
Przynależność: Autobot
Transformacja: Ciągnik siodłowy
Klasa: Deluxe
Rok wydania: 2006
Producent: Hasbro
Tekst: 805K1
Zdjęcia: Wallas
Materiał dodano: 16.05.2011
"Uważaj czego sobie życzysz" mówi stare porzekadło.
A, że mówi prawdę, właśnie przekonałem się na własnej skórze. Jakiś czas temu
napisałem na forum, że "życzyłbym sobie więcej galerii z TF-ami" i
oto mam. Wallas szybko podchwycił temat, a że nie zwykłem robić z gęby cholewy
przed Wami moja pierwsza kolaboracja z wyżej wymienionym. Na szczęście trafiło
na jednego z moich ulubionych przedstawicieli serii Classics - Deluxe Optimusa
Prime'a.
Ileż to już OPików dostaliśmy od Hasbro i Takary? Jednak wszyscy chcieliśmy tego
samego - Optimusa w stylistyce G1, ale z poprawioną artykulacją. Dostaliśmy więc
Masterpiece i Hybrid Style, jednak są one, odpowiednio - ogromne i malutkie,
a poza tym dość drogie. Classics Deluxe mieści się w możliwościach finansowych
większości kolekcjonerów, a i wielkość nie sprawia, że będzie stał osamotniony
na półce. Dość wstępów - czas zobaczyć co warta jest ta figurka!

Optimus jest w tej inkarnacji klasyczną ciężarówką z silnikiem umieszczonym pod kabiną kierowcy. No właśnie - czy na pewno nią jest? Ten tryb wymaga od kolekcjonera dużej dozy wyrozumiałości i "przymrużonego oka" bowiem taki pojazd nigdy na drogi nie wyjedzie. Zwyczajnie by się rozpadł. Liczba i szerokość szczelin (co będzie widoczne także na innych ujęciach) jest zastraszająca. Wszystko trzyma się tu na "słowo honoru".

Z tyłu wygląda to nieco lepiej, ale... tu widać wszystko! Widać stopy, uda, krocze i, o zgrozo, nawet głowę. Możemy założyć (co pewnie nie będzie dalekie od prawdy), że ludzie to idioci i nie zauważą, że ta ciężarówka może się w coś zmieniać, ale czy tak powinien wyglądać "robot w ukryciu"?

To ujęcie pokazuje zaś, że część za szoferką jest zwyczajnie za długa. Jest tak, bowiem nie zastosowano tu patentu z teleskopowymi nogami, który możemy obserwować chociażby u Classics Seekerów. Poza tym jeżeli złapiemy pojazd za kabinę i uniesiemy w górę - nogi, to znaczy tył pojazdu, opadną nam w dół. Kompletny brak sztywności. Nie bójcie się jednak, są również pozytywy. Na przykład detale takie jak rząd nitów tuż pod symbolem Autobotów. Wygląda to na prawdę ładnie. Szkoda, że gdy patrzymy na ten miły dla oka detal od razu widzimy, że górna część szoferki wystaje poza obręb dolnej części. Kurcze, a miało być pozytywnie...

Z przodu - bardzo fajny grill i zderzak. Do tego wnętrze kabiny z siedzeniami (są nawet wycieraczki na przedniej szybie - brawo Hasbro!) i duże światła. No i oczywiście, obowiązkowe tu szczeliny.

Jeżeli szukamy detali to tylna część ciężarówki w nie obfituje. Jakieś wloty powietrza, jakieś zbiorniki, do tego kilka dobrze współgrających kolorów. Oraz otwór. Hmm... do czego może on służyć? Czyżby Prime miał w zestawie przyczepę?

Nie. Ma za to coś co podobne jest zgoła do niczego. Ni to działo, ni radar, ni pies, ni wydra. W każdym razie to "coś" ma aż trzy punkty artykulacji, dzięki czemu możemy tym na przykład...

...celować w niebo. Oczywiście zakładając, że jest to działo. Nie wygląda to tak najgorzej, chociaż mogło by się lepiej trzymać w dedykowanym otworze. Hmm... znowu ta głowa. Nie, nie będę się już pastwił - Wallas dawaj porównania!

Dwaj arcywrogowie - Optimus i Megatron w skali Deluxe z serii Classics. Co by nie mówić Megsio wygląda w alt-modzie dużo lepiej niż jego przeciwnik. Nie traćcie jednak wiary, wiem, że sytuacja ta się odwróci. Musi. Dobrzy przecież zawsze na końcu wygrywają.

Tutaj zdjęcie ze starszym bratem czyli Voyagerem z serii Classics. Od razu widać, że Deluxe miał być wierny tradycji G1, zaś Voyager miał być swoistą "rozwojówką". Jest także coś o czym miałem wspomnieć wcześniej, ale myślę, że teraz samo rzuca się to w oczy - czerwień Deluxe'a jest nieco wyblakła w stosunku do głębokiego odcienia większej wersji. "Na żywo" nie ma aż tak dużej różnicy, jednak wprawne oko z pewnością to wyłapie.

W związku z tym, że porównań nigdy za wiele - z First Strike Oprimusem Primem z pierwszego filmu.

Tutaj z "młodszymi" kolegami. Animated Battle Begins i RtS Legends Prime. Przyznam szczerze, że na tym maluchu położyłbym swoje łapki.

Czas na, chyba, najważniejsze porównanie. G2 i G1 Powermaster Prime. Przecież to właśnie, miedzy innymi, na nich wzorowany był Classics. Z żalem muszę przyznać, że duuużo starsze wersje wyglądają w tym trybie lepiej od recenzowanej figurki.

Fakt, że Classics nie ma własnej przyczepy nie oznacza, że nie może takowej od kogoś pożyczyć. Tutaj z przyczepą G2 Opitmusa. Oczywiście jest ona nieco za duża, ale wygląda to całkiem dobrze.

Tutaj zaś z przyczepą od Powermastera. Jeżeli zastanawiacie się czy ten zastaw pojawi się jeszcze w innej konfiguracji, zaczekajcie, a będzie Wam dane.
Słówko o transformacji. Jest ona niezwykle prosta i intuicyjna. Występuje też mały "automorph", przednie koła same wskakują na swoje miejsce w robot-modzie. Trochę trudno wydobyć głowę z jej (jakże widocznego) miejsca, ale poza tym transformacja jest bardzo przyjemna. Za to duży plus.

Ooo tak... W tym momencie całe moje jęczenie nad trybem pojazdu odchodzi w niepamięć. Warto, powtarzam, warto było przełknąć to ciężarówko-podobne coś by ujrzeć po transformacji tak... idealnego Optimusa Prime'a. Wszystko tu gra - proporcje, kolory, charakterystyczne elementy, detale (zobaczcie ile się tu dzieje w obrębie samych nóg!). Wygląda jak żywcem wyciągnięty z kart komiksów Marvela. To jest najlepszy tryb robota wśród wszystkich wydanych do dej pory Optimusów. Koniec, kropka.

Nawet z tyłu nie ma ani jednego zbędnego elementu (może poza tym czarnym drągiem wystającym z pleców, ale do tego jeszcze dojdziemy). Żadnych części alt-modu, wszystko było zrobione tak by doskonale wpasować się w sylwetkę przywódcy Autobotów.

Dość kontrowersyjnym elementem Classics Prime'a jest jego głowa, ale moim zdaniem wygląda świetnie. Oczywiście można się czepić o żółty wlot powietrza na czole, ale to detal. Dzięki dużym oczom Optimus wygląda jakby... młodziej. Trochę przestraszony, trochę zdziwiony. W każdym razie mi pasuje taka, lekko odświeżona, wersja jego facjaty.

Nie dość, że świetnie wygląda to jeszcze skurczybyk jest niesamowicie pozowalny. Zwłaszcza stawy barkowe zasługują na wyróżnienie. Dzięki transformacji mogą się bowiem wychylać do tyłu, co bardzo pomaga w bardziej dynamicznych i "wybajerzonych" pozach. Ta figurka zrobi niemal wszystko czego chcecie.

"Coś" z trybu pojazdu transformuje się w świetny karabin. Dzięki okrągłemu elementowi w połowie długości wygląda to jak skrzyżowanie kosmicznej broni z taką znaną z gangsterskich filmów. Wydawałoby się, że to połączenie nie może wyjść dobrze, a jednak! Plus za transformowalną broń, uwielbiam takie dodatki.

No Scarface "wypisz-wymaluj". Z tą bronią możliwości pozowania jeszcze się zwiększają. Sam mam problem jak ustawić OPika na półce, bo nie mogę się zdecydować. W tylu niesamowitych pozach można go ustawić.

Na przykład jako snajper. Karabin ma zamontowaną małą lunetkę, więc wystarczy położyć Prime'a i już może siać postrach w szeregach Decepticonów. Sami powiedzcie: ile TF-ów dobrze wyglądało by w tej pozie?

"I've got the touch!" Tak, Prime to prawdziwy lider. Mam na półce jeszcze dwóch Optimusów, ale to właśnie ten (chociaż niewielkiego wzrostu) przewodzi mojej małej armii.

Jeżeli był Stan Bush, to musi być i Matryca. Ta akurat jest od Big Convoya z Beast Wars Neo, ale także nasz Classics może ją dzierżyć.

Powróćmy do czarnego elementu. Jest to część gimmicku jakim obdarzona jest ta figurka. Nie będę ukrywał, że nie jestem fanem takich "ulepszaczy", ale występuje to-to, więc opisać trzeba. Jeżeli wciśniemy ten element usłyszymy lekkie chrupnięcie i...

...uwolnimy tym samym górną część korpusu Optimusa. Tak na marginesie, da się to wykorzystać jako kolejny punkt artykulacji. Teraz wystarczy rytmicznie wciskać czarną dźwignie i...

...Prime wykona swój popisowy atak, czyli Tornado Ostatecznej Destrukcji. Co? Nie miał takiego ataku ani w serialu ani w komiksach? Trudno, teraz już ma! Co by nie mówić o zasadności tego gimmicku to jedno trzeba mu oddać - działa. I to bez zarzutu, nie zawsze można to powiedzieć o specjalnych funkcjach figurek spod znaku Takara/Hasbro

Tja... to, że funkcja działa, nie oznacza, że Optimus sobie z nią radzi. Brakuje tylko ptaszków latających dookoła głowy naszego bohatera. Naprawdę ten OPik jest jakiś taki młodszy i jeszcze niedoświadczony. Mała przerwa techniczna i doprowadzimy go do ładu.

Czas zemsty (i to wcale nie Upadłych). Tak jak w alt-modzie Megatron był górą, tak w trybie robota Prime miażdży go na każdym polu. I nie chodzi tu tylko o to, że ma dwie dłonie. Wszystko wygląda w nim lepiej i bliżej pierwowzoru. Sorry Megsiu, ale odpadasz, a dobro tryumfuje!

Wiedziałem, że po dobroci nie odejdzie. Gangsterski karabin powinien załatwić sprawę.

Ha! Już Megsia w kadrze nie widzę. I to wcale nie dlatego, że zjawił się starszy brat Optimusa. Porównanie z Voyagerem jeszcze dobitniej pokazuje, kto jest tu bardziej "klasyczny". Panowie wyglądają razem świetnie. Wystawa pod tytułem "ewolucja Optimusa" już dziś może zagościć na Waszej półce.

Ci dwaj też wpasowaliby się w taką wystawkę. G2 i Powermaster wyglądają przy Classicu tak jak powinni - czyli jak "klocki". Widać od razu, że mimo tylu wspólnych elementów nasz bohater wprowadził jednak co-nieco od siebie. Lekkie innowacje z szacunkiem dla tradycji. Tego chcieliśmy i to dostaliśmy.

Czas na zdjęcie z najmłodszym pokoleniem Optimusów. Przy okazji możemy się przekonać o tym, że Classics Prime jest jednym z mniejszych Deluxe'ów. Jest też zdecydowanie innej budowy niż Legends z RtS. Bardziej smukły, mniej "napakowany".

Co nie znaczy, że bezbronny. Topór od Animka plus giwera. Nie dajcie się zwieść. Może być młody, może być niski, może być szczupły, ale ten Optimus wie jak się walczy.

Czas na bonus: Classics Prime jako Powermaster. Sami oceńcie czy takie połączenie "gra". Jest to, w każdym razie możliwe. I zrodziło się w umyśle Wallasa. Chyba nigdzie indziej nie mogło... Ja zaś będę kończył tę recenzję, jeszcze tylko podsumowanie.

Reasumując... eee... co mówisz Optimus? Gorąco Ci w głowę?
To lepiej się nie odwracaj. Wiedziałem, że wódz Decepticonów tak łatwo nie
odpuści. Walka dobra ze złem wciąż trwa. I chociaż nasz bohater wydaje się
być na straconej pozycji jakoś się o niego nie martwię.
Teraz tak na serio. Classics Deluxe Optimus Prime to swoista figurka "dwa
światy". Łączy beznadziejny alt-mode z niemal idealnym trybem robota.
Tak samo sprawa ma się z bronią - w jednym trybie kicha, w drugim miód. Czy
mimo tego warto go kupić? Oczy-kurna-wiście, że tak! Warto przymknąć oko (albo
w ogóle zamknąć oczy) na tryb pojazdu by delektować się tym niezwykłym robotem.
Wygląd, pozowalność, charakter - wszystko to przemawia za nim. Dodajmy do tego
fakt, że był on kilkukrotnie wydawany (w zestawie z Megatronem, z FAB-em z
filmu, jako "special edition", z Rodimusem z Classiców, wreszcie
teraz, niedawno - sam przez Takarę), więc na Ebayu powinniście go znaleźć bez
większych problemów. Problem będzie z ustawieniem na półce - jak dzisiaj to
zrobić? Poza "the touch" czy może snajper? A może dzisiaj Scarface?
Chciałbym mieć taki problem z każdym TF-em. 805K1 gorąco poleca! Do następnego
przeczytania!
Robienie zdjęć do tej recki dla 805K1iego dało mi dłuższą chwilę na refleksje na temat tego Transformerka. Zgadzam się z kolegą co do trybu pojazdu- to mały koszmarek na sześciu kółkach. Brak zsuwanych nóg i brak stabilności trybu pojazdu (zaczępy rąk to jakaś farsa, ciągnik zacznie się zginać pod własnym ciężarem jak harmonijka gdy tylko postawimy go na nierównej powierzchni) jak również za bardzo widoczne luki między częściami naprawdę psują odbiór tej formy. To wręcz smutne, że Legends radzi sobie z tym trybem lepiej do Deluxe'a.
Tryb robota jest dla mnie w porządku. Ma pozowalność i można go traktować
jako konserwatywną rozwojówkę G1 Prime która zmienia detale, ale nie główne
założenia. Jeśli coś mi w nim przeszkadza to głowa której twarz wydaje się
zbyt podłużna, z nieco za dużymu oczami i ten mechanizm obrotowy wbudowany
w korpus. A tak to przyzwoity tryb robota. Nie jestem aż tak zauroczony jak
805K1, jestem większym fanem wersji Voyager która wygląda dla mnie ciekawiej
i jest zwyczajnie świeższa, ale przyznaję, w trybie robota na półce ten pan
się sprawdzi.
KONIEC