TRANSFORMERS: HUNT FOR THE DECEPTICONS
IRONHIDE


Przynależność: Autobot
Transformacja: Samochód GMC Topkick
Klasa: Deluxe
Rok wydania: 2010
Producent: Hasbro

Tekst: 805K1
Zdjęcia Wallas
Materiał dodano: 30.08.2011

Hunt For The Decepticons to jedna z najbardziej udanych linii figurek Transformers ostatnich lat. Dość wspomnieć, że pojawili się w niej m. in. Battle Blade Bumblebee, Terradive, Scouty: Hubcap czy Breacher, a także chociażby Seaspray. Więc poza typowo filmowymi figurkami dostaliśmy także kilka postaci, które ze świata "klasyków" zostały przeniesione w Bay-verse. Jednak nasz dzisiejszy bohater od początku w nim siedział. Ba, był nawet jedną z najważniejszych postaci filmowej odsłony Transformers. Przed państwem - Hunt For The Deceptions Deluxe Ironhide.


TRYB POJAZDU

Jeżeli wierzyć Wallasowi przed nami GMC Topkick... czyli czarny pick-up. I tak go będziemy nazywać. Pick-up bardzo ładny i bardzo przyciągający kurz. No, ale to już bolączka wielu TF-ów w kolorze czerni. Niebieskie szybki, logo Autobotów. Przyznam, że dopiero na zdjęciach widać ilość załamań "karoserii" na boku pojazdu. I nie mówię tu o cięciach niezbędnych do transformacji, tylko o specjalnie wykonanych detalach. Robi to wrażenie.

No niestety, z tyłu już tak różowo nie jest. Przede wszystkim wygląd psują wystające z podwozia "cosie", w dodatku w kolorze, którego nie umiem nazwać. Niby to błękit, ale jakiś taki wytarty, smutny po prostu. Rur wydechowych wyglądających jak laski z masy cukrowej nie będę się czepiał. To tylko Deluxe. Dobrze, że w ogóle są.

No tutaj to już wygląda po prostu komicznie. On w tych częściach papierosy przemyca czy co? Ech. Za to bardzo podobają mi się koła, które są brązowe, co daje wrażenie ubrudzenia. I dobrze, że nie mają pomalowanych felg (kołpaków? no tego, co jest w oponie, nie znam się na samochodach), bo jego odpowiednik w filmach także takowych nie miał.

Przód, nie dość, że wygląda majestatycznie, to jeszcze zdradza gdzie się podziała farba z rur wydechowych. Jest tutaj: na światłach czy obramowaniu grilla. Do tego odrobina czerwieni na logo.

Z tyłu plus za pomalowane światła, minus za brak rejestracji/loga Botów/czegokolwiek na tylnej klapie. A te wystające paluchy dalej są straszne.

Porównanie z Movie Salvage'em i Ratchetem z DotM. Jak widać Iron pochodzi sprzed ery małych Deluxe'ów, przynajmniej w alt-modzie.

Tutaj zaś ze swoimi Voyagerowymi braćmi z RotF i DotM. Jak widać ilością szczegółów czy malowaniem wcale im nie ustępuje. Jeżeli miałbym podsumować tryb pojazdu to uważam, że jest niemal doskonały (poza paluchami z tyłu). Trudno byłoby coś poprawić (poza paluchami z tyłu) zachowując przy tym rozmiary klasy Deluxe. Oczywiście, dla kogoś rozmiar Ironhide'a może być niezadowalający, jednak ja nie jestem "skalowym" purystą (przeszkadzają mi tylko paluchy z tyłu).


TRYB ROBOTA

Przez prostą, acz satysfakcjonującą transformację przechodzimy do tego co wszak najważniejsze w każdej figurce Transformers - trybu robota. Trzeba przyznać, że bardzo udanego trybu. Wszystko jest tu na miejscu i na nim siedzi (a nie lata jak Żyd po pustym sklepie, jak w Voyagerze z pierwszego filmu). Od razu mówię, że w tym trybie znalazłem tylko trzy wady. Po kolei będziemy do nich przechodzić.

Mimo, iż z tyłu znajduje się sporo części pick-upa to są one sensownie poukładane. No może poza ramionami, na których jest po prostu za wiele. Jednak jest to wynik mechanizmu transformacji. Jako ciekawostkę i mały plusik można dodać, że wszystko, co przyczepione do nóg jest ruchome, ergo - możemy nieco zmieniać wygląd i położenie kibble'a według własnego uznania.

Dobra, wada numer jeden: położenie ramion. Staw barkowy jest umiejscowiony nieco za bardzo z tyłu. Owocuje to tym, że Iron wygląda jakby ciągle bardzo wypinał do przodu klatę. Czasem takie ułożenie jest fajne, ale w innych pozach po prostu przeszkadza. Kolosalna wada to to nie jest, ale jednak.

Potężna klata z przodu półciężarówki. Wygląda świetnie. I jak już wspominałem doskonale sie trzyma. Trzeba nieco się pobawić by wszystko właściwie powpinać, ale potem możemy trząść Ironem na wszystkie strony i nic się nie odczepi.

Uwaga konkurs: kto mi wskaże głowę innego Deluxe'a , która będzie miała tyle detali wygra napój z mojej forumowej sygnatury. Przytłaczająca ilość szczegółów, w dodatku nieźle pomalowana. No i nie ma wątpliwości, że to Ironhide. A w dodatku...

...lightpiping! Chociaż bardzo trudno dostępny przez części alt-mode'u na plecach.

Aha... wada numer dwa: nogi. I to nie tylko fakt, że stopy są ogromne (nawet jak na filmowego Irona) i po prostu psują proporcje figurki; ale także niemal całkowity brak farby na nich! Zostaje nam tylko ten obrzydliwy, nudny, błękitno-wyblakło-szpitalno-prześcieradłowy kolor. Blee...

Prawica Ironhide'a jest taka jak powinna - uzbrojona. Fajne, chociaż nieco małe, działko podmalowane srebrną farbką. Nie jest odczepiane, bo nie ma takiej potrzeby, w alt-modzie siedzi sobie grzecznie we wnętrzu samochodu.

Czas na pozowalność. Iron nie ma w tym zakresie większych problemów. Strzelanie na wprost - jest.

Gorączka sobotniej nocy - jest. Można dodać, że tutaj doskonale widać bardzo przydatne stawy w kostce nogi. Operują nie tylko w osi przód/tył, ale także na boki. Bardzo ułatwia to łapanie równowagi nawet w bardziej wymagających pozach.

Takich jak ta. Kop karate - jest. Nawet "kop karate ze strzelaniem na wprost".

O bracie... przechodzimy do wady numer trzy. Największej. Zapytałby ktoś: 805K1, czemu omówiłeś tylko jedno działo? Co z drugą ręką? Ano to. To nie jest broń. A może jest? Nie do końca wiadomo co to jest, wiadomo za to, że wygląda źle.

W dodatku można to wyciągać co owocuje zostawieniem wielkiej wyrwy w ramieniu Irona, co moim zdaniem i tak wygląda lepiej niż z tym czymś w środku.

To coś ponoć jest jakimś dronem bojowym czy zwiadowczym i wystąpiło w grze.

Ma to trzy nóżki i może na nich zapierdzielać i podglądać Decepticony. Ja się pytam: po co to tu jest? Człowiek się cieszy, że figurka nie ma żadnych "super-szczałek" to "szczelania", to mu dowalają takie coś. Pomysł moim zdaniem chybiony i to bardzo. Drugie, zwykłe działko byłoby dużo lepszym rozwiązaniem.

W każdym razie można podglądać np. Hailstorma. "Uśmiech proszę!"

W dodatku może siedzieć Ironowi na ramieniu. Wow. Dobra, dość o tym dziadostwie.

Czas na porównania. O ile Iron jest normalnego wzrostu w alt-modzie, o tyle w trybie robota jest nieco niski. Nie jest to, broń Boże, nic złego. Jeżeli bowiem odrzucimy przekonanie, że filmowy Ironhide musi być wysoki dostajemy małego, krępego twardziela. Takiego... bojowego karakana. Z resztą tak jest wyższy od wspomnianego już Hailstorma, a niewiele ustępuje Deep Desert Brawlowi.

Na tle Voyagera (tutaj akurat recolor z RotF-a) prezentuje się lepiej tak pod względem wizualnym, jak i konstrukcyjnym. Deluxe to po prostu lepsza figurka.

Zaś Voyagera z DotM jeszcze nie miałem w rękach, ale na pierwszy rzut oka wydaje się nieco za szczupły. Nasz mały kafar wciąż pozostaje niepokonany.

Kup pokazuje to, o czym mówiłem wcześniej - Iron jest niski. A poza tym chyba staruszek z Generations nie życzy sobie filmowania...

To, że Iron nie może wyciągać swojej broni, nie znaczy, że jego dłonie nie są przystosowane do trzymania takowej. To jak, jeszcze jakieś żarty o wzroście?

Czas podsumowań. Hunt For The Decepticons Ironhide jest świetną figurką. Alt-mode - niemal idealny (poza paluchami!), tryb robota z małymi wadami (które z resztą da się poprawić, zapraszam do mojego tematu z customami na forum - http://www.transformery.pl/forum/viewtopic.php?f=12&t=2948 ). Pozostaje on dla mnie najlepszą wersją filmowego Irona, a na pewno o najlepszym współczynniku ceny do jakości. Jeśli macie okazję i nie przeszkadza Wam, że jest on w nieco innej skali niż poprzednie wersje - bierzcie śmiało. Ja się nie zawiodłem. Aha... wyrzućcie tego drona!


DRUGA OPINIA - WALLAS

Jako osoba odpowiedzialna za te wszystkie zdjęcia powyżej, też dorzucę swoje trzy grosze na temat tego robocika. Muszę przyznać, że z początku miałem wielkie oczekiwania wobec tego Transformera i nawet rozważałem jego zakup na jakiś czas przed dostaniem go jako próbki do testów. Gdy go już w miałem w rękach, zrozumiałem, że to przyjemny TF, ale nie aż tak przyjemny jak wcześniem zakładałem. Tryb samochodu jest ładny i dobrze pokolorowany i nawet jestem skłonny przymknąć oko na stopy wystające z podwozia. To bardzo zacny pojazd do wstawienia na półkę gdzie każdy będzie mógł go podziwiać... i tyle. Jako zabawka dobrze wygląda, ale poza ruchomymim kołami nie robi absolutnie nic, przez co może się wydać nieco monotonny. Jasne, poprzednie wersje Irona (no, może poza Reckonem) też dzieliły ten los, ale w ich wyglądzie było coś dającego mu tzw. pałer. Tu mi tego jakoś brakuje, może przez rozmiar Deluxe, może coś innego, sam nie wiem.

Transformacja jest pomysłowa, ale niestety owocuję całą chmarą części które zostały z auta, przez co tryb robota jest ładny, ale obładowany sporą ilością nadbagażu przez który figurk tę można uznać za shellformera. Niestety można odnieść wrażenie, przynajmniej od pasa w dół, że części te zmniejszają też pozowalność robota. Nie patrząc na to, jako humanoid Iron jest... przyzwoity. Na pewno nieco bardziej schludny i zgodny z modelem animacyjnym od pozostałych wersji tej postaci, ale ponownie, brakuje mu tego czegoś. Niby jest ten dron-wieżyczka, ale ponieważ tak ja jak i 805K1 wolimy go przemilczeć, nie zostaje nam wiele ciekawych rzeczy w tym robociku. Można o Voyagerze 1 mówić wiele, ale jego uzbrojenie było konkretne i taka też była jego pozowalność, dla mnie było w tym to coś. A tutaj niespecjalnie.

Także, pojazd: ładny, ale niewiele oferujący. Transformacja: pomysłowa, ale nie do końca przemyślana.Tryb robota: ładny, ale niewiele oferujący jako zabawka. Jeśli ktoś szuka sobie pierwszego Irona a nie chce wydawać na to więcej niż 100 zł, ten wariant mu podpasuje. Jeśli będzie to kolejny Iron albo mamy grubszy portfel, lepiej szukać Reckon Irona albo Leadera.

 

KONIEC


Powrót do strony głównej