TRANSFORMERS: CYBERTRON
BRAKEDOWN


Przynależność: Autobot
Planeta: Speed / Speedia
Transformacja: Niskopodwoziowa super wyścigówka
Klasa: Scout
Rok wydania: 2005
Producent: Hasbro

Tekst i zdjęcia: Wallas
Materiał dodano: 02.04.2011

 

TF Cybertron było serią... specyficzną. Serial na zmianę miał momenty epickie (na bardzo rzadką zmianę) i skretyniałe do granic możliwości, zwłaszcza w amerykańskim dubbingu. A zabawki które promował również były zróżnicowane jakościowo. Dostaliśmy kilka perełek, takich jak Optimus Prime, Primus, kilka dobrych figurek, masę średniaków i niestety wiele koszmarków. Te ostatnie zagnieździły się głównie wśród Scoutów, które przez swoje małe rozmiary i (często wciskaną na siłę kosztem funkcjonalności) funkcję Cyberklucza często transformowały się w ostatecznej fazie produkcji w przedstawicieli klasy Gniot.

Czy pokazany tu Brakedown też stał się ambasadorem tej wysoce pogardzanej kasty? Sam jeszcze się nad tym zastanawiam, ale mam nadzieję że pod koniec teh galerii wyrobię sobie zdanie. Na pewno pomoże mi w tym fakt, że za poniżej przedstawianego Transformera nie zapłaciłem ani złotówki, gdyż dostałem go jako gratis do moje Energon Shockblasta i Cybertron Armorhide'a gdy zamawiałem ich sobie E-zabawki.pl, więc nie mam z nim więzi emocjonalnej jaka zwykle jest nawiązywana gdy z premedytacją wydajesz na coś swoje zasoby pieniężne.


TRYB POJAZDU

Jak wszystkie roboty z planety Speedia, Brakedown (Autolander, jeśli jesteście zwolennikami Galaxy Force) transformuje się w futurystyczny pojazd zoptymalizowany do osiągania dużych prędkości. Jednak na tle każdego innego mieszkańca tej planety, Brakedown jest... nietypowy. Speedboty zwykle przyjmują formy mniej lub bardziej rozpoznawalne nawet dla młodego odbiorcy. Override, Dirt Boss i większość reprezentacji planetarnej to mniej lub bardziej zaawansowane technicznie samochody. Ransack to motocykl. Crumplezone to hybryda dragstera i motocykla trójkołowego. Za to czym jest ten osobnik? Sam nie jestem przekonany. W serii kilka postaci przyznaje, że Brakedown jest najstarszym Transformerem na planecie ("Ransack: Chodźmy do Brakedowna, może on będzie coś wiedział." "Crumplezone: Brakedown? To ta antyczna kupa złomu jeszcze żyje? Byłem pewien, że się rozsypał na kawałki wieki temu!"), co w połączeniu z jego budową nieco przypominającą Crumplezone'a skłania mnie do opinii, że jest to dragster stylizowany na rzymski rydwan. Spójrzcie tylko na jego kolorystykę, brązowe elementy wyglądają niemal jak stylizowane drewno.
Jest w tym jednak pewien kłopot. Ja byłem w stanie mniej więcej określić co to za tryb pojazdu po jakichś piętnastu minutach wgapiania się, a i tak nie mam pewności czy mój strzał jest trafny. Obawiam się, że dla osoby widzącej tego TFa pierwszy raz, ten tryb będzie wyglądał jak przekombinowany otwieracz do kapsli na kółkach. Po prostu brakuje tu spójności elementów, która pozwalałaby identyfikować ten tryb od razu. A nic tak nie dołuje jak TF, który transformuje się w nie wiadomo co.

Innym kłopotem naszego MegaRydwanu (a tak sobie będę nazywał ten tryb na razie) jest "subtelność" z jaką tryb pojazdu ukrywa istnienie drugiego trybu tej zabawki. Trzeba by chyba być totalnym laikiem i/lub idiotą (niepotrzebne skreślić) żeby nie zauważyć głowy, korpusu i fragmentu nóg Brakedowna przy pierwszym rzucie oka na tył. Pocieszę was, drodzy czytelnicy, to nie jedyny Scout z tą przypadłością. Ble.

Cały przód MegaRydwanu istnieje zasadniczo w jednym celu, a jest nim przewożenie silnika/ broni Brakedowna (jeśli wydaje się wam, że dostrzegacie tu ostrze, to nie musicie iść w najbliższym czasie do okulisty, dobrze widzicie). Może nie byłoby to takie złe, gdyby nie fakt, że wszystkie inne walory przodu schodzą na czwarty plan, co cudownie wręcz ilustruje okropnie wyglądająca przednia oś kół. Nie można było tego jakoś zamaskować? Serio, to nie wygląda jak przednie koła tylko jak dospawana na siłę szpula po niciach.

Śródokręcie zawiera kokpit, reprezentowany w tym pojeździe przez małe szare siedzenie. Wygląda to nieźle, niczym ztuningowana kabina od bolidów F1, choć małe rozmiary sprawiają, że na początku trudno go dostrzec patrząc na ten tryb z daleka. Przy okazji, jeśli jest tu coś co mi się bardzo podoba w tym trybie to aplikacja brązowej farby, naprawdę wygląda to nieźle.

Brakedown w towarzystwie kolegów ze Speedii, Ransacka i Swerve'a. Od razu widać, że na tle kolegów nasz dzisiejszy TF jest nieco trudniejszy do określenia, może wręcz najbardziej futurystyczny z tej trójki.

A tu w towarzystwie wspomnianego wcześniej Deluxe Dirt Bossa. Jak widać w obu figurkach przewija się motyw kół wykonanych z przeźroczystego, kolorowego plastiku i muszę przyznać, że ten patent obecny w każdym Speedbocie (poza Hot Shotem, który nie jest rdzennym mieszkańcem planety) jest tym, co wyróżnia tą podgrupę i tym co najbardziej zwraca w nich uwagę. Jeśli takiego plastiku jest więcej (jak na przykład u Brakedowna), to ja się tylko cieszę.

W sumie mam mieszane uczucia na temat tego trybu. Cieszą brązowe farbki i seledynowo-żółte wstawki takie jak koła czy owiewka, ale jednocześnie martwi alt mode, który trudno jednoznacznie określić na pierwszy rzut oka i który momentami niespecjalnie ukrywa obecność formy robota. MegaRydwan naprawdę zrobiłby dobry użytek z nieco większej spójności swoich części składowych. Możliwe, że to ja się za bardzo czepiam, bo na przykład Zedicus uznał ten pojazd za niezły. Może MegaRydwan wypadłby lepiej gdybym potraktował go jako typowo cybertroński alt mode, zwłaszcza patrząc na takie twory jak Override czy Crumplezone. Może. Ale póki co nadal uważam, że jako pojazd Brakedown jest przeciętny. Czy tryb robota połechta mnie bardziej?


TRYB ROBOTA

Wizualnie, jak najbardziej. Jako robot, Brakedown wygląda bardzo przyzwoicie i czysto, poza szkieletem przodu (i tak wszyscy wiemy, że to otwieracz do kapsli... warto kupić jakąś butelkę 0.33l i to przetestować) nie ma tu ani jednej części z MegaRydwanu, co mnie bardzo cieszy. Ponownie mamy tu też bardzo dobrze wykonaną aplikację brązowej farbki ( a w kilku miejscach i seledynowej i niby-szarej). Pierwsze wrażenie pozytywne.

Tył też wygląda nieźle, choć pojawiają się tu już pierwsze zgrzyty, konkretnie dolna partia nóg, które wytopiono z czarnego plastiku by ich wnętrze lepiej zlewało się z czarno-brązowymi elementami MegaRydwanu osadzonymi na nogach w trybie pojazdu. Smuci trochę że wewnętrzne boki nóg nie zostały pociągnięte farbą aż do końca, patrząc od tyłu nieco to razi. Nie będę nawet wytykał pustki w nogach, bo takie cięcia kosztów to w Transformers normalka. Przyczepie się za to do stóp, a raczej nikłej stabilności jaką dają całej figurce. Konstrukcyjnie niby są dobrze zrobione, a otwieracz do kapsli nie waży aż tyle by wysunąć środek ciężkości skrajnie do tyłu. Mimo to postawienie Brakedowna w orientacji pionowej jest nie lada wyzwaniem i było moją główną zmorą przy robieniu tej fotorecenzji. Tylko zrobienie tego jednego zdjęcia zajęło mi z 10 minut, tak bardzo stopy odmawiały współpracy. Jeśli nie macie pod ręką idealnie płaskiej powierzchni, postawienie tego robota na baczność uczyni z was bohaterów we własnych domach.

Korpus jest wykonany bardzo przyzwoicie, brązowe farbki znowu robią swoje, niegłupi był też pomysł dania Brakedownowi sześciopaka zrobionego z rur wydechowych MegaRydwanu. Za to ramiona nie były już dobrym pomysłem. Długość niby dobra, ale proporcje ramię-przedramię są już totalną porażką, ręce zaczynają się tuż po łokciem i to boli. Wygląda to brzydko i chęć zamontowania sporych kół na ramionach nie usprawiedliwia takiego designu. Już wolałbym, żeby nieco wydłużyć przedramiona, aleby jakoś to wyglądało. Zakres ruchu w barkach też zostawia wiele do życzenia- to co widzicie powyżej to praktycznie limit wychyłu na zewnątrz..

A jak się miewa twarz tego TFa? Brakedown ma wyglądać jak stary pryk, ale można kwestionować, czy zabieg się udał. Buźka naszego robota wygląda na względnie młodą i nawet dodanie mu niezadowolonego wyrazu twarzy i brody nie wiele zmienia w tej kwestii. Za to hełm wygląda niczego sobie, jakby krzyżówka między głową Jazza i nakryciem głowy rzymskiego centuriona. Oczywiście, przeźroczysty plastik z tyłu głowy i w oczach służy do podświetlenia spojrzenia tego Autobota i wykonuje swoje zadanie nieźle. Głowa posiada dobry kąt obrotu, choć nie jest w stanie zrobić pełnych 360-stopni przez konstrukcję pleców.

Wyżaliłem się co do funkcjonalności ramion dwa paragrafy temu, ale jak wygląda sprawa z nogami i całością? Mogło być lepiej (znacznie, podkreślmy). Stawy w udach są zaprojektowane bardzo podobnie co w barkach, więc mają słaby zakres ruchu na boki, co tłumaczy pozę, którą wybrałem powyżej. Ku mojemu zawodowi, Brakedowm teoretycznie posiada staw obrotowy w pasie, ale ze względu na osadzony po drugiej stronie kokpit MegaRydwanu, nie jest wiele wart. A do tego trzeba pamiętać o słabej stabilności figurki. Eh...

Pamiętacie silnik z trybu pojazdu? Jak pewnie zdążyliście zauważyć, odłącza się od szkieletu MegaRydwanu i... i sam z siebie nic nie zrobi. To kolejny gadżet wymagający ingerencji z zewnątrz aby cokolwiek zaczęło się z nim dziać. Na szczęście, ingerencja była dołączona do zestawu.

Cyberklucz Brakedowna to typowy czerwono-srebrny bajerek z chromowanym wykończeniem jaki posiada każdy Speedbot (poza Ransackiem, któremu z jakiegoś powodu odmówiono srebrnego). Chyba nietrudno domyślić się, co robi w tym przypadku.

Tak! Tak! Klucz zwalnia blokadkę, która wyrzuca, tu niespodzianka, krótkie energonowe ostrze na przód silnika. W ten sposób Brakedown dostaje własną mniej lub bardziej udaną interpretację Squallowskiego Gunblade'a z Final Fantasy, którą radośnie będzie machać na lewo i prawo, licząc na szczęśliwe skoszenie jakiegoś Decepticona który będzie na tyle durny by wejść w śmiesznie mały zasięg tej broni.

Niestety Brakedown i jego Gunblade jest idealnym przykładem osobliwego taktycznie fenomenu szerzącego się w szeregach Transformerów z serii Cybertron. Mówię oczywiście o broni aktywowanej Cyberkluczem... a raczej o tym jak ta właśnie broń jest jedynym obiektem ofensywnym na wyposażeniu tego robota. Jest to o tyle głupie, że TFy nie zawsze są w stanie użyć swoich Cyberkluczy (brak koncentracji, wrogi atak z zaskoczenia, itp.), co w praktyce czyni je bezbronnymi istotkami tylko czekającymi aż ktoś postanowi odstrzelić im tyłek. I nie jest to przypadłość tylko Scoutów, każda klasa, nawet Leader i Supreme, cierpią na tą dolegliwość.

Ci dwaj panowie po lewej też mają ten problem. Połączmy to z ich niezwykłą niekompetencją i już wiemy, że Brakedown wyjdzie z tego starcia cały i zdrowy. Zakładając, że się utrzyma na nogach, rzecz jasna.

Czas na podsumowanie... Brakedown miał potencjał. Uładzenie trybu MegaRydwanu i przeprojektowanie punktów artykulacji naprawdę uczyniłoby go niezłą figurką. A tak to jest średni, żeby nie powiedzieć, że słaby. W sumie na chwilę obecną jego najmocniejszą stroną jest wygląd w trybie robota, który można wykorzystać stawiając go na półce... i nie ruszając go już stamtąd, chyba że na potrzeby odkurzenia. To jeden z tych przypadków gdy wygląd daje większą satysfakcję niż funkcjonalność i trzeba o tym pamiętać gdyby ktoś się przymierzał do zakupu tej figurki. To nie jest TF dla fanów dynamiki wynikającej z dużych możliwości pozowania, tylko dla adoratorów statycznych eksponatów.

 

KONIEC


Powrót do strony głównej