BEAST WARS DEPTHCHARGE
Przynależność: Maximal
Klasa: Ultra
Podrupa: Transmetal
Transformacja: Mecha-płaszczka
Rok wydania: 1998
Producent: Hasbro
TRYB BESTII
Seria Beast Wars wręcz słynęła z robotów o rewolucyjnych schematach transformacji i zaznaczam na początku, żeby potem nie było: jeszcze na tej stronie nie widzieliście nic, co choć trochę przypomina w przemianie tego gościa. I za to uwielbiam roboty tego typu: dobry TF to taki, którego transformacji po prostu NIE DA się rozpracować bez zerknięcia na instrukcję bądź tryb robota. Czymś takim jest właśnie Depthcharge. A poza tym jest też mechaniczną płaszczką wykonaną w technologii Transmetal.
DC (takie zdrobnienie :) ) choć jest klasą Ultra, to na tle Primala czy Megatrona wyróżnia się sporymi gabarytami. Jest całkiem szeroki, a jego ogon wydłuża go niemal dwukrotnie. Jest to przy tym bardzo "estetycznie" zaprojektowany Transformer i trudno od niego oderwać wzrok. Przy tym liczne bajerki mechaniczne na pancerzu (znak firmowy Transmetali) nie rzucają się za bardzo w oczy. W ten sposób zachowana jest pewnego rodzaju optyczna gładkość i opływowość tego trybu, co dobrze podkreśla samą formę alternatywną tego robota.
Fani przyrody pewnie się zorientują, że okolice głowy są mocno zmodyfikowane w stosunku do żywej ryby, ale była to konieczność, by transformacja DC miała sens. Ale niektóre elementy zostały zachowane, takie jak wąsy (tutaj przerobione na zestaw sensorów na wysięgnikach), czy spory otwór gębowy, tutaj pełniący inną interesującą rolę o której za chwilę. Przód jest też pokryty bardzo ładnym, pseudo-chromowanym pancerzem, który po raz kolejny pokazuje sens nazwy Transmetal.
Kolejnym znakiem firmowym tej linii jest imię Transformera naniesione gdzieś na ciało robota.
Detale na grzbiecie i skrzydłach DC można w pełni docenić tylko oglądając je z góry. Jak dla mnie są świetne i bez nich to już nie byłby ten sam alt mode.
A o to to ciekawe zastosowanie ust płaszczki. W miejscu, gdzie u normalnego zwierza powinien być mózg i jama gębowa, znajduje się magazynek na siedem dysków-pocisków, które stanowią główne uzbrojenie DC w trybie bestii.
Ta niby-płetwa wystająca z grzbietu płaszczki to nic innego jak ładnie wkomponowany w całość spust. Jego naciśnięcie wprawi w ruch wbudowany suwak, który będzie wypychał pociski z ust płaszczki.
A dzięki pionowej budowie magazynka, gdy jeden dysk zostanie już "wypluty" (i to z niezłą prędkością- dyski lecą daleko jak na TFa), na jego miejsce od razu wskoczy kolejny. W praktyce więc można oddać siedem strzałów bez konieczności przeładowania magazynka, co jest bardzo miłe po tych wszystkich TFach z bronią "jednostrzałową".
Z tyłu, przy podstawie ogona, widać dwa ciekawe elementy. Jeden to para silników (nie wiem jednak jakiego typu), które wspomagają pływ DC, gdy nie chce machać skrzydłami (a w serialu głównie tak robi lub po prostu chce "dodać gazu"). Drugi element to sonda bojowa, której DC używa w trybie płaszczki jako zwiadowcę.
![[Rozmiar: 73061 bajtów]](bw_depth/bw_depth10.jpg)
Sonda ta wygląda jak mały rekin z dwoma lufami zamiast pyska (w trybie robota to pistolet DC). Fajnym patentem, który zauważyłem dopiero niedawno jest to, że sonda może sama stać (jak na zdjęciu), bez żadnych podpórek.
Jak każdy Transmetal, DC posiada tryb transportu, który pozwala mu się szybko przemieszczać poza wodą. W praktyce tryb ten zmienia DC w nietypowo wyglądający odrzutowiec.
TRANSFORMACJA
TRYB ROBOTA
Mówiłem, że takiej transformacji tu jeszcze nie widzieliście. Absolutnie niekonwencjonalna. Ale dzięki temu otrzymujemy robota, którego wygląd robi na widzu ogromne wrażenie. Po prostu cudo, wszystko w tym robocie robi wrażenie bycia na swoim miejscu.
No, poza plecami. Ponieważ podczas transformacji orientacja mecha zmieniła się z poziomej na pionową (ale bez obracania głównej osi), a mechanizm spustowy wciąż jest na swoim miejscu, trzeba było użyć długiego ogona jako podpórki koniecznej do zachowania przez DC równowagi. Ale to jedyna wada konstrukcyjna jaką widzę i do tego łatwo ją zaliczyć do "ciekawych osobliwości konstrukcji" raczej niż do porażek projektantów.
Wiele osób uważa, że głowa i wyraz twarzy DC to kawał dobrej roboty i zgadzam się z tym w pełni. Odpowiedni kształt oczu zapewnił pełne oddanie charakteru tego robota- chłodny, niemiły i egoistyczny. Ciekawa mieszanka jak na Maximala, nieprawdaż?
Korpus jest utworzony z przodu płaszczki. Stąd wciąż widoczne tu usta płaszczki, które w tym trybie też spełniają swoją funkcję lufy broni.
Nogi też mi się podobają. Wyraźnie okute w wyrzeźbione płyty pancerza, do tego z potężnymi nakolannikami z wąsów płaszczki. Widać też oczy płaszczki, które nie wiedzieć czemu pasują tu.
W DC duży nacisk położono też na możliwości zabawy skrzydłami, które jak widać powyżej, można układać w mnogich konfiguracjach.
Choć można dyskutować czy umieszczenie znaku Maximali po tej stronie było mądre...
A o to klucz to możliwości skrzydeł- fioletowe ramiona, na których osadzone są skrzydła. Każde z nich posiada aż 5 punktów artykulacji (dwa zginane, trzy obrotowe), co daje nam wiele możliwości zabawy tymi elementami.
Ale ja najchętniej używam nie tych ramion, ale zawiasów wbudowanych w same skrzydła- w ten sposób formuję osobliwy pancerz osłaniający górną partię DC. Poza tym, nie powiecie mi chyba, że teraz wygląda to gorzej niż w poprzedniej konfiguracji :P
Mały pokaz pozowalności DC, nic dodać, nic ująć.
I przechodzimy do broni. Najpierw znany nam już pistolet.
A teraz coś nowego- końcówka ogona, która w serialu działa jak osobliwy miecz, ale tutaj też nie wygląda źle. Do tego pokazuje, że DC dobrze sprawdza się zarówno w walce wręcz, jak w pojedynkach długodystansowych.
A tu z użyciem wszystkich trzech elementów uzbrojenia naraz. Nawet teraz ten TF wygląda groźnie i poważnie...Kurcze, ten TF jest po prostu za dobry!
KONIEC
Zdecydowanie jeden z największych zakupów na zasadzie "głupi fart". W 2004 roku spędzałem wakacje z rodziną we włoskim kurorcie nad morzem. To było średniej wielkości miasteczko, ale idealnie nadające się do spacerów. Przy głównym deptaku roiło się od sklepów z pamiątkami, gdzie można też było kupić oryginalne TFy (z moich doświadczeń z kurortami wynika, że to fenomen), między innymi Super Car Brothers. I pierwszego dnia postanowiłem, że przejrzę ofertę wszystkich tych sklepów. A gdy wszedłem do jednego z nich aż mnie zatkało, gdy zobaczyłem pudełko z Beast Wars z zaplombowanym w środku Depthcharge'em. Przez chwilę myślałem, że to podróbka, ale gdy zobaczyłem logo Hasbro i Kennera, straciłem wątpliwości...to był oryginał. I kosztował 15 Euro. 60 zł...Śmieszna kasa jak na takiego rzadkiego i świetnego Transformera, który w dodatku przeleżał nietknięty 6 lat..To było jak przeznaczenie :D Więc go kupiłem i nigdy tego nie pożałuję...
Powrót do strony głównej