CAR ROBOTS SHUTTLER & HEPTOR


Przynależność:Destronger
Podgrupa: Combatrons
Klasa: Basic
Rok wydania: 2000
Producent: Takara


TRYB POJAZDU

Car Robots, jedna z moich ulubionych serii, wskrzesiła kilka ciekawych zabawek z poprzednich linii TF. Automorferzy z Machine Wars, Fortress Maximus, czy choćby Combaticony, które stanowią bazę dla opisywanych teraz Combatronów Shuttlera (prom kosmiczny) i Heptora (śmigłowiec). Dla wielu są oni przykładem robienia kasy tanim kosztem, ale gdyby choćby połowa przykładów ponownego użycia starych TFów była takiej jakości, fani by tak nie narzekali na tony nowych rekolorów zalewających rynek.

Zacznijmy od Shuttlera. Ten koleżka to biało-czarna wersja G1 Blast-Offa, którą Amerykanie i część Europy, łącznie z Polską, znają jako Movor. Jest to prosty i mały, ale niezwykłe sympatyczny prom.

Prom, który posiada nadspodziewane dużo detali, takich jak śluza powietrzna pod kabiną. Bardzo podoba mi się też pomysł z dodaniem osmaleń wyglądających jak efekt wchodzenia w atmosferę. Wcale nie jestem pewien, czy zostawili to u Movora.

Rzut z boku. Widać wbudowane, nie chowające się podwozie. Biorąc pod uwagę rozmiar i serię z której Shuttler bierze swój design, nie przeszkadza mi to ani trochę.

Natomiast dopiero patrząc z góry widać w pełni grę czerni i bieli na tej figurce, która jest bombowa.

I logo Destrongerów, które zwyczajnie uwielbiam, nawet jeśli teraz widać je do góry nogami.

Shuttler dostał od Takary swoje uzbrojenie, które jest o tyle fajne, że funkcjonuje w każdym z trybów tej figurki.

Kłopot w tym, że sensownie da się podłączyć tylko te dwa działa, przynajmniej w formie promu.

I tyle w kwesti Shuttlera, przynajmniej na razie. Więc przechodzimy do...

...Heptora, nowej wersji Vortexa, w Kraju Kwitnącej Frytki znany jako Ro-Tor. O ile kiedyś mnie bardzo korciło, żeby kupić oryginalne Combaticony, to kolorystyka choćby właśnie Heptora odciąga mnie od tego coraz bardziej. Powiem wprost: te kolory są GENIALNE! Uwielbiam przejścia tonalne i dobre kontrasty, a figurki takie jak opisywani dzisiaj panowie robią to wyśmienicie.

No i nie zapominajmy o samym projekcie Heptora, który też jest prosty, ale bardzo ładny. Są detale, ale bez przegięcia. Tak w sam raz :)

I ponownie widać zamocowane na stałe podwozie (i ponownie tą cudowną grę kolorów... ma ktoś śliniaczek? Chyba by mi się teraz przydał...).

Rzut z góry ujawnia sympatyczne detale na śmigłach.

I kolejne logo Destrongerów, tym razem odwrócone jak należy. Swoją drogą, te białe drobinki co się tutaj uwidoczniły to odblaskowy brokat :)

Heptor też posiada swoje armaty, nawet nieco lepiej rozwiązane niż te Shuttlera.

Teraz wszystkie trzy kawałki naczepiają się na alt mode i sprawiają, że Heptor wygląda znacznie groźniej niż jego czarno-biały kolega powyżej.

Vulcany Heptora są jeszcze o tyle ciekawe, że każdy można mocować po obu stronach kadłuba (u Shuttlera lewe działo musiało być po lewej stronie, bo od spodu są puste i nie wyglądają zbyt dobrze).

I obaj panowie gotowi do walki, jak na żołnierzy za których uchodzą przystało.

I wszyscy Combatroni w komplecie. Ta podgrupa, zwłaszcza z takimi kolorami, wydaje się być ponadczasowa.

 


TRANSFORMACJA

 


TRYB ROBOTA

Shuttler gotowy. I co my tu mamy... prosty, nieco umowmy w niektórych miejscach, ale uroczy tryb robota prosto ze starego dobrego G1. Na poziom detali też nie ma co narzekać, w niektórych miejscach jest ich nawet sporo. Podoba mi się też użycie pomarańczowego na korpusie, eliminuję monotonię kolorów, która mogłaby powstać przy tych samych barwach w obu trybach.

Tył, jak to z G1, najlepiej pominąć :P

Jeśli spodziewaliście się teraz serii moich standardowych przybliżeń, to sorka, nie tym razem. Tu zwyczajnie nie ma na co zoomować, wszystko widać i bez powiększeń. W takim razie przejdźmy od razu do uzbrojenia Shuttlera, które wygląda naprawdę dobrze gdy jest załączone. Te działa na nogach dają nieoczekiwanie dużo, Shuttler bez nie wyglądałby już tak dobrze. Warto tu też zwócić uwagę, jak wiele tym postaciom dają stawy kulkowe w ramionach. Na dzisiejsze standardy to niby nic, ale dla TFa z G1 to błogosławieństwo.

I tak, nawet z tak małą pozowalnością, można robić ciekawe pozy. Mogłyby być jeszcze lepsze z ruchomą głową, ale nie jest to z kolei straszna wada, nie przy tak małych rozmiarach tego elementu. Przynajmniej jest ładnie pomalowany :) No, to tyle jeśli chodzi o Shuttlera, czas na Heptora.

Ten pan też posiada prosty i nieco umowny design, zwłaszcza jeśli mówimy o ramionach. Ale zdecydowanie nadrabia to całokształtem. Ponownie, figurkę zaopatrzono w pomarańczowy korpus, dochodzi też dużo czerwonego. Głowa, ponownie mała, pomalowana na biało w dosłownie jednym miejscu, ale o dziwo, nie potrzeba już więcej, aby łepetyna Heptora wyglądała dobrze. Detale doskonale nadrabiają brak dużej dawki farby.

Tył możemy ponownie sobie darować, poza uwagą co do ramion- trzeba patrzeć jak się sie ustawia, bo potrafią zahaczać o śmigła na plecach Heptora.

Uzbrojony robot wygląda świetnie, wręcz czuć od niego siłę ognia. Co prawda w takim ustawieniu Vulcany nie wydają się zbyt praktyczne, ale za to ładnie wyglądają i to się liczy :) Pistolet, w przeciwieństwie do broni Shuttlera, da się zamocować tylko na prawym ramieniu robota (specyfika transformacji i umiejętność ponownego używania bolców).

I poza ala "Wujek Rozpierducha". Ponownie mamy tu problem z brakiem ruchomej głowy, ale pomijąc to, poza wygląda prześlicznie, idealnie pasuje do stylu walki Combaticonów. Hmm, mam coś jeszcze ciekawegodo powiedzienia? Chyba już nie...

 

Więc czas na podsumowanie. Powiem wprost- jeśli jesteś fanem bajerów, pozowalności i nie masz zamiaru zaopatrywać się w pozostałą trójkę z tej podgrupy, trzymaj się od Heptora i Shuttlera z daleka. Natomiast jeśli zależy ci na figurkach, które ładnie wyglądają na półce i które dużo zyskują w otoczeniu swojej podgrupy, kupuj ich przy pierwszej okazji, nie zawiedzisz się. Przynajmniej ja nie narzekam ani trochę :)


KONIEC


Powrót do strony głównej