G.I. JOE: PURSUIT OF COBRA
JUNGLE VIPER


Przynależność: Cobra
Rok wydania: 2010
Producent: Hasbro

Tekst i zdjęcia: Fear Factor
Korekta: McGazda
Materiał dodano: 21.04.2011

 

"Never underestimate the power of Cobra!". Czym byliby dzielni Joesi bez godnego przeciwnika? Znaleźli takowego w osobie szalonego Dowódcy i jego (jak przypomina czołówka każdego odcinka starego serialu) "organizacji terrorystycznej o nazwie Cobra, w której planach leży zawładnięcie światem". Czy kiedyś im się to uda? Bóg jeden wie. Ale jedno jest pewne - gdy mówimy o Cobrze nie mamy na myśli ekipy łysoli w dresach i z kijami baseballowymi w łapach, amatorów zabawy w KKK czy wielbicieli trzymania swoich dzieci w beczce po kiszonych ogórkach. Gdyby Cobra istniała naprawdę to z całą pewnością mielibyśmy, delikatnie mówiąc, przerąbane. Niezliczona ilość pojazdów bojowych oraz specjalnie wyszkolonych oddziałów do walki w każdym terenie; do tego każdy z opłacanych przez Dowódcę wojaków uzbrojony jest w sprzęt umożliwiający szybką eksterminację, zaprojektowany przez genialnego Destro. Mam mówić dalej? Cobra działa w powietrzu, w głębinach oceanu, na pustyni, w terenie miejskim, warunkach arktycznych, w klimacie wysokogórskim czy nawet głęboko pod ziemią. Ba, zdarzyło się jej także siać terror w przestrzeni kosmicznej. Jak mówię, cieszmy się, że panie i panowie z tej organizacji istnieją tylko na kartach komiksów i kasetach VHS/płytach DVD.

Właśnie członkowi Cobry ta recenzja będzie poświęcona. Jest to jednocześnie tekst o pierwszej mojej figurce z linii "Pursuit of Cobra", którą otrzymałem dzięki pomocy naszego kolegi, Gumisia. Przed Wami żywy krzak, cichy i niewidzialny zabójca. Behold... Jungle Viper!


Jungle Viper na dzień dobry zaskakuje swoim bogatym arsenałem, który tym razem można wykorzystać w 100 procentach. Dodatkowo jest jednym z najbardziej niekonwencjonalnie wyglądających Żmijów Cobry z jakimi miałem bezpośrednio do czynienia. To żołnierz ściśle wyspecjalizowany w działaniach (jak sama nazwa wskazuje) w dżungli. Za sprawą swojego systemu kamuflującego, nowoczesnej optyki i ogromnej siły ognia spokojnie może namierzać i wybijać oficerów czy też innych funkcjonariuszy G.I.Joe, którzy odpowiadają za morale swoich kamratów. Może też za sprawą swoich umiejętności snajperskich unieruchomić wrogi pojazd eliminując jego załogę.

Pozbawiony swojego sprzętu nie wygląda na pierwszy rzut oka okazale. Typowa figurka 3 i 3/4. Charakterystyczna budowa korpusu, krocza czy kończyn dla prawie każdej figurki Joe z jaką można mieć do czynienia. Viper ten posiada na klatce piersiowej potrójną ładownicę na magazynki do broni szturmowej, kaburę przymocowana do prawej nogi oraz charakterystyczny, długi wizjer na głowie.

Z tyłu sprawa wygląda już nieco ciekawiej. Od razu można zauważyć fakturę plastiku na udach, imitującą siateczkowy materiał. Mundur Vipera to przede wszystkim czerń z elementami zieleni, co tworzy miłą dla oka kompozycję.

Figurka jest stabilna i spokojnie możemy postawić ją na regale bez podstawki. Do tego charakteryzuje się bardzo dobrą artykulacją, lecz wciąż nie przebije agentki Helix, o której już kiedyś pisałem. Na przedramionach widoczne są bolce do zamontowania elementów stroju kamuflującego.

Twarz Vipera jest paskudna, a to podoba mi się w figurce najbardziej. Oczy pozbawione źrenic, martwe i bez jakiejkolwiek ekspresji. Sama twarz wygląda jakby była żywcem wzięta od Sub Zero z 'Mortal Kombat".

Niezwykła jest artykulacja ramion a w szczególności lewego ramienia. Jest to jedyna figurka, która posiada staw w nadgarstku, pozwalający zginać rękę w tymże miejscu. Szkoda, że dotyczy to jednego ramienia, ponieważ ten patent skutecznie ulepszyłby zabawę.

Pora na ubranie go w oporządzenie. Nie mamy tu do czynienia z typową kamizelką taktyczną, lecz czymś w rodzaju pasa taktycznego z tylnym panelem oraz osłonami na uda i kołnierzem. Wraz z tym ustrojstwem Jungle Viper uzyskuje dodatkowe ładownice, jak i kaburę po lewej stronie pasa (tu warto wspomnieć, że nasz delikwent posiada aż dwie kabury na broń krótką).

Oba pistolety dobrze trzymają się w dłoniach Vipera, lecz kiepsko trzymają się we wspomnianych kaburach. Trzeba więc pilnować czy broń przypadkiem nie wypadnie z kabury żołnierza, bo o zgubienie takiego małego elementu wcale nie tak trudno. Przyłbica z wizjerem również trzyma się na głowie luźno i często lubi odpadać. Sam wizjer jest ogromny i dodaje figurce niesamowitego, futurystycznego lansu.

Jednak nasz Jungle Viper to snajper, więc pora skupić się na jego głównej zabawce, a więc karabinie snajperskim. Ta bestia to nic innego jak karabin przeciwpancerny Lahti L-39 produkcji fińskiej, stosowany przeciwko żołnierzom radzieckim podczas Wojny zimowej w 1939 roku. Karabin otrzymujemy w trzech częściach.

Karabin ten, a właściwie już rusznica, jest strasznie nieporęczny. Idealnie za to komponuje się z pojazdami czy z innymi figurkami Cobry. Kolejny raz Steel Crusher okazał się być niezastąpionym, choć nie jestem fanem cywilnych wersji Hummera.

Na tą chwilę czekali pewnie wszyscy. Jungle Viper w pełnym rynsztunku. Jego unikatowym elementem jest właśnie strój kamuflujący, do złudzenia przypominający typowy ghillie suit. Składa się od z sześciu segmentów imitujących gałęzie (dwa doczepiane są bezpośrednio do rąk) oraz plecaka, mocującego całe ustrojstwo z tyłu. Wszystkie segmenty zamocowane są na stawach kulkowych, dzięki czemu możliwości użytkowe stroju stają się ogromne.

Kolorystyka jest niezwykle miła dla oka i cieszy starannością wykonania. Sam strój nie jest kamuflażem pasywnym, imitującym florę, lecz kamuflażem holograficznym, który działa na podobnej zasadzie jak ten używany przez Predatora. Czyni to z Jungle Vipera wyjątkowo niebezpiecznego wroga.

Uniwersalność stroju jest niesamowita. Można stworzyć z niego stanowisko strzeleckie, lub też mały szałas, w którym nasz Żmij ukryje amunicję czy tajne materiały wywiadowcze. Mógłby też pod nim spać lub przechować pod nim rannego kolegę z oddziału. Mógłby też przerobić szałas w wybuchową pułapkę. A ja mógłbym wyliczać do jutra co jeszcze może z tym strojem zrobić.

Jungle Viper spokojnie może położyć się na ziemi i okryć swoim strojem, skutecznie udając krzak i równie skutecznie oszukując patrol G.I. Joe.

W każdej chwili może się wyłonić, wyciągnąć swój karabin i wpakować ołów w potylicę napotkanemu nieszczęśnikowi, który miał pecha wejść Żmijowi na linię strzału. Przyznacie sami, iż w pełnym wyposażeniu ten jegomość wygląda po prostu niesamowicie.

No i pamiętajcie o jednym. To zawsze może być sam Zartan! Miejcie się na baczności!

Mógłbym wiele jeszcze mówić o Jungle Viperze, ale pora już na jakieś podsumowanie. Bardzo spodobała mi się owa figurka. Wysoko cenię sobie jej uniwersalność - kapitalna do zabawy i świetnie prezentująca się w kolekcji starszego fana, do tego naprawdę dobrze zrobiona. Każdy posiadacz figurki będzie nią moim zdaniem zachwycony.
Jeżeli ktoś pokochał dzięki mnie Jungle Vipera - bardzo mnie to cieszy. Myślących o zakupie odsyłam do najbliższego Toy Dealera, dajmy na to Gumisia, w celu nabycia tego zabójczego Żmija. Figurka naprawdę warta swoich pieniędzy, gwarantuje wiele godzin dobrej zabawy i dodatkowych kilkunastu punktów do lansu. Z czystym sumieniem stawiam piątkę. Do następnej recenzji! COBRA!

 

KONIEC


Powrót do strony głównej