej konfiguracji - panel nie przeszkadza nogom podczas tworzenia pozycji, co często było wadą pewnej grupy Transformerów.

Głowa Oil Pana a przede wszystkim twarz jest inkarnacją padliny. Najlepszy przykład argumentujący moje skojarzenia ze szkieletem. Coś cudownego a zarazem tragicznego. Agonalny wygląd twarzy zbiega się z paskudnym malowaniem skutkującym prześwitującą farbą. Może i nie powinienem czasami doczepiać się do oszczędzania na farbie, lecz stanowczo sprzeciwiam się tego typu fuszerkom. Hasbro wciąż mnie przekonuje iż olało kontrolę jakości już jakiś czas temu. Czerep Oil Pana posiada pełną artykulację za sprawą stawu kulkowego.

Ramiona mimo iż cieniutkie są bardzo interesujące, a to za sprawą bogactwa punktów artykulacji. Znajdziemy ich ok 7. To niezły wynik, który pozwala na duży zakres ruchu co we współczesnych figurkach Transformers jest jednym z głównych priorytetów. Ale czy faktycznie?

Pojawia się tutaj problem. Stawy są niezwykle luźne, szczególnie stawy odpowiadające za odginanie ramion na boki. Będzie to dla niektórych użytkowników frustrujące przy tworzeniu bardziej zaawansowanych pozycji. Najgorszym wrogiem dla ramion są jednak...same ramiona. Naramienniki i boczne panele powstałe z drzwi samochodu skutecznie ograniczają swobodę ruchu. Także początkowe ślinienie się ze względu na liczbę stawów zmieni się w gorzkie rozczarowanie. I bym zapomniał - brak broni. Oil Pan używa jakieś tarczy ochronnej i jest pacyfistą. Czasem bije z liścia.

Konstrukcja nóg jest prawdziwym kopem w tyłek dla posiadacza. Stawy w przeciwieństwie
do ramion poruszają sie z wielkim oporem. Same nogi wymagają nieco kombinowania,
by figurka odnalazła równowagę. Najlepszą i w sumie jedyną metodą jest wysunięcie
kolan jak najmocniej do przodu.

Tułów nie ma jakiejkolwiek możliwości obrotu mimo, iż nie widać oznak zabraniających mu istnienie stawu obrotowego. A przyznam się szczerze że bardzo bym się ucieszył z jego obecności.

Oil Pan mimo większej pozowalności i ciekawszej sylwetki przy koledze botaniku jest całkowicie bezbronny oprócz swojej tarczy energetycznej. Ewentualnie przywali mu z półobrotu albo sprzeda bitchslapa. Za to jego kolega z drużyny pochwalić się może całkiem ładnym toporkiem.

No i toporek Brushguarda nieco uszkodził naszego dzisiejszego
gościa, stąd pomoc medyczna wydaje się być tutaj co najmniej niezbędna. Tak
to jest jak się je kanapeczki. Nic z tego nie będzie. Trzeba jeść 6 steków
dziennie. Trzeba upierdzielać.
Przy okazji podziwiać możecie jedną z moich dum w kolekcji - figurkę Navy Field
Medica z serii Mc Farlane's Military.

Kwestię pozowalności pozostawię potencjalnym nabywcom ponieważ
sam nie mam do tego cierpliwości, ale myślę, iż powyższa lektura pozwoliła
Wam przybliżyć figurkę Oil Pana. Pora na werdykt końcowy, prawda?
Figurka jest niezwykła. Jest ona jednym wielkim paradoksem. Z jednej strony
projektanci starali się zrobić figurkę pozowalną i zgrabną. Z drugiej strony
niestety konstrukcja ogranicza swobodę ruchu. Wielkie panele boczne, ogromne
naramienniki psują bardzo artykulację ramion która sama w sobie jest bardzo
dobra. Malowanie stoi na średnim poziomie.
Dlatego figurkę oceniam na 3+. Jest ona przeciętna, choć miejscami wybija się
przed szereg. Mimo wszystko można w podobnej cenie kupić znacznie lepsze okazy
a Oil Pana sobie darować. To wszystko na dziś, Fear Factor out.
Tak się składa, że też posiadam tą figurkę. No, powiedzmy. Tak właściwie to posiadam ROTF Brakedowna, z którego zrobiono Oil Pana. Kolory niby inne, ale forma z której ich odlano jest identyczna, co daje mi pole do refleksji na tym modelem.

W trybie pojazdu Brakedown / Oil Pan wygląda... jak dziecko, z braku lepszego słowa. Kto widział Auta może sobie wyobrazić jak to działa, ten pojazd mógłby być spokojnie synem ZygZaka McQueena. W proporcjach tego auta jest zwyczajnie coś dziwnego i stawiając go obok innych figurek transformujących się w tego typu samochód w oczy rzucają się różnice w ilości przestrzeni zajmowanej przez przód, kabinę kierowcy i tył. Wydaje mi się, że wydłużenie nieco tyłu załatwiłoby sprawę. Przy obecnym stanie rzeczy pojazd nadal jest estetyczny i ładny, tylko nieco wciskający się w tak ubóstwiany przez Japończyków sektor SD (Super-zDeformowane).

Tryb robota też jest mieszanką dobra i zła. Dobre są ciekawe, wręcz szkieletowane proporcje które dają nie tylko aurę wychudzonego, zaniedbanego żołnierza, ale też i wojownika wyspecjalizowanego w taktykach "doskocz, przypieprz i odskocz" które stają się dla niego wykonalne dzięki tej anorektycznej konstrukcji. Chwalę sobie też kolorystykę tej figurki. Brakedown świetnie nawiązuje do swojego protoplasty z Generacji Pierwszej. Oil Pan za to ze swoimi kolorkami doskonale się sprawdza jako autostradowa odmiana Bluedgeona, cudownie emulując barwy jego zbroi (pewnie by go tak nazwano gdyby nie wydany tylko ociupinkę wcześniej ROTF Bluedgeon).
Ale muszę zgodzić się z Fear Factorem co do aspektów technicznych, tryb robota jest zupełnie nieprzemyślany. Największą wadą ramion są stawy barkowe, które nie pozwalają odchylać rąk na boki, więc te wszystkie punkty artykulacji stają się dekoracją a nie narzędziem. Nogi wkurzają mnie jeszcze bardziej. Ten design posiada świetne kolana, pozwalające na naprawdę spory dla Scouta kąt zgięcia, ale wykorzystanie tego potencjału jest wyjątkowo trudne z powodu konstrukcji krocza, a właściwie więńczącego go od góry zawiasu przenoszącego nogi na przód auta. Zawias znajduje się tuż przed stawem kulkowym nogi i mówiąc ogólnie chamsko blokuje jakikolwiek większy wychył kończyn dolnych do przodu. W praktyce oznacza to, że pozowanie tej figurki można traktować jak dżentelmeńskie wyzwanie- wygrywa ten kto zdoła ustawić tego Transformera w sensowny sposób. A gwarantuję wam, pojedynek ten będzie się ciągnął godzinami.
Suma sumarum, podzielam opinię Fear Factora. Pomysł był niegłupi, ale wykonanie zostawia sporo do życzenia.
- Wallas