TRANSFORMERS: DARK OF THE MOON
SENTINEL PRIME


Przynależność: Autobot
Transformacja: Wóz bojowy lotniskowych służb pożarniczych; model Rosenbauer Panther 6x6
Klasa: Leader
Rok wydania: 2011
Producent: Hasbro

Tekst: Ulv
Zdjęcia: Wallas
Materiał dodany: 01.07. 2011

Muszę się do czegoś przyznać: jest to tekst najgorszy i najbardziej męczący w całej mojej karierze recenzenta. Najpierw nie mogłem się za niego zabrać, później nie potrafiłem go dokończyć, ostatecznie stanęło na tym, że wywaliłem bite 4 strony A4 składanych w pocie i znoju literek, by zacząć od nowa.

Skąd te trudności? Może to kwestia zdjęć, a może się wypaliłem? Istnieje taka ewentualność. Sam jednak skłaniam się bardziej ku innej teorii: zmęczenie materiałem. Po raz trzeci biorę się za łeb z figurkami promującymi film Transformers. Pierwsza seria była odkrywcza i rewolucyjna, druga bazowała na już sprawdzonych pomysłach, trzecia zaś... No cóż, zapytam w ten sposób: ile razy w tygodniu można jeść kotlet schabowy, zanim puści się na jego widok pawia?

Części czytelników może wydać się dziwnym robienie zdjęć pudełkom, ale to zabieg celowy. Każda seria figurek Transformers ciągnie za sobą masę chińskich podróbek, które z reguły mają jakość zbliżoną do zabezpieczeń elektrowni w Czarnobylu. Powyżej widzicie oryginalne, jedynie prawdziwe opakowanie modelu Dark of the Moon Sentinel Prime'a.

Ten sam box widziany z tyłu. Klasycznie już pudełko jest ozdobione podrasowanymi zdjęciami zawartości pudełka, które z prawdą mają tyle wspólnego, co Anna Mucha z Wonder Woman.

Nim przejdziemy do zdjęć modelu, muszę napisać kilka słów wstępu. Rozpakowywanie figurek z serii DotM to czysta przyjemność. Pudełka są o wiele bardziej przyjazne, do ich otwarcia nie potrzeba już palnika acetylenowo-tlenowego, kompletu śrubokrętów, piły tarczowej, nożyc do drutu, kostki semteksu i gazu paraliżującego na wypadek ataku psa. Wyjęcie figurki z opakowania zajmuje maksymalnie 2 minuty w przypadku klasy Leader. Jedyne niezbędne narzędzie to nóż. Gdzie te czasy, kiedy Hasbro pakowało zabawki w pancerne pudło z zasiekami, kolcami i pułapkami? Tęsknię za nimi...


TRYB POJAZDU

Sentinel Prime zamienia się w przeciwpożarowy wóz bojowy firmy Rosenbauer. Ta austriacka marka słynie z produkcji specjalistycznych pojazdów dla służb pożarniczych. Wozy Rosenbauer to potwory na kołach, z silnikami o mocy przekraczającej 1000 koni mechanicznych. Jeżeli nic Wam te parametry nie mówią, wytłumaczę na prostym przykładzie - czy Bóg Wszechmocny jest w stanie stworzyć kamień, którego nie uniesie? Nawet jeśli mocen jest wykreować taki głaz, to Rosenbauer Panther przesunie go bez trudu.

Kiedy wszystko wygląda tak ładnie i schludnie, jak na powyższym obrazku, możecie być pewni jednej rzeczy: transformacja w tryb pojazdu jest mordęgą. Panele są dociśnięte szczelnie jak połączenie między rurą kanalizacyjną i muszlą klozetową. Zarówno do transformacji Sentinela, jak i osadzenia kibelka trzeba mieć uprawnienia hydraulika.

O profilu pojazdu trzeba powiedzieć, że jest niepokojąco ładny. Prawdę mówiąc aż za ładny jak na klasę Leader. Ten model to figurka dość duża i skomplikowana, dopracowany tryb alternatywny oznacza z reguły jedno - forma robota ma więcej przytroczonych paneli, niż punktów artykulacji.

Sentinel jest bogaty w szczegóły jak Leszek Czarnecki w złotówki. Właściwie pomyślano o wszystkim: pomalowane światła? Są. Przezroczyste szyby? Owszem. Ukryte elementy trybu robota? Zgadza się i to...

Tył sobie jest, a jest po to by był. W sumie głupio by ten tryb wyglądał bez niego. Jedynie tylna oś się nieco rozjeżdża, ale w opakowaniu z figurką nie było karty przeglądu pojazdu, ani dowodu rejestracyjnego. Może po prostu nie został dopuszczony do ruchu?

Są trzy istniejące interpretacje numeru bocznego 316:

- Werset z ewangelii św. Jana 3:16 (Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.)

- Cytat z księgi mądrości Steve'a Austina 3:16 (I just whooped your ass!)

- Nie znaczy nic. Kompletnie, totalnie nic. Wielkie nic. Nul, nothing, non. Innymi słowy (za słownikiem synonimów) - NIC.

Świetna funkcjonalność trybu alternatywnego - podnoszony panel boczny. Po co? Nie mam pojęcia, ale kopie dupę. Bardzo małą dupę. I nie panel kopie, tylko ja kopię. A pisząc "kopię"" mam na myśli "pukam się w czoło", bo za cholerę nie wiem czemu to ma służyć.

A co robi ten guziiiiiiik?

No tak! Kto by wydał ponad 200 zł na figurkę klasy Leader, gdyby nie było w niej elektroniki? Brak migoczących światełek i dźwięków z pierdzącego głośniczka zabiłby całą przyjemność z posiadania figurki za, przypomnę, PONAD 200 ZŁOTYCH.

Rzut odgórny pokazuje, że nie każdy element karoserii pojazdu nachodzi na siebie idealnie. Szczeliny nie są może wielkie, ale dość wyraźne i nie da się figurki ścisnąć w taki sposób, by ten problem wyeliminować. Cóż, uroki transformacji panelowej.

Ramię armaty wodnej jest artykułowalne w trzech punktach. To akurat bardzo pocieszna funkcjonalność, nie zawsze tryby alternatywne transformerów oddają użyteczność pierwowzoru. Bo przecież co to za czołg, który nie obraca wieżyczką? Taki sam, jak z brodatego hipisa kobieta...

A skoro już przy czołgach jesteśmy - obczajcie nowy, zajefajny system MechTech. Bronie figurek z serii Dark of the Moon są transformowalne i uniwersalne, pasują do niemal każdego modelu. Te dwie armaty należą akurat do Voyager Optimusa Prime i Ironhide'a. Sentinel, jako że jest duży, może zostać obwieszony bronią niemal z każdej strony. Nie jestem fanem hiperfunkcjonalności, ale to bardzo sympatyczna opcja.

A to już uzbrojenie samego Sentinela - ruszt grillowy (tarcza) i stelaż na rożen (miecz). O tych urządzeniach będzie jeszcze okazja wspomnieć.

Niemal każda współczesna figurka może ukryć swoją broń w przepastnych czeluściach trybu alternatywnego. Nie inaczej jest w przypadku Sentinela, którego miecz chowa się w zadaszeniu pompy wodnej...

...tarczę zaś zamocować można pod zawieszeniem. Dzięki temu miska olejowa, najbardziej narażona na uszkodzenia w trudnym terenie, zostaje w pełni zabezpieczona.

Tarcza Sentinela wykonana została w technologii MechTech i jest, jak już wcześniej wspomniałem, transformowalna. Muszę przyznać, użyłem słowa "transformowalna" nieco na wyrost, bo ciężko za transformację uznać rozsunięcie krawędzi na kształt zdeformowanego krzyża św. Andrzeja. Oprócz rozwarcia, z tarczy wyskakuje również jakiś przedziwny wynalazek, którego zastosowania odgadnąć nie potrafię. Ni to pistolet na wodę, ni czajniczek... Albo ja jestem zbyt zacofany, albo ktoś przekombinował przy tworzeniu tej broni.

System montażu czegoś... no... dziwnego. Inaczej ująć tego nie umiem. Niby instrukcja nazywa to trybem bojowym, ale bez jaj. Co to w ogóle? Jak to? Do czego? I w ogóle po kiego grzyba?

Paralotniarz wylądował na wielkich nożyczkach na dachu wozu pożarniczego.

Przeciw czemu ma być zastosowany ten tryb bojowy? Złowieszczym żywopłotom? Śmiercionośnym odrostom na włosach? A może ma poskromić terror prujących się nitek? Jedno jest pewne - nikt nie wmówi Sentinelowi, że kamień bije nożyczki. Nic nie pobije nożyczek!

Sekator ogrodowy na sterydach z przodu, a nikomu niepotrzebna wyrzutnia rakiet z tyłu. Pocisk rakietowy nie ma zastosowania, gdy wróg staje przed gigantycznymi nożyczkami.

Srogo się zdziwiłem widząc to zdjęcie. Przysiągłbym, że Sentinel Prime jest o wiele większy od Optimusa z Robots in Disguise. Czuję się wyprowadzony z błędu.

Sentinel i Opicki z Revenge of the Fallen, mistrzem drugiego planu jest błąd skali. Obie figurki to Leadery, więc ich wielkość powinna być porównywalna, ale taka proporcja w trybie pojazdu jest nieco dziwna.

I chyba właśnie dlatego na potrzeby Dark of the Moon postać Optimusa została zdegradowana do klasy Voyager. Z grubsza tak powinna wyglądać relacja wielkości Rosenbauer Panther względem ciągnika Peterbilt.

Sentinel ze swoim imiennikiem z serii Animated. Łączy ich tylko imię.

Commander Class Sentinel Prime to spora ciekawostka, która z racji wielkości nie dostanie osobnej galerii.

Różnica między figurkami jest ogromna. Commander Sentinel to mały cud współczesnej techniki zabawkarskiej. Niby mniejszy od paczki zapałek, a ilością detali i rozwiązaniami nie ustępuje swojej wersji pasionej hormonem wzrostu.


TRYB ROBOTA

Kolejny raz w filmie Transformers zobaczymy podtatusiałego robota, starszego od pokładów Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego. Przywitajcie go ciepło i z szacunkiem, oto Sentinel Prime:

Chociaż to tylko zdjęcie, to i tak pachnie Optimusem. Cały design postaci nawiązuje do znanego nam lidera Autobotów. Zmienia się w ciężarówkę, nosi szyby na klacie, brak mu tylko charakterystycznej maski skrywającej srogie oblicze. Sentinel jest zbudowany jak Hulk Hogan, który połknął bombę atomową.

Pamiętacie, jak wspominałem o panelowej transformacji i zbyt gładkich powierzchniach? Nie chcę pisać "a nie mówiłem", więc zastosuję wysublimowany zamiennik: czy żem nie przestrzegał? Zaprawdę, zaprawdę! Całe plecy figurki to jeden wielki pas startowy. Cztery wielkie dechy na barkach i ramionach, a piąta przyczepiona do tyłka. Ale co tam, ważne że w formie pojazdu dobrze wygląda, co nie? Bo przecież wszyscy trzymamy figurki na półkach w trybie alternatywnym.

Klatka piersiowa Sentinela wygląda jakby wstrzyknięto w nią synthol. Spieszę w tym miejscu donieść, że nie mieszczą się w niej płuca, serce, ani układ oddechowy, lecz coś o wiele cenniejszego - elektronika figurki. Jeżeli zastanawiacie się za co trzeba zapłacić PONAD 200 ZŁOTYCH, nie szukajcie dalej.

I oto rozwiązała się zagadka dziwacznych nożyczek i zamiłowania do ostrzy w ogóle. Gdybyście mieli takie brwi, też zaprzyjaźlibyście się z maszynkami elektrycznymi, brzytwami, woskiem i golarkami elektrycznymi. Gość musi od czasu do czasu przystrzyc ten zagajnik nad oczami, inaczej zarzucałby zarost na plecy (a tam nie zostało już wiele miejsca).

Artykulacja Sentinela robi nie lada wrażenie. Figurka zawiera wszystkie możliwe stawy w różnych konfiguracjach: w barku, ramieniu, obrotowy i zginany w łokciu, w końcu obracane dłonie i rozwierające się palce. Gdyby było lepiej, byłoby za dobrze.

Historia lubi się powtarzać, akapity nie powinny. Ograniczmy się zatem do stwierdzenia, że nogi Sentinela w niczym nie jego ustępują ramionom. (Ja w tym miejscu dodam, że nogi wystylizowane na Małysza to konieczny zabieg aby ta figurka chciała stać. Pelerynka i elektronika w klacie za bardzo go dociąża aby kolega chciał stać idealnie wyprostowany - Wallas)

Podziwiajcie rezerwat w Dolinie Pięciu Stawów w Stopie. Ten obszar powinien być objęty ścisłą ochroną, bo rzadko widuje się coś takiego. Punkt artkulacji, który kończy się innym punktem artykulacji, a opiera się o punkt artykulacji. Stopy Sentinela są wręcz wypchane stawami i nie przesadzam pisząc, że trzeba wzmacniać jeden drugim.

Transformer panelowy, któremu przyczepione płyty nie przeszkadzają w artykulacji to wielka rzadkość, szczęśliwie Sentinel należy do tego elitarnego grona. Trudny kompromis między płytową konstrukcją a zakresem ruchu osiągnięto poprzez zaimplementowanie stawów w zetknięciu paneli z korpusem figurki.

Było już teoretycznie o dłoniach, teraz egzamin praktyczny.

Broń Sentinela nie może zostać zamocowana inaczej, niż przez zastosowanie chwytnych palców. Wcale niegłupio zostało to pomyślane - z jednej strony pewny chwyt, z drugiej dodatkowy punkt artykulacji.

Żeby jednak nie było za fajnie za ładnie, coś musiało zostać schrzanione, w tym wypadku charakterystyczny miecz. Ostrza są zdecydowanie zbyt krótkie w stosunku do wielkości figurki, przypomina to obustronny scyzoryk armii szwajcarskiej.

Chwytne dłonie mogą również dzierżyć tarczę. Niestety, tym razem system nie sprawdza się tak, jak powinien. Tarcza Sentinela jest zbyt ciężka, a chwyt jego dłoni nie dość mocarny, by utrzymać oręż w porządanej pozycji.

Owszem, może on trzymać gardę frontalnie przed sobą...

...lub utrzymać tarczę w dole...

...lecz jeśli chcemy, by postać mogła być wypozowana, pozostaje tylko wpięcie broni w umieszczone na przedramieniu pegi.

Wątły chwyt nawet posiadacza figurki nie drażni. W końcu projektanci pomyśleli i zostawili alternatywę - trzymasz tarczę w dłoni i pozujesz Sentinela "na sierotkę", albo mocujesz ją na sztywno i robisz z figurką, co tylko przyjdzie do łba. Idzie odżałować te ponad 200 złotych za wdrożenie takiego pomysłu.

System MechTech idiotycznie wyglądał w trybie pojazdu i to się nie zmienia, gdy umieścimy broń na robocie. Nędzne te szczypce przecinaki, ale cóż, nie ma przymusu rozkładania tarczy.

MechTech to coś, czego kompletnie nie ogarniam. W jednym modelu jest genialny, w innym wygląda jak skrzyżowanie odkurzacza ze spłuczką klozetową. Co jednak bardziej interesujące, figurki mogą się wymieniać swoimi giwerami. Taki Sentinel średnio radzi sobie ze swoją tarczą-sekatorem, jednak bez problemów bierze w dłonie armatę Voyager Optimusa.

Ile dziur, tyle możliwych sposobów aplikacji pożyczonej broni. Miłośnicy upgrade'ów będą mieli o czym rozmyślać, kiedy wysiądzie im Internet, albo mama wykasuje folder z porno.

Pamiętacie jeszcze system wymiennej broni na zaczepy, który wprowadzono w Hunt for the Decepticons i Generations? Jeśli tak - dobra wiadomość, Sentinel chętnie przygarnie niechciane i zagubione działka, jest w pełni kompatybilny ze starszymi modelami.

Dziadki z mieczami i panelami na plecach.

I oni noszą to samo imię? Poważnie?

Zdjęcie porównawcze bardzo na miejscu. Obie figurki mają ze sobą bardzo wiele wspólnego, zarówno pod względem designu, jak i zastosowanych rozwiązań.

Optimus w serii Dark of the Moon dostał lekkiego prztyczka w ego. Z takim wzrostem służyć może Sentinelowi jedynie jako stolik na piwo.

Powrócił Commander Class Sentinel. W trybie alternatywnym ciężko było poznać który z Prime'ów jest którym, jako robot Commander wygląda nieco ubożej.

Duży i mały, drogi i tani... Nie wątpię, że obie figurki znajdą swoich amatorów.

 

 

Podsumowanie

Ta recenzja kosztowała mnie sporo siły i nerwów. Okupiłem ją odciskami na palcach i migreną. Nieprędko będę chciał powtórzyć to doświadczenie. A czy powtórzyłbym moją decyzję zakupu Sentinel Prime'a?

Wejście w posiadanie tej figurki nie jest tanią imprezą. Model ma swoje problemy, dość wymienić fatalne bronie, obrzydliwą transformację, o stopniu trudności zbliżonym do wspinaczki na K2 w zimie, czy tryb robota obłożony panelami. Trzeba jednak oddać twórcom figurki sprawiedliwość - każdą niedoróbkę zrekompensowali po dziesięćkroć. Artykulacja robi wielkie wrażenie, elektronika wielce nie irytuje, choć równie dobrze mogłoby jej nie być, przede wszystkim jednak Sentinel dał mi elementy, których brakowało w Prime'ie z roku 2007 i jego następcy z 2009. Bohater dzisiejszej galerii jest mariażem wymienionych wcześniej Optimusów, wziął z obu najlepsze rozwiązania, dołożył kilka indywidualnych niedoróbek, jest godnym następcą niezłej linii liderów. Oczywiście, do ideału brakuje mu sporo, ale to zdecydowanie krok w dobrym kierunku.

Jeżeli podoba Wam się estetyka filmów Transformers i nie macie jeszcze w kolekcji figurki klasy Leader, bierzcie bez wahania. Zastanowiłbym się mając już któregoś z Optimusów, ale i tak niezbyt długo. Razem będzie chłopakom raźniej.

Ostateczna ocena to uśmiechnięta Ulvomordka. Dostała to, czego się spodziewała.

 


A MOIM ZDANIEM - WALLAS

Jako osoba oddelegowana do zrobienia zdjęć w tej galerii (nie mało zresztą - Ulv będzie mnie ścigał jak jeszcze raz mnie tak poniesie) i która do tego wcześniej zrobiła wideorecenzję tej figurki (załączona poniżej), też mam już mniej więcej wyrobioną opinię o Sentinelu.

Tryb pojazdu jest bardzo fachowo wykonany i ma sporo detali Pantery których się nie spodziewałem - wiele osób którym pokazywałem ten pojazd nie domyśliło się, że to Transformer, w tym mój kuzyn-strażak. Cudnie odwzorowany Rosenbaurek i do tego wreszcie dostaliśmy sensowną elektronikę, która wydaje więcej niż tylko jeden odgłos i to wtedy gdy dozbrajamy ten tryb dodatkowymi Mechtechami, za co duży plus (nawet jeśli diody w światłach podświetlają błękitną sygnalizację na pomarańczowo). Cieszy też możliwość trzymania broni WEWNĄTRZ trybu pojazdu, to nie jest wcale takie oczywiste dla całej masy innych figurek (choć odnoszę wrażenie że tarcza szura po podłodze gdy jest na podwoziu). Jeśli jest coś co mi przeszkadza w tym trybie to problemy związane z panelami formującymi tył pojazdu: panele niespecjalnie chcą się ze sobą stykać tak jak powinny, a do tego mają tendencję by sie rozłazić przy najmniejszym musnięciu.

Tryb robota wygląda jak bardzo kunsztownie zrobiony , a obecność jego drugiej formy jest tu pokazana bardzo subtelnie - elementy Pantery są schludnie wkomponowane w pancerz i tylko umacniają estetykę tej formy. Panele o których wspomniał Ulv nie przeszkadzają mi aż tak bardzo, cztery z nich formują pelerynę i tylną osłonę (tyłek mimo wszystko warto chronić od ostrzału wroga, jak pokazuje nam od 30 lat Gundam), a dwa na ramionach są na tyle pozowalne by nie przeszkadzały w zabawie. Mocną stroną Sentinela jest też jego pozowalność. Mega-ruchome stopy i otwierane ręce robią wrażenie, choć boli mnie jak słabo obraca się głowa. Stanowczo największą bolączka formy robota (i chyba w ogóle całego zestawu) jest broń. Ostrza są za małe, tarcza jest niepotrzebnie udziwniona trybem sekatora i do tego nie chcę sie dobrze trzymać w dłoniach. Poza tym bronie formują raczej bezużyteczny tryb bojowy który wprowadza nie oniemienie, ale raczej konsternację.

Transformacja jest bardzo pomysłowa, zwłaszcza chowanie ramion w nogach podczas formowania Rosenbauera, przypomina mi to współczesną zabawkę Generała Daimosa. Choć faktem jest, o ile transformacja z pojazdu w robota jest przyjemne i szybkie, o tyle w drugą stronę jest to już proces bardzo uciążliwy, zwłaszcza rozkładanie kabiny kierowcy i obudowywanie nóg panelami które wymagają dokładnego dopasowywania aby tryb trzymał się kupy.

Sentinel to Transformer który mimo wszystko posiada znacznie więcej zalet niż wad i z praktycznego punktu widzenia jako zabawka funkcjonuje o wiele lepiej niż ROTF Optimus Prime, który w geniuszu swojej transformacji nie sprawdzał się specjalnie jako figurka akcji. Sentinel wypełnia tą lukę całkiem zgrabnie i jeśli ktoś czuje potrzebę posiadania jakiegoś Leadera z Transformers 3, na chwilę obecną powinien sięgnąć właśnie po Sentinela.

 

KONIEC


Powrót do strony głównej