TRANSFORMERS: HUNT FOR THE DECEPTICONS
BREACHER


Przynależność: Autobot
Transformacja: Amfibia
Klasa: Scout
Rok wydania: 2010
Producent: Hasbro

Tekst: Zedicus
Zdjęcia: Wallas
Materiał dodany: 24.01.2011

___

Breacher jest figurką, która lubi mnie zaskakiwać. Pierwszym zaskoczeniem był fakt, że pojawiła się w Polsce nim w ogóle wiedziałem, że oficjalnie wyszła na świecie. Drugi raz dałem się zaskoczyć, gdy przypadła mi w udziale jego recenzja. Jeśli chcesz wiedzieć jak jeszcze zaskoczył mnie ten model, zapraszam do przeczytania recenzji.


TRYB POJAZDU


 

Breacher transformuje się w opancerzoną amfibię. Wojskowy charakter pojazdu dopełnia oszczędność w kolorystyce. Brak tu jakichkolwiek zbędnych ozdób, jest tylko logo frakcji i numer pojazdu.

Maska to jedyny element pojazdu, który próbuje walczyć z hegemonią koloru niebieskiego. Pomalowane szyby są wśród Transformerów standardem, na szczególną uwagę zasługuje jednak pomalowanie przednich reflektorów i klap wywietrznika. Wiele modeli wyższych klas nie może pochwalić się taką dbałością o detale.

Rzut z boku ukazuje bogactwo detali. Jest tu wszystko: drzwi boczne, drabinka do wejścia na wieżyczkę, zaznaczone okna. Nie ma jednego elementu, który nie zostałby ozdobiony chociaż nitem.

Jeśli ktoś uważa, że mogło by być więcej detali, to polecam odwrócić pojazd. Okazuje się że druga strona wygląda zupełnie inaczej. Asymetria to rzadkość wśród Transformerów, a szkoda, bo dzięki niej figurki są bardziej realistyczne.

Mogłoby się wydawać, że obracana wieżyczka strzelnicza jest czymś normalnym. Niestety w świecie Transformers to wcale nie jest takie oczywiste, o czym boleśnie przekonał mnie RotF Leader Megatron. Tym bardziej złośliwy ze mnie recenzent, że wykorzystuję ten niewątpliwy atut Breachera do ukazania największej wady jego trybu alternatywnego, wielkiej dziury w dachu. Czyżby rząd Autobotów też oszczędzał na swoich żołnierzach?

Spód pojazdu nie jest specjalnie ciekawy, nie zdradza jednak w oczywisty sposób, że mamy do czynienia z Transformerem. Gdyby nie oznaczenia frakcji, można by uznać Breachera za całkiem fajnego resoraka.

Breacher nie tylko potrafi ostrzelać wrogów wokół siebie ale przeszedł też szkolenie z obrony przeciwlotniczej.

System montażu broni pozwala podnieś karabinki na wieżyczkę, co zwiększa ich zasięg, jednak uniemożliwia strzelanie w powietrze.

Breacher vs Onslaught, Scout vs Ultra. Mogło by się wydawać że to porównanie nie ma sensu, że to jak walka Goliata z Dawidem. Tak jak w biblijnym pojedynku, tu również wygrywa Dawid. Breacher jest lepiej pomalowany, ma więcej detali, do tego większość z nich jest asymetryczna, jego wieżyczka nie tylko się obraca ale też podnosi do góry. Onslaught ma za to elektronikę i światełka, czyli dokładnie to co każdy fan ceni w Transformerach…

Tryb alternatywny Breachera jest wyraźnie mniejszy od pozostałych Scoutów.


TRYB BOJOWY


Mimo że instrukcja o tym milczy, Breacher ma swój tryb bojowy. Transformując figurkę do połowy otrzymujemy coś na kształt weterana po przejściach na wózku inwalidzkim z karabinem.


TRYB ROBOTA


Transformer. To słowo najlepiej opisuje tryb robota Breachera. Bay w swoich filmach przyzwyczaił nas do nieproporcjonalnych robotów, ze sztyletami zamiast dłoni i dziwnymi głowami. Do mnie ta stylistyka średnio przemawiała. Breacher zrywa z tym wizerunkiem. Ludzkie proporcje, normalne dłonie i głowa. Spokojnie ten mold mógł zostać wydany w serii Classic, czy któreś z jej kontynuacji. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze, że w tym trybie pojawiają się nowe kolory: biel i czerń.

Pomimo ludzkich proporcji, Breacher, ma jedną część ciała nienaturalnie dużą. Takiego tyłka nie powstydziłaby się nawet Jenifer Lopez. Jedyne co tłumaczy wielkość zadu, to możliwość zaczepienia tam broni.

Tył figurki jest zaskakująco uporządkowany. Wielki tyłek został przykryty płytą pancerza i idealnie komponuję się z resztą ciała.

Jak już oderwiemy oczy od ogromnego zadu, warto zwrócić uwaga na misternie wyrzeźbiony kręgosłup.

Ach to surowe oblicze żołnierza, który widział już wszystko i nic nie może go zaskoczyć. Brak mi słów żeby opisać jak perfekcyjnie zrobiona jest głowa Breachera.

Stawy w głowie, ramionach, łokciach, biodrze, kolanach, a nawet w stopach i dłoniach powodują że Breacher naprawdę potrafi się pokazać. Poza tym bije od niego jakaś taka siła, pewność siebie, że wszystkie figurki na półce instynktownie odsuwają się o kilka centymetrów.

Breacher jest chyba pierwszym Scoutem z ruchomymi nadgarstkami. Dłonie niestety giną trochę w cieniu przymocowanych do nich na stałe kastetów, które poza wgniataniem pancerza wrogów mają jeszcze jedną ciekawą funkcję. Kastety służą jako uchwyty na broń Breachera.

Breacher uzbrojony jest w dwulufowy karabin. Kiedy tak na niego patrzę przypominają mi się czasy G1, kiedy każda z broni była małym dziełem sztuki.

Breacher jak każdy doświadczony żołnierz dba o zabezpieczenie swoich tyłów.

Prawdziwa zabawa zaczyna się gdy Breacher weźmie swój karabin do ręki.

Zabawa jest tym lepsza, że Breacher w pełni wykosztuje nowy system zaczepu broni. Różnoraką bronią można go dosłownie obwiesić.

Dzięki nowemu systemowi zaczepu broni znów można wymieniać uzbrojenie między figurkami.

Ten sam mechanizm wykorzystują nie tylko Skystalker i Breacher. Praktycznie każda nowa figurka z serii Generations ma jakieś akcesoria zaczepiane w ten sposób, dzięki czemu można uzbroić Breachera jakby szedł na Wojnę Stuletnią.

Mówi się, że małe jest piękne ale duże więcej może. Cóż w tym wypadku małe jest i piękniejsze i bardziej funkcjonalne.

Kiedy zaczynałem pisać tę recenzję miałem o Breacherze raczej negatywne zdanie. Niby duża liczba punktów artykulacji, jednak stawy tak ciasne, że ciężko było cokolwiek zrobić z figurką, brak stawu nad kolanem, mało intuicyjna transformacja. Jakoś nie grała mi ta figurka.

Jednak pisząc tą recenzję, musiałem zapoznać się z Breacherem bliżej. Okazało się, że jeśli dać mu szanse, to staję się niesamowitą figurką dającą masę radochy. Jest bardzo stabilny, nie ma żadnych skrzydeł, rakietek czy innych wichajstrów, których nigdy nie wiadomo jak ustawić i pod najmniejszym dotykiem przestawiają się dokładnie odwrotnie niż tego chcieliśmy. Przyjmuje pozy dokładnie takie, jakie chcemy. Do tego robi fenomenalne wrażenie na półce.

Podsumowując, Breacher jest figurką wykonaną w starym, dobrym stylu i polecam ją każdemu. Nie tylko dostarczy mnóstwa zabawy dziecku ale będzie się też doskonale komponował z figurkami na półce kolekcjonera i to zarówno z serią Movie, jak i Classic.

KONIEC


Powrót do strony głównej