
Przynależność: G.I. Joe
Rok wydania: 2009
Producent: Hasbro
Tekst i zdjęcia: Fear Factor
Korekta: MacGazda
Materiał dodany: 24.03. 2011
Wszystko zaczęło się kolejnego nudnego, niewyraźnego wieczora,
kiedy to przeglądałem swoją kolekcję gier na PSP, by choć odrobinę umilić sobie
czas. Wśród kilku interesujących mnie tytułów takich jak "Army of Two" czy "Resistance
Retribution" natknąłem się na "G.I.Joe: Rise of Cobra". Widziałem
wcześniej recenzję AngryJoe, który konkretnie zbeształ wersję na Xboxa 360,
jednak z czystej ciekawości zagrałem w grę na swoją konsolę. Już po przejściu
pierwszego poziomu miałem odruch wymiotny.
Jednak dzięki "Rise of Cobra" poznałem kilka ciekawych postaci, wśród
których pojawiła się gwiazda dzisiejszego odcinka - Helix. Z racji tego, iż
większość bohaterów i pojazdów z gry była już wydana w formie plastikowej szybko
znalazłem figurkę agentki i po kilku dniach czekania trafiła ona w moje ręce
wraz z całą dostawą innych figurek "RoC". Zacznijmy!
Agentka Helix jest nową bohaterką w świecie "G.I. Joe", ale zdążyła już wystąpić w "Rise of Cobra" (mówię rzecz jasna o grze), animowanym serialu "HISS Operations" oraz wydanej przed IDW dwuczęściowej historii "Future Noir". Doczekała się też własnego spotlighta (również by IDW), no i naturalnie recenzowanej teraz figurki. Nie jest postacią znaną, więc warto krótko ją przedstawić.
Oficjalnie nie istnieje. Podobnie jak w przypadku Snake Eyes'a czy Dowódcy Cobry nie znamy jej imienia oraz innych danych personalnych. Brak również danych o karierze wojskowej, jednak nie przeszkadzało to generałowi Hawkowi w jej zrekrutowaniu. Dziewczyna to doskonała wojowniczka i zna kilka sztuk walki (chociażby kendo czy capoeirę) w stopniu wystarczającym, by pokonać każdego ich mistrza.

Jednak to co naprawdę jest w Helix niezwykłego to jej specjalna umiejętność, znana jako Total Organic Battlefield Awarness (Całkowita Organiczna Świadomość Pola Walki). Helix potrafi odgadnąć ilość sztuk amunicji w magazynku broni przeciwnika, dystans i trajektorię lotu pocisku. Zna prawie każdy typ broni, jej wady i zalety. Jest zatem organicznym komputerem bojowym, zamkniętym w ciele całkiem niezłej ślicznotki. Wraz z obrazami widzi numery oznaczające różne właściwości obiektu; dosłownie może przewidzieć każdy wrogi ruch i stworzyć odpowiednią strategię obrony. Ma jednak jedną wadę - podczas obserwacji tłumu traci samoświadomość, zamulając niczym Windows Vista. W grze "Rise of Cobra" zamiast TOBA wytwarza pole siłowe, odporne na jakiekolwiek pociski.
Więcej info na jej temat póki co brak, ale zapewne dla niektórych fanów postać ta już jest przebajerowana i zbyt potężna. Tyle odnośnie samej postaci, zajmijmy się przedstawiającą ją figurką.


Wygląd Helix nawiązuje do artu z pudełka (diametralnie różniącego się od wyglądu z komiksu) i w takiej postaci pojawia się ona także w grze. Ubrana jest w obcisły uniform, bazujący na odcieniach szarości, czerni oraz żółci. Sama postać podobna jest do Rogue z uniwersum "X-Men" (głównie za sprawą swoich włosów, jak i dość podobnego ubioru). Wraz z podstawką i figurką otrzymujemy kilka typów uzbrojenia. Na plecach mamy dodatkowo otwór, dzięki czemu możemy domontować plecak od innej figurki. Moje pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne.

Twarz Helix nie czyni z niej divy, jednak jak na figurkę za prawie 30 zł wygląda świetnie. Rysy twarzy są wyraźne, brak małpich grymasów i ogólnie nie ma nic irytującego. Staw kulkowy ułatwia wykonywanie ruchów głową.

Rzut okiem na klatkę piersiową Helix, jak i drobne elementy kostiumu. Każda bohaterka z komiksu czy filmu musi mieć duży (jeżeli nie olbrzymi) biust, nieważne jakim pasztetem by była. No i Helix nie jest wyjątkiem, a szelki na ramieniu tylko potęgują doznania wzrokowe. Górna część tułowia jest obrotowa, a sam tułów obity jest płytami balistycznymi. Ot, miły bajer.


Charakterystycznym elementem kostiumu Helix jest jej sukienka zrobiona ze srebrnych płytek połączona z czarnym pasem taktycznym. Do pasa dołączone są z tyłu granaty. Bardzo fajny patent, który maskuje obskórne krocze figurki, przypominające napakowaną łajnem pieluchę.

Na lewym ramieniu figurki znajduje się wyraziste i starannie nałożone logo G.I. Joe. Ramiona posiadają pięć punktów artykulacji.

Nogi to największy atut figurki za sprawą swoich możliwości ruchowych. Można swobodnie zginać je w kolanie, aż pięty nie dotkną pośladków. Stawy działają bardzo dobrze, nie są zbyt luźne czy sztywne. Pięć punktów artykulacji gwarantuje użytkownikowi sporo zabawy przy pozowaniu. Na lewym udzie znajduje się podwójna ładownica na magazynki pistoletowe.

Ja osobiście bawiłem się wyśmienicie tworząc różne bojowe pozy. A skoro wspominam już o sprawach bojowych to warto zająć sie nieco uzbrojeniem. Helix niczym Lara Croft tłucze głównie z dwóch pistoletów, pakując kule we wszystkie strony. Wyposażona jest w dwa Colty 1911 w pełni przystosowane do IPSC, a więc do strzelectwa praktycznego. Zastanawia mnie jedno - skoro Helix ma szósty zmysł, to po co jej dodatkowa optyka? Nie czepiam się tylko niekonsekwencji twórców bohaterki, ale kwestii samego wyglądu tych pistoletów. Są obwieszone bajerami jak choinki i wyglądają paskudnie, do tego nie lubią być trzymane w rękach. No i Helix nie posiada ani jednej kabury do przechowywania obu klamek.


Dodana została oczywiście broń długa. Wydaje się bardzo futurystyczna i nierealistyczna, jednak mamy do czynienia z prawdziwie istniejącym modelem broni - karabinem HK G11. Jest to karabin bezłuskowy kalibru 4,73 mm, który miał wejść na użytek niemieckiej Bundeswehry, lecz z racji wysokiej ceny za sztukę przegrał przetarg. Ostatnio mieliśmy okazję postrzelać z niego w grze "Call of Duty: Black Ops". Sam karabin niestety słabo trzyma się w rękach Helix.

Znacznie lepiej wygląda to w przypadku broni od innych bohaterów Joe czy Cobry. FN2000 ( który za sprawą "RoC" stał się standardowym karabinkiem G.I.Joe) wzięty został od Breakera i pasuje doskonale.

Helix otrzymuje również broń białą, lecz jej wykonanie i dość mało imponujący wygląd (przypomina urwany spojler od Fiata) pozwoliły mi prawie zapomnieć o tym kawałku plastiku, który w dłoni trzyma się tylko cudem. Mogę więc śmiało powiedzieć, iż prawie całe uzbrojenie Helix zostało skopane. Obecnie trzymam figurkę z polskim pistoletem maszynowym PPM, który wziąłem od figurki Duke'a RIA.

Oczywiście bez słowa na temat ogromnego działa z packą na muchy recenzja ta byłaby niekompletna. Jest tak wielkie, iż figurka ma problemy z utrzymaniem go w rękach w jakiejkolwiek pozycji. Nie wiem czy Hasbro w ogóle testowało figurkę pod tym kątem, ale mamy tu prawdziwy "epic fail". Nie dość że jest ciężką i zdecydowanie jedną z większych wyrzutni jaką posiadam, to jeszcze zaleca sie trzymanie jej jak karabinu. Przy okazji uchwyty są gumowe i cieniutkie. Kompletny chłam.

Prawdziwa zabawa, z jaką kojarzyłem figurki Joe zawsze związana będzie z odgrywaniem jakichś scen, stąd wyrzutni najlepiej nie wyciągać z pudełka. Nie mogłem się powstrzymać od wielogodzinnej zabawy Joesami i postanowiłem ją zarchiwizować. Jednak te figurki są nie do zdarcia. Jak będę miał dziecko, to marzę o tym, żeby chciało dostać w prezencie kolejkę elektryczną. :)

Pora zatem na małe podsumowanie. Przed zakupem poczytałem co nieco w Internecie (chociażby na GeneralsJoes.com) oraz obejrzałem parę videorecenzji na YouTube. Bardzo wysokie noty przekonały mnie do zakupu i mimo paru wad, które uprzykrzyły mi zabawę z Helix, stawiam jej mocne 5. Śmiało mogę powiedzieć, że wszelkie czepialstwo byłoby na siłę. Problem z trzymaniem giwer to rzecz powszechna jeśli chodzi o broń z "RoC", inne giwery za to pasują idealnie (więc arsenał Helix to "pożyczki" od innych moich nabytków). Wyrzutnie strzałek są typowym badziewiem dodawanym do prawie każdej figurki z tej serii, więc narzekanie na tą kwestię sobie podaruję. Ostatecznie mógłbym przyczepić się do braku kabur, ale czy to naprawdę aż tak wielki mankament? Krótko mówiąc - figurkę polecam każdemu miłośnikowi G.I.Joe ze względu na świetną artykulację i wykonanie. Jedna z tych figurek jakie wśród sporego sortu średnich okazów z "RoC" warto mieć. A więc bierzcie póki jest.
KONIEC