CLASSIC MINI-CON DEMOLITION TEAM


Przynależność:Mini-cony/ Decepticony
Rok wydania: 2006
Producent: Hasbro


Tekst: Fear Factor
Zdjęcia: Wallas

Przyznam się szczerze, że w momencie podjęcia się opisu brałem pod wątpliwość moją sprawiedliwą ocenę naszych trzech maleństw, ponieważ nigdy nie byłem szczerze przekonany do Miniconów i ich specyficzności. Tak jak przystało na charakter komisarza Przygody z filmu "Vabank" (genialnego zresztą) jestem obrzydliwym szczególarzem
i odpoczątku swojej zabawy z TF'ami szczegóły i funkcjonalność każdej zabawki były dla mnie priorytetem o pozowalności nie wspominając. Odstraszało mnie to od kupowania miniconów chyba, że dodawane były jako integralna część zestawu z większą figurką jak w Armadzie. Jednak nie zdobyłem żadnych figurek z Armady do kolekcji, nie podjąłem się także kupna recolorów armadowskich miniconów w serii Cybertron. Mimo posiadania chociażby Constructiconów w postaci Micromasterów z serii Universe nie zadowalała mnie karłowatość figurek o podobnych gabarytach, a jedynie możliwość połączenia ich w Devastatora dawały mi pełną satysfakcję. Aż do pewnego dnia, kiedy to drogą wymiany handlowo-towarowej dostałem komplet 3 miniconów jako upominek wraz z kupnem większych TF'ów (bodajże w komplecie z G1 Quake i G2 Road Rocketem). Panowie z Demolition Team reprezentujący linię Miniconów z serii Classics trafili do mojej kolekcji.

Demolition Team, to brzmi dumnie jak na decepticońską modłę, w końcu to oddział decepticońskich Miniconów. Otrzymujemy w zestawie Wideload' a (wywrotka), Broadside' a
(czołg) oraz Sledge' a (koparko-ładowarka) co od razu zastanawia. Jakim cudem Ci trzej mogli znależć się w jednym pudełku? Rozumiem - Wideload i Sledge czuliby się razem świetnie bo to koledzy po fachu. Ale co robi tu Broadside? Skoro mamy tu dwóch decepticońskich roboli, to co robi tu do licha żołnierz jako 3 do kompletu? Decepticoński komisarz polityczny czy jak? Uzbrojony po zęby wściekły majster? I jakie ma to odzwierciedlenie dla nazwy tego oddziału? Jeden niszczy, dwóch odbudowuje to, co udało się
zostawić w miarę całe? Kompletnie nie rozumiem, o co chodziło tym, co postanowili wpakować ich wspólnie w jedno pudełko. Niemniej skupmy się na figurkach oddzielnie.

 


SLEDGE

Sledge transformuje się w koparko-ładowarkę, a więc hybrydę 2 popularnych maszyn budowlanych. W gruncie rzeczy to nic innego jak typowy ciągnik z zamontowaną z przodu
szuflą i ramieniem koparki z tyłu. Maszyny te ze względu na swoją multifunkcyjność i mobilność są częstym bywalcem placów budowlanych pod różnymi banderami (m.in. Volvo, Caterpillar, Case czy JCB). Te maszyny nawet potrafią tańczyć, o czym można przekonać się na youtube :)
Sledge ma zróżnicowaną gamę kolorów. Większość maszyny pomalowano na czarno, z domieszką żółci i czerwieni. Co ciekawe - na odwrocie pudełka nasze Minicony posiadają pewne różnice kolorystyczne. Sledge ma tam żółtą kabinę - a na zdjęciach jak widać została pomalowana na czarno. Na dachu widnieje logo Decepticonów.

Widok na tył Sledge' a. Rzuca się w oczy bardzo przyzwoicie wykonane ramię koparki oraz wsporniki za błotnikami (te czerwone, pionowe elementy), które stabilizują maszynę w
momencie kopania. Pojazd wygląda bardzo realistycznie. Nie jest to może och i ach. Po prostu wykonany został on z rozwagą i prostotą.

Prolil. Bardzo dynamiczny i nowoczesny. Od razu kojarzy mi się z popularnymi maszynami Caterpillara. Z racji swojej wielkości wszelkie elementy ruchome Miniconów z Demo Team montowane będą pinami.

Przednia szufla posiada 2 punkty artykulacji. Możemy unieść całe ramię jak i operować samą szuflą, która zamontowana jest do ramienia za pomocą stawu kulkowego. Możemy dzięki niemu także obracać szuflą o 360 stopni.

Tylne ramię koparki posiada 4 punkty artykulacji. Możemy obracać całym ramieniem pod kątem 45 stopni w każdą stronę, do tego unosić możemy całe ramię, zginać je w przegubie a nawet łyżkę (znaną także pod określeniem "czerpak"). Także otrzymujemy w pełni odwzorowane ramię koparki :). Wsporniki nie są opuszczane, są z błotnikami jednym kawałkiem plastiku.

Nasz Sledge pokazał nam swoje prawdziwe oblicze. Nie rzuca się na pierwszy rzut jego koślawa figura lecz głowa. No właśnie, fani mutantów Marvela, kogo ona Wam przypomina? Łeb SENTINELA! Ogromnego robota to likwidacji wszystkich istot posiadających gen x w swoim DNA. Jedyna nadzieja ludzi na lepsze jutro i piękny przykład ludzkiej ksenofobii i braku tolerancji. Czy to nie jest piękne? :D Do tego posiada unikatowy kask na lewym ramieniu z funkcją parasola. Jak miło, że Decepticony dbają o przepisy BHP :)

Z tyłu tak jak z przodu Sledge jest prostym decepticońskim robotnikiem. Nie zdobi go biżuteria i wyszukane bibeloty. Jest prostym, surowym konstruktem.

Czy ktoś tak naprawdę chciałby się do takiego faceta przytulić? Nie chodzi mi o fakt, iż zapewne śmierdzi dieslem, ale o jego ogromne, silne i bogate w pazury łapy. Są tak
niewymiarowe (nie tylko względem nóg i korpusu, ale też względem siebie nawzajem), że Sledge może spokojnie się na nich opierać. Lewe ramię potrafi nawet unieść jedną nogę w powietrze, jeżeli wyprostujemy łyżkę. Drugie ramię sięga do wysokości kół na nogach Sledge' a. Z racji braku palców czy jakichkolwiek kończyn przypominających dłoń nie jest w stanie nikomu podać ręki, ale za to może przynieść Megatronowi porcję energonu. No i zawsze jest w stanie przydzwonić w zęby jakiemuś oponentowi, jeżeli zajdzie potrzeba.

Mimo ograniczonych możliwości wypozowania Minicona, można wykręcić nieco fikuśnych poz. Jak widać nasz robotnik w wolnych chwilach lubi potańczyć. Staw kulkowy łączący tułów z kroczem pozwala mu obracać się o 360 stopni jak i schylać pod kątem 90 stopni. Natomiast same nogi można dowolnie podnosić do góry i przekręcać do tyłu. Dodatkowo stopy można tak samo obracać na boki w celu uzyskania lepszej stabilności. Niestety stawy w kolanach są słabe i stopy odpadają notorycznie przy każdej sytuacji.Ramiona oczywiście zachowują taką samą pozowalność jak w trybie pojazdu.

 


WIDELOAD

Wideload to wywrotka. Jest on bardzo miłym nawiązaniem do swojego przodka, Wideload' a z G1, który był pomarańczową wywrotką w szeregach grupy Autobotów znanej jako Throttleboty. Jego porównanie do decepticońskiego odpowiednika z Constructiconów - Long Haula również jest bardzo trafne. W końcu wszystkie 3 TF'y posiadają alt mode bazujący na tym samym, albo bardzo podobnym typie wywrotki. I nie mam tu na myśli typowej wywrotki a' la ciężarówka ze skrzynią zamiast naczepy. Tu mamy do czynienia z gigantyczną maszyną ważącą kilkadziesiąt, jak nie kilkaset ton, wystającą od ziemi na kilka dobrych metrów. Maszyna na tyle duża że spokojnie mogłaby wozić Sledge' a czy Broadside' a "na barana", tymczasem cała trójka jest wymiarowo identyczna. Kolejny kąsek dla przeciwników niewymiarowości w TF, którzy mogą znów wyszaleć się do woli. Pojazd jest w większosci pomalowany na zielono (kolory w rzeczywistości znacznie ciemniejsze) z elementami purpury i różnu po bokach skrzyni. Ogromny grill z przodu pokryty został metaliczną farbą.

Jak widać Wideload tak jak Long Haul z G1/G2 posiada bliżniacze tylne opony, które z przyczyn mi niewiadomych zostały pomalowane niejednolicie. Wewnętrzna para opon jest zielona tak jak większość Wideload' a, zewnętrzne opony pomalowane już poprawnie na czarno. Z tyłu pojazdu widać spory wystający element, który prawdopodobnie służyć ma jako imitacja haku, ale to tak naprawdę tylko głowa Wideloada, z którą nie dało się nic zrobić. Na przedzie skrzyni załadunkowej widzimy gniazdo, dzięki któremu możemy przyczepić Minicona do większego Transformera posiadającego odpowiedni do tego bolec. Po lewej stronie srebrne logo Decepticonów.

Przód maszyny udowadnia jej ogrom i masywność. Takie wywrotki posiadają zazwyczaj 2 silniki, a do tego, żeby wejść do wysoko postawionej kabiny należy się wspinać po drabinie widocznej po boku maski. Czołowe zderzenie z takim gigantem byłoby napewno nieciekawe.

Skrzynia ładunkowa jest ruchoma i możemy ją podnieść do góry ponieważ znajduje się na 2 stawach kulkowych. Zakres podniesienia jest spory, ale nie jest możliwe uniesienie jej pod kątem prostym.

Wideload w trybie robota. Jak widać skrzynia ładunkowa uformowała mu kończyny, natomiast przód maszyny stanowi jego nogi. O jego wyglądzie możemy mówić tak samo jak w przypadku Sledge' a , ale nie oszukujmy się i nie oczekujmy cudów. To Minicon - i tak zaprezentował się najlepiej jak tylko mógł. Głłowa Wideload' a w przeciwieństwie do zdjęć z tyłu pudełka jest jednolicie pomalowana z hełmem na zielono. Kończyny nie posiadają pięści, rąk czy czegokolwiek w tym stylu.

Widok z tyłu. Widzimy staw kulkowy pozwalający obracać tułowiem figurki, tak samo możemy zauważyć , że stawy kulkowe mocują również nogi. Artykulacja tego malucha jest całkiem porządna i można dobrze wypozować nogi i ręce. Oczywiście bez rewelacji.

 No właśnie. Kuriozalność miniconów z tej serii jest niesamowita. Ręce Minicona przypominają raczej skrzydła, a Wideload może teraz spokojnie marzyć o sztuce latania. Nie ma to jak mieć marzenia :)


BROADSIDE

Przyszedł czas na kolegę wojskowego. Broadside transformuje się w postać czołgu M1 Abrams. Moim zdaniem Broadside jak i G2 Megatron najlepiej odwzorowuje ten pojazd bojowy, ponieważ zachowano jego charakterystyczny kształt, proporcje wieży w stosunku do kadłuba. Broadside jest praktycznie jednolicie pomalowany w kolor zieleni oliwkowej z drobnym pomarańczowym akcentem na przedzie kadłuba i żółtym po bokach pancerza. Na stropie wieży widać logo Decepticonów.

Możemy przyjrzeć się tyłowi pojazdu. Również postarano się nieco odwzorować oryginał imitując przedział silnikowy. Jednak w stosunku do oryginału posiada o jedną parą kół
nośnych mniej, a licząc fakt, iż jedna para kół zastąpiona jest w figurce poprzez staw - brak w sumie 2 par kół (prawdziwy M1 posiada 7 par kół nośnych). Wieża jest bogato zdobiona włazami, imitacjami optyki czy nawet posiada z tyłu wieży gniazdo anteny.

Nie wszystkie koła Broadside' a są w pełni odwzorowane i znajdują się w nich piny do montażu kół pozwalających płynnie toczyć figurkę po płaskich powierzchniach. Ładnie wykonane są nity pancerza (mimo, iż oryginał ma pancerz spawany). Żółte pasy na boku wieży i płyt kadłuba wyglądają miło i wykonane zostały poprawnie.

Wieża czołgu jest ruchoma, możemy nią obracać dowoli. Tak samo armata może unosić się do góry pod bardzo wysokim kątem, nawet powyżej kąta prostego. Dlaczego? Dowiecie się za chwile. Czas na transformację i tryb robota.

Robot mode zdradza tajemnicę konstrukcyjne jak i zachwyca. Broadaside w trybie robota wygląda naprawdę świetnie. Nie tylko oryginalność wpływa już na plus, bo przypomina może nawet nie typowego TF' a a bardziej topornego cyborga z trybem pojazdu. No i w końcu posiada normalne kończyny, a do tego jeszcze jeden bardzo miły gadżet. Głowa pomalowana jest jednolicie na zielono z żółtymi wizjerami. Na odwrocie pudełka widzimy żółtą głowę z niebieskim wizjerem. Osobiście wolę pierwszy wariant.

Z tyłu widzimy owe kółka pozwalające lepiej bawić się naszą zabawką. Do tego jesteśmy w stanie przekonać się jak bardzo toporna i wielka jest głowa Broadside' a. Do tego
odwrócona lufa do tyłu tworzy coś w rodzaju warkocza. Bardzo ciekawy widok.

Mimo braku rozsądnych proporcji między nogami a kończynami górnymi Broadside ma spory potencjał do pozowania. Nawet szeroki rozkrok nie psuje tego efektu. Teraz może dowolnie wygrażać komu tylko chce.

A tu najfajniejszy smaczek Broadside' a. Zamiast prawej pięści otrzymujemy bardzo ładnie wykonanego Miniguna, który właśnie nadaje figurce nieco cyborgowaty wygląd. Mała rzecz, a cieszy. Szczególnie takiego militarystę jak ja :D

Zdecydowanie wyróżnia się w grupie i bez ogródek jestem w stanie powiedzieć, iż wygląda najlepiej. Sledge i Wideload wyglądają przy nim strasznie blado a wręcz komicznie. Jeżeli ktoś jest zagorzałym fanem trybu alternatywnego - nie będzie czuł się pokrzywdzony, robot mode to już inna para kaloszy. Ale jak to się mówi - coś kosztem czegoś. I tak Demolition Team wypadł nieźle.

Sam Demolition Team nie jest może złym zespołem Miniconów, ale moim zdaniem tych panów powsadzano w złe pudełka. Nie chodzi mi o fakt, iż kontrast wykonania między całą trójką jest strasznie nierównomierny (bardzo ładny Broadside na tle bladej reszty kompanii), nie chodzi mi tu o różnice między pozowalnością. Od początku byłem zdania, iż czołg w tej ekipie nie pasuje i w sumie wszystkie znaki na niebie przyznawały mi rację.Jeżeli ktoś chce mieć kolejny zestaw maleństw w komplecie, jeżeli ktoś ma ochotę założyć
pływającą szkółkę czołgistów na pokładzie Tidal Wave' a to ma okazję. Innym kolekcjonerom radziłbym się wstrzymać i poszukać czegoś ciekawszego. Oczywiście wybór należy do Was. Na koniec mała humoreska na temat stosunków między naszymi Miniconami :) Trzymajcie się!

 

KONIEC


Powrót do strony głównej