
Seria: Evangelion 2.0: You Can
(Not) Advance
Producent: Kaiyodo/ Organic
Hobby
Rok wydania: 2009
Tekst i zdjęcia: Wallas
Materiał dodany: 06.02.2011
Revoltech to jedna z tych linii zabawek która zawsze poświęcała dużą część
swojej uwagi sadze Neon Genesis Evangelion. Mało tego, to prawdopodobnie jedna
z niewielu (jeśli nie jedyna) seria, w ramach której wydano KAŻDY możliwy wariant
robotów typu Evangelion. Nie powinno więc nikogo dziwić, że odkąd świat ujrzał
pierwszą część Rebuild Of Evangelion, w sklepach pojawiło się więcej niż 10
figurek przedstawiających Evy z tej kolekcji filmów (wliczamy produkty typu
miniRevoltech i te przeklęte, japońskie edycje limitowane, których tak bardzo
pożądam).
Posiadam obecnie trzy figurki Evcików z Evangelion 2.0, które na chwilę obecną są jedynymi przedstawicielami NGE na mojej półce i wiele wskazuje, że tak pozostanie na dłużej. Moją wolną kasę obecnie pochłaniają głównie gry na PS2, TFy i Gunpla... co nie zmienia faktu, że Evy są całkiem ciekawymi figurkami i będę je co jakiś czas pokazywał na stronie jako odskocznię od robotów z planety Cybertron.
Prezentację reprezentacji Ewangelii Nowego Stulecia zaczynamy od ważniaka, najbardziej popularnej i rozpoznawalnej Evy w całej serii: Eva Test Type Unit-01, w jej nowej formie New Movie Edition.
Jest to o tyle ciekawa figurka, że w ramach Rebuildu zrobiono już wcześniej jedną Jedynkę. Po co więc druga? Kasa, albo po prostu chęć Kaiyodo przetestowania kilku nowych modyfikacji wpakowanych do tego wariantu... albo jedno i drugie. Nieważne. Pozwolę sobie darować opowiadanie o tej figurce w sposób porównujący ją z poprzednią wersją, w końcu Revoltech dla wielu z was może być wciąż serią nieco egzotyczną, więc po co wam zawracać głowę nawiązaniami do figurki której część mogła nigdy na oczy nie widzieć (nie mówiąc już o zapamiętaniu jej rozwiązań technicznych). Ostrzegam też, że do tej pory nie widziałem żadnego Rebuilda, więc jakiekolwiek aluzje do fabuły będą importowane z serialu i mangi.
Dobra, "przed przejrzeniem galerii skonsultuj się z fanem serii lub autorem galerii" mamy już za sobą, czas na konkrety.


To moja pierwsza Jedynka. Fakt, mam jeszcze drugą w trybie Berserk, ale nie był to mój zakup. Natomiast tą panią (pana? Chyba nie chcę wchodzić w aż takie szczegóły) nabyłem z pełną świadomością gdyż odczuwałem przemożną potrzebę posiadania jakiejś reprezentacji NGE na swoich półkach. Nie wnikam na chwilę obecną czy mogłem trafić lepiej, mam tą i do moich niewyszukanych celów nadaje się doskonale. Smukła i dynamiczna sylwetka, cudownie intensywne kolory... miodzio. Podoba mi się też jak tym razem stawy Revoltech są dobrze wkomponowane w figurkę i są umieszczone w miejscach gdzie i tak były przerwy w pancerzu Jednostki 01. Poziom detali też mnie zadowala, ale o tym za chwilę. Na razie proponuje popatrzeć na powyższe zdjęcia przez jedną chwilkę więcej i jedziemy dalej z tym koksem

Co za zgarbiona postawa! Gdzie jest Pajączek gdy go potrzebujesz... Faktem jest, że ta figurka może stać w pełni wyprostowana, ale garb dodaje jej klimatu. I tak ten 14-centymetrowy potworek jest wyższy od połowy innych Revoltechów.

Głowa/hełm naprawdę mi się podoba, dobrze odwzorowuje kształty znane nam z ekranu i kartek papieru. Wielkie brawa dla pana od kolorów który pomyślał o ujednoliceniu kolorów podwójnego Revo-stawu ukrytego w szyi z użytym w tym miejscu plastikiem, to nie zawsze jest takie oczywiste (patrzcie Revoltech Ultra Magnus, chociażby).

Fani odgłosów jakie wydaje wściekła Eva 01, radujcie się. Evcia ma otwieraną paszczę z detalami mechanicznej szczęki w środku. Swoją drogą, to niesamowite jak wiele zmienia zwykłe opuszczenie dolnej szczęki, z posępnego robota robi się posępny i do tego wkurzony na maksa robot, hehe.

No, tu się zatrzymamy chwilkę dłużej, jest o czym mówić. Po pierwsze klatka piersiowa i wszystko powyżej jest osadzona na revo-stawie który daje nam bardzo konkretne kąty odchylenia tak do przodu jak i do tyłu. Dalej, ręce. Na tle starszych figurek mamy tu interesujące rozwiązanie: bolce (jak stare Revoltechy pierwszej generacji), ale montowane w ramieniu pod skosem, tworząc interesującą odmianę nadgarstka. Czy sensowną, trudno ocenić, dla mnie na razie się sprawdza. No i jest to znacznie lepsza opcja niż epicko wkurzające mnie nadgarstki oparte na mniejszych revo-stawach. Więcej z nich kłopotów niż korzyści, zwłaszcza gdy chce się wymienić zestaw rąk na nowy.
Stawy łączące nogi z tułowiem to też ciekawostka. Nawet mniejsze revo-stawy wymagają miejsca by dobrze zakotwiczyć się w figurkę. Jak widać powyżej, Evcik tego miejsca nie oferuje, więc Yamaguchi obszedł je za pomocą dwóch par stawów, które obracając się na różnych osiach zapewniają podobny zakres ruchu. Niestety ma to swoje ograniczenia, na przykład niemożność wychylenia nóg prosto do przodu i do tyłu. Kolejna wersja tej figurki próbuje jakoś to naprawić i chyba się udało, jeśli ktoś naprawdę potrzebuje takich wychyleń... i tak, też widzę osłonę krocza która wygląda jak ostrze toporka... tu i tak nie jest tak źle jak przy robotach typu Orbital Frame czy Nirvashu Type theEND.

Te cztery otwory to gniazda w które wchodzą zaczepy cumujące gdy Eva przebywa w swoim hangarze w głównej bazie NERVu. Fajnie, że nie zapomniano o takich szczegółach. Płyty pancerza opinające klatkę piersiową to oddzielne elementy.

Nogi i stopy oferują niezły zakres ruchu. Zielone osłony kostek są z twardej gumy i mogą się ruszać i odginać gdy stopy odchylają się do góry.

Naramienniki, nazywane przeze mnie bindersami (zgodnie z doktryną starego, poczciwego magazynu Kawaii) są mocowane na łopatkach i obracają się na swoich zawiasów w górę, w dół i lekko na boki. Nie jestem pewien czy jest to lepsze od instalowania ich bezpośrednio na ramionach, ale mi jak na razie nie specjalnie taka konstrukcja przeszkadza, nawet jeśli zawiasy blokują ruch ramiona do tyłu. Jednak na pewno ułatwia to wymianę bindersów na warianty wyspecjalizowane i inne akcesoria.

Evcik 01 został wyposażony w ponad 25 sztuk akcesoriów najróżniejszej maści i zaraz sobie je dokładnie obejrzymy.. no, poza tym bijącym na zielono katalogiem. Na okładce widzę, że reklamuje głównie Evcika 02 (którego sobie za jakiś czas opiszę) i te zbereźne figurki z podserii Queen's Blade.

Sektor pierwszy, czyli rączki. Na zdjęciu mamy ich 11: 7 w różnych stadiach rozwarcia, jedna ręka do ciosów karate ze specjalizacją w łamaniu desek uderzeniem z góry, trzy do trzymania uzbrojenia i jedną do trzymania kuli do kręgli. Dodajmy do tego zamknięte pięści w tej chwili zamontowane na figurce i mamy 13 rąk. Fajnie, starsze figurki rzadko miały więcej niż pięć.

To jest osobliwa ciekawostka. Dwa noże przeciwpancerne i dwa nowe bindersy które w połączeniu z powyższymi ostrzami dają wrażenie wyciągania broni do ataku (noże podczepia się do naramienników za pomocą tych małych otworów na czubkach ostrzy). Jest to o tyle ciekawe, że zdecydowanie zrobiono je dla Dwójki. Zazwyczaj nowe Revoltechy miały w opakowaniach dodatkowe części do starszych, ale tym razem tłumaczę to wydaniem obu figurek w tym samym czasie i tym, że Unit 02 i bez tych bajerków jest już mocno obładowany. Nie, żeby mi to przeszkadzało jako posiadaczowi obu jednostek.



Revokontener to ciekawy i niezwykle praktyczny pomysł wprowadzony w okolicach wydania tych Evangelionów. Dzięki niemu szanse że pogubimy mniejsze części drastycznie maleją. Wieko skrzyneczki ma 5 gniazdek na ręce gdybyście zdążyli wcześniej zapchać wnętrze. Bardzo podobają mi się wzorki na dnie i na spodzie, co prawda trzeba odpowiednio ustawić światło aby można je wyraźnie zobaczyć, ale co tam, są sympatyczne.

Revo-Bilon. Wartość teoretyczna: 10 punktów Revo. Wartość faktyczna poza Japonią: żadna. Każdy nowy Revoltech ma takie cuś w pudełku i gdy uzbiera się dostatecznie dużo, można je wymienić na akcesoria, części zapasowe a nawet pełne figurki. Ale tylko na terenie Kraju Kwitnącej Wiśni, kurde mol...

Oto standardowo wydawana podstawka do figurek Yamaguchiego, pozwalająca na stabilizację póz oraz przeniesienie ich w powietrze. Na tle starszych modeli, wraz z początkiem emisji nowych Evangelionów zaczęto do nich dodawać to wydłużające ramię, które zresztą oryginalnie było chyba wyrazem potrzeby wymierzonej specyficznie w Evy: większość Revosów ma gniazdka na podstawkę, mówiąc ogólnie, tam gdzie słońce nie dochodzi. Evy to gniazdo mają wysoko na plecach, więc bez przedłużacza podstawka nie miałaby sensu. A tak to można się nieźle pobawić, a i wydane później modele na tym procentują.

A oto co chłopcy (i pewnie niektóre dziewczęta) lubią najbardziej: broń! W tej edycji, Eva 01 jest wyposażona w standardowy karabin szturmowy, robiony na zamówienie nóż progresywny oraz parę arcy-fajnych mieczy przeciwpancernych przenoszących samurajskie daisho do świata wielkich robotów. Choć pozostała broń jest wykonana z taką samą jak na Revoltech starannością, te dwie brzytwy to moje ukochane akcesoria w tej figurce i Evcik stojący na mojej półce zawsze dzierży te właśnie miecze, które w moim mniemaniu doskonale pasują do tego potworka w fioletowej zbroi. A, i jeszcze jedna uwaga na temat karabinu. Z jakiegoś powodu dostarczono nam tylko jedną dłoń zdolną do jego trzymania, więc zawsze będzie widoczny w prawej ręce.

Kabel zasilający (czasem nazywany w serialu "pępowinowym") to nieźle wykonany element, zrobiony na bazie drutu pokrytego warstwą gumy. W związku z tym kabel można wyginać do woli, choć bardzo wątpliwe żebym ja z tego specjalnie korzystał. Ten kawałek wyposażenia bardzo rzadko opuszcza skrytkę na akcesoria ponieważ moja Eva jest niemal na pełen etat podpięta do swojego stojaka (który wykorzystuje to samo gniazdo w plecach figurki). No i nie wiem też po jakim czasie kabel zacząłby nosić ślady zmęczenia materiału.

Kolejna ciekawostka dodawana do wczesnych Revoltechów trzeciej serii. A co znajdziemy w tej tajemniczej torebce?

Tak! Tak! To promocyjna figurka z serii Assemble Borg! Co to znaczy po naszemu? W moim mniemaniu jest to Kaiyodowska próba sklonowania Micromanów Takary. W sumie od technicznej strony są całkiem podobne do produktu panów od Transformers, poza podmianą stawów kulkowych i zawiasów na małe revo-stawy których konstrukcja pozwala na personalizację figurek poprzez zamianę części. Ponieważ Kaiyodo zaczęło wydawać te zabawki w tym samym czasie co Revoltech 3.0, postanowili pakować uproszczone egzemplarze poglądowe do co poniektórych Revoltechów, o ile wiem w kolorach czerwonym (jak mój), fioletowym i zielonym. Kolorystyka jest w pełni losowa i czasem dwa egzemplarze tej samej figurki mają Borga w dwóch różnych barwach. Z tymi ABami jest jednak pewien problem. Powiedzieć, że są uproszczone to duże niedopowiedzenie. W tym pierdku widzimy 12 stawów z czarnego plastiku. DWA z nich są funkcjonalne, pozostałe dziesięć to statyczne atrapy, więc całość jest bezużyteczną pomyłką. Jasne, można wymieniać stawy by testować co może się jak ruszać (sądzę, że taki był zamysł tych figurek), ale stawy siedzą wytrwale w gniazdach a przy tym są raczej kruche i próby takiej zabawy niemal na pewno skończą się zwiększeniem liczby części poprzez liczne złamania. I nie, te figurki nie są kompatybilne z podstawkami Revoltech. Słowem, chała, śmieć, bezsensowny generator masy przy kupowaniu przez internet.
No, teraz gdy wszystkie akcesoria są omówione i należycie pochwalone/zmieszane z błotem, czas zapoznać się z zakresem ruchu Evy Test Type 01. Neon Genesis Action!

Część z was powinna rozpoznać tą pozę z czołówki serialu. Z tego kadru przechodzimy w...

...ten. No, na ekranie ta otwarta poza wygląda lepiej, ale inna sprawa, że nie da się już bardziej podnieść ramion bez ich obracania poniżej stawu.


Podpierane pozy z użyciem karabinu wychodzą całkiem nieźle, tak jedno obu jak i jednoręczne. Wystające nakolanniki całkiem w tym pomagają.


Pozy symulujące szybki ruch wymagają już podstawki, tak samo jak kucanie. No, chyba że ktoś jest geniuszem w ustawianiu środka ciężkości figurki. Ja się przyznaję, nie jestem jednym z nich.

To jest interesujące. Mimo ograniczeń ramion przy ruchu do tyłu, Eva spokojnie może sięgać po swój kabel zasilający i nawet spokojnie go chwytać. Nieźle.

Kto pamięta jak jeden z Aniołów w serialu odciął zasilanie w Tokio-3 i Evy musiały wydostawać się na powierzchnię tunelami serwisowymi powinien docenić fakt, że ta figurka może się czołgać... hmm, mogłem chyba wybrać lepsze ręce do tego zdjęcia.

Pozy powietrzne z tą figurką to bardzo fajna sprawa, wystarczy znaleźć odpowiedni kąt ustawienia ramienia statywu oraz oglądania i przepis na dobrze wyeksponowaną na półce figurkę gotowy!


Dodanie do gry mieczy daje nam całą masę nowych możliwości bojowych i naprawdę trzeba się natrudzić aby skopać jakiekolwiek ustawienie tak uzbrojonej Evy. Trzeba tylko pamiętać o porządnym ulokowaniu ostrzy w rękach, czasem mają ochotę wypadać jeśli wsuniemy je za płytko

Zabawne jak można spokojnie zacisnąć szczęki tej figurki na nożu progresywnym tak żeby nie wypadał stamtąd. Od razu przypomina mi się Roronoa Zoro z One Piece, gość miał interesujący zwyczaj trzymać w ustał pełnowymiarową katanę podczas walki trzema mieczami naraz (i zupełnie nie przeszkadzało mu to w mówieniu, tak jak Bee z Naruto, który dla odmiany walczył siedmioma mieczami naraz).
Po testach pozowalności muszę przyznać, że Evcik może naprawdę sporo. Wciąż nie jest to pozowalność na miarę człowieka (pod tym względem Micromani wciąż są przed nimi mimo starszej konstrukcji), ale jak na Revoltecha jest naprawdę niczego sobie. W sumie do tej pory mam z tą figurką może dwa problemy, i to głównie natury technicznej. Po pierwsze, stawy łączące nogi z tułowiem w moim przypadku dość szybko zrobiły się luźnawe, przez co niektóre, co bardziej radykalne pozy mają małe szansy trzymania się w kupie bez pomocy podstawki. Po drugie, niektóre ręce nie trzymają się ramion tak jak powinny, zwłaszcza ta do chwytania karabinu. Problem rozwiązano w kolejnej wersji tej figurki wymieniając typ plastiku używany w bolcach mocujących, ale w tym, nieco starszym wydaniu, trzeba się pilnować. Albo wysmarować bolce warstwą super kleju. Na szczęście ręce do trzymania mieczy, których osobiście używam najczęściej, są w jak najlepszym porządku.

Rozmiarowo, Evcik jest zbliżony do typowego Deluxa z Transformers, choć na tle takiego Animated Prime'a, straszny z niego (niej?) chuderlak.
Czas na podsumowanie. Jako fan Revoltechów i średnio zaawansowany fan Evangelionów, bardzo lubię tę figurkę, odpowiada mi tak jej wygląd jak i dobór akcesoriów, które dają mi całą masę radochy. Przyznam, zakres ruchu nie jest jeszcze optymalny i stawy w nogach i nadgarstkach czasem bywają kłopotliwe, ale i tak jestem zadowolony z zakupu. Idealny model jeśli ktoś chce mieć pojedynczą Jedynkę jak reprezentację tej postaci na półce, na której zresztą będzie dobrze wyglądać. Fanom Yamaguchiego i Gainaxu polecam.
KONIEC