TRANSFORMERS: GENERATION 2
SCRAPPER


Przynależność: Decepticon
Podgrupa: Constructicony
Transformacja: Ładowarka kołowa
Rok wydania: 1991
Producent: Hasbro

Tekst i zdjęcia: Fear Factor
Korekta: Airazor

Materiał dodany: 24.03. 2011

 

Mówi się, że z pokładu statku czy samolotu kapitan zawsze schodzi ostatni. Popieram ową maksymę, stąd też przywódca dzielnej bandy robotników pozostawiłem niemal na koniec Sagi Constructiconów. Ostatnia odsłona Sagi to wejście Devastatora, a w tym odcinku poznamy ostatniego z ekipy Constructiconów, pełniącego funkcję głowy oddziału i prawej nogi Devastatora. Przed Wami Scrapper!.


TRYB POJAZDU

Scrapper, co oczywiste, również jest maszyną budowlaną. W końcu, nawet mimo wyższej rangi, wciąż jest jednym z Constructiconów. Zmienia się w ładowarkę kołową, kolejną popularną i niezwykle uniwersalną maszynę tego typu. Może ładować sypki ładunek do wywrotki równie efektywnie co koparka, a także działać jak buldożer. Można zdjąć jej przednią szuflę i zastąpić widłami, szczypcami czy innymi urządzeniami. Tak jak uniwersalny jest Scrapper - tak samo uniwersalny jest jego alt mode.
Sama figurka jest prawie całkowicie żółta i tylko w niektórych miejscach kontrastuje fioletem. Podobnie jak Bonecrusher posiada szare zadaszenie, które świadczy, że pochodzi z europejskiej linii Constructiconów. Scrapper jest też jedynym Constructiconem, którego obrazek pojawia się na pudełku wszystkich 6 robotów, o czym jeszcze wspomnę w ostatnim odcinku.

Z tyłu prezentuje się podobnie jak zreszta Constructiconów. Posiada odrobinę detali w postaci rur wydechowych i filtrów powietrza; ma także naklejki na górze tylnej części która jest zarazem osłoną silnika. Figurka bazuje na komponentach Long Haula. Mowa tu o kołach, które są identyczne. Podobny zabieg wykonano u Hooka, który posiada koła od Mixmastera.
Alt mode w minimalnym stopniu demaskuje tryb robota - o którym świadczą wystające ręce tuż za przednią osią. Jest to ślad minimalny, którego laik nie zauważy. Możemy odetchnąć ze spokojem. ;)

Po podniesieniu przedniej szufli można zbadać przód maszyny... który nie przedstawia sobą nic interesującego. Widać fragment naklejki wychodzący od spodu aż do czarnego elementu na środku czoła maszyny. Jest to zakamuflowana głowa Scrappera. Na czole Constructicon ma także nieco już niewidoczne logo Decepticonów. Dość kiepską kondycję naklejek (choć i tak całkiem przyzwoitą) należy tłumaczyć wiekiem figurek. Sam się cieszę, że wciąż są na nim wszystkie.

Przednią szuflę można podnieść naprawdę wysoko. Tak wysoko, jak tylko pozwoli na to blokada składająca się z dwóch bolców tuż nad zawiasem ramienia. Owe bolce imitują oczywiście mechanizmy poruszające szuflą. Tutaj nieco pomarudzę, bo nie podoba mi się wykonanie ramienia wraz z mechanizmami. Scavenger posiadał świetnie odzorowane siłowniki hydrauliczne, a tutaj nie postarano się nawet pokazać przewodów. Mamy jednolitą bryłę, która za nic w świecie nie odwzorowywuje tego elementu. Tak jak u Scavengera posiadacz może domyślić się, co odpowiadałoby za poruszanie danym elementem Scrappera, gdyby ten istniał naprawdę, tak tutaj rzeczony posiadacz może mieć problem z odgadnięciem. Wkurza mnie to z tego względu, że figurka powinna być wykonana bardzo pieczołowicie (zwłaszcza biorąc pod uwagę, że to dowódca całego oddziału), niestety nie odziedziczyła wszystkiego dobrego po swoich poprzednikach.

Mimo mojego czepialstwa nie mogę powiedzieć, że alt mode wykonany został beznadziejnie. Ładowarka została stworzona w duchu G1. Wygląda bardzo realistycznie. Tak, jakby bazowała na konkretnym, istniejącym modelu maszyny. Jest smukła i dość długa. Można nawet nieco za długa jak na stosunkowo krótkie ramię szufli. Ważne, że nie jest to alt mode pt. "połamany robot z doklejonymi kołami".


TRYB ATAKU

Scrapper po wypiciu Redbulla dostał skrzydeł - a dokładnie jest to główny panel piersiowy Devastatora. Najbardziej zresztą charakterystyczny element tego gestalta. W trybie ataku skrzydło wraz z zamontowanymi do niego silnikami stanowi dopalacz dla Scrappera, pozwalając mu taranować swoich przeciwników z ultraprędkością. Mnie on bardziej śmieszy niż bawi, niemniej pokazuję Wam Scrappera we wszystkich możliwych wariantach, byście mogli ocenić go sami.

Jak dla mnie to bardziej przypomina gigantyczny rozpylacz chemikaliów do uprawy roślin. Także jeżeli ktoś ma zamiar użyć swojej wyobrażni i pobawić się w rolnika - proszę bardzo. Wszystko przed Wami. :)
Nie ukrywam, że cieszę się, iż Hasbro dobrze kombinowało z pomysłem przenoszenia elementów Devastatora przez poszczególne Constructicony tworząc dodatkowo tryb ataku, ale tutaj chyba nieco nie trafili. Nie jestem w stanie dokładnie tego określić, ale to wygląda dziwnie. I miejscami głupio.


TRYB ROBOTA

Przyszedł czas na najlepsze. Tryb robota to najmocniejsza strona Scrappera. Dowódca Constructiconów wraz z Bonecrusherem należy do moich ulubieńców, a w przypadku trybu robota nawet Bonecrushera bije na głowę. Wygląd jest nieskazitelny, smukły. Żadne z dotychczasowych określeń jakiegokolwiek Constructicona nie jest w stanie opisać widoku Scrappera. To najlepiej wykonany tryb robota wśród Constructiconów i zarazem najbardziej zbliżony do swojego serialowego czy komiksowego pierwowzoru.

Gdyby nie wystający daszek, Scrapper wyglądałby wręcz identycznie. Daszek można oczywiście odczepić, żeby nie zawadzał, jednak należy pamiętać, żeby go nie zgubić. Potem nie uda się go raczej odkupić. Mimo że szufla ładowarki odchodzi od pleców pod sporym kątem, nie przeszkadza to figurce w poprawnym staniu.

Widoki z półprofilu. Nie ukrywam, że doszczętnie się w nim zakochałem, mimo iż nie lubiłem tej postaci w serialu. Żal, że Mixmastera nie spotkał zaszczyt być równie pięknym robotem. Figurka w całości pokryta jest starannie wykonanymi naklejkami, które sprawiają, że jeszcze bardziej niesamowicie wygląda. Czasami żal, że moda na naklejki w TF nie wróciła w pełni, bo czuję często niedosyt patrząc na fabrycznie nałożone znaczki i bajerki. Przy okazji ich nakładanie sprawiało mi niesamowitą frajdę, mimo że do łatwych nie należało (a w każdym razie z punktu widzenia młodszego osobnika).
Jedyne, co można zarzucić figurce, to banalna transformacja. Polega na rozłożeniu nóg i wyciągnięciu głowy. Ręce nie wymagają jakichkolwiek manipulacji.

Karabin Scrappera nawiązuje stylistyką do broni Mixmastera i wygląda równie elegancko. Natomiast jego ręce są unikalne w porównaniu z resztą Constructiconów - jako jedyny posiada on "puste" ręce - można zajrzeć do środka, ponieważ nie stanowią jednolitej bryły i są otwarte. Nie ma tam oczywiście nic ciekawego do oglądania, ale jedna rzecz ułatwia życie posiadaczowi: jeżeli kiedykolwiek złamie uchwyt karabinu w dłoni Scrappera, nie będzie miał problemów z jego wyciągnięciem.

Rzut oka na klatkę piersiową. Z bliska obejrzeć możecie naklejki i głowę Scrappera. Tutaj Scrapper zgarnia kolejny plus. Twarz także wygląda najlepiej z całej szóstki; najbardziej przypomina swój odpowiednik z serialu.
Moja figurka ma niestety pewien defekt: poprzez ciągłe wysuwanie z tułowia głowa tak się wyrobiła, że nie jest w stanie swobodnie pozostać na miejscu i zaraz wsuwa się do klatki piersiowej. Uwierzcie, był moment, gdy przeklinałem dzień, w którym zachciało mi się robić recenzje - zmarnowałem masę czasu i wypociłem Ocean Indyjski żeby doprowadzić głowę do porządku. Jeśli ktoś ma ten sam problem, niech pisze do mnie.

Wszystkie elementy do zmontowania Devastatora zostały zebrane, a Scrapper może teraz przywołać resztę w celu połączenia się w gestalta. W ten sposób zakończyłem pewien rozdział Sagi Constructiconów. Przedstawiona została cała szóstka robotników wraz z ich dowódcą. Każdy z nich dostał ocenę, na jaką zasługiwał. Co dostanie Scrapper?
To najlepszy Constructicon. Bezsprzecznie. Naprawdę, lubię tę figurkę, bo wygląda tak jak powinna. Oba tryby, pojazdu i robota, są bardzo dobrze wykonane i obu trybach figurka prezentuje się znakomicie. Detale w postaci naklejek są prawdziwą perełką i dosłownie można się w nich zakochać. Scrapper najlepiej odwzorowuje swój serialowy odpowiednik i na pewno najmniej straciłby ze swojej stylistyki, gdyby miał zostać nowym Classikiem, czy produktem iGear. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to komiczny tryb ataku i "puste" ręce pozbawione ścianek od wewnątrz. Bez zastanowienia daję figurce 5, zasłużyła na to. Polecam każdemu dojrzałemu fanowi figurek Transformers, który docenia siłę klasyki lat '80-'90. Stare figurki dojrzewają jak wino, a w prostocie wykonania figurek G1 tkwi esencja kultu TF. Biada maruderom!

Oczekujcie zatem DEWASTACJI...

 

KONIEC


Powrót do strony głównej