G.I. JOE: 25th ANNIVERSARY
COBRA H.I.S.S. WITH H.I.S.S. COMMANDER


Przynależność: Cobra
Typ: Czołg lekki
Uzbrojenie: 2 działa 90 mm
Załoga: 2 osoby
Rok wydania: 2004
Producent: Hasbro

Tekst: Fear Factor i Mystic
Zdjęcia: Fear Factor
Korekta: MacGazda

Materiał dodany: 07.04. 2011

 

FF: H.I.S.S. to bez wątpienia jeden z najbardziej rozpoznawalnych pojazdów z universum G.I. Joe. Legendarny czołg Cobry, gąsienicowa pięść Dowódcy tej terrorystycznej organizacji... Musiał kiedyś trafić w moje ręce. Nie ukrywam, że jako wielki fan wozów bojowych z niecierpliwością oczekiwałem na paczkę z tym pojazdem. Dziś wraz z Mystic'em wspólnie przyjrzymy się tej maszynie i ocenimy czy jej dobra reputacja jest w pełni zasłużona. Zobaczymy też czy pancerna skrzynka z lat 80. ma rację bytu w dzisiejszych czasach. Czy wskrzeszanie starych Joesów ma w ogóle sens? "Cobra! Advance!".


DODANA MAKULATURA


FF: Na dzień dobry zaciekawiła mnie dołączona do pojazdu makulatura. Jak zawsze Hasbro dodaje jej dużo i szczerze to często jest ona zbędna. Jednak w tym wypadku było jasne, że bez instrukcji nie dałbym rady właściwie umieścić naklejek. No i proszę, nie dość, że dostałem czytelną (nawet bardzo czytelną) instrukcję, to do tego Hasbro opisało różne elementy pojazdu, znacznie ułatwiając mi stworzenie tej recenzji. Przyznam bez bicia, że o paru rzeczach w tym pojeździe nie wiedziałem.

FF: Dostajemy dwa filecardy (odpowiednio dla pojazdu i jego kierowcy); standard jeśli chodzi o figurki czy pojazdy Joe. Obrazki są w starym stylu '80s. Opis tak czołgu, jak i jego kierowcy jest z gatunku "krótko i na temat", gwarantując odpowiedni zastrzyk informacji dla każdego spragnionego dodatkowej wiedzy fana.
Wraz z powyższymi dodatkami i arkuszem z naklejkami dostajemy także ulotkę promującą inne figurki z serii 25th Anniversary, jednak nie jest ona w żaden sposób ciekawsza od innych spotykanych w figurkach Hasbro.


H.I.S.S.

FF: Zajmijmy się wreszcie samym pojazdem. To nic innego jak gąsienicowa skrzynka, która przypomina czołg. Jest kanciasta, bazuje na pochyłych płytach pancerza. Sama konstrukcja jest niezwykle prosta (w końcu to reedycja pojazdu z lat 80.), w moim odczuciu nawet zbyt prosta. Oprócz układu jezdnego brak jakichkolwiek detali, które mogłyby przyciągnąć moją uwagę. Na samym początku HISS wydał mi się niezwykle nudny. Nie przestałem jednak oglądać go dalej.

M: Nowa wersja H.I.S.S. Tanka nie wnosi żadnych przełomowych zmian co do wyglądu i konstrukcji. Jest to po prostu solidnie wykonana reedycja czołgu z 1983 roku. Jedyne różnice, jakie możemy dostrzec trzymając w rekach obydwa pojazdy, dotyczą plastiku, z jakiego zostały wykonane. Widać, że pierwsza wersja jest jakby delikatniejsza, krucha, za to jego następca spokojnie może brać udział w walkach czy Destruction Derby i raczej nic mu nie będzie.

FF: Czołg nie posiada z przodu jakichkolwiek elementów imitujących światła czołowe czy też maskę pojazdu. Sprawę niby rozwiązują naklejki, lecz monotonia prostych kształtów doskwiera dalej.

FF: Tył również nie zachwyca. H.I.S.S. posiada wprawdzie platformę, która spokojnie pomieści dwie figurki oraz hak do przyczepienia armaty ciągnionej, ale nic więcej. Każdy kto zajmuje akurat to miejsce w HISSie musi być doskonałym surferem, ponieważ Cobra nie wyposażyła tego pojazdu w jakiekolwiek uchwyty czy poręcze. Tym dziwniejsze, że jest od groma miejsca na takie elementy.

M: Hak holowniczy wykonano w taki sposób, iż maskuje „wypełniacz” między gąsienicami. Dzięki temu nie razi on tak w oczy, szczególnie, gdy do haka podczepimy coś, co całkowicie ten element zasłoni.

FF: Czołg z jednej strony fascynuje, a z drugiej obrzydza. Nie będę kłócił się czy to faktycznie jest czołg, czy też nieudany transporter przerobiony na czołg, jednak jego stylistyka budzi wątpliwości. Niby nowoczesny, lecz patenty (wysoka sylwetka, skomplikowane podwozie) przypominają mi konstrukcje z okresu I wojny światowej oraz okresu międzywojennego.

M: Najważniejsze, że H.I.S.S. jest czarny. Tak, zdecydowanie czarny H.I.S.S. najbardziej pasuje mi do Cobry. Wiem, są inne rodzaje, karmazynowe, arktyczne, w kamuflażach i innych papuzich barwach (jak te z 2005 roku). Dla mnie czarny kolor jest jednak symbolem tego pojazdu. W komiksach czy serialu widzimy je tylko w tym kolorze. Do tego prostota, surowość, wręcz spartański wygląd dodaje im wiele uroku.

FF: O dziwo, w przeciwieństwie do nadwozia podwozie gąsienicowe zostało wykonane szczegółowo i można doszukać się paru smaczków. Odwzorowano zawieszenie, koła czy rolki napędowe. H.I.S.S. posiada schowki narzędziowe wbudowane w układ jezdny, ale nie przyjdzie nam skorzystać z nich. Koła i gąsienice są oczywiście nieruchome.

FF: A teraz rzecz, której zdzierżyć nie mogę. Płyta podłogowa zbiega się z gąsienicami czołgu. Nie posiada on jakiegokolwiek prześwitu między podłogą, a podłożem. Rozumiem, że figurka ma swoje lata, ale czy taki detal był aż tak trudny do wykonania? Jedno co mnie cieszy to fakt, iż H.I.S.S. sunie gładko po stole. Przy okazji na przedniej płycie widać dwie obrzydliwe nadlewki. Oj Hasbro, Hasbro...

FF: Rzut z boku na przód pojazdu. Kokpit H.I.S.S.a wyposażony został w pancerną szybę, która chroni kierowcę przed wrogim ostrzałem. Na bokach wystającego przedziału kierowcy (przypominającego świński ryj) znajdują się numery pojazdu oraz oznaczenia, których sensu kompletnie nie rozumiem.

M: Szklany kokpit w czołgu?! To absurd. Ja rozumiem, że może być szyba pancerna, kuloodporna, kompozyt, dużo by wymieniać, ale z tego co wiem, żadne z tych tworzyw do bitew pancernych nie jest stworzone. Pestkę z Uzi czy nawet z AK 47 może to zatrzyma, ale jeżeli chodzi o trafienie czymkolwiek powyżej kalibru 12,7 mm powoduje śmierć kierowcy na miejscu (że nie wspomnę już o trafieniu bezpośrednim ze zwykłego czołgu). Ciekawe jak by to zdało egzamin pod Kurskiem, lub w Ardenach? Wyobraźcie sobie niemieckie i alianckie czołgi ze szklanymi kokpitami – 20 minut i po bitwie. To samo tyczy się wieżyczki z działami, ale o tym później.

FF: Pora na uzbrojenie. H.I.S.S. nie posiada typowej zamkniętej wieży jak w przypadku standardowych czołgów, lecz całkowicie otwarte stanowisko z dwoma działami kalibru 90 mm. Operator tego sprzętu nie ma żadnej ochrony i jest idealnym kąskiem dla snajpera. Stanowisko obraca się o 360 stopni, a działa mają spory kąt uniesienia.

FF: Stanowisko nie posiada jakichkolwiek drążków sterowania oprócz tablicy rozdzielczej pomiędzy armatami. O optyce nie ma nawet co marzyć.

M: Drażni mnie wyrabiające się łożysko dział, co powoduje ich niekontrolowane opadanie i niemożność uzyskania jakiejkolwiek pozy bojowej, wyłączając możliwość ostrzeliwania własnych trooperów. Na szczęście jest to tylko wada spotykana w pojazdach starszej generacji, w wersji z 25th się na szczęście z tym defektem nie spotkałem.

M: Zmieniono sposób mocowania osłony kokpitu. Przede wszystkim jest stabilniejszy, wiec osłona poprawnie porusza się w górę i w dół, a nie lata na boki, jakby żyła własnym życiem. Również jest to zaleta innej jakości plastiku, z którego zbudowano czołg. W sumie wewnątrz kabiny czeka nas tylko "wanna", w której umieszczamy figurkę i kilka elementów imitujących wyposażenie po bokach tejże "wanny".

FF: Przedział kierowcy pomieści spokojnie każdą figurkę RoC i zapewne wiele innych. "Kierowca" siedzi wewnątrz kokpitu sztywno, idealnie się mieszcząc. Na zdjęciu figurka pożyczona od Steel Crushera A.P.V. - Nitro Viper. A skoro mówimy o figurkach, to czas przedstawić...


H.I.S.S. COMMANDER

...H.I.S.S. Commandera. Niestety, nie odstaje on stylistyką od swojej maszyny. Wygląda bardzo nietypowo jak na dowódcę czołgu - a to za sprawą swojego hełmu oraz maski, przez które kojarzy mi się bardziej z pilotem myśliwca. Figurka jest typową reedycją; kolory są żywe, stawy w miarę świeże, lecz prócz tego figurka sprawia wrażenie archaicznej.

M: Repaint H.I.S.S. Drivera, wydanego w 2008 roku jako osobnej figurki. Występuje on tutaj nie tylko w roli kierowcy czołgu, lecz prawdopodobnie dowódcy batalionu, a może nawet pułku. Figurka sama w sobie ciekawa. Choć jest repaintem to wygląda lepiej niż swój pierwowzór. Stonowane kolory (zamiast jaskrawoczerwonego) w odpowiedniej konfiguracji sprawiają, że jego mundur jest o wiele bardziej do przyjęcia.

FF: Commander posiada kaburę, w której trzyma swoją broń osobistą jaką jest Colt M1911. Sama figurka mimo licznych stawów ma ograniczony zakres ruchu kończyn, do tego obrzydza mnie cieniutka szyja, na którą została nabita przez staw kulkowy głowa.

FF: Stylistyka Dowódcy H.I.S.S.a przywołuje mi na myśl skoczków wysoko-pułapowych (HALO), stąd też idealnie komponuje się z nim lotnia/jetpack od figurki Hawka z RoC. Przyznam się szczerze, iż bardzo lubię go trzymać tak wyposażonego.

FF: Commander nie ma najmniejszych problemów z trzymaniem broni od innych figurek. W jego ręku granatnik rewolwerowy dodany do figurki RoC Heavy Duty i bodajże Gung Ho.

FF: Jest on nie tylko dowódcą, ale pełni równocześnie funkcję działonowego. Strzał snajpera eliminuje więc operatora uzbrojenia i dowódcę pojazdu jednocześnie. Dodatkowo jego niebieski kombinezon robi z niego idealny cel. Jednak patrząc na pokaźne rozmiary samego czołgu to jedna rakieta spokojnie załatwiłaby tak pojazd, jak i jego załogę.

FF: Nie będę doszukiwał się realizmu w tym pojeździe, bo jest to bezcelowe. Nie ma szans by taki czołg kiedykolwiek poradził sobie na prawdziwym polu walki. Jednak w przypadku pojazdu z serialu animowanego oraz zabawki wygląda to trochę inaczej. No właśnie, jak?

Uwielbiam H.I.S.S.a, lecz pod względem wykonania pojazd wygląda dość biednie. Brak mu detali i mimo sporych rozmiarów nie posiada żadnych bajerów, które stanowiłyby atrakcję podczas zabawy. Figurka Commandera Wykonana została porządnie, lecz jej artykulacja jest nieco ograniczona. To świetny okaz kolekcjonerski dla fanów starych serii. Młodszym miłośnikom universum proponuję jednak pojazd z linii RoC lub PoC. Jak dla mnie egzemplarz zasługuje na czwórkę z minusem.

M: Jako fan klasyki będę nieco łaskawszy. Zarówno czołg, jak i figurka wyglądają bardzo ciekawie. Biorąc pod uwagę uniwersalność i funkcjonalność omawianego pojazdu, każdemu z kolekcjonerów G.I.Joe polecam zakup z czystym sumieniem. Armybuilderzy tworzą całe legiony H.I.S.S.ów, a dla mnie po prostu zawsze będą te maszyny symbolem Joeverse, na równi z Cobra Commanderem czy Snake Eyesem.

 

 

KONIEC


Powrót do strony głównej