MACROSS PLUS 1:60 YF-19


Seria: Macross Plus
Skala: 1:60
Wariant: Project Supernova "Alpha One", pilot Isamu Dyson
Rok wydania: 2003
Producent: Yamato


TRYB MYŚLIWCA

Mam ogromną sympatię do Macross Plus. Nie dość, że jest to kontynuacja jednego z moich ulubionych anime, to do tego Plus sam w sobie jest genialną serią, która idealnie łączy to, co rozsławiło oryginalnego Macrossa- walki wielkich robotów, romans i śpiew. Chyba nawet w jeszcze lepszych proporcjach. Tym bardziej jestem dumny z tego, że mogę wam dziś zaprezentować trzecie podejście firmy Yamato do prototypowego YF-19, jednego z głównych bohaterów Macross Plus.

19 to piękny, pieczałowicie zrobiony myśliwiec będący kolejnym popularnym dziełem Shojiego Kawamori i pierwszym przedstawicielem czwartej generacji myśliwców zmiennych w universum Macrossa. Jest to też pierwszy myśliwiec z tej serii o odwróconej geometrii skrzydeł. Dobra, technikalia są ciekawe, ale muszę ich sobie nieco zostawić na potem, ta galeria nie ma 5 zdjęć :P YF-19 jest zwyczajnie piękny, z całą toną detali, opływowymi kształtami i cudowną grą jasnego beżu (chyba), czerni i czerwieni. Normalnie te kolory są nieco nietypowe jak na myśliwiec, ale skoro to tylko prototyp oglądany przez nielicznych wybrańców, komu to szkodzi.

Niezwykle istotnym aspektem samolotów tego typu jest to, jak dobrze maskują swoją zdolność do transformacji, poza potylicą i szyją Battroida oraz podejrzanym kształtem dysz silników, z zewnątrz nie ma absolutnie nic co by wskazywało że 19 jest czymś więcej niż myśliwcem atmosferyczno-kosmicznym. Fan Macrossa wam powie, że nic w tym dziwnego, to co teraz widzicie to główny tryb tej maszyny. Co z zabawkarskiego punktu widzenia jest wyraźnie zauważalne, ale nie uprzedzajmy faktów.

Z boku maszyna wygląda równie dobrze, jedyne co psuje jej sylwetkę to rozłożone podwozie i może odrobinkę przednie stateczniki. Ciekawostką są widoczne przy dyszach elementy wyglądające jak male silniczki manewrowe, co biorąc pod uwagę chore zdolności akrobatyczne tego samolotu ma jak najbardziej sens.

Rzut od góry. Powiedzmy. Czasem się zastanawiam, czy skrzydła nie są aby za małe by podtrzymać ciężar pojazdu w powietrzu, ale chyba się czepiam, dokładnie to samo zastrzeżenie miałem wobec VF-25 Messiah, ale zakładam, że skoro oba myśliwce mają tego samego ojca, który do tego zna się na samolotach, to niepotrzebnie się martwię.

Przód to długi dziób z ślicznym przeźroczysto-czerwonym plastikiem, który nie wiem co robi ( teoria robocza: panel zasłaniający kamery obsługujące system panoramicznego obrazu w kokpicie), zestawem sensorów, samą kabiną z pilotem i wspomnianymi już statecznikami.

Owiewki kabiny otwierają się w dwie strony, choć żeby unieść tą istotniejszą część, trzeba wepchnąć ten czarny element w dziób- na miejsce wpycha się go z powrotem wciskając wypustkę, która wysuwa się spod kabiny gdy opuszczamy to osobliwą blokadkę. Tylna owiewka teoretycznie teraz otwiera się bez potrzeby, jednak w oddzielnym zestawie z FAST Packami i dopalaczem nadprzestrzennym jest alternatywny element do montażu za pilotem, zawierający stanowisko nawigatora ( lub jak kto woli, głównego projektanta 19, Yanga Newmana). Czyli wychodzi na to, że 19 jest w standardzie dwuosobowy.

Pilot jest wykonany z twardej gumy i nieźle pomalowany jak na figurkę o rozmiarach zadbanego paznokcia. Ale właściwie kim jest ten gość? Uwaga, przybliżam fabułę, niezainteresowanych kierujemy dalej. Ten koleżka to Isamu Dyson, młody as lotnictwa, którego talent do pilotażu jest równie imponujący co wykaz jego wykroczeń (według osób trzecich już dawno powinien kilka razy trafić przed sąd wojskowy za niesłuchanie rozkazów, niepotrzebną brawurę itp). Nie mając pomysłu jak się go pozbyć (żadna placówka, do której mógłby być wysłany nie chciała go), U.N. Spacy postanowiło go wysłać w jedyne miejsce gdzie brawura i miłość do ryzykownych manewrów mają praktyczne zastosowanie. W ten sposób Isamu stał się pilotem testowym YF-19, eksperymentalnego myśliwca firmy Shinsei Industries, który startuje w przetargu na następce wysłużonego VF-11 Thunderbolt. Nie trzeba wyobraźni, by domyśleć się jak Dysona ucieszył taki obrót spraw i na jak ciężką próbę wystawił swój samolot jako pilot (bylibyście w stanie lecieć z prędkością półtora Macha 3 metry nad ziemią... do góry nogami? No właśnie, a Isamu dokładnie tak zrobił i to tylko jeden z niewinnych przykładów tego co ten wariat wyczyniał ze swoim myśliwcem).

Kolory i ich rozłożenie na maszynie naprawdę są doskonałe. Jako ciekawostkę powiem, że nad wlotami powietrza do silników, tam gdzie kończą się czarne paski, widać lufy małych działek laserowych. Dzięki ich obecności YF-19 i konkurujący z nim YF-21 są pierwszymi myśliwcami zmiennymi z Macrossa, które nie są zdane wyłącznie na gunpody w trakcie walki. A skoro mówimy już o uzbrojeniu pokładowym...

Ta wystająca antena to nic innego na strzelający do tyłu laser przeciwlotniczy, przydatny gdy ktoś siedzi Isamu na ogonie. Po bokach lasera mamy małe nadbudówki z ładnym "19" i małymi gniazdami, do których przyczepia się część FAST Packów przeznaczonych dla tego myśliwca (sprzedawane oddzielnie).

Tył swoją budową przypomina nieco VF-1, między silnikami łatwo dostrzec ramiona Battroida. Same silniki mają nieco dziwnie zbudowane dysze, przez które pozornie niewiele może wylecieć. W anime te dysze w ogóle mogły w stanie spoczynku być kompletnie schowane wewnątrz poszycia by potem mocno się rozciągnąć w pionie. W modeli mogą się tylko rozchylać przez odginanie w górę i w dół, po lekkim wyciągnięciu do tyłu mogą mogą nieco zmieniać swój kąt ustawienia. Na tle innych VFów te dysze od razu da się zidentyfikować jako stopy robota. A teraz zajrzyjmy do podwozia.

Przednie podwozie jest wykonane z metalu i ma gumowe koła. Ma też wysięgnik do mocowania na katapulcie, ale jest plastikowy, łatwo odchodzi od swojego mocowaniai nie ułatwia wyciągania podwozia z jego komory, co samo w sobie jest bardzo upierdliwe, gdyż zawias chodzi ciężko i dopiero odchylony do pewnego miejsca wskakuje na nową pozycję, ale to cechuje prawie każdego VFa.

Tylne podwozie to tylko jedno gumowe kółko na metalowym ramieniu, ale wyjmowanie go jest znacznie łatwiejsze. Tylko jedna klapa do sforsowania zamiast trzech i nie stawia tyle oporu co jego kolega z przodu :) Do tego dzięki oznaczeniom na wewnętrznej stronie klapy dokładnie wiemy, po której stronie myśliwca się znajdujemy :P

Pomiędzy silnikami są nie tylko ramiona Battroida, ale również jego gunpod, będący w pełni funkcjonalny w każdym z trybów. Jedyny problem z nim w tym jest taki, że przez wadę konstrukcyjną jego mocowań w ramionach nie celuje prosto tylko nieco na bok, naprawiono to dopiero w drugim wydaniu tego modelu.

Wloty powietrza są śliczne. Mało tego, to chyba jedyny znany my VF, który posiada na suficie wlotów detale klap osłaniających wloty, które się osuwają na pozycję gdy myśliwiec opuszcza atmosferę i się transformuje. Szkoda, że nie są funkcjonalne i i tak trzeba nakładać drugą parę klap, ale chyba proszę o zby wiele. Obok wlotów wlotów widać malutkie vulcany, choć nigdy nie widziałem, aby były używane w trybie myśliwca. Prawdopodobnie, parafrazując Cullena, they are here, they are waiting... for their time to come...

Widać, że na tle poprzednich dwóch wersji Yamato ten model kręci się wokół myśliwca bo ten tryb jest po prostu fantastyczny. Jedyne czego mi w sumie brakje do szcześcia to obecność rakiet. Serialowa 19-stka je ma, i to całą masę, tylko kłopot w tym, że będąc futurystycznym myśliwcem czwartej generacji nastawionym na aerodynamikę, wszystkie wyrzutnie rakiet są schowane w zamaskowanych przedziałach na tyłach samolotu, tak jak w F-22 Raptor. To z kolei dało Yamato ciche przyzwolenie na olanie tej kwestii, choć dla mnie mogliby chociaż zrobić lekko odchylane klapy z płaskimi detalami luków rakietowych w środku.

I jeszcze więcej piękna! Gdybym miał ten myśliwiec na własność (a nie mam, bo ten VF też jest pożyczony od Broken Fanga), trzymałbym go tylko w tym trybie :D

Czas na porównania. Oto VF-1S i YF-19. I nie, naprawdę nie są tych samych rozmiarów, to wynika z różnic w skali, biała maszyna to 1:48, druga to 1:60. Według specyfikacji Kawamoriego 19 jest o cztery metry dłuższe od Jedynki, której długość ledwie odpowiada rozpiętości jej skrzydeł.

A tu obok MP Starscreama, który prawdopodobnie jest w mniej więcej tej samej skali, realnie mierząc 19 metrów długości. Mimo moich najszczerszych chęci, maszyny do siebie nie pasują, YF-19 jest zdecydowanie bardziej nowoczesne już na pierwszy rzut oka.

A tu YF-19 musi się zmierzyć z TFem, który zdaje się czerpać bardzo dużo z jego designu. Podobieństwa są ogromne, wliczając w to nawet położenie przednich sterów. Beast Machines Jetstorm pewnie z przyjemnością zmierzył się z 19-stką, czy przeżyłby takie spotkanie to inna sprawa, choć obie jednostki mają zarozumiałych i nieco szurniętych pilotów ;)

Starscream z Animated wygląda jak wygląda, bo ktoś zmieszał jego pierwotny tryb F-15 z YF-19. Co zdecydowanie wyszło mu na dobre.

 

Ok, pooglądaliśmy sobie formę myśliwca, czas na transformację do GERWALKa!


GERWALK

Jak już kiedyś pisałem, GERWALK (pisane z dużej litery, ponieważ jest to skrót od Ground Effective Reinforcement of Winged Armament wit Locomotive Knee-joint) jest oficjalnym trybem łączącym w sobie zdolność lotu myśliwca, zdolność do walki naziemnej Battroida i dodającym niesamowite zdolnośći manewrowe jako połączenie obu tych aspektów. Obecność właśnie tej formy odróżna myśliwce zmienne większość pozostałych aero-transformerów. Jednak w tym przypadku...

 

Od teoreretycznej strony z tym GERWALKiem wszystko jest w porządku, ma dwie nogi, dwie ręce, z tyłu ujawnia się dodatkowy silnik dający mu ciąg gdy główny nape utrzymuje go nad ziemią... więc co z nim jest nie tak? Położenie ramion. Jest moim zdaniem mocno skopane i zaraz to udowodnię. Po piewsze, ramiona zaczynają się nie tylko przed skrzydłami (co jak pokazuje VF-11 i 25 nie jest samo w sobie złe), ale i nad nimi! Sami widzicie jak to się kończy- szlag trafia aereodynamikę związaną z tyłem pojazdu i skrzydłami bo tuż przed nimi pojawiają się wielgaśne ramiona. Nawet jeśli w tym trybie VFy operują nie niewielkich pułapach przy małych prędkościach, to wciąż jest złe. Nie mówiąc już o tym, że zakres ruchów ramion tylko pozornie jest zwiększony. Co z tego, skoro ramiona dosłownie stykają się od tyłu ze skrzydłami? Nie, nie, nie, to nie tak powinno być, może w anime to się sprawdza, ale tu, w "prawdziwym" świecie to nie przejdzie. Poza tym, ramiona są zdecydowanie za daleko od kokpitu żeby się do niego zbliżyć na wyciągnięcie ręki, coś co ma strategiczne znaczenie skoro GERWALK pierwotnie miał pozwalać lądować pilotom w strefach pod ostrzałem, wysiąść i potem wsiąść do maszyny z powrotem. Chyba że design uwzględnia jakąś rozsuwaną drabinkę o której nie wiem... oczywiście znajdą się osoby, które i tak powiedzą, że lubią ten tryb, ale ja się do nich nie zaliczę.

VF-1 wydaje się mieć znacznie lepiej zaplanowany GERWALK, choć to mozę być moje subiektywne wrażenie.

Czas się zająć gunpodem, który, po pierwsze, ładnie wygląda i jest pełen detali. Co ważniejsze, ma wymienny magazynek, co odróżnia go od broni używanej przez właściwe każdego innego VFa i pozwala użytkownikowi wyjść z krępującej sytuacji gdy zabraknie mu amunicji - zazwyczaj gunpody mają tyle amunicji ile zmieści się w ich wbudowanych komorach i w przypadku gdy kończą się naboje równie dobrze można wyrzucić cały karabin do kosza. Gunpod YF-19 trzyma dodatkowe magazynki pod tarczą zainstalowaną na lewym przedramieniu. Nie wiem jak to możliwe, skoro w trybie myśliwca w tym miejscu znajduje się prawe przedramię, ale jak to mówią, anime magic. W każdym razie, dodatkowe magazynki nie są dołączone do zestawu, aby je dostać musicie kupić drugie YF-19 :D

Specjalnie zaprojektowane ręce 19-stki (takie same jak w każdym innym VFie tej skali od Yamato) dobrze sobie radzą z trzymaniem broni ręcznej, niezależnie po której stronie myśliwca ma się znajdować. Pomijając te całe ramiona, ten tryb mógłby być strawny, w końcu nikt mi nie każe formować ramiona z tyłu myśliwca. Niestety, tak dobrze nie ma. W zależności od tego, jak mało / mocno wyrobione są w waszej 19-stce zawiasy i bolce, ten tryb może być albo znośny albo koszmarny i niestety w moim przypadku trafiłem na bramkę numer 2. Wloty powietrza po bokach dziobu są jednocześnie górnymu udami Battroida, to wiemy. I są tak zbudowane, by w trybie humanoida ruszać nie w przód, tył i odchylać nieco w bok. Ktoś pomyśli "gdzie w tym problem, VF-1 ma takie same nogi". Prawda. Nawet prawda. Częściowo, w pewnym stopniu. Może. Nie. Nogi VF-1 są od góry zabezpieczone panelem korpusu Battroida, dzięki czemu w trybie GERWALKa nie rozłażą się i nie odchodzą od korpusu. YF-19 takiego panelu nie ma i jedyne mocowania jakie ma znajdują się tuż przy łączeniach z dziobem. Wspominałem, że nogi są zbudowane by odchodzić w bok? A o tym, że to właśnie na nich opiera się spójność i integralność całego trybu? Jak pewnie zaczynacie pojmować, musiałem co zdjęcie poprawiać ułożenie części i dociskać nogi do dziobu, aby całość nie zamieniłą się w niezrozumiałą kupę połączonych części.

 

Czy Battroid będzie lepszy? Oby...


TRYB BATTROIDA

Powiem tyle. Ten tryb mnie rozwalił. Myślałem, że VF-1 jest ciekawy od stronych technicznej, ale ten VF kradnie plany Jedynki i dodaje jeszcze coś od siebie. Transformacja to jedno, ale zobaczyć jej efekt to coś zupełnie innego. Słowo daje, poza fragmentem dzioba i złożonymi skrzydłami na nogach nie ma ani jednej wskazówki co do formy myśliwca i choćby za to chylę czoła przed Kawamorim. Poza tym, gra kolorów jest niczego sobie a sam design wydaje się być dynamiczny.

Jednak jak mówiłem, ten model jest zorientowany na tryb myśliwca w patrząc na Battroida nieco to widać, na tle wersji animowanej wydaje się mieć nieco za długie nogi i minimalnie za krótki korpus i ramiona. Nogi są tak szeroko rozstawione tylko optycznie (na podobnym rozstawie co u innych VFów) jednak fakt, że 19 musi pomieścić między nogami ramiona i część korpusu... Póki pamiętam, z tego co czytałem, te działka laserowe wbudowane w podstawę skrzydeł są w pełni funkcjonalne także w trybie robota. Co prawda umieszczenie ich pod skosem do góry na udach można uznać za dziwny pomysł, ale skoro Isamu nigdy nie odpallił ich w formie Battroida w anime, niech sobie tam będą. Z tyłu korpusu widać nowe dopalacze, które pchają 19-stkę do przodu gdy się unosi na swoich głównych silnikach- fajnie to wygląda gdy Battroid tak się przemieszcza, próbując zajść drugiego mecha od tyłu :)

Głowa jest ładna i przypomina skrzyżowanie dwóch wariantów VF-1, S i A. Po prostu wygląda fajnie... czy mi się wydaje czy za wizjerem są jeszcze oczy?

Są. Sporą część obudowy z głowy da się zdjąć, by ujawnić wewnętrzną konstrukcję, w tym, oczy, kamerę pomocniczą i wystylizowaną na metal ramę przytrzymującą mniejsze płytki obudowy. To mi się zdecydowanie podoba.

Tułów, jak mówiłem, jest nieco przykrótki, ale jego konstrukcja robi wrażenie- złóżcie dziób myśliwca na pół, nałożcie na to ramiona i głowę i sprawcie, by jeszcze nie przypominało myśliwca- póki nie zobaczyłem ilustrowanej specyfikacji tego pojazdu za nic nie byłem w stanie rozgryźć przemiany jego korpusu, a transformacje tego VFa w Macross Plus zawsze robiła na mnie wielkie wrażenie, zdecydowanie większe niż przemiany YF-21. Czemu? Pewnie dlatego, że zawsze były ciekawiej pokazane. Moja teoria jest taka, że żeby nie faworyzować żadnego myśliwca, autorzy dali im równą ilość "wizualnej zajefaności". YF-21 miał niesamowicie pokazane systemy nawigacyjne i kontrolne (obraz z testów kalibracyjnych modułu BDI wgniata w fotel nawet po 15 latach), YF-19 szpanowało ujęciami w swojej transformacji. Na przykład wtedy gdy zaczyna nurkować, wyłącza ciąg, a w tym momencie tylna połowa pojazdy rozszczepia się i powstałe w ułamku sekundy ramiona i korpus robią fikołka do przodu, pokrywając dziób maszyny, która teraz zaczyna się bawić w nurkującego spadochroniarza. Albo wtedy gdy Isamu podczas lotu testowego nagle decyduje się na transformację w Battroida. Żeby było śmieszniej, kiedy to robi, widzimy go z odległości 15 centymetrów od przodu, siedzącego w fotelu pilota, by nagle szybko odjechać tuż przed dziób abyśmy mogli być swiadkami tego, jak korpus mecha połyka kabinę z Dysonem w środku (co jest lekkim niedomówieniem, bo w rzeczywistości kabina znajduje się w opancerzonej skrytce tuż za łopatkami robota, ale to pikuś... a, przepraszam, Pan Pikuś). Poezja. A , jeszcze coś, pamiętacie te małe vulcany o których pisałem w myśliwcu? Teraz są wyraźnie widocze i do tego używalne.

W sumie jedyna wada korpusu to to, że łatwo go rozłączyć, wystarczy złapać figurkę za górne partie i podnieść, zaczepy łączące dziób z podbrzuszem są relatywnie płytkie i słabe więc części od razu idą w swoje strony....

Jak mówiłem, choć 19-stka posiada zupełnie inną budowę nóg od Jedynki, nadal mogą iść na boki, a to dzięki zamontowaniu ich na małych szarych bloczkach, które da się wysuwać z nóg, pozwalając na rozkrok. W praktyce trzeba na to uważać, bo bloczki nie mają wewnętrznych blokad i w pewnym momencie zwyczajnie wyczepicie nogi ze stawów :P Przy okazji, we wnęce między nogą a kroczem widzicie wszystko co trzyma GERWALKa w kupie... niewiele tego, nic dziwnego, że stabilność tego trybu przypomina wieżę Jenga w środku rozgrywki.

Nogi są ładne, nieco bardziej mechowate niż te VF-1, ale ma to swoje zalety. Pozowalność niemal identyczna co w zabawce Fockera, z tym, że tutaj rozmieszczenie nóg pozwala figurce klękać, co jest wyczynem godnym podziwu. Inna sprawa, że istnieje może jeden, dwa VFy, którym w uklęknięciu nie przeszkadza... jak by to ująć, pewien szpiczasty element myśliwca,zwykle zawierający zestaw dobrych sensorów ^^. I gdyby ktoś się pytał, chciałem pokazać to. To i i kilka innych rzeczy, niestety, egzemplarz Brokena ma bardzo luźne stawy w krytycznych miejscach i każda próba wypozowania tego mecha kończyła się odgłosem, który jako onomatopeja brzmiałby "JEBUT!". Po dziesiątym takim odgłosie podziękowałem punktom pozowalności tej figurki za współpracę i zacząłem robić tylko "wyprostowane" fotki...Wielka szkoda.

Ręce to typowy dla Yamato design, od VF-1 nie różni się nawet rozmiarem. Dobre do trzymania gunpodów, ale w sumie do niczego innego.

Dwa Battroidy w dwóch różnych skalach, a jednak jest coś, co sprawia, że dobrze im razem. I nie mówię o lekko szurniętych pilotach.

Hmm, takiego obrotu spraw się nie spodziewałem...

YF-19 jest drugim VFem wyposażonym we wbudowaną tarczę , która stała się standardowym wyposażeniem późniejszych modeli, choć na chwilę obecną jest też jednym z dwóch (drugim jest oczywiście YF-21), który ma wbudowany generator tarczy Pin Point Barrier, systemu obronnego charakterystycznego nie dla myśliwców, ale dla konwencjonalnych statków gwiezdnych z SDF-1 Macross na czele. Dlatego, zakładając, że pilot będzie w stanie przewidzieć gdzie lecą wrogie pociski i właśnie tam umieści barierę, 19-stkę bardzo trudno uszkodzić, żeby nie powiedzieć, że łatwiej ją trafić w walce melee niż strzelając do niej z dala. Jako ciekawostkę powiem, że pod tarczą można trzymać Gunpoda, gdy nie jest używany, ale tylko w tym trybie. Swoją drogą, widzicie naramienniki robota? Nie tylko mają osłony stawów, ale również małe silniczki korekcyjne. Nieźle. Szkoda, że ramiona są niewiele sztywniejsze od reszty mecha, znowu kilka fajnych póz przechodzi koło nosa...

"Czas zobaczyć jak pociski mojego karabinu Howard GU-15 będą się zachowywać w kontakcie z pancerzem twojego robota..."

I cała rodzinka Kawamoriego razem :)

 

To już koniec tej galerii (już?? Więcej nie mogłeś napisać, detalofilu?!) i czas na podsumowanie. Zacznijmy od podstaw- obecnie ta figurka jest pioruńsko droga jak na polskie standardy, dorwanie jej za 400 zł bez wysyłki można uznać za wyczyn godny medalu. A jednak mamy w Polsce kilku wariatów, którzy mają tego robota u siebie na półce, za to szacunek. Wiedząc już jak jest z dostępnością, przejdźmy do finału... YF-19 ma wszelkie podstawy by być genialnym modelem. Ma ciekawy design, prześliczny tryb myśliwca, unikalny, wręcz rewolucyjny dla tej postaci schemat transformacji, dynamiczny tryb robota ze sporą jak na ten typ transformera pozowalnością i kilkoma interesującymi smaczkami. Jednak 19-stka ma problem z wykończeniami- krzywy Gunpod, śmiesznie niska liczba akcesoriów, rozpadający się GERWALK, nieco niedorobione proporcje ciała i co najgorsze, stawy o wręcz losowej sztywności, w zależności od tego jak traficie albo pozowanie tej figurki będzie przyjemnością, która doda jej blasku albo będzie się kompletnie mijało z celem. Naprawdę, chciałbym powiedzieć, że ten VF to strzał w dziesiątkę, ale z mojego punktu widzenia plusy i minusy się równoważą, co nie jest dobrym znakiem. Jeśli ktoś naprawdę jest gotów zapłacić za ten model jego cenę bo uznaje tylko tą wersję tego robota, to już lepiej kupić wersję z FAST Packami, która łagodzi kilka problemów tego modelu. Niestety jest też droższa o jakiejś 150 zł... ciężka sprawa. Dla osób, które chcą mieć YF-19, bo po prostu lubią Macross Plus, proponuję kupić go w formacie GNU-DOU albo Revoltech, które choć nietransformowalne i uwięzione w trybie Battroida, wydają się bardziej dopracowane w ramach pojedyńczego trybu, który obrazują, tym bardziej, że Revoltech to dziś kwestia wydania 60 zł brutto przy zakupie z Ebaya. Bo tego co właśnie zrecenzowałem, przy moich najszczerszych chęciach., nie będę polecał nikomu innemu jak tylko fanom Macrossa którzy kolekcjonują VFy dla kolekcjonowania i nie patrzą na ich niedoróbki.

 


KONIEC



Powrót do strony głównej