
Przynależność:Decepticon
Podgrupa: Constructicony
Transformacja: Koparka
Rok wydania:1991
Producent: Hasbro
Generation 2. To były czasy. Komuna odeszła pozostawiając za sobą swój ślad, ale czuć było mocny oddech demokracji w Polsce. Początek lat 90 tych, dzieciństwo pod znakiem lodów Bambino, mleka w szklanych butelkach czy Pepsi-Coli z odschoolowym logiem pozostaną na stałe w pamięci jako niezapomniane przeżycia, które nie wrócą. Wraz z tym pamiętam czasy, kiedy G.I.Joe, Star Trek: The Next Generation i właśnie Transformers wypełniały te niesamowite chwile.
Scavenger z G2 to dla mnie szczególna figurka. Kupiona w nieistniejącym już sklepie zabawkowym na ul. Głogowskiej w Poznaniu gdzieś w roku 1992. Był moją pierwszą figurką Transformers. A pamiętam dobrze te półki zawalone Constructiconami czy innymi figurkami z G2 jak i europejskiej podlinii G1. Coś niesamowitego. Niestety jak to dziecko - lubiło się bawić tak, że psuło swoje plastikowe maleństwa. I w ten sposób Scavenger z tamtego okresu (jak i zresztą wszystkie Constructicony i inne TF'y) przepadł. Ale kilkanaście lat potem udało mi sie kupić całą grupkę Constructiconów i znów wspomnienia odżyły. I teraz stoi on przed Wami :)
Z racji liczebności tej podgrupy jak i ze względu na wdzięk Constructiconów - pozwoliłem sobie na to, żeby każdego opisać oddzielnie, a dewastujący deserek zostawić na końcu. Także zapnijcie pasy, przed nami Generation 2 Scavenger :)

Scavenger jak wiadomo specjalizował się wykopaliskami. I otrzymał on odpowiedni dla swojego fachu tryb pojazdu. A jest nim gąsienicowa koparka. Prosta, nieskomplikowana koparka. Najlepszy przykład atutów G1 i G2 - mimo prymitywizmu trybów robota niszczą współczesne odpowiedniki przemyślanymi i schludnymi trybami pojazdu. Jak wiadomo, Constructicony w G2 pojawiły się w żółtych odmianach (a nie w zielonych jak ich oryginały z G1), stąd nasz Scavenger raczy nas swoimi żółtymi barwami w towarzystwie fioletowego gąsienicowego podwozia jak i fioletowymi szybami kabiny. Z racji tego, iż jest to wydanie europejskie G2 - posiada szare ramię wraz z łyżką. Różnic między tym wydaniem a wydaniem US jest więcej, ale tym zajmiemy się w dalszych galeriach. Niemniej prezentuje się w nowych kolorach przyzwoicie. Nawet może i lepiej niz. w G1. W końcu typowym kolorem dla maszyn budowlanych jest żółty, a nie zielony :). Przód kabiny zdobi naklejane logo Decepticonów.

Po obu bocznych ścianach koparki widnieją naklejki z oznaczeniami w kształcie podwójnej strzały. Z tyłu widnieją drobne szczegóły maszyny takie jak np. komin wydechowy, czarny element z tyłu, którym jest głowa naszego górnika, dwa nieznane nam wypustki po prawej stronie od kabiny jak i otwór w dachu kabiny. Mają one swoje zastosowanie o czym dowiecie się niebawem . Stay Frosty :D

Oprócz wspomnianych elementów pojawia się dziwny hak z przodu, który również pełni pewną bardzo ważną funkcję. Oczywiście zawsze może służyć Scavengerowi jako hak holowniczy, by Bonecrusher (jego kompan-buldożer z ekipy) mógł wyciągnąć go, gdy ten się zaryje w ziemi.
Scavenger w formie koparki prezentuje standardową miarę możliwości zabawy czy jak kto chce - pozowalnosci. Można obracać jego nadwoziem o 360 stopni, lecz nie wygląda to zbyt ciekawie, ponieważ oś pionowa, która pozwala na obrót zamontowana jest na tyle, stąd też Scavenger mógłby po prostu przewrócić się, gdyby postanowił załadować ładunek obracając się do tyłu. Ramię koparki możemy unosić wysoko, dodatkowo poruszać możemy wysięgnikiem z łyżką. Sama łyżka jest nieruchoma. Na pochwałę zasługuje wykonanie siłowników hydraulicznych jak i imitacje przewodów z płynem do owych siłowników. Wykładów z zasady działania tych urządzeń nie mam zamiaru poświęcać, przekonacie się o tym na żywo któregoś razu.

Jeżeli zagraża mu niebezpieczeństwo - Scavenger może być też uzbrojoną koparką z zamontowanym na szczycie karabinem, który służy mu jako wieżyczka strzelnicza. Jest to zarazem ciekawy pomysł na rozwiązanie kwestii przechowywania dodatkowych akcesoriów. No i nie szpeci to wyglądu.

Rychu Peja w jednym wywiadzie stwierdził "...ale jak argumenty się kończą, to w ryj też można dać...". Jak przystało na Decepticony i ich taktykę - kiedy broń ręczna traci na mocy, należy wyciągnąć cieżką artylerię. I tak w postaci ogromnego świdra nasz górnik podwaja swoją zdolność bojową. Dodając do tego rezonator/sonar sejsmiczny (czy jak sie to tam nazywało, co miał zamontowane w łyżce) stanowi niezły arsenał na gąsienicach. Świder wraz ze swoim "motorem" może być wystrzeliwany poprzez naciśnięcie pomarańczowego przycisku. Sam świder jak i jego wyrzutnia nie są dodawane w zestawie (dostajemy tylko broń i naklejki). Niestety to największa wada europejskich Constów z G2, ponieważ jak wiadomo były one pozbawiane elementów do stworzenia Devastatora jak i innych elementów służących do tego celu. Wraz z nimi powinna znajdować sie też jego pięść.
Niestety smutna prawda szybko wychodzi na jaw (a liczyłem, że opiszę to w całości na końcu przygody z Constami), owe elementy uzyskałem ze szrotu po podróbkach owych zabawek i w sumie dzięki temu udało mi się wzbogacić galerię o więcej fot. Oczywiście ze spokojem - figurka jest jak najbardziej oryginalna :)

Świder robi wrażenie. Jest w stosunku do nadwozia wręcz ogromny.Montowany jest na dwóch bolcach po prawej stronie od kabiny operatora o których wspomniałem wcześniej. Wraz z zamontowanym karabinem stanowi to ciekawe combo. Sam świder błyszczy się za sprawą bardzo ładnego chromu (jak na chińskie małe rączki to dobry wynik), jednak prawdziwa degustacja z chromem nadejdzie niebawem :)

Ma to jednak swoją wadę. Świder uniemożliwia poruszanie ramieniem koparki. Po prostu blokuje je w pozycji jak na zdjęciu, ale jest na to pewien sposób, nieoficjalny ale jest :)

Wystarczy świder przepiąć z prawej strony nadwozia na hak holowniczy i dzięki temu ramię Scavengera jest w pełni wolne. Dodatkowo świder spokojnie może wiercić głębokie otwory, ponieważ zyskał też na długości. Potencjał udanej zabawy jeszcze bardziej się zwiększył.

Po prostej transformacji ukazuje się nam Scavenger we własnej osobie. Nieco koślawej i klockowatej, jednak nie oczekujmy cudów - ta figurka to antyk. Mimo, iz powstała w 1991 roku to wciąż ten sam mold z 1985 roku, a więc mold starszy ode mnie samego o 3 lata. Nie zmienia to faktu, iż jest to pokraka. Scavenger posiada szeroki rozkrok, chude rączki i szeroką, ozdobioną chromem i naklejkami klatę. No i czegoś na tej klacie brakuje. Posiadacze oryginalnych G1 wiedzą o co chodzi. Brak w nim elementu do połączenia się z innym Constructiconem w celu stworzenia ramienia Devastatora. Dokładnie mowa o metalowym listku, który znajduje się na klatce piersiowej Scavengera i opuszcza się, gdy doczepiamy Scavengera do korpusu Deva. Nie sądzicie, ze to już przegięcie i zamordyzm? Moje szczere zdanie poznacie, gdy spróbujemy ich połączyć w całość.

Z tyłu widnieje ramie koparki które tworzy ogromny ogon z tyłu Scavenger' a. Jak wiadomo serialu nie znikał i również wisiał mu na tyle. Dodaje on figurce straszliwej kuriozalności, ale też jest dobrym wspornikiem w trybie robota, ponieważ Scavenger posiada nieco pochyłą sylwetkę. Wydaje się to być nielogiczne, ponieważ pochylony jest do przodu, lecz jego małe stópki często sprawiają, że przewraca się także do tyłu. Garbus jeden :P

No właśnie, straszny garbus. Ale co mu się dziwić, skoro nawet nie moze spokojnie się położyć na plecach skoro przeszkadza mu długi ogon i wystająca kabina. Dodatkowo jak na robotnika prezentuje wybitnie wątłą sylwetkę, widać że to nie tylko garbus ale też bumelant. Nieładnie, fe! :D

Jego głowa, a właściwie głowotułów też mógłby zebrać tęgie baty, ale tym razem obronię Scaviego. W przeciwieństwie do innych kompanów zachował odrobinę twarzy i podobieństwa do swojego serialowego pierwowzoru. Oczy, bródkę i mały diament na czole pomalowano srebrną farbą, natomiast cała głowa jest czarnym kawałkiem plastiku. Przyjrzeć się możemy jego ładnym naklejkom (z logiem Decepticonów na czele). Jak biednie bez nich by wyglądał.

My tak sobie gadu gadu, a pracować trzeba. Scavenger ma swoje obowiązki do spełnienia, żeby jego Decepticońska brać rosła w siłę, a w tym czasie skupmy się na ocenie naszego delikwenta.
Trzeba wsiąść pod uwagę, iż jest to figurka stara, kiedy nikomu nie śniło się o mega pozowalności, a kult Transformers dopiero się rodził. Z całą pewnością niebywałym atutem figurki jest pierwszorzędne wykonanie trybu koparki. Koparka jest śliczna i prosta, posiada jak na swoją skale ładnie wykonane szczegóły. Na szczególną uwagę zasługuje jej ramię. W trybie robota wygląda komicznie, lecz nie tak żle, jak inni jego koledzy, bo np. nie odziedziczył syndromu "sklejonych nóżek". Kolory to inna jego ważna zaleta. Są żywe i idealnie pasują do maszyny budowlanej. Niestety największą wadą figurki jest brak części do złożenia ramienia Devastatora jak i wykastrowanie go z wewnętrznego elementu do jego zamontowania w korpus gestalta. Tym zabiegiem sprowadzono go do roli autonomicznej jednostki, której atrakcyjność może jedynie zwiększyć się, jeżeli zdobędziemy całą bandę żółtych Constructiconów, bo wtedy przynajmniej można odtworzyć mały plac budowy. Obecnie można znaleźć go wraz z innymi w stanie MINT za jakieś 90-100 zł na ebay, co nie wynosi dużo patrząc na jego datę. Ale czy warto?
Jeżeli ktoś chce kupić Constructicona i złożyć Devastatora - niech unika jednak tą figurkę z daleka chyba, że znajdzie potrzebne części do jego rehabilitacji. Przez niewiedzę można się nieźle naciąć. Jeżeli ktoś oczekuje od tej figurki dobrej zabawki - też średnio się nią będzie bawił, bo szybko się mu znudzi. Ale nie oszukujmy się ponownie - wtedy bawiliśmy sie byle czym i mieliśmy kupę zabawy, a to był prawdziwy cud. Jeżeli jednak komuś to nie przeszkadza, a nawet lepiej - zależy mu na zdobyciu tego recoloru z uwagi na wspomnienia z dzieciństwa i jest wytrawnym kolekcjonerem czy fanem G2 - będzie co najmniej zadowolony. Ja osobiście jestem z figurki zadowolony (bo kocham G2), lecz obiektywnie wstawiłbym jej 3+.
To tyle w tym odcinku. Zapewne domyślacie się kto będzie następny. Ja już wiem :) Do zobaczenia wkrótce!
KONIEC