TERMINATOR: SALVATION
HARVESTER



Seria: Terminator Salvation
Przynależność: Skynet
Typ: Maszyna patrolowa
Rok wydania :2009
Producent: Playmates Toys

 

Żeby przekonać się do ostatniego filmu związanego z sagą Terminatora musiałem obejrzeć Salvation jakieś 3 razy. Na początku psioczyłem, ale z czasem doceniłem wartość filmu i
jego ocena wzrosła w moich oczach. Miał parę słabych momentów, nie podobała mi się na początku koncepcja filmu, gdzie świat mimo iż już zniszczony wciąż nie był piekłem takim jak w scenach z poprzednich części. Film dla mnie jest znacznie lepszy od kiczowatego T3. Do tego bije na głowę (moim zdaniem) Transformers 2 ROTF. A to wszystko za sprawą groźnych bezwzględnych maszyn kierowanych przez Skynet. Przede wszystkim za sprawą Harvestera.

 

 

Warto byłoby przybliżyć postać owego Harvestera: Jak wiadomo akcja Salvation ma miejsce w roku 2018, a więc przed scenami z przyszłości znanymi z wcześniejszej trylogii. Dzień Sądu nastąpił nieubłagalnie i Ziemia stała się radioaktywną pustynią. Ludzkość, mimo iż zdziesiątkowana wciąż dysponuje mocnym arsenałem przeciwko Skynetowi. John Connor nie dowodzi jeszcze ruchem oporu tylko jest zwykłym żołnierzem, choć wszyscy wiedzą, że to on jest przepowiedzianym zbawicielem ludzkości. Ruch Oporu walczy przeciwko przestarzałym cyborgom T-600, T-700 jak i przeciwko znanym już Hunter-Killerom. Pojawia się cała masa innych maszyn, jakich nie widzieliśmy wcześniej. Terminator T-800 wchodzi w finalne stadium produkcji. I tu pojawia się idea istnienia Harvestera.

Z racji tego, iż T-800 był pierwszym cyborgiem używającym żywej tkanki organicznej jako swojej powłoki, trzeba było pozyskiwać ją z ludzi. Harvester miał się tą sprawą zająć. Jest to największy zbudowany kiedykolwiek terminator, którego nadrzędnym zadaniem było porywanie ludzi i transportowanie ich do fabryk T-800 w celu replikacji tkanek. Ten ogromny robot przylatywał w pobliże skupiska ludzi na wahadłowcu (po zwiadzie małego "szperacza"), który był również latającą klatką na ludzi. Wyposarzony w dwie pary ramion porywał nimi ludzi a następnie ładował do wahadłowca. Transport eskortowany był przez 2 latające Hunter-Killery. Harvester nie tylko porywał ludzi ale też mordował wszystkich, którzy próbowali uciec czy bronić się przed nim. I wykonywał to skutecznie. Był maszyną niezgrabną i powolną, a dodatkowo napędzaną gigantycznym silnikiem Diesla. Mimo wszystko był również bardzo groźnym i wytrzymałym robotem. Prawdziwy kombajn do zbierania ludzi po wioskach, stąd odpowiednia jego nazwa. :D

Figurka Harvestera produkcji Playmates Toys już od początku stała się unikatem. Tylko Playmates podjęło się produkcji tego giganta. Z powodu kiepskiej sprzedaży (związanej z klapą samego filmu oraz bankructwem Halcyon Company) wydano mało egzemplarzy tej figurki i szybko po niej anulowano całą serię Salvation. Słyszałem też sporo negatywnych opinii na temat jakości wydawanych przez Playmates figurek z tej serii. Czy figurka Harvestera potwierdzi te plotki?

Zanim zajmę się w końcu figurką, wspomnę krótko o pudełku. Miałem juz do czynienia z wszelkimi klasami figurek i z różnymi pudełkami, ale tym razem pobiłem rekord. Wypakowanie Harvestera z kartonu zajęło mi bitą godzinę. Dawno nie miałem do czynienia z czymś takim. Metry taśmy klejącej, komplet 13 drucików i do tego dziwne konstrukcyjnie pudełko, które nie podpowiada jak je otworzyć.

Harvester po wyjęciu z pudełka od razu zachwyca. Przede wszystkim rozmiarem i masą. Harvester jest gigantyczną figurką klasy Supreme i przy tym niezwykle ciężką. Jeżeli postawimy ją z wyprostowanymi nogami, to może spokojnie równać się Primusowi czy Unicronowi. Co ciekawe - na pudełku pisze, iż jest to figurka deluxe. To olbrzym, który intensywnie przyciąga wzrok swoimi detalami jak i doskonałym malowaniem. Farba w sprayu idealnie imituje stal z lekkimi odcieniami miedzi na stawach. Została nałożona bardzo estetycznie i delikatnie. Spasowanie części też zasługuje na uznanie: żadnych szpar, żadnych nadlewek i krzywo spasowanych połówek. Naprawdę jestem mile zaskoczony.Sama figurka swoim wyglądem przypomina mi wiele osobistości. Taka mieszanka ED-209 z Avatarem z C&C3 Tiberium Wars wraz z delikatną szczyptą jednookich transformerów. Idealnie nawiązuje do pierwszych modeli maszyn H-K.

Z tyłu, jak i z przodu figurka przyciąga wzrok. Figurka nie tylko ma bardzo ładne malowanie, ale też ciekawą fakturę, która utrzymuje typowy dla chromowanych elementów, lekko chropowaty charakter. Uwzględniono również przetarcia farby jak i rysy. Niestety pojawia się rzecz, która jest jedną z wad figurki. Harvester w filmie zasilany był silnikiem wysokoprężnym i majestatycznie buchał spalinami poprzez 2 kominy wydechowe zamocowane na plecach. Przy okazji wydawał swoje cybernetyczne pomruki. Kominy wyraźnie wystawały ponad obrys tułowia. W figurce ich w ogóle nie uwzględniono, ponieważ miejsce na plecach przywłaszczył sobie pewien element w kształcie kostki od gitary. Ta klapka pozwala nam dostać sie do baterii, które zasilają elektronikę figurki. Zapewne projektanci stwierdzili, że rury wydechowe blokowałyby dostęp do śruby mocującej. Ja uważam, że to bzdura a oba elementy mogłyby ze sobą współgrać. Niestety rur wydechowych figurka nie
posiada i nic z tym nie zrobię póki co.

Profil figurki. Harvy kontynuuje popularny trend wśród robotów i maszyn tego typu. Mowa o nogach zbudowanych w systemie przeciwstawnych kolan. Bardzo popularny patent konstrukcyjny, którego najsłynniejszymi dziećmi są ED-209 z uniwersum Robocopa oraz AT-ST z uniwersum Star Wars. Do tego cała masa maszyn z serii gier Mechwarrior, serialu Exo Squad itd. W przypadku Harvestera utrzymuje to archaiczny wygląd i osobiście zawsze wolałem tego typu rozwiązanie. To naturalnie kwestia gustu. Oryginalnie Harvester porusza się na nieco bardziej wyprostowanych nogach, lecz konfiguracja na zdjęciach podoba mi się znacznie bardziej. Inna ciekawa sprawa na temat jego sylwetki - zachowuje ona bardzo wyważony stosunek między dużymi, gładkimi elementami a licznymi detalami, których figurka posiada naprawdę wiele.

Widok na głowę i klatkę piersiową. Tak na dobrą sprawę Harvester nie posiada żadnej głowy. To bardziej głowotułów odgapiony od raka. Tak jak w filmie nie ma kompletnie żadnej możliwości ruchu. Jest to po prostu zespolona z klatką piersiową część. Mimo iż Marcus i Reese wpakowali pod nogi Harviego cysternę pełną paliwa - a Harvester był całkowicie zaskoczony - potrafił jednak kilka razy zadziwić. Skutecznie rozwalał każdy samochód, który mógł być użyty do ucieczki czy też celnie trafić każdy samochód, który zdążył już odjechać. Na klatce piersiowej znajduje się wypustek w kształcie butelki piwa. Jest to przycisk, który aktywuje elektronikę, o której wcześniej wspominałem.

Elektronika uruchamia 4 reflektory zamontowane po bokach głowy. W rzeczywistości świecą nieco jaśniej, ale wciąż mają niebieską kolorystykę. Cała elektronika zasilana jest trzema bateriami LR44, czyli typowymi pastylkami. Światła nawet w ciemności nie świecą zbyt mocno. Dodatkowo by świeciły należy nieustannie trzymać przycisk na klatce piersiowej. Nie mamy bajerów z dźwiękiem w tej figurce, nie ma innych bajerów związanych z elektroniką.

Ciężko przeoczyć uzbrojenie Harvestera, którym jest naramienne działo plazmowe. Od razu widzę postać Predatora i jego Shoulder Plasma Caster. Mimo kilku zmian w kształcie obie bronie wyglądają wręcz identycznie i działają w ten sam sposób. Nie tylko są bezpośrednio sprzęgnięte z optyką, ale również potrafią się składać na plecach nosiciela. I tu nasuwa się kolejny bajer Harvestera, który jest prawdziwym gniazdem facepalmów. Możemy odgiąć działo do tyłu i dzięki temu pozostaje w pozycji marszowej. Gdy chcemy rozstawić broń naciskamy na głowę Harviego i broń podskakuje do góry. Jak to Data ze Star Treka mówił:” Fascinating” :/ Przy okazji działko strzela dołączoną do kompletu strzałką. Kolejny oklepany bajer. Zamontowana sprężyna jest bardzo słaba (wada fabryczna) i wystrzeliwuje pocisk na krótką odległość. Ma to swój plus - nie wystrzelimy strzałki w kosmos i nie zgubimy jej. Broń obracamy o 360 stopni i na tym kończy się artykulacja broni. Jedyny element gdzie aż prosi się o staw kulkowy.

Miały być detale? Będą detale. Korpus Harvestera pełen jest mechanicznych czy też hydraulicznych elementów. Nie są one bezsensownie porozrzucane na wszystkie strony, lecz w uporządkowany sposób zamocowane do korpusu. Bez problemu jesteśmy w stanie stwierdzić czym sie zajmują konkretne mechanizmy maszyny. Front tułowia oprócz segmentowego bloku głównego posiada 3 pary siłowników hydraulicznych, które odpowiadają za zginanie się tułowia we wszystkie kierunki. Można przypuszczać, że główna część tułowia za siłownikami ma konstrukcję harmonijki, którą można wyginać w dowolny sposób. W przypadku figurki mamy do czynienia oczywiście z atrapami, ale bez nich tułów wyglądałby po prostu biednie.

Gdy obrócimy figurkę nieco na lewy bok to ujrzymy kolejne szczegóły. Kolejna partia siłowników, dodatkowo masa przekładni, kół zębatych i wariatorów. Jak widać koła zębate mają na celu poruszanie głównym ramieniem Harvestera. Co ciekawe, w ich towarzystwie zauważymy także zwisające przewody służące do przetaczania płynu hydraulicznego do siłowników. Główny blok korpusu posiada stożkowaty kształt. Wraz z wymienionymi urządzeniami podziwiać możemy też masywne stawy wewnętrznych chwytaków Harvestera.

Mechanizm napędowy lewego ramienia widziany od strony godziny ósmej.Od obu okrągłych segmentów odchodzą przewody hydrauliczne, które łączą się w jedna całość. Atrapa zębatki
idealnie zazębia się z jednym z kół zamontowanych pod dużym pierścieniem ochronnym. Wygląda to genialnie i idealnie odzwierciedla moje słowa. Każdy element jest ulokowany z sensem, dzięki czemu mamy wrażenie jakby faktycznie spełniał jakąś funkcję. Ciężko jest mi określić, czy występowały one w tej konfiguracji również w filmowym odpowiedniku, ale niektóre z nielicznych zdjęć pozwalają stwierdzić, iż wiernie je odtworzono. A do tego całość pokryta śliczną, metaliczną farbą.

Tylnia część korpusu. Oprócz tylniej pary siłowników wraz z bliżej niezidentyfikowaną belką po środku widzimy ogromne siłowniki do poruszania nogami. Stożkowaty korpus
zamontowany został na obrotnicy, która faktycznie działa. Dzięki temu możemy obracać tułowiem Harvestera o 360 stopni. Na tyle korpusu widnieją nadruki producenta wraz ze słynnym Made in China oraz spory znaczek CE oznaczający Certyfikat Europejski. Dzięki niemu figurka dopuszczona jest do sprzedaży na terenie UE. Prawy bok Harvestera zawiera te same elementy, jakie widzieliśmy w poprzednich zdjęciach.

Czas na sprawdzenie ramion. Mimo realnego potencjału posiadają bardzo małą liczbę punktów artykulacji. Artykulacja obejmuje stawy odpowiedzialne za podnoszenie pod delikatnym kątem ramion , pionowe obracanie ramion o 360 stopni (podwójny staw zakryty pierścieniem ochronnym). Dalsze punkty to nadgarstek i łokieć. Wkurza mnie brak drugiego stawu pomagającego wyżej podnieść ramię (w miejscu koła na szczycie ramienia). W figurce będziemy mieli do czynienia z ruchomymi siłownikami, lecz uświadczymy je tylko w jednym przypadku. 6 par siłowników odpowiadających za poruszanie się ramion to atrapy. Dodatkowo obrzydliwie wykonane, ponieważ są wykonane jako jeden odlew i nie posiadają między sobą odstępów czy czegokolwiek świadczącego iż są oddzielnymi elementami. Szkoda. Niemniej ramię wykonane jest wzorowo pod względem estetyki.

Przedramię to prawdziwe cacuszko. Widnieje na nim narośl w postaci ciemnej sadzy. Wraz ze stalowym kolorem powłoki i miedzianym kolorem stawu nadgarstka wygląda przepysznie. Widnieją kolejne siłowniki i inne detale. Artykulacja obejmuje ruchomy staw łokciowy jak i obrotowy staw nadgarstka. Natomiast pazury skrywają nam pewną tajemnicę, która znacznie podniosła walory figurki.

Na górze przedramienia znajduje się przycisk. Kiedy tylko nadusimy go, szpony otworzą się. Jest to niezwykle fajny gimmick ponieważ pozwala nam się doskonale bawić naszą figurką. Możemy chwytać pazurami każdą figurkę, która mieści się w szponach Harvestera i nie jest zbyt ciężka. Idealnie nadają sie do tego oczywiście inne figurki z Terminator Salvation ale można używać też innych.

Ofiarą Harvestera stał się Jango Fett. Jest to moja jedyna figurka SW jaka posiadam. Kupiłem ją kiedyś w hipermarkecie, gdy dostałem sporego zajoba na punkcie "Ataku Klonów". Jango Fett uchował się niekompletny, ale idealnie nadawał się na kandydata do eksterminacji. Tak, drodzy fani SW. Tak giną Wasi ukochani bohaterowie. Harvester zbiera krwawe żniwo. Właśnie tak!

Mało tego. Harvester posiada parę zamontowanych do tułowia chwytaków. Ich pozowalność robi znacznie lepsze wrażenie w porównaniu do większych ramion. Możemy unosić całe ramię chwytaka tak wysoko jak zostało to pokazane na zdjęciu. Dodatkowo funkcjonuje staw łokciowy, który odpowiada za operowanie przedramieniem. Przedramię może również obracać się dowolnie na boki. Staw obrotowy pozwala obracać się pazurom. Także mogą trzymać dowolne obiekty pionowo lub też poziomo. Każdy pazur jest ruchomy i to niezależnie, co daje nam 4 punkty artykulacji. W sumie 8. Bardzo dobry wynik.

Teraz pora na nogi. Nogi mają wiele do pokazania. Posiadają całkiem niezłą artykulację jak i sporo detali. Rzuca się w oczy ogromne koło/staw w okolicach biodra, które jest jednym z charakterystycznych elementów tej maszyny. Nogi posiadają hydrauliczny napęd i wiele innych ciekawostek (oczywiście nie figurka). Nogi posiadają 4 stawy. Jeden porusza całą nogą i pozwala nam dostosować pochylenie korpusu, jeżeli mamy problem z wyważeniem figurki i stworzeniu odpowiedniej pozycji. Drugi staw znajduje się w kolanie i pozwala na regulację wysokości nóg czy ich zginanie. Trzeci zaś odpowiada za poruszanie stopą. Do samych stóp powrócimy, ponieważ mają pewien ciekawy bajer.Jest jeden staw, który pozwala rozstawić nogi na boki, lecz jest całkowicie niepotrzebny. Czemu? Figurka będzie miała problemy ze staniem, ponieważ stopy nie zginają się na boki, także cała masa robota spocznie na wewnętrznych krawędziach stóp. Do tego masa może szybko doprowadzić do drobnych uszkodzeń stawu. Niezbyt udany pomysł. Po za tym w tej pozycji figurka wyglądałaby co najmniej nienaturalnie.

Nogi to bardzo ciekawa rzecz. Nie służą Harvesterowi jedynie do poruszania się i stania. Piszczele i kolana Harvestera były także rampą, z której wyjeżdżały maszyny pościgowe znane jako Mototerminatorzy. Mówię serio. W momencie, gdy Marcus i Reese uciekli przed Harvesterem, ten wystrzelił z nóg dwa Mototerminatory, które miały ścigać uciekinierów. To dopiero nazywa się lans. Nogi, które są w stanie zmieścić cybernetyczny motocykl wielkości typowego "ścigacza". W przypadku figurki dobrze wykonana została rampa zjazdowa, lecz nic nie wskazuje na to, że gdzieś zamontowane są 2 Mototerminatory. Stopy posiadają dwa wielkie przednie pazury, dodatkowo dwa mniejsze z tyłu służące za piętę.

Przyjrzyjmy się nieco stopie od strony pięt. Mamy tu do czynienia z ciekawym bajerem, który Playmates sukcesywnie wprowadzało do innych figurek z tej serii. Narobił mi trochę smaku i strasznie byłem wkurzony, że taka wielka figurka nie miała więcej tego typu udogodnień. Ale o co nam chodzi?

Stopa posiada ruchome siłowniki, które rozsuwają się i wsuwają w zależności od tego, jaką pozycję stopy wybierzemy. Jest to naprawdę bardzo udany pomysł, który znacznie zwiększa atrakcyjność figurki. Szkoda tylko, ze tego typu system pojawia się tylko w przypadku stóp. Ramiona zyskałyby na atrakcyjności i automatycznie figurka sama pchałaby się nam do rąk. Tutaj niestety musimy obejść się smakiem i skosztować małą przystawkę. Nie ubolewam nad elektroniką, nie ubolewam nawet tak mocno nad idiotycznym action feature związanym z działem. Ubolewam nad zmarnowaniem takiego wielkiego potencjału jaki niosą ruchome elementy hydrauliki, która u Harvestera jest niezwykle obfita. . No ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

Wraz z podsumowaniem powyższej recenzji daję jeszcze jedną fotę Harviego. Naprawdę lubię tego wielkiego, okropnego cyklopa. Naprawdę cieszę się, ze udało mi się go zdobyć, ponieważ nie tylko miałem przy nim sporo frajdy, ale też poznałem produkt firmy o której nie wiedziałem kompletnie nic. I stwierdzam, że odwalili kawał dobrej roboty. Niemniej trzeba być sprawiedliwym i rzetelnie podsumować figurkę. Harvester kosztował mnie wraz z dostawą jakieś 260 zł. Za te pieniądze udało mi się kupić
ogromnego robota, przyzwoicie wykonanego wraz z interesującymi szczegółami. Niestety figurka ta ciągle jeszcze jest zabawką i wytrawny kolekcjoner nie byłby nią tak zadowolony jak ja. Figurka posiada głupie bajery, które nie są ani odkrywcze, ani też do figurki niczego nie wnoszą, a nawet ją psują. Pic. Elektronika może nie drażni, ale jest bardzo okrojona, a mogła w przypadku Harva wiele zdziałać. Wkurzył mnie brak rur wydechowych jak i kiepska artykulacja głównych ramion. Nie wykorzystano również potencjału, jaki niosły za sobą ruchome elementy mechaniczne takie jak siłowniki czy inne podobne ustrojstwa. Niemniej figurce mogę w skali od 1 do 10 wstawić mocne 8. Jeśli ktoś jest fanem Terminatora - nie zawiedzie się. Jeżeli ktoś nie jest fanem tej serii, a spodobała mu się figurka - też się nie zawiedzie, ponieważ jest z nią kupa zabawy i będzie dumnie wyróżniać się na półce. Jeżeli macie na nią ochotę, kupujcie póki możecie, bo jest ich niewiele na ebay.

I'll be back !

 

 

KONIEC


Powrót do strony głównej