
Przynależność:Autobot
Podgrupa: Aquaspeeders
Transformacja: Samochód wyścigowy
Rok wydania:1993
Producent: Hasbro
Generacja Druga była prawdziwą kopalnią pomysłów na atrakcyjne figurki Transformers. Układy elektroniczne w małych modelach, pół automatyczne uzbrojenie, autotransformacje... mogę wymieniać jeszcze długo. Dziś będziemy się jednak zajmować przykładem innej technologii, mianowicie Transformerom których pancerze zmieniały kolor pod wpływem kontaktu z wodą. Czy ten eksperyment był udany? Zobaczymy. Przed Wami Deluge.

Deluge to należący do Autobockiej podgrupy Aquaspeeders wojownik zmieniający się w wyścigówkę zbliżoną do aut używanych w wyścigach Le Mans (motyw całej podgrupy to tryby alternatywne o ściśle wyścigowym profilu). Cóż mogę powiedzieć, ten tryb jest wręcz do bólu prostu, ale mimo swojej prostoty bardzo ładny i czuć od niej klimat starych poczciwych wyścigówek.

Gdyby nie fakt, że tylny spoiler został zastąpiony odpowiednio ukształtowaną dwulufową hydroarmatką, Deluge'a możnaby wziąć za zwykłego resoraka. Mogę kwestionować, czy żółty był dobrym kolorem na taką broń, ale kolor ten powtarza się również u dwóch innych Aquaspeederów, więc coś musiało skłonić projektantów do plastiku o takiej barwy.

Rzut z boku zadowala, samochodzik, pomijając żółty blok z bronią, ma proporcje właściwe dla oryginału. Wiem, że mój egzemplarz nie wygląda idealnie, ale tak to jest jak robisz zakupy u Tadka, istna Kinder Niespodzianka...

Cały przód to jedna wielka część z przeźroczystego czerwonego plastiku pokryta niebieską reaktywną farbą, która zmienia kolor, a właściwie robi się bezbarwna pod wpływem wody... albo raczej ciepła. Pamiętam reklamy Aquaspeederów gdy puszczali je w Polsce. Na Jedynce, w sobotnim bloku Disneya, tuż przed Super Baloo. Na ekranie wyglądało to prosto. Moczysz elementy pokryte tą farbą, na wierzch wychodzi czerwony symulący rany postrzałowe w wersji dla Transformerów. Jak jest w praktyce? Nie jestem pewien jak wyglądały sprawy w momencie gdy Aquaspeederzy byli oryginalnie wydawani, ale dziś ten pomysł się sprawdza w Delugu średnio, żeby nie powiedzieć, że w ogóle się nie sprawdza. Dlaczego? Bo żeby reaktywna farba zaczęła reagować na kontakt z cieczą, woda (lub inne płyny których ktoś może użyć, choć nie wiem czy chcę wnikać w dostępne alternatywy) musi być naprawdę ciepła. A właściwie musi być wrzątkiem (!!). Nie żartuję, robiłem testy. Najlepszy rezultat ze zmianą koloru otrzymałem z wodą którą wylałem dosłownie przed minutą z włączonego czajnika. Temperatura była między 100 a 85 stopni i musiałem aplikować wodę na Deluge'a za pomocą patyczka do uszu żeby się nie poparzyć. Niestety metoda ta okazała się totalnie niewydajna do celów prezentacyjnych, więc tutaj zwyczajnie wykąpałem przód Deluge'a we wrzątku żeby pokazać cały proces jak należy.


I na tym polega pies pogrzebany tej figurki. Jej główny atut jako produkt, który kupuje dla dziecka rodzic wymaga kontaktu z gorącą jak diabli wodą. Żaden zdrowo myślący opiekun nie dopuści aby jego pociecha bawiła się wrzątkiem. Chwila nieuwagi i już mamy poważne zagrożenie dla zdrowia; trzebaby być albo idiotą albo kimś skrajnie nieodpowiedzialnym (albo i jednym i drugim) by nie brać takiego ryzyka pod uwagę. Gdyby to była chłodna woda w temperaturze pokojowej, nie byłoby problemu. Ale nie, taka woda, jak wynika z mojego eksperymentu, figę daje, jedyna zmiana jaka zachodzi to gwałtowny wzrost wilgotności na figurce. Mało tego, Deluge wraca do pierwotnych kolorów w zastraszającym tempie. Sam z siebie nabrał kolorów po 20 sekundach, potraktowany wodą z kranu resetuje kolor maski w ciągu jednej...W praktyce oznacza to, że cała funkcja specjalna Deluge'a staje się kompletną klapą.

Innym pomysłem, na temat którego mam bardzo mieszane uczucia jest budowa armatki wodnej.

Zasadniczo W G2 każda podgrupa odzwierciedlała swój Decepticoński odpowiednik; gdy jedna podgrupa posiadała snajpera, druga też go miała, itd. W przypadku Aquaspeederów i Stormtrooperów było to wyraźnie widoczne w parze robotów posiadających dwulufowe armatki wodne. Deluge jest Autobockim składnikiem tej pary i nie przeszkadzałoby mi to ani trochę gdyby nie to, że jakiś geniusz postanowił umieścić naklejki tuż przy lufach (błyskotliwy patent, który udzielił się też Aquafendowi). A jak pewnie widać na zdjęciach, armatki wodne w tych TFach są ładowane bezpośrednio przez lufy... także im częściej napełniacie armatki, tym bardziej ryzykujecie namoczenie naklejek, które w pewnym momencie mogą zwyczajnie odpaść lub się kompletnie zniszczyć... Jedyna pociecha jest taka, że jako dorosły kolekcjoner miewam tego typu ciągoty bardzo rzadko, ale co miał powiedzieć dzieciak, który miał się tym codziennie bawić?

Mechanizm armatki jest bardzo prosty: plastikowy zbiorniczek dublujący się jako spust (zwróćcie uwagę jak bardzo G2 kochało kolor różowy). Wciskacie, wkładacie broń do wody, puszczacie, podciśnienie wsysa wodę do środka. Wciskacie (już po wyjęciu z wody), woda wylatuje lufami. Łatwizna, wiele późniejszych figurek wykorzystywało ten system, choćby recenzowany przeze mnie BW Cheetor. Kłopot Deluge'a niestety jest taki, że zbiorniczki u wszystkich czterech Aquaspeederów są tej samej wielkości, a on w przeciwieństwie do swoich kumpli ma o jedną lufę więcej. Jeśli więc dobrze kombinuję (przyznaję się od razu, fizyka i ja nie kochaliśmy się jakoś specjalnie w szkole), naciśnięcie spustu u naszego kolegi rozprowadzi siłę nacisku do dwóch otworów, a więc powinno dać o połowę słabszy wystrzał niż w przypadku Speederów z jednolufową bronią. Deluge ma wyjątkowego pecha, czy tylko mi się tak wydaje?

Chrom... i wszystko jasne. To jedna z zalet tej figurki, której zwyczajnie nie da się zniszczyć. W znaczeniu przenośnym, oczywiście, bo poprzedni właściciel wyraźnie dowiódł, że dosłownie jest to w pełni wykonalne -_-

Czas na porównania z innymi TFami opartymi na alt modzie jaki ma Deluge... pocieszę was, że nie tylko Mini-cony mają taką formę. Byli jeszcze Micromasterzy, Go-Boty, nowa Crossoverowa figurka Spider-mana i wiele innych...czujecie się pocieszeni, prawda?

Ale Mini-cony nam nie powiedzą, jakie są orientacyjne wymiary Deluge'a tak dobrze, jak zrobi to ROTFowy Deluxe, np. Swerve, którego miałem po ręką. Nadal uważam, że mogli się bardziej postarać z tym czerwonym.

A otoDeluge i Cybertron Downshift. Po prostu.

A to na wypadek, gdyby kogoś interesowało jak wygląda nasz samochód bez uzbrojenia. Szczerze mówiąc, gdyby ktoś teraz zamontował z tyłu mały spojler i sprzedał tego TFa bez tego żółtego klocka doczepianego do tylnego zderzaka, byłbym w pełni zadowolony z figurki jako całokształt. Stan też będzie formą wyjściową dla transformacji, do której teraz przejdziemy.




Deluge w trybie robota pozostaje wierny starym dobrym tradycjom G1- jest prawie zupełnie niepozowalny, statyczny, ale i posiada bardzo klimatyczny na swój sposób wygląd. W tamtych czasach sama transformacja nadal miała najwyższy priorytet, czasem tylko robiąc nieco miejsca dla bajerków. Zupełnie inna kategoria Transformerów niż te współczesne, ale ma w sobie coś co sprawia, że trudno jej nie lubić.

Tył robi doskonale to, z czym wiele TFów dziś ma dużo kłopotów- ma idealnie schludny wygląd z zaledwie śladowymi ilościami trybu pojazdu. Od razu widać, że w tym trybie to robot... coś pięknego.

Głowa jest całkiem przyzwoita. Prosta, dwukolorowa konstrukcja z różowym przeźroczystym wizjerem połączonym z potylicą i dająca podświetlenie oczu przy odpowiednim ustawieniu TFa. Nie jest to głowa wybitna, ale jako element mający się różnić od podobnych elementów u innych Transformerów, spełnia swoje zadanie.

Przybliżenie nie pokaże nic odkrywczego poza obecnością otworów w rękach Deluge'a, których z własnym uzbrojeniem nigdy nie wykorzysta. Może już wtedy zaczęto myśleć o systemie broni wymiennej między różnymi robotami z tej samej serii? Primus ich tam wie (nie, nie nasz z forum). W sumie to zdjęcie to wstęp do tego co kryje się w dużym stopniu pod klatką piersiową Deluge'a, a co zobaczycie dzięki Tadko (-u? -wi? Nie mam pojęcia jak on się tam chciał odmieniać), który mi sprzedał TFa z jednostronnie wyłamanym zawiasem korpusu. Normalnie klnę na to uszkodzenie, ale ten jeden, jedyny raz na coś się może przydać. Zobaczmy co Deluge skrywa (dosłownie) pod maską.

A skrywa tam... jeden, naprawdę wielki kawał cudnie przeźroczystego plastiku robiącego za korpus i nogi.

Zwyczajnie kocham taki plastik :D

Nadeszła chwila prawdy. Jak Deluge poradzi sobie ze swoją wielką, strzelającą wodą bronią? Przekonajmy się!

Poradził sobie! Jakoś... może to mi się wydaje, ale w katalogu trzymał tą broń nieco wyżej. Kłopot w tym, że podczepienie armatki bardzo dociąża całość z przodu, więc przeniesienie broni w jej należyte miejsce za każdym razem skończy się dla heroicznego Autobota całowaniem posadzki. Smutne, bo teraz Deluge wygląda jakby próbował zasłonić co bardziej wrażliwe aspekty swojej budowy za pomocą skrajnie topornego żółtego kloca, a nie jakby naprawdę celował w nieheroicznego Decepticona.

No! Tak to miało wyglądać. Niestety, jak mówiłem, bez jakiejś podpórki czegoś takiego prędko nie zobaczycie, Deluge się zwyczajnie przewróci do przodu.


Ech... czas na porównania. Z Wheelja... z Downshiftem...

I z Miniconami Six-Speedem i (znowu) Downshiftem.

Porównanie, które wieńczy tą galerię do Deluge i ROTF Swerve, który na tle wielu innych rekolorów przynajmniej ma nową głowę.
Podsumowując tą figurkę... jako fan G2 naprawdę chciałbym powiedzieć, że jest super, naprawdę, ale zdaję sobie sprawę, że to kłamstwo. Deluge wizualnie jest bardzo uroczym i dobrze wyglądającym TFem... ale pod względem funkcjonalności został skopany totalnie. Farba, która reaguje tylko na wrzącą wodę, broń poobklejana w najmniej odpowiednich miejscach i do tego nie pozwalająca otrzymać równowagi tak, żeby uzbrojony robot wyglądał maksymalnie kozacko...Ktoś był na dobrej drodze, ale gdzieś w trakcie zboczył z dobrej autostrady na bardzo wyboistą nacjonalkę. Szkoda, nic tak nie smuci fana Transformers jak model mający duży, ale zupełnie niewykorzystany potencjał. Dlatego Deluge'a mogę polecić tylko kolekcjonerom, którym ten potencjał na półce nie jest do niczego potrzebny. Osoby oczekujące od Aquaspeedera nieco więcej powinny zacząć swoją przygodę z tą podgrupą od innej postaci.
KONIEC