REVOLTECH YAMAGUCHI
EVA 01 AWAKENING VER.


Seria: Evangelio 2.0: You Can (Not) Advance
Numer: 076
Rok wydania: 2009
Producent: Kaiyodo / Organic Hobby

Tekst i zdjęcia: Wallas
Materiał dodano: 30.04.2011

 

Zagadka dla Was, drodzy czytelnicy. Co się stanie gdy weźmiemy Evangeliona 01 walczącego z Aniołem w podbramkowej sytuacji i zdrowo go pokancerujemy, zmaltretujemy i doprowadzimy pilota na skraj załamania nerwowego? Najprawdopodobniej otrzymamy takiego uroczego potwora, którego fani Gainaxu nazwali „Eva 01 Berserk Mode”. Wydaje się jednak, że gdy ten uroczy stworek pojawił się w drugiej części Rebuild of Evangelion, „ Evangelion 2.0: You Can (Not) Advance”, zakres jego funkcji się nieco zwiększył na tle tego co potrafił w oryginalnej serii telewizyjnej. Doskonale oddaje to nieco bardziej sugestywny wygląd i nowa, równie interesująca nazwa: Eva 01- Wersja Przebudzona.

Zanim zacznę drążyć temat tej figurki dalej, jedno ostrzeżenie. Ta recenzja będzie nieco inna w stylu od artykułu o „zwykłej” Evie. Powód? Awakening to w 50% odgrzewany kotlet, przeróbka standardowej 01. W związku z tym pozwolę sobie darować pisanie o tym co w tym Revoltechu „gdzieś już widzieliśmy” i skupię się na tym co Yamaguchi przerobił/ dodał w tym zestawie. No dobra, wstęp można uznać za odwalony, czas nieco zaszaleć!


UWAGI WSTĘPNE: Ta figurka nie wygląda tak zaraz po wyjęciu z pudełka. To, że Eva jest zmontowana w taki a nie inny sposób wynika tylko i wyłącznie z mojej absurdalnej potrzeby uładzenia tej recenzji i zachowania pewnego porządku w omawianiu tego bio-robota. W każdym razie, na powyższym zdjęciu Awakening wygląda niemal identycznie jak jego zwykła, niepobudzona wersja. Jedyna widoczna różnica to podmiana wszystkich zielonych wstawek na czerwone oraz nowa, zmodyfikowana głowa o której rozpiszę się za chwilę. A tak to ząb w ząb taka sama jak poprzednik (czka?). No, przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo tak naprawdę kilka detali tu subtelnie przerobiono.

Z przykrością muszę zauważyć, że nogi to akurat fragment tej konstrukcji, który pozostał bez zmian, a więc nie liczcie na to, że ustawianie Evy w pozycji stojącej nagle stanie się prostsze. Przynajmniej stawy łączące nogi z tułowiem są tu znacznie sztywniejsze...

No, wreszcie coś nowego co odróżnia ten model od ostatniej wersji... choć nie zrobiłem tego celowo, wierzcie mi. W tym zestawie mamy drugą, bardziej standardową głowę dla figurki, ale po 20 minutach prób demontażu obecnego łba poddałem się i uznałem, że prędzej niechcący zrobię Evie Fatality ala Jax niż wymienię głowę na zapasową, więc nowa wersja zaprojektowana z myślą o trybie Berserk zadomowiła się na szyi na stałe. Poprawki naniesione na ten wariant to przede wszystkim nowe, większe oczy które przez swoje różowawe zabarwienie wyglądają znacznie bardziej jak w pełni organiczne ślepia, które doskonale oddają niepohamowane szaleństwo które jest tak istotne dla tej formy Evy 01. Podkręcono też paszczę i teraz już jest oczywiste, że to co w zwykłej 01 traktowaliśmy jak zęby tego robota, w istocie jest tylko osłoną prawdziwej, w pełni organicznej gęby skrywanej między warstwami pancerza. Jama gębowa jest kompletna, w pakiecie zaczerwienione zęby, dziąsła i język. Ale to nie wszystko!

Paszcza szeroko się otwiera, pozwalając Evie wydać dziki okrzyk bojowy, który użyty w serialu po raz pierwszy zapewne zmoczył gacie niejednego fana NGE wlepiającego się w mały ekran. Ech, to były dobre czasy.

Porównania są dobre na każdą chwilę, więc wpakujmy je tutaj. Idąc od lewej, Eva 02 model produkcyjny, 01 Przebudzony i 01 Niewybudzony. Niegłupi tercet, szkoda, że dzięki uprzejmości Fabuły takie trio w rzeczywistości nigdy nie stanie obok siebie..

Przy tej okazji warto by wspomnieć o tym co dotrzymywało Evie towarzystwa w pudełku. Spis akcesoriów podzielimy na dwie kategorie: części które są przepakowane/ tylko lekko przerobione z oryginalnego New Movie Edition i te, które zrobiono od podstaw dla tej figurki. Zaczniemy, tu niespodzianka, od pierwszej grupy.
- Czarna, rozbudowana podstawka Revoltech, która jest standardowo pakowana do Evangelionów z drugiej części Rebuilda.
- RevoMoneta warta 10 punktów. Można ją wyrzucić, udławić nią wnerwiającego kuzyna, albo, jeśli jakimś trafem mieszka się w Japonii, trzymać na później i wymienić większy stosik takich krążków na różnego rodzaju bonusy od Kaiyodo.
- RevoKontenerek do trzymania tych wszystkich irytująco małych i łamliwych części w jednym miejscu.
- Karabin szturmowy. Urocza broń, oglądając cały serial można dojść do wniosku że jej główną funkcją fabularną jest pokazanie jak nieskuteczna jest w walce z każdym Aniołem i odejść w zapomnienie, zazwyczaj z pomocą pojedynczego machnięcia ręką/macką/czegoś innego wspomnianego przeciwnika.
- Kabel zasilający. Typowy drut zatopiony w gumie który można dowolnie wyginać i ustawiać, ale jakoś wątpię czy ktokolwiek będzie z tego w ogóle korzystać.
- 13 rąk, takich samych jak w Niewybudzonym 01... z jedną małą różnicą. Kaiyodo najwyraźniej posłuchało fanów zwracających uwagę na łatwość z jaką wyrabiały się bolce mocujące ręce w nadgarstkach, bo Awakening ma już je przerobione i teraz bolce są wykonane z przeźroczystego plastiku który znacznie lepiej trzyma się w gniazdach.

No dobra, czas zerknąć na drugą grupę części i na to jak wpływają na funkcjonalność samej figurki. W tym miejscu chcę z góry przeprosić za nadchodzącą falę niewinnego wariactwa, ale skoro ta figurka wygląda jak najbardziej chory umysłowo model na mojej półce, zrobienie reszty recenzji w inny sposób wydaje mi się nie ma miejscu.

Zostaliście ostrzeżeni. Czas na Przebudzenie.

To był udany dzień dla Evy 01. Przynajmniej dopóki nie spotkała na swojej drodze Fireballa z Transformers G2 (recenzja wkrótce), który akurat miał nieodpartą potrzebę sprawdzenia ostrości swojego miecza. Jedno płynne, czyste cięcie i jedno ramię Evy ląduje ze względną gracją na podłodze.

Przyznam szczerze, nie wiem jak do tego doszło w Evangelion 2.0, bo jeszcze nie oglądałem Rebuilda. W serii Evcik stracił ramię w walce z czternastym Aniołem, Zeruelem, który w moim przekonaniu był chyba najskuteczniejszym z zewnętrznych najeźdźców. Zdołał przedostać się do Geofrontu, zmaltretować Evy 00 i 02 ponad próg opłacalności naprawy i zniszczyć pół centrum dowodzenia zanim Eva 01 wyszła mu naprzeciw (scena gdy przebił się do głównego pomieszczenia operacyjnego i dosłownie stał z Misato twarzą w twarz po wsze czasy zostanie jednym z moich ulubionych momentów w serialu)... na tym tle jego poprzednicy, np. trzeci Anioł Sachiel, którego atak otwierał serię, wypada zwyczajnie słabo.

Jeśli ktoś mi teraz zacznie mówić, że spojleruję, trudno, ta cała figurka jest tak naprawdę jednym wielkim spojlerem który pojawia się fabularnie tak w połowie NGE. To nie jest Gundam Wing Zero z Winga albo Mega Grzmotozord z Power Rangers, gdzie można o nich mówić omijając kontekst fabularny. Wygląd, parametry i zachowanie Przebudzonego ma ścisły związek z akcją i jest jej integralną częścią. Czego życzę i innym serialom z wielkimi robotami gdzie pojawia się cała masa rozwojówek które w gruncie rzeczy można by wstawić w dowolne miejsce na osi czaso-fabuły i nadal dać ich pojawieniu się dowolne usprawiedliwienie nie mającego większego wpływu na rozwój wydarzeń.

Mimo to, słyszałem, że Evangelion 2.0 zmienia dosyć mocno to co się stało po tym jak 01 posłała już Zeruela do piachu i ma to odbicie na tej figurce. W związku z powyższym darujcie mi brak odniesień fabularnych do drugiego Rebuilda.

Wracając do tego co widać na powyższym obrazku, jak widać Przebudzony ma na składzie kikut lewego ramienia, i to bardzo ładnie zrobiony; na dole widać oznaki szybkiego, czystego cięcia. Ta mała cześć oddaje też najlepiej prawdziwy charakter Evangelionów- w miejscu przecięcia widać warstwy skóry, mięśni i kości. Interesujące.

Evcik nie podszedł do sprawy nagłej amputacji kończyny z przesadnym entuzjazmem. Nie będzie żaden Transformer bezkarnie łaził ze scyzorykiem w ręce i machał nim na lewo i prawo jak mu się żywnie podoba. Widoczne powyżej akcesorium składa się z trzech oddzielnych części montowanych w całość po wyjęciu z pudełka. Aureola jest osadzona na przeźroczystym wysięgniku (cienkim i nie budzącym mojego zaufania, podejrzewam że w przypadku nieplanowanej utraty równowagi ten element się łatwo złamie), który z kolei jest zainstalowany na alternatywnej pokrywie Entry Pluga, którą wczepia się na miejsce zwykłej. Bolec pokrywy na który nakłada się wysięgnik może się wychylać do przodu i tyłu, zapewniając zmienny stopień ekspozycji aureoli. Osobiście bardzo rzadko korzystam z tych części. Raz, Eva z elementami w świecie chrześcijan przypisanymi świętym jest dla mnie teologicznym paradoksem, dwa, przeszkadza mi gdy ustawiam Przebudzonego przez moją Jedynką i Dwójką które zwykle są ustawione za nim w pozach powietrznych.

„Jak myślisz, Decepti-gnoju, masz dzisiaj farta? No? Masz?!”

„No i nie miałeś. Zobaczmy czy z tego badziewia można zrobić jakiś lepszy użytek.”

„Łapsko wróciło!! I jest najlepsiejsze!!” W tym momencie zdjęcia sugerują demontaż lewego bindersa, co szczęśliwie jest dziecinnie proste.

Nowe ramię jest całkiem interesującym dodatkiem. Wykonano je z białego i przeźroczystego plastiku z żółtym refleksem i ta kombinacja wygląda całkiem ciekawie, zwłaszcza z tymi falami energii odchodzącym z ramienia (nie wiem o co w tym chodzi, podejrzewam efekt odprowadzania nadmiaru skoncentrowanej energii). Szkoda, że całe ramię nie jest przeźroczyste, ale mogę zrozumieć dlaczego Kaiyodo wolało zastosować biały plastik, zwłaszcza w Revostawie- przeźroczysty plastik w tak zbudowanej i często poruszanej części zwyczajnie bardzo szybko by się zużył i zaczął pękać.

To nowe ramię dostaje oddzielny pakiet czterech wymiennych rąk, które poza materiałem z którego je wykonano, są skopiowane ze standardowego zestawu i żadna z nich nie przedstawia zupełnie nowej pozycji. Mimo to rączki są niczego sobie, a ich łączenie z przedramieniem jest znacznie mocniejsze od prawej ręki (inna sprawa, że wspomniana druga kończyna jest zrobiona z miękkiego plastiku).

O aureolce i jej przyległościach na pewno mogę powiedzieć, że nie wpływają specjalnie na środek ciężkości Evy i jej pozowanie nie różni się od zwykłego wydania.

„Karabin szturmowy? Jaja sobie robisz, Gendo? Na co mi ten złom jak mam Anielską Rękę? Zresztą, cwaniaków do których miałbym z tego pruć i tak zjadam na śniadanie! I to dosłownie!”

Pamiętacie ten paskudnie wydajny atak jaki był do dyspozycji wielu Aniołów? Ten w ramach którego ich oczy zaczynają przez chwilę świecić a gdzieś w pobliżu dochodzi do eksplozji w kształcie krzyża która wyrządza szkody sięgające na piętnaście poziomów w głąb ziemi? Teraz Eva 01 też to potrafi.

Do pewnego stopnia przypomina mi to okulary Kaminy z Gurren Laganna. Efekt rozbłysku zwyczajnie nakłada się na nos i oczy i już tam zostaje, żadnych mocowań, tylko ucisk i tarcie. Czy się tam długo utrzymają, to już inna kwestia. Gdy figurka stoi i jest zostawiona w spokoju, okularki nie spadają, ale jeśli ktoś zacznie nią trząść, trzeba już uważać. I trzeba też przy montażu zwracać uwagę którą stroną się je zakłada, ta część nie jest symetryczna od góry i dołu.

A ta poza... heh, tia... jest mocno inspirowana wygibasami Ultramana.

A teraz, wspomniana wcześnie druga głowa reprezentująca Evę poza trybem Przebudzonym. Nie jest zatem wielką niespodzianką fakt, że to tylko lekko przemalowana głowa z 01 Standard. Jako że wspomniany Unit stoi tuż obok Berserka, nigdy nie montuję tej głowy aby zapewnić figurkom nieco większą indywidualność... nie wspominając już o tym, że do tej pory nigdy nie udało mi się zamontować drugiej głowy. Zakończenie stawu szyjnego wokół którego obraca się głowa jest tak ciasno w nią wbite, że za każdym razem gdy próbowałem wymienić te części bałem się, że zniszczę szyję. W końcu sobie odpuściłem na dobre, ale na razie nie czuję się jakbym wiele przez to tracił.

„Być albo nie być, tu trzeba przeżyć, hehe.”

„Hmm, jeśli to tak mam wyglądać w te gorsze dni to już chyba lepiej przesiedzieć ten cały Plan Dopełnienia Ludzkości w domu...” „Milczaj i szykuj się waść na srogi łomot! Wszystkie wasze silniki S2 są należą do mnie!”

„Stój, złoczyńco! Twoje niegodziwe uczynki zakończą się dziś, tu i teraz! Jestem Rail Racer... hmm, nie, raczej JRX... nieważne... i przybyłem tu by wymierzyć ci sprawiedliwość!” „No, dawaj Tomek, pokaż co potrafisz! Już dziś wszamałem twojego kumpla Omega Prime'a czy jak mu tam i nie wzgardzę deserem!”

Jak się nad tym zastanowić, to gdyby te postacie się naprawdę spotkały, która byłaby większa? I czy JRX miałby jakiekolwiek szanse choćby drasnąć Evę?

No, czas na podsumowanie. Eva 01 Awakening to dobrze wykonana figurka. Nadal nie jest ideałem i posiada kilka wad konstrukcyjnych swojej standardowej wersji, ale stawy, zwłaszcza te nie oparte na Revo, są o wiele sztywniejsze, a ręce nie wypadają z gniazd przy najmniejszym chuchnięciu. Interesujące jest również to jak do tego zestawu dodano nowe ramię (z kikutem gratis), cztery nowe ręce, nakładkę z aureolą, drugą głowę i „okulary”, a to wszystkie poświęcając tylko i wyłącznie dwa miecze Evy Standard, ze wszystkimi innymi częściami New Movie Edition wciąż znajdującymi się w zestawie. Niezły interes.

Pytanie jednak, czy warto się fatygować po tą figurkę do jakiegoś sklepu sprzedającego Revoltechy (zakładam że internetowego i zagranicznego) ? W moim odczuciu to zależy od dwóch czynników: a) czy macie już w zasobach zwykłego Evcika 01 i b) czy jesteście zagorzałymi fanami trybu Berserk. U mnie warunek a) jest spełniony, b) już niespecjalnie. Nie mam nic do konfiguracji Awakening, ale jako osoba która potrzebowała w kolekcji tylko jedną fioletową Evę jako reprezentację NGE w kolekcji, ta wersja jest już tylko dodatkiem którego obecność jest akceptowalna ale nie niezbędna. Chętnie położyłbym łapy na Evie 00 i 03, ale mając New Movie Edition, 01 może mnie tak naprawdę zainteresować już tylko w zbroi typu F.

Wszystko sprowadza się więc głównie do waszych osobistych preferencji. Jeśli Berserk wam się wystarczająco podoba by usprawiedliwić jego zakup, ta figurka nie jest głupim rozwiązaniem i powinna wam posłużyć długie lata.

 

KONIEC


Powrót do strony głównej