
Przynależność: Cobra
Rok wydania: 2011
Producent: Hasbro
Tekst i zdjęcia: Fear Factor
Konsultacja merytoryczna i korekta: McGazda
Materiał dodano: 21.11.2011
Wojny nie da się wygrać samą tylko eskadrą najlepszych myśliwców czy bombowców. Wojny na skalę światową nie wygra też jedynie flota najpotężniejszych nawet okrętów wojennych i łodzi podwodnych. No i w końcu to nie czołgiem czy wozem opancerzonym zatyka się flagę zwycięskiej armii. Najważniejszym graczem jest piechota. Nasi znajomi z organizacji Cobra na pewno nie byliby tacy groźni, gdyby nie iście wężowy spryt Dowódcy, charyzma Serpentora czy geniusz Destro, lub gdyby nie mieli do dyspozycji technologii, która bohaterów niejednego filmu sci-fi wprawiłaby w zdumienie. Cobra to jednak przede wszystkim niezliczone legiony wiernych żołdaków, zawsze maszerujących za swoimi wodzami, realizując ich plany rzucenia ludzkości na kolana. To oni wypełniają najbardziej nawet szalone rozkazy Dowódcy, by potem zebrać cięgi najpierw od Joesów, a potem od swojego niezadowolonego z rezultatów zwierzchnika. To oni siedzą za sterami maszyn wojennych, które raz po raz znajdują się pod ostrzałem nieprzyjaciela i nigdy nie ma gwarancji czy wrócą do bazy w jednym kawałku. Tym żołnierskie oko Fear'a skupi się właśnie nad podstawowym żołnierzem organizacji, świetnie wyszkolonym i wyposażonym Cobra Trooperze z najnowszej fali "Pursuit of Cobra". "COBRA! ATTACK!"


Cobra Trooper z "Pursuit of Cobra" jest 17. wersją błękitnego piechura Cobry i mimo modyfikacji konstrukcji oraz kilku wariacji wciąż pozostał taki sam jak pierwowzór z 1982 roku, znany po prostu jako "Cobra" (nazwa ta utrzymała się do 1998 roku, gdy zastąpił ją "Cobra Trooper"; wcześniej pojawiało się i w sumie pojawia także teraz określenie "Cobra Soldier", bądź "Cobra Enemy"). Charakterystyczny błękitny uniform i hełm, czarna maska i pasoszelki oraz czerwony emblemat na piersi zrobiły z Troopera legendę. Weźmy to i dodajmy ogólne zachwyty nad "Pursuit of Cobra" - wniosek prosty, figurka ta była obowiązkową pozycją w mojej kolekcji.

Patrząc na PoC Troopera od razu rzuca się w oczy dwunastocalowy Cobra Trooper od Sideshow Collectibles. Mimo iż porównuję figurki między którymi jest przepaść tak cenowa (40 zł, a 500 zł to jednak spora różnica), jak i jakościowa, to jedna rzecz jest wspólna. Żołnierska prostota - czy to jeśli chodzi o samą figurkę czy o sprzęt. Nie ma niczego zbędnego, Trooper ma wszystko to, czego żołnierz potrzebuje. Żadnych dziwnych, pstrokatych armat, plecaków z bateriami słonecznymi i tym podobnych.

Weźmy choćby pasoszelki. Są świetną reprodukcją wersji z 1982 roku, choć zapewne bazują na tych od wersji 9. i 10.. Ładownice są rozłożone bardzo podobnie co w przypadku oryginału i co lepsze - na prawej szelce wisi ta sama kabura z pistoletem, zapewne służącym do wystrzeliwania rac sygnalizacyjnych. Na pierwszy rzut oka wyposażenie w obu wypadkach jest po prostu identyczne.

Nogi wzięte zostały od 54 wersji Snake Eyes'a (także z "PoC"). Mamy tutaj odczepiane nakolanniki, kaburę na pistolet wraz z uchwytem na tłumik, pochwę na nóż oraz dodatkowe ładownice. Przy okazji artykulacja jest bardzo dobra.

Kabura na pistolet ma jedną zasadniczą wadę. Jest stanowczo zbyt luźna dla pistoletu dodanego do figurki (który, swoją drogą, też został podkradziony od Snake'a). Kilka razy go zgubiłem i szukałem w trakcie cykania fotek, raz nawet znalazłem go w herbacie (sic!). Sugeruję obchodzić się z kaburą jak z jajkiem. Tłumik natomiast trzyma się bardzo sztywno.

Ręce z kolei są bardzo dobrze znane. Użyte zostały w "PoC" minimum dwa razy wcześniej - w przypadku Shock Troopera oraz Steel Brigade'a - obaj doczekali się recenzji i można sprawdzić, iż obaj posiadają identyczne ramiona co Cobra Trooper. Charakterystycznym elementem są ukośne kieszenie na ramionach oraz wystające nałokietniki.

Hełm wykonano dobrze, ale bez rewelacji. Solidnie siedzi na głowie i nie jest taki jajowaty jak we wcześniejszych modelach. Żałuję że Hasbro nie uporządkowało kwestii dystynkcji czy oznaczenia rang i takowe nie pojawiły się na hełmie. Niby oznaczenia na hełmach nosili raczej tylko oficerowie, jednak te same pojawiają się też na hełmach Cobra Sniperów od Sideshow, którzy raczej są takim samym mięsem armatnim co zwykli Trooperzy. Może w przyszłości i oni doczekają się odpowiedniego oznakowania?

Twarz jak zwykle anonimowa, zakryta czarną maską. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Czyli tak jak być powinno.

Od biedy można założyć na głowę maskę gazową wraz z hełmem. Element wziąłem od PoC Beachhead'a. Wchodzi ciasno i często problemem jest jej zdjęcie.

Mundur posiada dwa emblematy Cobry - większy na klatce piersiowej i mniejszy na lewym ramieniu.

Cobra Trooper posiada w pudełku pokaźną liczbę akcesoriów, podnoszących jego rangę na półce. Może nie jest tak bogacie wyposażony, jak niektóre inne egzemplarze z "PoC", ale myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Nóż i pistolet z tłumikiem. Idealne zabawki na bliski lub bezpośredni dystans z wrogiem. Tłumik jest odczepiany od pistoletu.

W komplecie dostajemy dodatkowy pistolet z tłumikiem. Szkoda, że figurka posiada tylko jedną kaburę.

Karabin wyborowy SWD-S Dragunow. Spluwa, która od zawsze była podstawowym karabinem piechura Cobry. Karabin pojawiał się w kilku wersjach figurki i nic dziwnego, że pojawił się wraz z figurką. Oko cieszą ładnie pomalowane okładziny i chwyt. Trochę to dziwne - dawać "snajpę" jako podstawową broń zwykłemu żołdakowi, ale nie bez niej Trooper nie miałby już takiego wschodniego, radzieckiego uroku. Nawiasem mówiąc oryginalnie Cobra miała być organizacją, która szkodziła GI Joe (i ogólnie USA) na polecenie panów z Kremla, ale ostatecznie zarzucono ten pomysł jako niezbyt poprawny politycznie. I właściwie chyba dobrze, bo kto wie czy po latach przyjęłaby się kreskówka lub komiks o amerykańskich wojakach zwalczających terrorystów na żołdzie Moskwy.


Wróćmy do przeglądu uzbrojenia - ręczny granatnik przeciwpancerny RPG-7. Uwielbiam tą broń. Została odwzorowana wyśmienicie; głowicę oraz okładziny wykonano w dwóch odmiennych kolorach na tle czerni, dzięki czemu RPG wygląda naprawdę cudownie. Cieszę się też z tego, że Hasbro nie zrobiło fanów w konia, wydając oddzielnie Cobra Troopera i Bazooka Troopera (tak jak w przypadku serii na 25 rocznicę).

Drut kolczasty. Jak dla mnie bezużyteczny bajer, ale pewnie przyda się komuś do budowy makiety. Ja wolałbym zamiast tego plecak na dodatkowy ekwipunek oraz zwykły karabin z serii AK. Mielibyśmy w pudełku od razu Cobra Troopera, Cobra Snipera (nie licząc czarnego munduru) i Bazooka Troopera.



Podsumujmy. Cobra Trooper to bez wątpienia świetna pozycja dla każdego fana G.I.Joe. Jest świetnie wykonany i posiada bogate wyposażenie. Zdecydowanie jest najlepszym Trooperem jakiego można zakupić (wyłączywszy figurkę Sideshow). Idealny zarówno dla armybuilderów, którzy pragną wykonać świetną scenkę batalistyczną, jak i dla zwykłych kolekcjonerów, szukających porządnie wykonanej figurki wojaka Cobry. Fani militariów, a w szczególności "rusofile" (tacy jak ja) również znajdą coś dla siebie za sprawą żołnierskiej wręcz prostoty i radzieckiego uzbrojenia. Tyle na dzień dzisiejszy, do kolejnej recenzji! "COBRA! RETREAT! RETREAT!"
KONIEC