
Przynależność: Cobra
Rok wydania: 2009
Producent: Hasbro
Tekst i zdjęcia: Fear Factor
Korekta: Airazor
Materiał dodany: 01.02. 2011
Na figurki G.I. Joe kiedyś w końcu musiałem się natknąć. G.I. Joe intrygowało mnie często swoim klimatem. To coś w rodzaju military fiction. Gratka dla militarystów, dodatkowo wzbogacona o elementy fantastyki. Jak mógłbym przejść obok Joe kompletnie obojętnie? Niestety unikałem tej serii (wątku militarnego było jak dla mnie zdecydowanie za mało - na rzecz nadmiaru laserów i dziwacznych pojazdów oraz maszyn), aż do momentu wielkiego wybuchu związanego z filmem Rise of Cobra, który rozpoczął inwazję filmowych gadżetów na wszelkie kontynenty. Było jasne, że i ja dostanę coś dla siebie. I stało się. Jeden z najbardziej tajemniczych i bezlitosnych oprawców zbrodniczej organizacji Cobra - Storm Shadow - trafił w moje ręce.

Figurka reprezentuje stary, nieco już zapomniany nurt figurek Joe. W początkach serii figurek Joe wydawano lalkopodobnych figurek o wysokości około 30 cm. Figurki te były bardzo podobne do innej serii zabawek - Action Man, a to za sprawą podobnej recepty: figurka postaci, do tego ubranie z materiału oraz bogate uzbrojenie i akcesoria - i gotowe. Jednak Storm Shadow, jakiego widzicie, jest zupełnie inny.

Konstrukcja figurki to największy jej sekret. Za sprawą korpusu posiadającego wiele punktów artykulacji i ubrania wykonanego z materiału uzyskujemy mocną fuzję - figurka ma ogromne możliwości pozowania, do tego wygląda realistycznie i pozbawiona jest widocznych stawów, które szpeciły dotąd figurki bohaterów. Dodając do tego starannie wykonane akcesoria i całkiem przyjemny gimmick otrzymujemy całkiem wartościową figurkę zarówno do zabawy, jak i do trzymania na półce. To powinno ją odróżnić od zabawki typu Action Man.

Jak przystało na ninja, Storm Shadow jest szczupły, a jego sylwetka jest nienaganna. Niestety figurka ma skłonność do nietrzymania pionu, toteż każdy nowy właściciel będzie musiał nieco się natrudzić przy ustawianiu figurki. Nie jest to jednak rzecz przerastająca umiejętności przeciętnego człowieka.

W przeciwieństwie do wyraziście białego płaszcza maska SS została wykonana w innym odcieniu. Mamy do czynienia z nieco pożółkłą bielą. Na plus zasługuje wykonanie twarzy i oczu. Warto zwrócić na nie szczególną uwagę, ponieważ wykonane zostały na poziomie figurek NECA czy McFarlane, czyli bardzo starannie.

Po lewej stronie klatki piersiowej znajduje się wzorowo wykonane logo Cobry, które ukrywa jeden z gimmicków figurki - funkcje dźwiękowe. Poprzez wciśnięcie symbolu aktywujemy włącznik, który uruchamia elektronikę umieszczoną w korpusie figurki. Płaszcz możemy rozpiąć i dzięki temu dostać się do kieszeni na baterie. Co usłyszymy? Niestety nie wszyscy usłyszą to samo. Niektóre wersje SS posiadają elektronikę z nagranymi kwestiami Storm Shadowa z filmu, natomiast ja trafiłem na wersję z durnowatymi dźwiękami laserów (w tym dźwięk wystrzału karabinów Neo Viperów) i pewną nieznaną mi melodyjką. Być może to przerywnik między scenami z któregoś serialu G.I. Joe.

Pas wykonany jest z gumy w kolorystyce identycznej jak w przypadku maski. Wraz z pasem otrzymujemy kaburę na pistolet oraz uchwyt do zamocowania jednego z mieczy Storm Shadowa. Z tyłu umieszczono również małą kieszonkę. Sam pas możemy zdjąć.

Kabura została dobrze dopasowana do broni, posiada także zapinany na guzik pasek zabezpieczający pistolet przed wypadnięciem. Samą kaburę możemy odczepić od pasa, jak i regulować kąt jej położenia.

Bojowe gumofilce Adidasa. Jedna z największych wad figurki. Podeszwy butów są niestety wypukłe, a nie płaskie, a także bardzo sprężyste, co sprawia, że figurka jest niestabilna. Utrudnia to też ciekawe jej ustawienie. Samo wykonanie butów pochwalam, choć nieco już nudno robi się od tej bieli. W niebie już jestem, czy jak? :)

Do pleców przymocowane są dwa pokrowce na katany (różnej długości) z przewieszonym przez nie nunchaku. Pośrodku znajduje się przycisk, który aktywuje kolejny gimmick...

...wystarczy włożyć dowolną broń białą z zestawu w dłoń Storm Shadowa, a będzie wykonywał energiczne ciosy, przy okazji wydając odgłosy szczęku metalu i krzyżujących się ostrzy. Stawy w łokciu oraz nadgarstku są całkowicie luźne, by symulować płynny ruch ręki. Jak domyślacie się, ma to też drugą stronę medalu i owy patent przeszkadza przy pozowaniu. Prawa dłoń posiada mechanizm sprężynowy pomagający włożyć broń.

Czas na mały sprawdzian artykulacji. SS ma spory potencjał jak na figurkę za około 60 zł, niemniej do Hot Toys czy Sideshow Collectibles Storm Shadowa nie ma co go porównywać.

Nunchaku mnie nieco zaskoczyło, ponieważ łańcuch wykonany został z metalu. Sama broń jest dobrze dociążona, dzięki czemu SS wykonywać może naprawdę mocne ciosy. I tu przechodzimy do kolejnej niedoróbki Hasbro - dłoni. Wielkością pasują bardziej do rosyjskiego chłopa z Dolnej Kałmucji niż do ninja. Osobiście mam wrażenie, że powinny być nieco mniejsze, w końcu SS bazuje na technice, nie na brutalnej sile.

Mimo długiego płaszcza nie udało się kompletnie zakryć widocznych stawów. Staw w nadgarstku jest jednym z najważniejszych powodów do zmartwień posiadacza. Przez jego luźność nie ma odpowiedniej swobody przy tworzeniu pozy, stąd trzeba ustawić dłoń pod odpowiednim kątem, by nie zwisała jak odcięta.

Pistolet jest paskudny. Nie tylko ze względu to, że przypomina wiertarkę, czy pistolet na klej. Nadmiar błyszczącego chromu jest nie do zaakceptowania. Spluwa jest pokryta nim całkowicie. Rozumiem, że miecze są chromowane, bo zazwyczaj ich klingi się błyszczą, ale nie broń! Bond nawet wstydziłby się trzymać taki crap pod marynarką. Pistolet wymaga natychmiastowego customowania. Poza tym detale broni całkowicie leżą. Najlepiej trzymać pistolet w kaburze i nie wyciągać.

Tradycyjne porównania... Obok Storm Shadowa stoi RoC Desert Ambush Duke Hauser wykonany w skali typowej dla 90% figurek Joe (3 i 3/4). Duke sięga Storm Shadow owi niewiele powyżej kolan, tak więc SS nieciekawie komponowałby się z z innymi figurkami z serii RoC. Za to Cobra Commander i cała jego zgraja byłaby zadowolona z tego porównania - potęga Cobry i G.I. Robactwo.

Porównanie z 10'' T-600 z serii Terminator Salvation od Playmates. Figurki są tego samego wzrostu mimo różnej skali, co zresztą jest dowodem na to, że sam T-600 został wykonany poprawnie, bo w gruncie rzeczy zdradzała go nie tylko gumowa skóra, ale też nienaturalna postura. Był za wielki. To jednak temat na oddzielną recenzję.

Jednak wzrost nie ma dla Storma żadnego znaczenia. Jego doskonałe
umiejętności, skupienie i samozaparcie spokojnie pozwoliłyby wyciąć w pień
całą bandę blaszanych gigantów. Nieraz jego lśniący płaszcz pokryłby się czarnym
jak smoła olejem.
Czy w swoim przedziale cenowym figurka spełniła moje oczekiwania? Tak. Wykonanie
jest dobre, mimo że nie jest to poziom figurek NECA czy McFarlane Toys. Oba
action features są na przyzwoitym poziomie, choć osobiście pozostawiłbym tylko
ten z dźwiękami. Pozowalność również jest niezła.
A co mnie zniesmaczyło? Niestabilność, a za sprawą action feature luźne stawy
prawego łokcia i nadgarstka. Do tego żenującej jakości pistolet. Ze względu
na wymienione wady daję jej ocenę 4-. Figurka dobra do zabawy, lecz pozostawiająca
lekki niedosyt pod względem kolekcjonerskim. Sugerowałbym zakup wersji od Sideshow
w roli figurki stand alone na biurko.
Yo Joe!
KONIEC