
Przynależność: Decepticon
Podgrupa: Constructicony
Transformacja: Buldożer
Rok wydania: 1991
Producent: Hasbro
Tekst i zdjęcia: Fear Factor
Korekta: MacGazda
Materiał dodany: 05.03. 2011
Bonecrusher to mój prywatny ulubieniec z całej podgrupy. Był on tym Transformerem, za którym tęskniłem najbardziej kiedy podrosłem, między innymi z tego powodu, że ze wszystkich Constructiconów to nim bawiłem się najkrócej. Po prostu kiedyś gdzieś się zapodział i nigdy go już nie odnalazłem. Oczywiście, tęskniłem za wszystkimi figurkami Transformers z tamtych czasów, ale jakoś Bonecrusher oczarował mnie z nich najbardziej, więc dobrze mieć go znowu na półce. Zatem, nie przedłużając wstępu - rozpocznijmy recenzję.

Buldożer. Wybór był oczywisty. Mieliśmy już wywrotkę, koparkę, dźwig oraz betoniarkę. Jak mogło zabraknąć popularnego gąsienicowego spychacza? Wyglądem przypomina on poczciwego CAT D-9 czy D-8. Zalicza się zatem do grona małych lub średnich spychaczy. Charakteryzuje go bardzo prosta, nieskomplikowana budowa układu jezdnego czy całego nadwozia. Nie posiada kabiny - zastępuje ją daszek, który w wersji wydawanej w Europie pomalowany został na szaro, podobnie jak mocowanie lemiesza.

Bonecrusher jest całkowicie żółty, oprócz wspomnianych dwóch szarych elementów pojazdu, jak i fioletowej płaskiej belki, którą ledwo jesteśmy w stanie zauważyć. Z tyłu widoczny jest czarny element, którym jest głowa Constructicona. Wspomnę, że jest to patent identyczny jak w przypadku recenzowanego już Scavengera.

Po bokach obudowy silnika znajdują się błyszczące naklejki,
które imitują oznaczenia ostrzegawcze. Gąsienice są podobne do tych jakie posiada
Scavenger, lecz posiadają inny kształt kół, jak i większą liczbę rolek nośnych.
Tutaj widać 3 pary.
Nad silnikiem znajduje się krótki komin wydechowy i drugi, identyczny element.
Być może to filtr powietrza.

Przedni lemiesz możemy podnosić do góry aż jego górna krawędź dotknie maski silnika. W oryginale może podnosić się znacznie wyżej, lecz jest zupełnie inaczej zamontowany do maszyny. Lemiesz posiada na dolę listwę, która skutecznie wyrywa korzenie, jak i równomiernie zgarnia gruz czy ziemię. Oczywiście tego dokona tylko prawdziwy pierwowzór.

Nie mogło obejść się bez trybu ataku. Na kominie wydechowym (i na elemencie "kominopodobnym" obok) montowany jest świder. Znowu - przedmiot, który występował u Scavengera, do tego z identycznymi umiejętnościami. Wykonany jest w innej kolorystyce ponieważ został pozyskany z innego kompletu podróbek. Samo wykonanie nie zachwyca (obrzydliwa nadlewka z boku), ale to nic strasznego, wystarczy ją wyciąć i doszlifować. Z racji swojego pochodzenia spasowanie elementów to ruletka, także nie udało mi się wpakować świdra do końca i zamontowany jest do połowy komina. Z tego powodu musimy odchylić daszek do tyłu. Zapewne przy użyciu części oryginalnych wyglądałoby to inaczej.

Brak gniazda dla broni. Osobiście nie mam do tego pretensji, ponieważ nie ma do tego odpowiedniego miejsca, a zrobienie dziury gdzieś z boku mogłoby zepsuć wygląd figurki.

Po prostej transformacji czas na tryb robota. I tu wielka niespodzianka, która wyróżnia Bonecrushera na tle swoich kompanów. Jako jedyny posiada całkowicie nieszablonową transformację i nie posiada jednoczęściowych ramion. Kształt buldożera został również całkowicie rozbity i uformował całkiem zgrabną sylwetkę robota. Ukazała się duża naklejka, jaka widniała dotąd pod lemieszem spychacza, a która przyozdabia kanciastą klatkę piersiową Bonecrushera. Widzimy także inne naklejki, które w trybie pojazdu były skutecznie ukryte. Bardzo ładnie komponują się z elementami chromowanymi ramion, tak jakby były na nich namalowane, a nie naklejone.

Na plecach w rejonie łopatek widnieje złożony dach buldożera. Natomiast poniżej widzimy czarny bloczek z kwadratowym wcięciem wewnątrz. Jest to istotny element, do którego wczepiamy bolec od Hooka, gdy ten staje się górną część tułowia Devastatora. Dzięki temu Bonecrusher stanowi lewe ramię tego gestalta.

Bonecrusher przewyższa wszystkich swoich kompanów dodatkowym punktem artykulacji ramion. Nie tylko możemy obracać nimi w pionie, ale też odgiąć przedramiona na boki w poziomie. Wpływa to też na jego niezwykłą, "pakerską" sylwetkę, która jest cudna. Bonecrusher dostaje w komplecie żółty karabin, przypominający nieco energonową strzelbę wraz z zamontowanym na szczycie celownikiem. Na zdjęciu dzierży dodatkowo karabin Hooka, a swoją broń trzyma majestatycznie uniesioną do góry. Wszystkie karabiny są kompatybilne z innymi figurkami Constructiconów.

Zdjęcie ze Scavengerem oraz głową Devastatora. Oba Constructicony to gąsienicowi krewniacy, lecz to Bonecrusher zdecydowanie prowadzi jeżeli chodzi wygląd w trybie robota . Scavenger wygląda bardzo nieśmiało z tymi przyklapniętymi wzdłuż tułowia ramionami, tymczasem sylwetka Bonecrushera jest bardzo swobodna, do tego jest on od swego kolegi znacznie szerszy. Samą głowę wstawiłem do wspólnego zdjęcia jedynie w celu porównania proporcji, nią samą zajmiemy się później.

Póki co, szef Constructiconów zabiera ją w nieznane nam miejsce. On jedyny został nam do zrecenzowania i na nim skupimy się przy najbliższej okazji. Ale jak wypadł Bonecrusher?
Moim zdaniem to obecnie najlepszy Constructicon. Cudnie wygląda w trybie pojazdu, który nawiazuje do starych buldożerów i gąsienicowych traktorów minionego stulecia. Uwielbiam stare, poczciwe maszyny tego typu, ponieważ mają w sobie odrobinę wewnętrznego ducha i szczery wdzięk. Transformacja łamie utorowany szablon i jest inna niż wszystkie inne. Tryb robota również zrywa z klasycznym pudełkowatym wyglądem. Jest za to niezwykle pakerski. Posiadacza czaruje swoimi naklejkami oraz chromem. Dodatkowo możemy używać go wraz z innymi Constructiconami jako pełnowartościowego komponentu do złożenia Devastatora, jeżeli posiadamy dodatkowe elementy. Ta figurka świetnie nadaje się do rozpoczęcia kompletowania Constructiconów, jeżeli ktoś ma ochotę kupować je oddzielnie. Ocena? Zdecydowanie mocna 5.
KONIEC