
Dżiajdżołki... Ile czasu zmarnowały mi za młodu. To dzięki nim nauczyłem się podstaw kapitalizmu, wymieniając z kolegami wyposażenie figurek. Seria G.I. Joe dała mi również podstawową wiedzę z zakresu sztuki prowadzenia wojny (aż trudno uwierzyć, że Sun Tzu nie miał takich zabawek). Setki scenariuszy, krew, pot i łzy... Kiedy dziewczynki bawiły się w dom, sklep i inne badziewia, ja i koledzy toczyliśmy niekończące się boje. Teraz koleżanki z podwórka pracują w Tesco, warzywniaku, niektóre wystają na promocjach, podczas kiedy prawdziwi mężczyźni są bezrobotni (jak ja), albo siedzą w więzieniu (jak niektórzy moi koledzy z podwórka). Oto do czego doprowadziła mnie zabawa Dżiajdżołkami. Dziękuję Ci, Hasbro, za wspaniałe dzieciństwo i jeszcze lepszą dorosłość. Cieszę się, że ten sam los przypada dziś w udziale nowemu pokoleniu, dzięki serii Rise of Cobra.
Dobra, dość retro/introspekcji, wypolerujcie gałki oczne, wyczyśćcie okulary, skupcie wzrok i podziwiajcie Ripcorda w Stroju Przyspieszającym Delta-6.

Nie, to nie jest Strój Przyspieszający. To podstawka. Zwykła podstawka, z dwoma bolcami, które umieszcza się w dziurkach w podbiciu stóp figurki. Bla, bla, bla. Ot czarny plastik z jakimiś żłobieniami. Jaki jest, każdy widzi. Jego praktyczne zastosowanie ujrzycie już wkrótce, cierpliwości.

Druga strona podstawki, na niej seksowny orzełek, insygnia oddziału GI Joe. Przy okazji ta strona zawiera bezcenne informacje, takie jak nazwa producenta, data powstania figurki, oraz miejsce jej produkcji. Rzecz jasna, wszystko powstało w Chinach. Zakup figurek GI Joe to nic innego jak akcja charytatywna. Dzięki naszemu zasobnemu portfelowi 0,1 centa trafia do 12 latka składającego na taśmie figurki, którymi się bawimy. Pamiętajcie! Zakup Dżiajdżołka to obiad dla chińskiej rodziny, więc kupujcie ich jak najwięcej!

Oto nasz heros, Ripcord. Jak widać, nosi fajoski mundurek, który producenci nazwali Strojem Przyspieszającym. Osoba odziana w takie ciuszki jest idealnym pracownikiem Biedronki. Biega szybciej (więc może prędzej przynieść towar z magazynu), skacze wyżej (dzięki czemu najwyższa półka nie jest przeszkodą) i dźwiga więcej (przeładowane palety przestają być wyzwaniem). Będzie jeszcze okazja przyjrzeć się temu surdutowi, teraz zwróćmy uwagę na stabilność figurki. Ripcord stoi w miarę pewnie, niekoniecznie użyłbym go jako wieszaka, ale utrzymanie pionu nie nastręcza mu szczególnych trudności.

Cała zabawa zaczyna się jednak gdy połączymy Ripcorda z niesamowitą, wielofunkcyjną podstawką. Teraz wywrócić go może tylko spychacz. Figurka wygląda elegancko, jest podpisana, dzięki czemu nie pomylimy się patrząc na półkę.

Tak wygląda gangster. Yo man, łańcuchy na szyję, muzyka rapowa na cały regulator i wozimy się po dzielni. Czarnemu bratu nikt nie podskoczy, ziom. On zna prawo ulicy, wejdziesz na jego parafię i wyniosą cię w worku. Nie ma przebacz, białasie. Twarz jest taka jak być powinna u prawdziwego Murzyna – usta, które Angelinę Jolie przyprawiłyby o samobójczą zazdrość, yo, do tego kręcone włosy, nie jakiś cioterski żelik, który białasy ładują se na głowę i kozaczą, nic z tych rzeczy. Prawdziwy czarny brat jest naturszczykiem, oswaja lwy i tygrysy spojrzeniem. Zadziorny wąsik i bródka to lepik na laski. Lalunia zobaczy ziomka z takim zarostem i już wie, to jest gangster.

Oto klata pirata, nie żadna wata. Lata na siłce i nikt na dzielnicy nie podskoczy. Tors bogaty w detale, widać na nim całą masę pancerzy, osłon i tarcz wszelkiej maści. Strój Przyspieszający to nie byle co. Można w nim iść na wojnę i do kościoła, elegancja i funkcjonalność w jednym. Oczywiście wszystko sygnowane orlim profilem, który jednoznacznie wskazuje, że gość w tym stroju nie jest ochroniarzem spod wiejskiego sklepiku, tylko elitarnym żołnierzem.

Tak wyglądają potężne dłonie czarnego wojaka. Od razu widać, że Ripcord od roboty nie stronił - jego ramiona są mocarne, wykute w znoju pracy. To nie ręce jakiegoś myśliciela-szachisty, tylko prawdziwego twardziela. Wyciskają wodę z granitu. Do tego charakterystycznie wyciągnięty palec, pewny znak, że właściciel tych dłoni potrafi obejść się zarówno z kobietą, jak i z pistoletem. Zdecydowanie nie chcesz zajść takiemu facetowi za skórę.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Ripcord to figurka toporna, niepozowalna, odstające elementy zdają się blokować ruchy... Obserwator powinien się jednak spodziewać, że prawdziwy gangster nie da się skrępować byle pancerzem. Podziwiajcie muskulaturę dumy czarnej mniejszości. Naramienniki to niewielka przeszkoda dla zamaszystego ruchu ramion. Górne partie figurki są bardzo estetyczne, charakteryzują się dużą artykulacją. Drażnić może tylko zalana, zacementowana, wzmocniona i niemobilna linia pasa. Ripcord potrafi obracać się wyłącznie w klatce piersiowej, więc to tyle jeśli idzie o słynny murzyński luz w biodrach.

Zejdźmy jednak poniżej pasa... Skupmy się dłuższy moment na (niespodzianka) nogach naszego bohatera. Jeśli komukolwiek wydała się imponująca artykulacja ramion Ripcorda, to widząc pozowalność jego dolnych kończyn powinien posikać się w pieluchę. Zakres ruchu nóg figurki jest niesamowity, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę jej małe rozmiary.

Żeby którykolwiek z naszych piłkarzy raczył mieć taki wykop, fiu! Każdy element pancerza naszego gieroja jest dopracowany, bogaty w detal. Nawet podeszwa ma zarysowany wibram. Co najlepsze, żaden z tych szczegółów w żadnej mierze nie utrudnia pozowania figurki. Ruchome uda, zginające się kolana, artykułowalne kostki, poruszające się zarówno w osi pionowej jak i poziomej... Ciężko oczekiwać więcej.

Zajdźmy Ripcorda od tyłu. Widzicie? Niczego się nie spodziewa, możemy zatem przyjrzeć się lepiej. Łopatki okryte są płytami pancernymi, kręgosłup wzmocniony dżdżowniczkowym zbrojeniem, wszystko wylakierowane, dzięki czemu wgłębienia w fakturze ładnie kontrastują. W środku pleców - dziura na plecak z wyposażeniem. Przynajmniej w teorii, bo umieszczenie bagażu na plecach Ripcorda jest zadaniem niemal niemożliwym.

Ripcord podczas robienia galerii był trzeźwy, co potwierdza wykonując jaskółkę. Przy tej okazji możemy się przyjrzeć strukturze pleców bohatera, ten rzut rozwikła nam tajemnicę braku kompatybilności z plecakami. Otóż wspomniane wcześniej zbrojenia na łopatkach znacząco odstają od płaszczyzny grzbietu. Plecak przyczepia się do figurki krótkim bolcem, tymczasem masywne plery skutecznie uniemożliwiają dodatkowe obciążenie postaci. Ale czemu się dziwić? W zestawie z figurką nie było plecaka, a Ripcord nie jest byle Murzynem żeby za kogoś bagaże nosić.
Skoro już jesteśmy przy wyposażeniu, rzućmy okiem (lub dwoma) na sprzęt, który znalazłem w blistrze z figurką.

Na dobry początek - czapeczka. Bardzo fajna, wojskowa, praktyczna. Można ogrzać nią sobie uszy, pokopać w wolnej chwili, albo upichcić w niej żołnierską grochówkę. Praktyczny i pospolity design sprawia, że Ripcord może nie budząć podejrzeń dosiąść motoru.

Niespodzianka! Kask ma uchylaną przyłbicę. Kiedy wizjer będzie tak brudny, że nic przez niego nie da się zobaczyć, po prostu uchylamy szybkę i voila, świat znów staje się czysty i przejrzysty. Proste rozwiązanie, a cieszy.

Oto czarny rycerz-motocyklista, przyjeżdża na stalowym rumaku by zabijać smoki i uwalniać dziewice z kajdanów cnoty.
Jednak tylko rozdziewiczanie jest zadaniem prostym. Smoki to nie byle gniotki, potrafią napsuć rycerzowi sporo krwi. Dlatego każdy szanujący się heros nosi ze sobą sprzęt do eksterminacji podłych gadzin. Spójrzmy co w swojej zbrojowni trzyma Ripcord.

Oto sympatyczny karabinek szturmowy. Spodziewalibyście się, że do Stroju Przyspieszającego winno się nosić jakąś super-wypaśną giwerę, a tu taki psikus. Malutki, w sam raz do torebki... Czy to naprawdę broń dla prawdziwego mężczyzny, czarnego gangstera-pogromcy smoków? Jaki szanujący się wymarły gad ukorzy się przed takim zszywaczem tapicerskim? Niejeden spray na komary robi większe wrażenie.


To doprawdy żenujące, że twardziela pokroju Ripcorda Hasbro wyposaża w broń dla panienek. Gdyby z takim uzbrojeniem paradował G.I. Joe-homoseksualista, zrozumiałbym. My jednak mówimy o Ripcordzie, chlubie Afroameryki. Czy naprawdę nie można go uzbroić w nic bardziej imponującego?

Ugh. I to się nazywa ekstremalizm. Ripcord ma do dyspozycji kapiszonowca, albo Naścienny Rozpaprywacz CHciwD-3. Tak wielkie armaty są na wyposażeniu każdej postaci w serii Rise of Cobra. Czy jest to dobry pomysł? Jeśli mnie zapytacie, zamieniłbym miejsce zajmowane przez ten przerośnięty badziew na kilka fajnych broni, które nie grożą wybiciem oka osobom postronnym.

Choć Ripcord daje sobie radę z utrzymaniem swojej armaty, to działo jest o wiele za duże. Kompletnie niepraktyczne dla kolekcjonera, cieszyć może tylko dziecko. Ale szczerze? Za moich czasów nie potrzebowaliśmy takich odkurzaczy, znacznie bardziej cieszył nas mniejszy asortyment, który urealniał naszych plastikowych żołnierzy.

Z tą bazooką Ripcord wygląda niepoważnie, do tego plączący się jak welon pas z amunicją. Istna patologiczna panna młoda. Chciałbym również poznać pomysłodawcę niebieskiego pocisku. Czyj to idiotyczny pomysł uatrakcyjnienia modelu zeszpecił i tak nie za piękną wyrzutnię strzałką w kolorze Bałtyku o poranku? To taka rakieta dobrego dnia - widzisz ją przed oczyma i czujesz się zrelaksowany. Ciekawe czy przy wystrzale słychać szum morza i czy w jej wnętrzu pływają rybki...
Zakończmy jednak opymistycznie i ostatni raz przyjrzyjmy się artykulacji Ripcorda.

Spójrzcie jak biegnie, temat z "Rydawnów Ognia" rozbrzmiewa w tle, niczym Ussain Bolt.

Ripcord żegna się z Wami, serdecznie ostrzeliwując swój taktyczny odwrót. Pomachajcie mu na "do widzenia", nie zobaczycie się z nim do czasu, aż ruszycie tyłek sprzed komputera i kupicie jego figurkę.
Kilka słów resume dla nieuważnych, żeby nie pozostały żadne niedomówienia i wątpliwości. Ripcord Delta-6 Accelerator Suit to bardzo dobra i oryginalna figurka. Jest porządnie wykonana, obfita w detale, jej artykulacja wyjątkowo cieszy. Z drugiej jednak strony blister, z którego ją wyciągnąłem był niemal pusty. Czapeczka, karabinek i Naścienny Rozpaprywacz? Bez żartów, 3 akcesoria to śmiesznie mało, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę wyposażenie innych figurek z Rise of Cobra. Mała ilość dodatków rozczarowuje tym bardziej, że żadna z dołączonych broni nie dopełnia figurki, nie współgra z jej klimatem. Oczekiwałbym jakiegoś fajnego, masywnego karabinu, dużych pistoletów, innymi słowy broni dla facetów, tymczasem otrzymałem karabinek, który moja matka mogłaby nosić w torebce i armatę nadającą się najwyżej do czołgu. O ile uhahałem się z samej figurki, o tyle jej uzbrojenie jest wysoce niezadowalające. Niemniej plusów naliczyłem więcej niż minusów, zapoznanie się z Ripcordem przyniosło mi dużo radości, dlatego nagradzam tą wersję jego figurki Zadowoloną Ulvomordką, która patrzy z optymizmem w przyszłość. Możecie z czystym sumieniem zakupić ten model, nie przyniesie ujmy Waszej kolekcji, a wręcz przeciwnie, da Wam masę frajdy.

Na koniec - luźne skojarzenie.
