Mimo faktu ogólnego niedocenienia, Energon wypluł mnóstwo ciekawych figurek, odświeżających stare, dobre pomysły, jak również prezentując nowe ścieżki. Omegę zaliczyłbym do tego drugiego nurtu, ze względu na jego nietypowe kombinacje mechanizmów (zastosowanie po raz pierwszy technologii Headmaster i Duocon naraz). Opis tego robota zaczniemy od modułu zwanego Omega Builder. Jak sama nazwa i wygląd wskazuje, jest to maszyna konstrukcyjna. I to ewidentnie Cybertrońska.
W tym module główne kolory to żółty i czarny. Barwy te dobrze się uzupełniają, dodają jednostce sporo uroku, zwłaszcza w miejscach gdzie są równomiernie rozprowadzone, tak jak w ciągniku. W przyczepie z dźwigiem takiej równowagi już nie ma i kolory te uzupełniają się tylko na zasadzie wstawek, co ma jakiś sens- raz, że robot nie jest "monotonny" na całej długości (wiem, dla mnie też to dziwnie brzmi, ale dzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami), dwa po transformacji wygląda to znacznie lepiej.
Serię przybliżeń czas zacząć. Na początek zajmiemy się przodem ciągnika, który dla mnie jest , że tak powiem, czadowy. Pomijając zderzak z wypustkami do przebijania się przez przeszkody (mocno przypominające pług Landmine'a) i ciekawy grill, mamy tu naprawdę świetnie wyglądającą owiewkę kokpitu. Gdyby nie te przedziały szyby na tyle mniejszych części, nie robiło by to takiego wrażenia, sprawiają, że jest w tym coś niezwykłego...
Idąc do tyłu napotkamy kolejny interesujący element- trzy małe wysięgniki na obrotowym gnieździe. Każdy może ruszać się niezależnie i zgina się przy głowicy. Mało tego, każda głowica ma własne szczęki zamiast chwytaków. Zauważyłem je dopiero po zrobieniu tego zdjęcia, ale ten mały element sprawił, że nieco zmieniłem zdanie na temat stosunku Omegi do otaczającego świata.
Dalej koła. Ciągnik posiada dwa komplety różnych kół, choć jako ciekawostkę trzeba wspomnieć, że w tylnym zestawie jednego brakuje (niewidoczna teraz strona pojazdu)- kolejny element związany z dalszą transformacją.
Czas na sam dźwig... trudno mi się przyzwyczaić do takiego określenia, ale to producent to wymyślił, nie ja. Tak naprawdę jest to spory czerwony chwytak na obracanej bazie z opcją ruchu w pionie.
Ma też opcję wysuwania się do przodu, by dosięgnąć obiekty np. leżące z boku pojazdu. Za opcję tą odpowiedzialny jest czarny suwak, który widać w podstawie ramienia.
Moduł drugi, czyli Omega Cruiser. Nie ukrywam, że ten moduł podoba mi się znacznie bardziej, może z powodu jego militarnego charakteru..a może po prostu dlatego, że wygląda nieco bardziej standardowo od Omega Buildera. Tu dominują czarny, granatowy oraz żółty. Jak w Omega Builderze, zdarzają się tu też czerwone i srebrne wstawki.
Tył. Teraz nie mam tu nic ciekawego do powiedzenia :P
Już na pierwszym zdjęciu było widać, że mostek góruje nad resztą pojazdu. Jest bardzo szczegółowo wykonany i ma kilka ciekawych funkcji, o których powiem potem :D
Działa też są ciekawym elementem. To najbliżej mostka strzela pociskami. Ale znacznie ciekawsze jest to, że wszystkie trzy przednie baterie są ze sobą połączone przekładniami- obrót jednego obróci pozostałe. Odpowiada za to małe pokrętło na burcie niszczyciela. Mało tego, gdy obróci się je do końca, usłyszymy ładny odgłos salwy z wszystkich dział na raz, ale co dziwne działa to tylko przy obrocie w lewo.

Przód statku zawiera jeszcze jeden ciekawy element- to pomarańczowe to lufa głównej broni Omegi- sympatycznego działa plazmowego, które przynajmniej w serialu potrafiło narobić dużo zamieszania. Jego spust znajduje się z boku, jego wciśnięcie uraczy nas odgłosem wystrzału energetycznego przy akompaniamencie błysków lufy.
Tutaj bez opisów, chciałem po prostu pokazać ładne detale.
I tylne działo. Podobne do pozostałych, ale ma zakres obrotu 360 stopni i jest niezależne od reszty. Warto też zerknąć na to co jest pod nim. w pierwszej chwili myślałem, że to takie nowoczesne szalupy, ale potem uznałem, że to wyrzutnia min głebinowych, co ma nieco więcej sensu.
A ten pan to właśnie Omega. W swoim mniejszym ciele. Robocik ten transformuje się w głowę większego robota, zawiera więc jego osobowość i główny komputer. Zawiaduje też Omega Builderem i Omega Cruiserem, które bez jego kontroli stają się zwykłymi dronami.
Choć robot ten jest niewiele większy od standardowego Mini-cona, jest bardzo pozowalny. Jego wygląd też nawiązuje do klasycznych Headmasterów- żadnych cech charakterystycznych wskazujących na alt mode, wygląda to raczej ka człowieczek upakowany do pancerza wzmacnianego.
Kolejna ciekawostka- Omega może podejmować interakcję z obiema jednostkami, co zaraz zobaczycie.
W przypadku Omega Buildera jest wejście do małego kokpitu z tyłu dźwigu.
Nie wygląda to może bajerancko, ale tym przypadku opcja ta wykorzystywana jest także w innych trybach...
Moim zdaniem ciekawiej jest z Omega Cruiserem.
U niego najpierw otwiera się mostek...
By zaraz potem w powstałej przestrzeni ulokował się Omega, tworząc coś na kształt supermostka, którego komponenty są ze sobą w pełni zsynchronizowane.
Z tyłu Omega Cruisera jest taka wnęka, w której widać trzy potężne silniki (Omega Cruiser potrafi samodzielnie przemieszczać się w próżni). Ale wnęka ta ma inny cel. Tam dokuje się przód Omega Buildera, by formować....
To. Zwane jest to cybertrońskim opancerzonym superpociągiem. i Choć sama kombinacja nie jest może super w wyglądzie, to jej parametry już tak. ten mierzący ponad 65 cm długości co jest rekordem bijącym na głowę nawet takiego bydlaka jak Fortress Maximus. Poza tym, był to najbardziej upierdliwy do sfotografowania tryb w historii strony- musiałem kombinować z rozkładaniem mojego blueboxa, by jakoś to wyszło...
Tryb robota, zdecydowanie wyglądający najlepiej. Wystylizowany na skrajnie cybertrońskiego robota, zbudowanego do walki z Unicronem. Trudno mi jakoś pisać o szczegółach widocznych tu, ale wspomnę o ciekawej kwestii- jeśli się przypatrzycie, zauważycie, że ciało Omegi podzielone na dwa zestawy kolorystyczne podzielone jest też na dwa motywy- siłę tworzenia (Omega Builder) i siłę nieszczenia (Omega Cruiser). Mi to pachnie swego rodzaju nawiązaniem do GaoGaiGara, innego mecha Takary, którego najsilniejszy atak- Hell And Heaven- działał podobnie- w jednej ręce Gao gromadził energię ochronną, w drugiej destrukcyjną, a na koniec łączył ręce, tworząc mieszankę zabójczą dla wroga. Tak jak w Omedze...
Z tyłu to już nie wygląda tak fachowo, ale i tak ma to jakiś swój urok... A, jeszcze jedno propo całości- Omega Supreme nie nazywa się tak tylko dlatego, że to dobrze brzmi- w trybie robota aż się roi od nawiązań do pierwszego Omegi, swego czasu jednego z najpotężniejszych Autobotów chodzących po Ziemi. Pierwsze co rzuca się w oczy to budowa ramion, tak jak u G1, tutaj też mamy układ "potężny chwytak plus potężne działo".
Głowy to w przypadku Omegi Supreme zabawna sprawa. Tutaj widzimy jego własną, uformowaną z ciała Omegi. Tak jak w G1, twarz jest zasłonięta szybą ochronną, ale sama buźka przywodzi mi na myśl neandertalczyka. Rozumiem, że chcieli mu dać twarz starego weterana, ale jak na mnie zdrowo przesadzili i z bliska Omega wygląda jak cofnięty w rozwoju _-_'
Natomiast ciekawe jest to, że w szyji Omegi jest ukryta druga głowa, mniejsza, prawdopodobnie drona powstałego po połączeniu Omega Cruisera i Buildera, a przed podłączeniem samego Omegi. Nazywam go Supreme. Myślę, że byłoby to dobrym patentem, gdyby w dowolnej chwili Omega mógł oddzielić się od Supreme i sterować nim na odległość, samemu zajmując się innymi czynnościami wymagającymi spokoju od wrogiego ostrzału (może to wykorzystam kiedyś w WCW) :)
Przód. Podziwianie i wychwytywanie kolejnych detali pozostawiam wam :)
Mimo pozornej klockowatości, Omega jest jak na Energon całkiem pozowalny i jeśli się umie, można nim wywijać naprawdę fachowe gesty i pozy :)
I drugie przedramię.
Gdy ktoś stoi za daleko od Omegi, zawsze może on wyciągnąć rękę ;)
A tutaj pokazałem całą wesołą gromadkę Giga Powerlinkerów w komplecie. Widać tu, że różnice w rozmiarach nie są tak skrajne jak by się wydawało.
Omega ma więcej opcji, niż by się wydawało. Czas na tryb platformy bojowej, czyli po prostu jak wygląda Omega, gdy użyczy swoich możliwości bojowych innym. Tutaj w trybie zwanym Omega Crusher.
A tu jako Omega Buster. Zwróćcie uwagę na uchwyty znajdujące się na końcu nadbudówek. Nie pasują idealnie, ale zawsze coś... A teraz czas na coś dla fanów kombinacji i fuzji.. przechodzimy do tryby Optimus Supreme :)
Ten tryb jest kontrowersyjny. Wielu zarzuca Otpimusowi Supreme, że jest za prosty i po prostu miał promować samego Optimusa. Trudno się nie zgodzić- poza zmianą głowy na tą Optimusa i dodaniem ma kończynach Grand Force różnic praktycznie nie ma. I choć popieram większość, robiąc tą fotkę przekonałem się, że odpowiednio ustawiony OS nie wygląda źle.